Orgazm jako siła polityczna

Obrazek użytkownika Joanna Mieszko-Wiórkiewicz
Historia

Glossa do: Sztafeta psychopatycznych intelektualistów (na marginesie "Długiego marszu" Rogera Kimballa) „tad9”-a w najnowszej odsłonie POLIS

 


W najnowszej odsłonie internetowego pisma POLIS ukazała się ze wszech miar interesująca recenzja tad 9-a książki Rogera Kimballa "Długi marsz". Książkę na pewno kupię i przeczytam, sama recenzja zawiera jednak  fragment, który chciałabym nieco rozwinąć i uaktualnić.

 

„(..) Odnotujmy jednak jeszcze Wilhelma Reicha, stukniętego ucznia Freuda, który doszedł do wniosku, że źródłem wszelkiego rodzaju nerwic są zahamowania seksualne blokujące przepływ energii orgiastycznej w organizmie. Metody zalecane przez Reicha, takie jak edukacja seksualna dzieci, masturbacja terapeutyczna i coś, co dziś nazwane zostałoby "wykorzystywaniem seksualnym pacjentek" sprawiły, że opuścił on Niemcy i udał się do Norwegii, gdzie ogłosił odkrycie "źródła życia", to jest cząsteczek nazwanych przez niego "bionami", które emitować miały "energię orgonalną".
Z czasem Reich wylądował w Ameryce, gdzie skonstruował "akumulator orgonowy" mający kumulować wspomnianą wyżej "energię orgonalną" i działać przez to cuda (William Burroughs twierdził, że korzystał z akumulatora Reicha i wyszło mu to na zdrowie, ale Burroughs rzadko kiedy był trzeźwy). Reich zaczął wreszcie popadać w stany mistyczne i opowiadać o "wojnie galaktycznej" jaka toczy się o "orgon". W końcu trafił do więzienia, gdzie zmarł. "Akumulator orgonowy" zaś skonfiskowano i od tej pory słuch po nim zaginął. W związku z czym zwolennicy Reicha twierdzą po dziś dzień, że rząd USA zagarnął akumulator i zniszczył niepublikowane prace ich mistrza, bojąc się konsekwencji upowszechnienia jego odkryć (Kimball nie pisze o wszystkich tych sprawkach Reicha, ale o większości pisze). (..)”

 

Właśnie te słowa zmusiły mnie dla dobra prawdy do uzupełnienia wiedzy Szanownego Autora oraz jego P.T. Czytelników.

Otóż „nauka” Wilhelma Reicha ma się świetnie i znajduje zarówno w Europie, jak i w USA swoich kontynuatorów. Jest stowarzyszenie jego imienia, są liczne instytuty, jest muzeum ( w USA), są konferencje (ostatnio w Berlinie w grudniu 2007) i całkiem liczne wystawy (ostatnio w wiedeńskim Muzeum żydowskim w r.2008 pt. "Sex, Pol, Energy!"). Zaraz o tym więcej, ale na początek informacja co do samego Wilhelma Reicha.

Jak podaje nawet polska Wikipedia, „urodził się on we wsi Dobrzanica, powiat Przemyślany, województwo tarnopolskie, wówczas zabór austriacki 24 marca 1897 r..“ Niedaleko znajdowały się słynne bukowińskie Czerniowce nad Prutem (250 tys. mieszkancow pomimo horrendalnych strat wojennych), które wydały mnóstwo wybitnych ludzi, zarówno Polaków, jak i Żydów. Jego ojciec, Leon, był bogatym chłopem pochodzenia żydowskiego, matką Cecylia z żydowskiego domu Roniger.
Po służbie w wojsku w czasie I wojny światowej ( ramię w ramię z – w metaforycznym znaczeniu Dobrym Wojakiem Szwejkiem) wstąpił do Szkoły Medycznej na Uniwersytecie Wiedeńskim, którą ukończył w 1922.

W czasie studiów (w 1920) spotkał Zygmunta Freuda. Od tego momentu udzielał się intensywnie w pracach młodego jeszcze ruchu psychoanalitycznego. Jego szczególne zainteresowanie wzbudziła kwestia energii psychicznej i teoria libido. Pracował nad problemem napięcia związanego z niezaspokojeniem popędu seksualnego oraz z funkcją orgazmu. Prace te doprowadziły go do sformułowania pseudonaukowej teorii o energii życiowej, którą nazwał orgonem.

