O krok od katastrofy (1)

Obrazek użytkownika Godziemba
Historia

Z powodu bierności wielu polskich środowisk we Lwowie w listopadzie 1918 roku nieomal nie doszło do katastrofy.                                          

W obliczu postępującego rozpadu monarchii austro-węgierskiej 18 października 1918 roku zebrała się we Lwowie Ukraińska Rada Narodowa (URN). Wśród delegatów znalazł się metropolita Andrzej Szeptycki, co miało potwierdzać, iż wyłaniające się państwo ukraińskie wspiera kościół greckokatolicki. Ukraińska Rada Narodowa uznała się, zgodnie z wnioskiem Petruszewicza, za konstytuantę i zapowiedziała przygotowanie konstytucji.  Prezydentem URN obrano przewodniczącego Ukraińskiej Reprezentacji Parlamentarnej, Jewhena Petruszewicza. Prezydium przystąpiło do podporządkowania sobie jawnych (strzelcy siczowi) oraz tajnych ukraińskich jednostek wojskowych.
 
Jednocześnie 20 października lwowska Rada Miejska podjęła uchwałę, która stanowiła odpowiedź na odezwę Rady Regencyjnej z 7 października, proklamującą powstanie niepodległego państwa polskiego z dostępem do morza i obejmującego wszystkie ziemie polskie. W uchwale tej Rada Miejska zapowiedziała poczynienie starań, prowadzących „do powstania ośrodków organizacyjno-politycznych i społecznych, niezbędnych do urzeczywistnienia w tej naszej dzielnicy państwowości polskiej" . Tego samego dnia odbyły się manifestacje patriotyczne oraz uroczysta procesja, w której uczestniczył arcybiskup lwowski Józef Bilczewski.
 
28 października powstała w Krakowie Polska Komisja Likwidacyjna (PKL), której prezydium następnego dnia wysłało pismo notyfikujące do premiera Austrii Heinricha Lammascha. Stwierdzono w nim w imieniu polskich posłów, iż ziemie zaboru austriackiego „należą już do państwa polskiego" . Siedzibą PKL, jak zaznaczono, miał być Lwów, do którego zamierzano przybyć 1 listopada 1918 roku.
 
Powstaniu PKL nie towarzyszyło wykształcanie się jednolitej struktury wojskowej. W dalszym ciągu istniały częściowo rywalizujące ze sobą, a częściowo ignorujące się polskie komendy o odmiennych orientacjach i sympatiach politycznych. Już w połowie października 1918 roku  do objęcia komendy nad całą Galicją oraz okupowaną przez Austriaków południową częścią Królestwa aspirował płk Bolesław Roja. 16 października wysłał on do Rady Regencyjnej pismo, w którym informował o odtworzeniu 4 pułku piechoty Legionów Polskich oraz poleceniu kpt. Franciszkowi Sikorskiemu podjęcia prac organizacyjnych nad sformowaniem we Lwowie 9 i 10 pułków piechoty.
 
W tym samym czasie funkcję wojskowego przedstawiciela Rady Regencyjnej w Galicji pełnił płk. Władysław Sikorski, który 22 października podzielił Galicję na dwa okręgi wojskowe — krakowski z komendantem Bolesławem Roją oraz lwowski z kpt. Antonim Kamińskim. Roja jednak odmówił podporządkowania się Sikorskiemu. Podobnie uczyniła Polska Organizacja Wojskowa oraz byli żołnierze  I i III Brygady Legionów Polskich.
 
31 października, po usunięciu komend austriackich z Krakowa, dowództwo nad zachodnią częścią Galicji objął Bolesław Roja. 1 listopada Rada Regencyjna nadała mu stopień generała, polecając mu przystąpić do organizacji sił zbrojnych. Roja wysłał do Lwowa w charakterze swojego przedstawiciela Bronisława Pierackiego.
 
