Do elit nie należę. Jestem z Ciemnogrodu.

Obrazek użytkownika TeaDrinker
Idee

Co dziś jest Ciemnogrodem, a co elitą i czy warto się bawić w kłótnie o regułkowe encyklopedyczne nazwy? Czasmi warto oddzielić nazwę od znaczenia.

Dziś świętujemy uchwalenie Konstytucji Trzeciomajowej. Owy dokument utworzyła polska elita, elita, której podejście do świata i państwowości było zupełnie odmienne od ówczesnych standardów. Byli jak na tamte czasy niezwykle innowacyjni. W rocznicę uchwalenia Konstytucji stworzonej przez elitę warto zastanowić co to jest ta elita.

Więc elita w moim mniemaniu to twór do którego należeć bym nie chciał. Nie dlatego, że uległem zasadzie Środy, że krytyka i niechęć do salonu jest spowodowana chęcią, a niemożnością się tam dostania. Nie, dlatego również, że honorem się unoszę. Powód jest jeden i jest równie oczywisty, co przewrotny. Salon, per elita mnie brzydzi. Jest snobistycznym zespołem patriotycznych możnowładców biznesowych i pseudo intelektualistów. Jest magnaterią z czasów carycy Katarzyny. Jest ostatecznością dla prawdziwego Polaka, za którego śmiem się uważać. Elita tych, którzy z nią nie chcą obcować po przyjacielsku, ozywa „Ciemnogrodem”. Dość złowieszczo. Bo i z punktu widzenia „Jasnogrodu” to Ciemnogród jest złowieszczy i ma dość sprzeczne ideologicznie zasady. I teraz można by wymieniać wszystkie ustanowione przez Wojciecha Cejrowskiego zasady i poglądy Ciemnogrodu. Że jest prawdziwie patriotyczny, że chce dobra Polski itd. Bo to wszystko prawda.

Elitę natomiast scharakteryzować trudniej bo może i Ciemnogród w swych postanowieniach prosty jest, ale jak tylko burknie, to elita popada w histerię i zmienia poglądy, przeplatając je oczywiście dużą dawka nihilizmu i hipokryzji. Tak więc elita to twór na szkodę polski działający, co swą cechą najlepsza uczyniła. Są światli, światowi i, jak twierdzą, mają poparcie Zachodu. „Bo tak się robi na Zachodzie”. Co nawet słusznie zauważył Rafał Ziemkiewicz koronnym argumentem jest pięknie brzmiące: „przecież na całym świecie…”. Tylko, że elita mówiąc o „całym świecie” i „Zachodzie”, brata się tylko z Rosją, która jest na Wschodzie.

A jeśli już o Ziemkiewiczu mowa, to popełnia on w tym artykule jeden błąd, czy też niedociągnięcie. W całej tej, wydaje mi się udanej, próbie scharakteryzowania elit, zabrakło wstawki, która negowała by znaczenie elit, nie zmieniając jej nazwy. Bo artykuł wydał mi się atakiem, na elity za przywłaszczeniem sobie cudnie brzmiącej nazwy elit. Elity są elitami, ale w polskich realiach elita nie oznacza elity i wcale oznaczać nie musi. W Polsce nie wyrobiła się taka maniera, że ludzie oddzielają nazwę od znaczenia. Oczywiście nie we wszystkich regułkach ta zasada znajdzie poprawne zastosowanie ale dla elit, czy Ciemnogrodu jestem pewien, że tak. Więc, nie warto, tak ja zrobił to Ziemkiewicz, kłócić się o nazwę „elity”, bo nazwa jest nie istotna, przy tak plugawym znaczeniu. I w myśl tej ciemnogrodzkiej ideologii Cejrowskiego, to chcę być częścią Ciemnogrodu, jeśli elity są takie jakie są. A jeśli ktoś wciąż chce by słowem „elity” ochrzcić Ciemnogród to jest postacią której przeszkadza pejoratywność tych obu nazw, czyli podobnym do PJN- owskich aspirujących do elitarnego kręgu „elit” osób.