Wikipedia w żadnym ze znanych mi języków nie wspomina o fakcie, który wyczytałam kiedyś w polskim internecie – otóż na istnienie energii orgonowej (niezależnie od tego, czy uwierzymy w jej istnienie, czy nie) naprowadzić go miał jej rzeczywisty wynalazca, inny żydowski kolega, krajan z Czerniowic który jednak nie miał tego szczęścia, żeby spotkać Freuda oraz zostać komunistą.

Reich musiał być wiernym i pojętnym uczniem impulsywnego i dyktatorskiego Freuda, skoro już w roku 1920, a więc jeszcze jako student, został przyjęty do Wiedeńskiego Stowarzyszenia Psychoanalitycznego. Stanowiło to wtedy wielki wyjątek, dziś byłoby  zupełnie niemożliwe. W ten sposób bez podstawowego przygotowania psychoanalitycznego praktykował w wieku 22-23 lat jako psychoanalityk i w latach 1924 -30 prowadził Wiedeńskie Seminarium Terapii Psychoanalitycznej, gdzie badano praktyczne problemy stosowania psychoanalizy. Biedni pacjenci! A raczej pacjentki! Tym bardziej, że jedna z nich została jego żoną (w 1924 r.). Tam właśnie z freudowskiej teorii o libido wyprowadził swoją teorię orgazmu (1927) i opracował metody terapii cielesnej, dziś w najrozmaitszych formach szeroko stosowanej. (Swoją terapię orgonalną opracował dopiero w USA w r. 1940)
Wraz z teorią orgazmu wprowadził on do medycyny nowe pojęcie jako wyznacznik zdrowia psychicznego, mianowicie „potencję orgastyczną“ jako cel, który można osiągnąć właściwą terapią. Czyli – mówiąc mało salonowo, acz obrazowo - ciupcianie na receptę. Podkreślał przy tym, że cel ten jest trudny do osiągnięcia i neurozę jako zjawisko masowe można zredukować tylko poprzez profilaktykę! Czyli – mówiąc mało salonowo, acz znowu obrazowo – ciupcianie nie tylko na receptę, ale dla wszystkich obowiązkowo! Tego nawet Chińczycy ze swoimi ćwiczeniami tai-chi na ulicach, o Pol-Pocie i jego metodach uszczęśliwiania ludzi nie wspominając, nie osiągnęli!

 

Wilhelm Reich - zdjęcie ze strony internetowej muzeum jego imienia

 

Jak podaje niemiecka Wikipedia – zarówno z powodu swojego stanowiska na temat zdrowia psychicznego, jak i z powodu propagowania owej „profilaktyki“ i wynikających z tego politycznych konsekwencji (członkostwo w Komunistycznej Partii Niemiec, w skrócie  -KPD, krytyka kapitalizmu, pracy i władzy jako trzech zasadniczych czynników ograniczających potencję seksualną człowieka) popadł Reich w konflikt ze swoim padrone czyli Freudem, który bez żadnych dyskusji nakazał wykluczyć go w sierpniu 1934 roku z Międzynarodowego Stowarzyszenia Psychoanalitycznego. Zapowiadało się to od dawna, bo już w 1930 r. Reich spakował swoje szmatki i lalki i przeniósł się do Berlina – miasta, które wsysa w siebie jak gąbka każde wariactwo i każdą patologię, gdzie świeżo upieczeni młodzi psychoanalitycy z daleka od autorytarnego Freuda nosili antyautorytarnego Reicha na rękach. W Berlinie wstąpił, jak już wspomniałam, do KPD, o czym więcej za chwilę.

W tym miejscu koniecznie należy powiedzieć, że niezależnie od teorii „potencji orgastycznej“ od połowy 1927 roku Reich uprawiał SYNTEZĘ marksizmu i freudowskiej psychoanalizy, tzw. freudomarksizm. I to zarówno teoretycznie, jak i praktycznie.

Faktem jest, że ów freudomarksizm nie wpłynął wówczas specjalnie ani na komunizm, ani na psychoanalizę, bo jego praktyczne stosowanie skończyło się dość szybko, bo juz po niecałych dwóch latach.  Musiał czekać w uśpieniu dopiero do roku 1968, gdy został wyjęty jak królik z kapelusza dla naukowo-ideologicznego uzasadnienia „rewolucji seksualnej“ rozdokazywanej młodzieży w Berkeley, w Paryżu (Daniel Cohn-Bendit) i w Berlinie .
Strajk okupacyjny akademików w Nanterre na przedmieściach Paryża, od
którego wszystko się zaczęło, miał wymusić na władzach
uczelni dopuszczenie mieszanych domów  akademickich, a także możliwości zajmowania
pokojów w dowolnych damsko-męskich  układach, bez konieczności
posiadania  papierów małżeńskich, co strajkujący dość szybko 
osiągnęli.Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia...

