Oj, to euro!

Obrazek użytkownika Jan Bogatko
Blog

Jak utrzymać okręt na powierzchni, kiedy tonie? Zrobić w nim jeszcze większą dziurę! Tego zdania jest p. prezydent Bronisław Komorowski, który chce do Konstytucji II PRL (pardon, III RP!) wprowadzić poprawkę, umożliwiającą przyjęcie euro i likwidację Rady Polityki Pieniężnej.

 

Nie, to nie kabaret – to przedstawienie na deskach polskiego politycznego teatrzyku zimowego. My oczywiście wiemy, po co p. premier Tusk w dzień Św. Mikołaja peregrynował z pielgrzymką do Berlina, kiedy w Warszawie bawił Pan Prezydent Miedwiediew,

 

przyjaciel Polski

 

i wszystkich Polaków, fidei defensor etc. By zapewnić naszych przyjaciół, że chętnie opróżnimy nasze portfele dla ratowania euro. Pierwsze czytanie projektu ustawy na ten temat w Sejmie zbiega się z expose p. kanclerz Merkel w Bundestagu przed szczytem w UE w Brukseli,

 

Angela Merkel

 

chce przekonać swych unijnych przyjaciół o tym, że tylko Niemcy ( no i Francja) mają rację (Warszawy przekonywać nie musi, Tusk był o tej racji przekonany, jeszcze zanim Merkel ją wyraziła). W poprzek ustawia się luksemburski karzełek, Jean – Claude Juncker, psując humor, jak

 

Lech Kaczyński

 

(swego czasu). Nawet minister spraw zagranicznych Wielkiego Księstwa (niegdyś prymusa w unijnej klasie), Jean Asselborn,  zarzuca Niemcom w stylu „eurofoba” Kaczyńskiego na łamach dzisiejszego DIE WELT, że „Niemcy i Francja podnoszą swe aspiracje do rządzenia Europą”, co

 

prasa niemiecka

 

uważa za skandal. Asselborn pozwala sobie na znacznie więcej, niż elegancki w sformułowaniach Kaczyński: jego zdaniem postawa Niemiec i Francji wyraża „arogancję i narcyzm”. O co właściwie przyjaciołom Polski w Berlinie i w Paryżu chodzi, wyraża jasno szef niemieckiej

 

SPD

 

towarzysz Frank-Walter Steinmeier (Niemcy, w przeciwieństwie do Polski, są państwem, dlatego też wszystkie wielkie partie polityczne bronią interesów kraju w zagranicznych gremiach) otóż tow. Steinmeier uważa, że grzech pierworodny eurowaluty polega ta tym, że nie istnieją

 

Stany Zjednoczone Europy

 

a zatem że trzeba wreszcie budować ich zręby. Socjalista wzywa do postawienia „odważnego kroku europejskiego” i do okazania europejskiej solidarności. A to oznaczać może jedynie zamianę składanej parasolki ochronnej na rzecz € na wielki parasol. Uwaga na portfele!

 

http://www.youtube.com/watch?v=JrnhFZilEeg&feature=related

 

 

Post scriptum: Słowacja ( i nie tylko ona) obawia się, że zabawa w euro może ją kosztować za drogo. Zastanawia się nad opuszczeniem statku, który pp. Tusk i Komorowski chcą ratować kosztem Polaków. No cóż, Słowacy to nie masochiści i mądrości nie uczą się po, a przed szkodą.




Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Tusk i Komorowski liczą, iż jak okręt zacznie tonąć, "nasi" przyjaciele z Niemiec i Rosji bezwłocznie ruszą na ratunek załogi. Balast czyli Polacy mogą zatonąć. To nie problem.

Pozdrawiam

Godziemba

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Godziemba

#116145

Jan Bogatko

...zwłaszcza z Rosji

pozdrawiam,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jan Bogatko

#116148