Iranek-Osmecki - bezkompromisowy Pułkownik (2)

Obrazek użytkownika Godziemba
Historia

Czekając na zgodę na powrót do kraju Iranek-Osmecki ukończył kurs spadochronowy w Ringway pod Manchesterem oraz kurs walki konspiracyjnej w Audley End. Prowadził także tzw. kursy odprawowe dla cichociemnych.

Ostatecznie po rozmowie z gen. Sikorskim, w trakcie której usłyszał: „Pułkowniku, macie plus w postaci praktyki w konspiracji i wezwania gen. „Grota”. Są to argumenty obalające wszelkie sprzeciwy”, w końcu lutego 1943 roku uzyskał zgodę na odlot do kraju. Skok do kraju odbył 13 marca 1943 roku, formalnie dołączając do elitarnego grona cichociemnych. Był jednym z najstarszych wiekiem i stopniem skoczków. Zarazem, jak każdy cichociemny, awansował o jeden stopień – na pułkownika dyplomowanego. Do kraju wracał pod „starym” pseudonimem „Antoni”.
W cztery dni po jego skoku Delegatura Rządu odebrała ostrzeżenie o niebezpiecznym piłsudczyku, jakoby kierującym w wojsku spiskiem przeciwko NW. Mikołajczyk zaś w depeszy do swych partyjnych kolegów tak pisał o Pułkowniku, którego nigdy nie widział: „wybitny sanator, prawa ręka gen. Sosnkowskiego, który na pewno rozpocznie akcję antyrządową. (…) Miecie się na baczności”. Sprawę zakończyła depesza nowego NW gen. Sosnkowskiego z października 1943 roku, w której oddalił wszelkie zarzuty, a politykom zwrócił uwagę na niewłaściwość poczynań.
 
Po krótkie „konspiracyjnej aklimatyzacji” Pułkownik objął szefostwo Oddziału IV (kwatermistrzowskiego) KG AK, natomiast w listopadzie 1943 roku KG AK gen. Bór-Komorowski powierzył mu kierownictwo Oddziału II (wywiadowczego) KG AK, dotkniętego wówczas licznymi aresztowaniami, w wyniku których Niemcy ujęli ponad 300 żołnierzy z siatki wywiadu AK. Przyjął wówczas nowe pseudonimy – „Heller” i „Makary”.     
Od początku podjął z żelazną konsekwencją czynności zabezpieczające wywiad przez infiltracją ze strony Niemców. Poprawiło się także bezpieczeństwo wydzielonej, znakomicie zorganizowanej sieci kurierów z Działu Łączności Zagranicznej AK. „Po kierownictwem (…) płk. Iranek-Osmeckiego – oceniał Bór-Komorowski – wywiad AK osiągnął bardzo dobre wyniki, dostarczając obfitych wiadomości o nieprzyjacielu, co nam dawało wyraźny obraz stanu sił niemieckich (…), a jednocześnie wyświadczało poważne usługi wspólnemu wysiłkowi aliantów”. Największym sukcesem było dostarczenie do Londynu części odnalezionej niemieckiej rakiety V-2.
 
W trakcie jednego ze spotkań, szef Oddziału III KG AK gen. Tatar przedstawił projekt memorandum wzywającego do pełnej współpracy AK z Sowietami. Ta inicjatywa ujawniała groźne dla AK, prosowieckie nastawienie ważnego oficera sztabu armii podziemnej. Ten krok zaważył na relacjach Iranka z Tatarem. Pułkownik po wojnie w Londynie ani nie oddawał Tatarowi należnych honorów wojskowych, ani nie podawał mu ręki.
 
21 lipca 1944 roku Pułkownik został powiadomiony w trybie alarmowym o wyznaczone na dzień następny odprawie ścisłego sztabu KG AK, w trakcie której Bór-Komorowski zakomunikował decyzję o powstaniu w Warszawie. Od tego dnia sztab zbierał się na odprawach dwukrotnie każdego dnia – o 10. i 17. Szef II Oddziału akcentował wciąż dużą zdolność bojową niemieckich wojsk skoncentrowanych nad Wisłą, gdzie zaczęły napływać dwie nowe dywizje pancerne. Spodziewał się przeciwuderzenia Niemców z rejonu Wyszkowa i, w konsekwencji, sowiecko-niemieckiej bitwy na przedpolach stoicy. Uważał także , iż nieprzyjaciel będzie twardo się bronił w Warszawie.  W trakcie porannej odprawy w przeddzień wybuchu powstania Pułkownik „podał bardzo dokładną i szczegółową – wedle relacji płk. Bokszczanina – dyslokację jednostek niemieckich (…). Raport (…) był bardzo dobry i wyczerpujący; mógłby służyć za wzór dla słuchaczy Wyższej Szkoły Wojennej. Płk Iranek-Osmecki miał bardzo dobre wiadomości. Podawał nie tylko dyslokację sił niemieckich, ale i obliczenia, wskazujące, kiedy (…) jednostki niemieckiej znajdujące się w transportach, mogły przybyć do (…) rejonów koncentracji i wejść do walki”.
 