A potem przyszedł w Berlinie czas na słynną "Komunę I" (seks,
narkotyki i modelka)  która nie przetrwała nawet roku, ale ile szumu
narobiła!na zdjęciu poniżej "komunardzi" podczas sesji zdjęciowej z fotoreporterem tygodnika "Stern" ( za co kazali sobie słono zapłacić, bo przecież nie samą miłością człowiek żyje.

 

Zarówno teoretyczną, jak i praktyczną uprawę freudomarksizmu umożliwiło Reichowi członkostwo w KPD. Niewykluczone, że z pojęciem wolnej miłości i wspólnoty żon zetknął się bowiem już jako niewyżyty, a targany instynktami młody człowiek w ojczystej Bukowinie, gdzie docierali bolszewiccy emisariusze. Wiadomo, że przenikali oni także w szeregi armii miłościwego Kajzera.Cóż może być bardziej skutecznego w sianiu defetyzmu, jeżeli nie sączenie w ziemiankach do ucha wyposzczonych żołnierzy opowieści o wyzwoleniu seksualnym? 

Tak więc temat ten był jednym ze sztandarowych haseł komunistów, co Reichowi znakomicie pasowało do realizacji propagowanej przez niego „profilaktyki“. Razem ze swoimi współpracownikami z wielu luźnych „kanapowych“ czy precyzyjniej mówiąc, łóżkowych stowarzyszeń propagujących oświatę seksualną, „wyzwolenie wewnętrzne“ , niekaralne usuwanie ciąży, dozwoloną prostytucję, wolną miłość etc. utworzył on jako podorganizację(!) Kom-Partii Niemiec tzw. Sexpol (skrót od sexual Politik - vide: wspomniana na początku ubiegłoroczna wystawa w Wiedniu).

Organizacja ta za hojnie rozdawane pieniądze z Moskwy zajmowała się zarówno teorią, jak i praktyką , oświatą, jak i „profilaktyką“ seksu. Pod jej auspicjami wydano cały szereg broszur oświatowych. Natrafiła jednak podczas dwóch niecałych lat nasilonego działania na opór samych członków KPD, którzy buntowali się przeciwko „czynieniu z naszych sal gimnastycznych zbiorowych burdeli“.

Niestety, komuniści w roku 1933 , ściśle kontrolowani przez najwyraźniej niewyzwolonego seksualnie Stalina okazali się niegodni Reicha i wyrzucili go z partii. Bezpośrednią przyczyną była jego książka „Psychologia mas w faszyzmie“, gdzie całe rozdziały pasowały jak ulał także do komunistów. Pech! Reich znowu zatem spakował manatki i wyjechał do Norwegii.
Jak wiadomo, Skandynawowie są od prawieków seksualnie o wiele bardziej wyzwoleni, aniżeli Europejczycy z lądu stałego, w tym także komuniści.

W Norwegii, która nie była tak przesiąknięta bolszewizmem, jak Niemcy, wziął odwet na zacofanym Stalinie ogłaszając pracę: Seksualność w kulturowym boju (Sexualität im Kulturkampf (1936) gdzie ostro krytykował postępujące cofanie się Związku Sowieckiego w wyzwoleniu seksualnym.

Libido samego Reicha było, podobnie jak jego patrona, Zygmunta Freuda chyba niemałe, bo szybko porzucił ślubną małżonkę (zaślubioną w 1924 r.), swoją byłą pacjentkę, a potem także psychoanalityczkę Annę Pink, z którą miał dwie córki (jedna z nich- Eva Reich została psychoanalityczką i poświęciła się w USA nowatorskiej terapii krzyczących noworodków; co ciekawe, tematowi temu poświęciła się równolegle w Paryżu inna żydowska, również b. znana terapeutka, nazwisko mi teraz umknęło). Można sobie jednak łatwo wyobrazić koszmar, jakim musi być małżeństwo dwóch freudowskich psychoanalityków.

Po przeniesieniu się do Berlina w 1930 r. związał się z pewną baletnicą. Wyjechał z nią do Norwegii w 1934 roku, a tuż przed wybuchem wojny, w sierpniu 1939 wskutek rozwoju sytuacji w odniesieniu do Żydów przeniósł swoje laboratorium do USA i tylko dzięki temu, że udało mu się dzięki przyjaciołom dostać etat w New School of Social Research.  Sam, bo baletnica Elsa Lindenberg postanowiła zostać w Europie.

