"Poznałam kiedyś prawdziwego hipstera"- książka Maryny Miklaszewskiej

Obrazek użytkownika Grzegorzq
Kultura


11 grudnia w Traffic Club na Brackiej odbyło się spotkanie z pisarką Maryną Miklaszewską poświęcone jej nowej książce „Spotkałam kiedyś prawdziwego hipstera” ( wydawnictwo TRIO).

Spotkanie poprowadziła Barbara Stanisławczyk, a obok głównej bohaterki wieczoru zasiadł redaktor Cezary Gmyz, który po przeczytaniu przez Autorkę fragmentu swojej książki, stwierdził, że on już zna jej treść i uważa ją za niezwykłą i godną polecenia. Znalazł się tu, ponieważ w książce pani Miklaszewskiej, jak stwierdził , są „skonsumowane” jego trzy teksty dziennikarskie: m.in. poświęcone Tomaszowi Turowskiemu i Grzegorzowi Piotrowskiemu, zabójcy księdza Popiełuszki. Powieść Maryny Miklaszewskiej, wg niego, trudno jest jednoznacznie zakwalifikować, natomiast samą drugą część książki , jako teatrolog z wykształcenia, może bezsprzecznie uznać za majstersztyk- swego rodzaju „teatr w teatrze”, jak to jest nazywane przez profesjonalistów. Jest to zdaniem redaktora Gmyza „dobrze skrojona książka”, którą czyta się z „dziką przyjemnością”. Z kolei Barbara Stanisławczyk drugą część „Hipstera”, która wg niej jest zasadnicza, nazwała „teatrem reportażu”; jest to wg niej coś więcej niż proza realistyczna. Jest to nałożenie tragicznych, wielkich zdarzeń (zamach na Papieża, zabójstwo Księdza Popiełuszki i Tragedia Smoleńska)w formie teatru Grotowskiego, gdzie widz i aktor mieszają się ze sobą. Jest to analityczny, reporterski opis rzeczywistości podany w odkrywczej i ciekawej formie literackiej.

Autorka podziękowała wszystkim tym, z których pracy i erudycji korzystała pisząc tę książkę, m.in. Wojciechowi Sumlińskiemu i Cezarowi Gmyzowi, a także scenarzyście jej ulubionego filmu „Żądło”, którego niektóre elementy zostały wykorzystane w III części książki. Właśnie ta część książki, wg. Gmyza , to swego rodzaju fajerwerk, który przypomina utwory Aghaty Christie czy filmy Hickoka i choć porusza o wiele trudniejsze problemy, to napisana jest lżejszym językiem niż kryminały skandynawskie . Nie jest to literatura kobieca, ale, jego zdaniem, „daje się wyczuć w niej kobiecą rękę”.

Zanim bohaterka wieczoru zaczęła podpisywać swoją książkę, miała miejsce dyskusja, w której wzięli udział m.in. Teresa Bochwic, Izabella Galicka, Elżbieta Królikowska-Avis , Jerzy Kłosiński i in.

Na okładce książki czytamy:

Powieści „z kluczem” są wyzwaniem, które autor stawia nie tyle czytelnikowi, ile samemu sobie. „Klucz” powinien być bowiem być tak dobrany do „zamka”, żeby fabuła była czytelna i atrakcyjna, nawet jeśli nie wszystkie zawarte w niej zagadki zostaną rozszyfrowane.

Niezbyt odległa przeszłość Polski oraz jej teraźniejszość – ta realna i ta nieco sfabularyzowana – to kłębowisko nierozwiązanych do końca zagadek i tajemniczych wydarzeń , składających się na szczególne „political fiction”; w tym nurcie literackim sytuuje się powieść p.t „Spotkałam prawdziwego hipstera”.

Kim jest hipster i jaką tu odgrywa rolę? Według definicji to ktoś, kto wyprzedza modę, jest nieuchwytny, wymyka się próbom opisu. Bohaterka powieści, Nina, podążając tropem marynarki od Armaniego, kupionej w sklepie vintage, jest przekonana, że spotkała kogoś takiego. Czy chodzi jednak tylko o ubiór? O modę w sensie stroju i sposobu bycia? A może jest to pojęcie szersze, zawierające w sobie oryginalność poglądów, odwagę płynięcia wbrew prądowi, fantazję i chęć zmieniania biegu wydarzeń?

Spotkanie to zmieniło życie Niny. Lektura tej powieści może zmienić twoje...

Ocena wpisu: 
Brak głosów