Decyzja o rozpoczęciu powstania została podjęta 31 lipca podczas popołudniowej odprawy, w czasie której płk. Chruściel „Monter” złożył meldunek o pojawieniu się sowieckich czołgów na przedpolach Pragi. Płk. Iranek, spóźniony na odprawę z powodu niemieckiej blokady ulic, nie ukrywał zaskoczenia podjętą decyzją, gdyż kilka godzin wcześniej informował o braku oznak zarówno osłabienia Niemców, jak i przygotowań Armii Czerwonej do natarcia. Kiedy Bór-Komorowski zapytał się go o opinię w sprawie rozpoczęcia powstania , odpowiedział „raczej nie”, choć zdawał sobie doskonale sprawę, iż „walki w Warszawie nie można było uniknąć”.
 
W trakcie powstania pozostawał przez cały czas w Komendzie Głównej AK, dowodząc jednak  – razem z gen. Pełczyńskim – nieudanym uderzeniem na Dworzec Gdański. Podczas narady u gen. Bora-Komorowskiego w dniu 28 września zapadła decyzja o wszczęciu rokowań z Niemcami. Głównym reprezentantem strony polskiej został płk Iranek, który znakomicie władał językiem niemieckim. Ostatecznie 2 października Pułkownik wyruszył do Ożarowa, gdzie mieściła się siedziba gen. Bacha-Żelewskiego. „Było to uczucie – stwierdził po latach – jakiegom w życiu nie doznał. Jadę kapitulować. Poza tym przed wyjazdem ani na chwilę nie zmrużyłem oka. Dzień i noc pracowaliśmy z Sasem-Korczyńskim. Ciągle mnie o coś pytał. Ja czuwałem, żeby w tłumaczeniach wszystko wyszło doskonale. W drodze do Ożarowa miałem zawroty głowy i nieprawdopodobnie rozbolała mnie głowa, byłem wściekły na siebie”.
 
Podpisany o godz. 20.00 wieczorem układ o zawieszeniu broni gwarantował żołnierzom AK prawa kombatanckie. Oficerowie KG AK z gen. Borem-Komorowskim na czele zostali umieszczeni w oflagu 73 w Langwasser pod Norymbergą. Pułkownik Iranek pełnił funkcję oficera do zleceń Bora. Gdy gen. Komorowski postanowił mianować go generałem brygady, odmówił wskazując, iż nigdy nie dowodził wielką jednostką, co wedle regulaminów WP było warunkiem przyznania stopnia generalskiego.
Ich niewola skończyła się 5 maja 1945 roku. 12 maja Pułkownik przybył do Wielkiej Brytanii, gdzie został oficerem do zleceń NW. We wrześniu 1945 roku prezydent Raczkiewicz udekorował go – razem z gen. Pełczyńskim – Orderem Virtuti Militari IV klasy.
Po demobilizacji i pobycie w Polskim Korpusie Przysposobienie i Rozmieszczenia, we wrześniu 1949 roku rozpoczął pracę w londyńskiej piekarni Express Dairy, potem kolejno w kinie „Envoi” i firmie „Ilford”, gdzie obsługiwał maszynę do cięcia papieru fotograficznego. Przez cały czas mieszkał z żoną. w Londynie w różnych lokalach, dopiero w 1955 roku we własnym mieszkaniu w suterynie przy 43A Emperor’s Street.
 
Od początku zaangażował się w tworzenie organizacji kombatanckich. Był inicjatorem powołania Koła AK w Londynie, pełniąc w latach 1948-1949 funkcję przewodniczącego Zarządu Głównego Koła b. żołnierzy AK.
Podczas wojny koreańskiej, gdy ożyły nadzieje na konflikt wolnego świata z obozem komunistycznym, Iranek-Osmecki wraz z gen. Karaszewiczem-Tokarzewskim, gen. Sawickim i płk. Demelem był autorem tajnego „Referatu wstępnego”, który latem 1952 roku wręczono Naczelnemu Wodzowi gen. Andersowi, w którym przedstawiono plan odtworzenia Polskich Sił Zbrojnych na obczyźnie oraz przygotowania kadr instruktorów i emisariuszy do akcji w kraju. Równocześnie autorzy memoriału uznali za priorytet postawienia tamy różnego działaniom wywiadowczym w kraju, spełnianym po „dyletancku” albo penetrowanym przez „kontrwywiad sowiecki”. Zakończenie wojny koreańskiej, a także podkreślana przez Pułkownika szkodliwość każdej akcji zbrojnej, dywersyjnej czy sabotażowej w kraju oraz tajna robota agentur UB i NKWD, spowodowały zakończenie tych przygotowań.
 
Pułkownik był również sygnatariuszem, ogłoszonego w listopadzie 1947 roku  oświadczenia 12 byłych żołnierzy AK z gen. Borem-Komorowskim na czele, w którym wskazano, iż „Polska emigracja wtedy tylko spełnić może (..) pożyteczną rolę, jeśli zachowa duchową łączność ze swym krajem. (…) Nie pomagajmy wrogom w kopaniu przepaści między nami a krajem. Nie stwarzajmy swym postępowaniem fałszywego wrażenia, że środowisko emigracyjne bliższe jest duchowo tym, którzy współpracowali z okupantem, aniżeli społeczeństwo, które ich wyklęło i potępiło”.
 