Tam w Forest Hill w stanie Nowy Jork założył nowe laboratorium, gdzie w 1940 r. zbudował „klatkę orgonową“ do ładowania z kosmosu odkrytej rzekomo przez siebie energii. Nota bene, juś w latach 30-tych usiłował ową energią zainteresować Alberta Einsteina, bowiem takie świadectwo geniusza bardzo by mu się przydało. Ten jednak niepomny więzów krwi i wynikających z tego zobowiązań jednoznacznie odpowiedział, że żadnej energii orgonowej nie ma i być nie może.

Później przeniósł się do Rangeley w stanie Maine, gdzie dziś znajduje się jego muzeum .

Jako były członek Komunistycznej Partii Niemiec pozostawał w kręgu zainteresowań FBI, jednak to nie dlatego wylądował wkrótce w więzieniu. W 1954 został oskarżony o prowadzenie nielegalnych badań w zakresie profilaktyki orgazmu ( w pruderyjnych Stanach!). Z uwagi na to, że odmówił stawienia się przed sądem w charakterze oskarżonego, wyrok obligujący go do zaprzestania działalności został wydany zaocznie. Nie zastosował się do decyzji sądu i został w maju 1956 w rozprawie sądowej skazany na 2 lata więzienia. Zmarł na serce 3 listopada 1957 w więzieniu federalnym w Lewisburgu w stanie Pensylwania. Czy "potencja orgastyczna" pozwoliła mu żyć lepiej, niż innym, zwykłym śmiertelnikom? Czy klatka vel akumulator orgonowy pomogły mu  w czymkolwiek, skoro przeżył zaledwie 60 lat? Może zbyt częste orgazmy prowadzą do zawału serca? A może fakt jego nagłego zgonu jest najmocniejszym dowodem na to, że Einstein miał rację i że nie ma żadnej energii orgonowej, a Reich poświęcił swoje życie propagowaniu humbugu? Pytań jest więcej, ale dajmy spokój.

Na filmiku- ćwiczenia w celu wyrobienia w sobie "refleksu orgastycznego"- zdjęcie pochodzi z e strony Instytutu energii orgonowej (link na dole)  w Berlinie

 

 

Temat freudomarksizmu w odniesieniu do neuroz indywidualnych i masowych został podjęty przez innych lewicowych psychoanalityków, jak choćby przez znaną w Polsce Karen Horney, czy w odniesieniu do libido, jak to było w przypadku po dziś dzień czytanego z nabożeństwem Ericha Fromma. W czystej postaci jednak przetrwał w uśpieniu i rozkwitł dopiero podczas rewolucji seksualnej „dzieci kwiatów“. Dostarczył bazy ideologicznej ruchom feministycznym, gejowskim, lesbijskim i wszelkim innym, z pederastią włącznie. I rozwija się nadal święcąc triumfy w „terapiach“ tantryjskich (tantrycznych?) i wszelkich pochodnych.

Na filmiku poniżej-klatka orgonowa w dwóch wersjach, którą można nabyć za ok.1500 euro. 

 

 

W końcu lat 80-tych założono w Berlinie Towarzystwo im. Wilhelma Reicha, które teoretycznie objęło swoim nadzorem powstałe „Instytuty im. Wilhelma Reicha“ (Kolonia, Brema, Wiedeń, Orgonon, USA). Wśród sześciu „ojców założycieli“ (i jednej matki) był także ktoś o polskim nazwisku: Jerzy Myszkowski. Może ktoś z czytelników wie coś więcej o tym człowieku?
I

Instytuty te świadczą usługi terapeutyczne, na które w coraz bardziej znerwicowanych społeczeństwach istnieje wielkie zapotrzebowanie, uprawiają działalność „oświatową“ oraz sprzedają kołdry oraz klatki orgonowe (akumulatory orhonu) i to w dwóch wersjach- standard i luksus ( 5 oraz 10-warstwowe).

Tak więc ani klatki orgonowe nie zostały zniszczone przez FBI, ani „odkrycie“ Reicha nie uległo zapomnieniu.
I chociaż pomysł na to, że syte seksualnie społeczeństwo to społeczeństwo zdrowe i zadowolone znaleźć można w Księdze Stworzenia, bo w końcu także i po to Pan Bóg dał Adamowi Ewę, to jednak w propagowaniu konieczności „profilaktyki orgazmu“ nie można odmówić Reichowi nowatorstwa. Przy czym posiłkował się on w tym pomyśle ideologią marksistowską, gdzie wszyscy członkowie społeczeństwa są uszczęśliwiani na siłę. Każdemu według potrzeb. Albo i ponadto.