Innym aspektem w próbie podziału elit od Ciemnogrodu, jest punkt widzenia tych elit na świat ciemnogrodzki. Za Kostki Potockiego Ciemnogród to konserwatywna, nie oświecona ludność wiejska, która aspirować śmiała do miana Polaków. Wtedy Ciemnogród był ciemnogrodem, bo oświecenie i Oświecenie było potrzebne Polsce. Ciemnogród chciał powrotu monarchii i przedrozbiorowej Polski, co w tamtym okresie nie było dla Polski w postępowej Europie dobre. Ważna była demokracja, nadawanie swobód obywatelskich, a ciemnogrodzka wciąż interesancka, nepotyczna Polska. Później „Nie” rozpropagowało tę nazwę jako wszystkich prócz czytelników tygodnika. Tylko, że w międzyczasie, pomiędzy Ciemnogrodem Kostki Potockiego, a Ciemnogrodem Urbana, owy Ciemnogród zamienił się nazwą z elitą. To obecnie nie ma znaczenia bo co chwila jakiś pseudointelektualista zmienia znaczenie Ciemnogrodu. Wczoraj przykładowo może nie dosłownie, ale międzywierszowo redaktor Michalski opisał Ciemnogród jako sektę, wyznającą katastrofę smoleńską. Wiec zastanawiam się czy Ciemnogród wciąż jest urbanowskim motłochem, który nie czyta jego tygodnika, czy jest newsweekowym (czyt. niusłikowym, Ciemnogród nie zna języków, nie to co elita) sekciarstwem?

Trzeba zauważyć, że w swojej histerii, którą pielęgnuje wciąż i podsyca redaktor Lisicki, salon per elita co rusz zmienia swoje zwyczajowe nazywanie innych Ciemnogrodem. Zmienia spektrum oceny polskiego społeczeństwa i podziału na elity i nie elity. Po 89 roku przez krótki czas Ciemnogrodu nie było, potem wrócił, w mniemaniu elit, jako „ci śmieszni chrześcijanie”. Za rządów PiS ciemnogrodzkim motłochem nazywano wszystkich „Kaczystów” i nieelitowych ludowców i socjaldemokratów , obecnie są to tylko „Kaczyści”, w szczególności Ci ze smoleńskiej sekty. Oczywiście te określenia wciąż są przewrotne, przekorne i pejoratywne, bo sekta smoleńska to ludzie, którzy chcą uczcić pamięć po poległych Smoleńsku, „Kaczyści” to ludzie głosujący na PiS i próbujący utrzymać sprzedawaną na prawo i lewo Polskę w ryzach.

Ciemnogród to ostoja Polskości i tradycji, takie miejsce w Polskiej świadomości publicznej, które pielęgnuje wartości. A elit to elity, nic ich nie zmieni i takie już będą, więc nie ma sensu kłócić się o przywłaszczenie przez elity nazwę „elit”, bo jak wiemy elit już nie ma, a jeśli są to schowały się w Ciemnogrodzie. Ziemkiewicz jeśli naumyślnie atak na elity skierował pod kątem odebrania im nazwy elit to aspiruje od bycia elitą i na Ciemnogród jest za słaby.

Więc jako extremum verbum, pragnę powiedzieć w tą symboliczną rocznicę zwycięstwa prawdziwych elit, ze do obecnych elit nie należę, a Ciemnogród jest mi bliski

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

średniowiecza polska elita jest do elity coraz mniej podobna, poza wyjątkami, z których jestem dumny. Te wyjątki stawały się regułą, więc ciężko oceniać jest Polaków. Sredniowiecze i monarchia nie były takie złe, były wręcz znakomite, bo wtedy nikt nie wiedział co to znaczy martylologia narodu polskiego. Polacy są zawsze waleczni, ale system i naród w coraz niższe wartości mierzy.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#156179