Wyfarfalenie „Pontona”.

Obrazek użytkownika Gadający Grzyb
Kraj
W trwającej od tygodnia rozróbie o to, czy Urbański Farfała wypontonuje , czy też ten drugi „Pontona” wyfarfali, mamy za sprawą KRS rozstrzygnięcie: „…and the winner is… Pioootr Faaaarfał!” – i to wbrew twierdzeniom fachowców, że pretendenta dzieli od mistrza kilka kategorii wagowych.
Przekaziory odczytały to jako kolejną kompromitację pokłosia medialnej polityki Kaczorów i aż dławiły się od tłumionej schadenfreude. Oczywiście nie wypadało się wprost cieszyć z victorii nadambitnego wszechpolaka, ale tzw. ogólne nastawienie było aż nadto widoczne. Cóż, na obecnym etapie Farfał jest użyteczny jako element procesu „przywracania ładu medialnego” i złotych proporcji miedzy postkomuną a postudecją ze śladową obecnością kilku salonowych konserwatystów w charakterze paprotek.
Powiew świeżości dał się odczuć natychmiast. Kauczukową giętkością i refleksem wykazała się szefowa TAI Aleksandra Zawłocka, przywracając Hannę Lis do prowadzenia „Wiadomości”. Cóż, bez tego rodzaju „operatywności” nie ma co marzyć o karierze na Woronicza. „Hania nasza kochana” powraca zatem na tele – salony w glorii i chwale nieskalanej dziewicy uciśnionej przez złego smoka (czy też może Raka). Tyle dobrego, że zajmie się na powrót robieniem swojej grubo ciosanej propagandy i skończy się jej łzawe tournee po reżimowych mediach.
Władzuchna ma zatem rozwiązane ręce – może śmiało smażyć spec – ustawę oddającą TVP pod bezpośredni nadzór ministra skarbu. SLD już przebiera nogami w blokach startowych, by „dla dobra mediów publicznych”, w zamian za kilka drobnych uprzejmości ze strony PO, wspomóc odrzucenie prezydenckiego veta. Nie można wszak dopuścić, by TVP rządził jakiś nieestetyczny „post – nazista” i jego klika, którzy mają wprawdzie zasługi w wyfarfaleniu Pontona, ale gdzież im do bezstronności i doświadczenia naszych fachowców…
Do tego dochodzą koncerny medialne liczące na odblokowanie szansy ugryzienia telewizyjnego tortu (nie powtórzą już błędu z czasów afery Rywina – możemy być o to spokojni).
Teraz tylko patrzeć, aż zaczną jeden po drugim znikać z anteny nieprawomyślni dziennikarze, na których tyle napomstowała się „Wyborcza”. Do tej pory zaczynało się zwykle od „rzucania programem” po ramówce, tak by doprowadzić do drastycznego spadku oglądalności, potem zaś ze spokojnym sumieniem można było delikwenta wywalić. Pospieszalski może się utrzyma, ale ekipę „Misji specjalnej”, Sakiewicza, Zalewskiego, Ziemkiewicza, czy Wildsteina pewnie już teraz ignorują na telewizyjnych korytarzach. Nawet Cejrowski ze swym podróżniczym cyklem pewnie nie może spać spokojnie.
Swoją drogą, sam Farfał jest pewnie wniebowzięty. Ile poprezesuje, tyle poprezesuje, ale gdy wchodził do mediów, nie mógł nawet śnić, że tyleż zmienne, co ironiczne koleje losu wywindują go tak wysoko.
Powiadam Wam, będzie się jeszcze działo.
Gadający Grzyb
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Oj,będzie się jeszcze działo,będzie.Tylko że nic ciekawego.Chyba
że do ciekawostek zaliczymy wykopanie Farfała przez PO z TV.
I daj mu Boże jak najszybciej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#9965