We Lwowie istniały cztery tajne polskie związki. Najsilniejsza Polska Organizacja Wojskowa, dowodzona  przez porucznika III Brygady Legionów Ludwika de Laveaux, miała ok. 300-350 członków, w tym 80 gimnazjalistów i 30 kobiet.  Z POW współpracował  Związek Wolności, zrzeszający przede wszystkim wojskowych z armii austro-węgierskiej. Trzecia organizacja, Towarzystwo Wzajemnej Pomocy Byłych Legionistów, grupowała kombatantów z Polskiego Korpusu Posiłkowego i podlegała kpt. Antoniemu Kamińskiemu. Wreszcie ostatnią organizacją były związane z obozem narodowym Polskie Kadry Wojskowe, dowodzone przez kapitana wojska austro-węgierskiego Czesława Mączyńskiego. Ogółem polskie organizacje wojskowe we Lwowie skupiały ok. 700 ludzi, tylko w części przeszkolonych i słabo uzbrojonych.
Jednocześnie w siedmiu lwowskich męskich drużynach harcerskich znajdowało się ok. 110 harcerzy, z których mniej więcej połowa przeszło szkolenie paramilitarne w ramach POW.
 
Polscy politycy i wojskowi nie docenili znaczenia powstania Ukraińskiej Rady Narodowej, bagatelizowali też doniesienia o ukraińskiej konspiracji. 30 października odwiedził Lwów znany działacz obozu narodowego Stanisław Głąbiński, który następnego dnia wyjechał z miasta z przekonaniem, iż nie istnieje realna groźba przejęcia Galicji Wschodniej przez Ukraińców. Także płk. Władysław Sikorski w rozmowach z politykami lekceważył niebezpieczeństwo ukraińskiego zamachu we Lwowie. Zabronił także kpt. Kamińskiemu nawiązywania jakichkolwiek kontaktów z polskimi organizacjami konspiracyjnymi oraz podporządkowania się komendzie którejkolwiek z nich.
 
Tymczasem powstanie Polskiej Komisji Likwidacyjnej doprowadziło do wzrostu napięcia wśród przywódców ukraińskich, którzy posiadali informacje o istnieniu we Lwowie polskich organizacji konspiracyjnych, przeceniali jednak ich wielkość oraz gotowość do zbrojnego wystąpienia.
 
30 października URN uznała Legion Ukraińskich Strzelców Siczowych  za zawiązek narodowej siły zbrojnej oraz wezwała austriackie komendy do przeniesienia oddziałów o ukraińskim składzie, przebywających dotychczas na froncie, do wschodniej Galicji.
 
31 października delegacja ukraińska z Kostem Lewickim i Longinem Cehelskim na czele udała się do namiestnika z postulatem podporządkowania Galicji Wschodniej URN. Spotkała się jednak z kategoryczną odmową. W rezultacie podjęli decyzję o przeprowadzeniu w nocy z 31 października na 1 listopada zbrojnego zamachu we Lwowie.
 
Plan zajęcia Lwowa opracował płk. Dmytro Witowski razem z por. Petro Bubelą. Okazało się, iż spiskowcy mogą liczyć na około 1500 żołnierzy, w tym 60 oficerów oraz wsparcie około tysiąca cywilów, przede wszystkim gimnazjalistów, studentów i kolejarzy.
 
31 października o godzinie dwudziestej Witowski zebrał członków Ukraińskiego Generalnego Komisariatu Wojskowego przedstawiając ogólny zarys działań i rozkazując do czasu rozpoczęcia akcji zamknąć koszary. Nikt nie miał prawa z nich wyjść, a także nie wolno było wpuszczać do nich polskich wojskowych. Wypełniając ten rozkaz ukraińska warta koszar przy ul. Kurkowej późnym wieczorem postrzeliła plut. Andrzeja Battaglię, próbującego dostać się na strzeżony teren.
 