W czerwcu 1949 roku Pułkownik był jednym z założycieli i przywódców Niezależnej Grupy Społecznej, skupionej wokół gen. Andresa, która odwoływała się do idei kontynuowania walki o niepodległość na podstawie legalizmu. Postulowała także stworzenie niezależnych finansów dla potrzeb rządu emigracyjnego. Jako działacz NGS Iranek-Osmecki wstąpił następnie do Ligi Niepodległości Polski, stronnictwa piłsudczyków, zwolenników legalizmu, za którego fundament uważano Konstytucję kwietniową z 1935 roku. Pułkownik wszedł także do Głównej Komisji Skarbu Narodowego, pełniąc w latach 1953-1978 funkcję dyrektora Komisji. Był tez członkiem Zarządu Studium Polski Podziemnej oraz Instytutu Józefa Piłsudskiego w Londynie.
 
Pułkownik odegrał także ważną rolę w potępieniu przez emigrację antysemickiej kampanii władz komunistycznych PRL z lat 1967-1968. Jego książka „Kto ratuje jedno życie. Polacy i Żydzi 1939-1945 , która wyszła drukiem w 1968 roku, stała się ważnym głosem w dyskusji. W trzy lata później ukazał się angielski przekład z przedmową dr Józefa Lichtena, dyrektora Anti-Defamation League, w której napisał, iż książka Iranka-Osmeckiego „obejmuje zasięg bardzo szeroki, wykracza znacznie poza zagadnienie pomocy Żydom pod okupację i w szeregu rozdziałów przygląda się bacznie życiu Żydów, a nieraz jak gdyby ostrym skalpelem chirurga dotyka bolesnych stron okupacyjnej egzystencji”. Niestety książka nie spełniła najważniejszego oczekiwania Pułkownika – nie skłoniła żydowskich historyków oraz publicystów do refleksji i nie wytłumiła polakożerczej kampanii.
W swe osiemdziesiąte urodziny w 1977 roku, po czerwcowych wydarzeniach radomsko-ursuskich, zainicjował powołanie Obywatelskiego Komitetu Zbiórki Pomocy Robotnikom w Polsce, którego następnie został dyrektorem.
 
Wkrótce po przyjeździe do Londynu w 1945 roku objął kierownictwo Biura Historycznego Głównej Komisji Likwidacyjnej PSZ (Wydział Armii Krajowej), nakłaniając niedawnych żołnierzy AK do spisywania swych relacji i wspomnień. To głównie dzięki niemu w 1950 roku ukazało się monumentalne dzieło „Armia Krajowa” . Od 1957 roku należał do Komitetu Redakcyjnego wydawnictwa „Armia Krajowa w dokumentach 1939-1945”, którego pięć tomów ukazało się w latach 1970-1981. Przewodniczył również komitetowi wydawniczemu wspomnień akowskich spadochroniarzy – „Drogi cichociemnych”, którego angielską wersję przygotował syn Pułkownika – Jerzy.
 
Pułkownik Kazimierz Iranek-Osmecki zmarł 22 maja 1984 roku w Londynie, a 1 czerwca został pochowany w pułkownikowskim mundurze khaki z naszywkami Poland na londyńskim cmentarzu South Ealing. Na jego grobie umieszczono granitową płytę z kotwicą – znak Polski Walczącej i słowa: „Żołnierz Józefa Piłsudskiego”.
 
Wybrana literatura:
 
Armia Krajowa w dokumentach 1939-1945
D. Bargiełowski – Po trzykroć pierwszy. Michał Tokarzewski-Karaszewicz
T. Dubicki – Konspiracja polska w Rumunii 1939-1945
J. Majka, G. Ustasz – Pułkownik Iranek-Osmecki
K. Iranek-Osmecki – Emisariusz Antoni
K. Iranek-Osmecki – Powołanie i przeznaczenie. Wspomnienia oficera Komendy Głównej AK 1940-1945
J. Iranek-Osmecki – Powstanie Warszawskie po 60 latach
J. Zawodny – Uczestnicy i świadkowie Powstania Warszawskiego. Wywiady
J. Tucholski – Cichociemni
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Znakomite opracowanie.

Czekam na następne

Mirek

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Mirek

#118080

Dziękuję.
Obiecuję, że kolejne będę publikował regularnie.

Pozdrawiam

Godziemba

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Godziemba

#118094

Nawet w tamtych czasach mali ludzie lapali Bohaterow za nagwki i porobowali sciagnac do swojej jamy.Zolnierz Jozefa Pilsudskiego-Na pohybel wroga Przenajswietrzej Rzeczypospolitej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#119049

Mali ludzie jak psy zawsze szczekają, ale karawana jedzie
dalej.

Pozdrawiam
Godziemba

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Godziemba

#119103