 

 

Joanna Mieszko-Wiórkiewicz

(daty i faktografia z polskiej i niemieckiej Wikipedii)

P.S. Sam autor tekstu w POLIS, czyli tad9 słusznie pisze:

Co do mnie - uważam, że odkryciem większym od reichowskiego "orgonu" jest "wyzwalająca tolerancja" Herberta Marcuse oznaczająca "brak tolerancji wobec ruchów prawicowych i tolerancję wobec ruchów lewicowych".

Otóż Marcuse był niejako przeciwnikiem Reicha (i Freuda), bowiem wyznawał teorię, że siłą napędzającą człowieka nie jest libido (Freud) czy „potencjał orgastyczny“(Reich) lecz instynkt śmierci.

Link:
http://www.orgasmusreflex.de/

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Rozmawiałem z ludżmi studiującymi psychologie, i dowiedziałem się od nich, że teraz Freud nie jest traktowany równie serio, jak kiedyś. Owszem ma jakiś wkład, ale to nie to samo co kiedyś.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#11573

Freud narobił strasznie wielkie szkody w psychologii. Pisała o tym nawet jego uczennica Karen Horney.
Ja jednak chciałam pokazać te wewnętrzne nitki bolszewizmu, które - niby niewidoczne, jednak silne, jakby ze stali - wykorzystywały zawsze (i nadal wykorzystują) to, co w człowieku najsilniejsze- instynkty życia do roboty politycznej. W gruncie rzeczy ten Reich to był taki bolszewicki komisarz na delegacji. Tyle, że o wiele więcej, skoro jego robota trwa i działa do dziś.
Pozdr.
JMW

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdr.
JMW

#11586

Tu o Reichu się pisze, a ja dopiero po 24 to zauważyłem, nieszczęsny! Jutro dopiszę jakieś ciekawostki, bo pseudonauka to moje hobby przecież - w sensie nabijania się oczywiście!
Myślałem, ze to już sprawy całkiem zapomniane i pokryte kurzem, a tu proszę...Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#11589

No, pseudonauka ma swój urok, szczególnie piramidki na głowie. Zawsze się z tego śmieje. :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#11635

Czy nie wydaje się Panu, że owe piramidki na głowach biorą się w prostej linii od tzw. tefilim?

Zdjęcie tutaj (nie wiem, jak wstawić, może się samo wstawi)
http://www.judentum-projekt.de/images/gebetskleidung4_200.jpg

Skoro to od tysięcy lat działa jako kostka na głowie dla ortodoksyjnych Żydów, to czemu ma nie działać, jako piramidka na głowie dla gojów? Zauważmy, że piramidka to objętościowo zawsze trochę mniej, ale rezygnować z takiego teatralnego instrumentarium byłoby choćby ze względu na socjotechnikę o wiele za szkoda, czyż nie?
Nie ma się zatem z czego śmiać. Sprawa jest jak najbardziej poważna.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

z szacunkiem
Alpha-Alpha

#11644

Nie rozumiem o co ci chodzi...

A jeśli chodzi o piramidki na głowę, to są on związane z rzekomym koncentrowaniem przez pochyłe ściany piramidy jakiejś energii. Niby ta energia jest odpowiedzialna za mumifikacje zwłok faraonów w piramidach egipskich, a w skali małego modelu za zmiany w różnych przedmiotach, np. obrazach, świecach czy winie w butelce. Wiem co mówie, bo jak byłem mały, to poczytywałem sobie Daenikena, i wtedy trktowałem to śmiertelnie poważnie. :))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#11649

Drodzy Państwo,
tefilim czy piramidka - to według mnie nie ma znaczenia. Przynajmniej w wypadku Reicha i jego wyznawców. On sam zmarł nagle w wieku 60 lat, czyli dziś powiedzielibyśmy - w kwiecie wieku. Tym samym jest to dla mnie dowód na to, że jego "ładowanie się energią orgonową" na nic się nie przydało. Podobnie jak nie pomogła mu chyba specjalnie "potencja orgastyczna". A może wręcz przeciwnie? Istnieje już długi szereg zanotowanych (i zapewne jeszcze dłuższy niezanotowanych) wypadków nagłego zejścia z powodu przedawkowania viagry. Niektórzy to się nawet dlatego na prostej drodze w biały dzień w Mercedesach na śmierć porozbijali...
Pozdr.
JMW

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdr.
JMW

#11650