Witowski utworzył także Generalną Komendę Wojsk Ukraińskich (GKWU) i mianował Senia Horukala jej szefem sztabu. Zbiórki oddziałów ukraińskich miały się rozpocząć o godzinie drugiej w nocy w miejscach skoszarowania. Na tę też godzinę wyznaczono internowanie ok. 40 polskich żołnierzy, byłych legionistów, zajmujących salę w koszarach 15 pułku piechoty przy ul. Kurkowej. Natomiast o trzeciej por. Julian Cokan miał dostarczyć komendom austriackiego i węgierskiego batalionów szturmowych pisemne wezwania do zachowania neutralności. Rozpoczęcie zasadniczej części działań przewidziano między godziną 3.30 a 4.00 nad ranem.
 
Równocześnie lokalne komendy okręgowe w Przemyślu, Złoczowie, Samborze, Stryju, Stanisławowie, Kołomyi, Tarnopolu, Rawie Ruskiej i Czerniowcach miały rozbroić żołnierzy innych narodowości i osłonić wyłanianie się ukraińskiej administracji. Wszystkie okręgi zostały zobowiązane do skierowania części żołnierzy do Lwowa. Witowski rozkazał też zniszczyć most kolejowy na Sanie w Przemyślu, aby uniemożliwić przerzut polskich sił z Krakowa do Galicji Wschodniej.
 
Ukraińskie przygotowania do opanowania Lwowa uszły uwagi kpt. Czesława Mączyńskiego i kpt. Antoniego Kamińskiego. Jedynie w POW oraz w środowisku harcerskim zakładano bardzo wysokie prawdopodobieństwo ukraińskiego zamachu. Do lwowskiej komendy POW nadeszły meldunki, potwierdzające, iż ukraińska akcja rozpocznie się już w pierwszych godzinach listopada. Z dostarczanych informacji wynikało również, iż austriackie komendy nie zamierzają przeciwstawić się wystąpieniu Ukraińców. Z inicjatywy por. de Laveaux 31 października doszło do serii spotkań komendantów poszczególnych organizacji oraz przedstawicieli środowisk legionowych. Nie zakończyły się jednak one zawarciem porozumienia, gdyż kpt. Mączyński i kpt. Kamiński negowali realność ukraińskiej akcji. Mączyński wręcz przekonywał zebranych, iż polska racja stanu wymaga oczekiwania na rozstrzygnięcia kongresu pokojowego. Pod naciskiem Mączyńskiego por. de Laveaux późnym wieczorem cofnął rozpoczętą już mobilizację POW. Po odwołaniu rozkazu mobilizacyjnego w Domu Akademickim i Domu Techników pozostały niewielkie grupy peowiaków.
 
We Lwowie ukraiński zamach przebiegł zgodnie z harmonogramem opracowanym przez płk. Dmytra Witowskiego i jego sztab. W nocy z 31 października na 1 listopada, około godziny drugiej, internowano grupę polskich żołnierzy, przebywających na terenie koszar przy ul. Kurkowej. Po godzinie trzeciej por. Julian Cokan zameldował Witowskiemu, iż dowódcy obu batalionów szturmowych (austriackiego i węgierskiego) zadeklarowali zajęcie neutralnej postawy w rozpoczynającym się konflikcie polsko-ukraińskim. Około godziny czwartej zamachowcy zaczęli przejmowanie obiektów w mieście. Oficer ukraiński, który dowodził oddziałem zajmującym namiestnictwo, zakomunikował Karlowi von Huynowi o objęciu władzy we Lwowie i Galicji Wschodniej przez Ukraińską Radę Narodową. Inne oddziały obsadziły Dworzec Główny i na Persenkówce, austriacką komendę miasta, Bank Austro-Węgierski, Pocztę Główną, Cytadelę, koszary oraz Ratusz, na którym zawieszono niebiesko-żółtą flagę.
 
Opanowanie wyznaczonych wcześniej celów wojskowych nie oznaczało jeszcze osiągnięcia pełnego sukcesu. Witowski obawiał się teraz reakcji polskiej ludności miasta, a przede wszystkim organizacji konspiracyjnych, dlatego też rozkazał, aby rozstawiono karabiny maszynowe w strategicznych punktach miasta. Centrum Lwowa przemierzały patrole piesze, a po całym mieście krążyły samochody ciężarowe z żołnierzami, których zadaniem było rozpraszanie ludności, gdyby zamierzała zawiązywać manifestacje.
Rozlepiane na murach plakaty informowały o powstaniu Państwa Ukraińskiego, którego najwyższą władzą (ustawodawczą i wykonawczą) jest URN. Lwów został określony jako jego stolica. Delegacja URN udała się do namiestnictwa, aby kolejny raz domagać się oficjalnego przekazania jej władzy. Karl von Huyn odmówił i zaprotestował przeciwko internowaniu, oddając swemu zastępcy Wołodymyrowi Decykiewiczowi, który powołując się na manifest cesarski, przekazał pełnię władzy URN. Austriackie władze wojskowe wyraziły zgodę na przekazanie uzbrojenia Ukraińcom. 
 
 
Cdn.
 
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Znam je tylko z opowieści dziadków - uczestników.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#303900

Czekam na ciąg dalszy.

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303909

Dziękuję za cenne uzupełnienie mojego tekstu.

Pozdrawiam

Godziemba

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Godziemba

#304126

- Dalibóg nie wiem, co robić, jak Cię przekonać, że nie było moim zamiarem czegokolwiek uzupełniać w Twoim artykule.
Moja ocena tegoż - była jasna i szczera.
Z nadzieją, że nie posądzisz mnie o ekstrawertyzm , muszę
wyznać, że tak jak wielu Rodaków, też mam swoje, umiłowane,
karty historii.
Jedną z nich- to Powstanie Warszawskie, a drugą :
"Obrona Lwowa , AD 1918 ".
Drogi Godziembo, ufam, że w następnych częściach, tego cyklu
poświęcisz, swoje pióro - "Orlętom Lwowskim" - DZIĘKI !
pozdrawiam,
M.S.

"Leopolis Semper Fidelis" - Lwów zawsze wierny !

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#304174

Tym razem bez "orląt". Może w przyszłym roku....

Pozdrawiam

Godziemba

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Godziemba

#304411

Troszkę na marginesie:

Gdy w 1976 roku zmarł generał Abraham, w "Życiu Warszawy" ukazał się nekrolog opatrzony mottem "Leopolis semper fidelis". "Pół Warszawy" śmiało się z gapiostwa Mysiej ;-).

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303963

Ciemniaki nie znały łaciny, a na pewno łacińskiej nazwy Lwowa.
Podejrzewam, iż dzisiejsze lemingi też by nic nie zrozumiały.

Pozdrawiam

Godziemba

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Godziemba

#304127

Mam na myśli polskie żydo-lewactwo.

Nie mogą przeboleć, że Polska po całych wiekach rzezi narodowościowych jest wreszcie krajem spójnym.

Przebierają wręcz nogami, żeby uszczęśliwić Nas następnym multi-kulti.

Tym razem rozszerzonym o "plemiona pustynne" z Bliskiego Wschodu.

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#303976

Dlatego bardzo często, popieram w działaniu swawolę
Fakty dokonane nie podlegają potem żadnej kontroli
Przekonaliśmy się w historii tego do woli
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#304037

gość z drogi

a szczególnie,gdy  putinowcy  próbowali przekonać Europę,w przeddzień obchodów Wybuchu II wojny światowej,pisząc i mówiąc,że Polacy są winni Wszelkim nieszczęściom wojennym i że to my ją wywołaliśmy....a pożniej było,TO co było

serd pozdrawiam  :)

10

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#304971