MFW: Brutalna prawda o finansach najbogatszych państw

Obrazek użytkownika piotr.wolejko
Gospodarka

Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że najbogatsze państwa grupy G-20 będą zmuszone do przeprowadzenia istotnych cięć wydatków oraz podwyższenia podatków, aby poradzić sobie z narastającym długiem publicznym. W listopadowym raporcie Funduszu znajdziemy projekcje, wedle których średni dług publiczny najbardziej rozwiniętych członków G-20 w roku 2014 sięgnie 118 procent PKB. Ograniczenie zadłużenia do ok. 60 procent w 2030 roku będzie wymagało brutalnych posunięć, które na pewno nie spodobają się społeczeństwom dotkniętych problemem nadmiernego długu państw.

Rachunek za kryzys gospodarczy oraz wiele lat bezmyślnej polityki fiskalnej jest ogromny. Aby naprostować sytuację finansową, gdyż nie mówimy tutaj o całkowitym jej wyprostowaniu, Stany Zjednoczone będą musiały w najbliższej dekadzie ściąć wydatki/podwyższyć podatki warte blisko 9 procent amerykańskiego produktu krajowego brutto . Dla Wielkiej Brytanii wskaźnik ten wynosi blisko 13 procent, a dla Japonii niespełna 13,5 procent. Ciekaw jestem, jak wyglądałaby podobna prognoza Funduszu dla Polski.

Założenie MFW jest takie, że państwom powinno zależeć na jak najszybszym przecięciu spirali wzrostu zadłużenia, gdyż zaciąganie nowych długów jest coraz kosztowniejsze. Jednak reformy niezbędne dla przeprowadzenia leczenia także będą kosztowne - w wymiarze społecznym. Mało kto zgodzi się jednocześnie na podwyżkę podatków, czyli oddawanie państwu większej części własnych pieniędzy, przy jednoczesnej obniżce wydatków publicznych.

Korzystając z okazji przypominam o spotkaniu dyskusyjnym zatytułowanym "Iran - inny punkt widzenia", które odbędzie się w najbliższy wtorek, 17 listopada o godz. 18.30, w sali nr 107 w tzw. Starym BUWie (dawny budynek biblioteki uniwersyteckiej), ul. Krakowskie Przedmieście 26/28. Zapraszam od 18.15.

Na Zachodzie ludzie są już przyzwyczajeni do opiekuńczości państwa i tego, że nie muszą zbytnio przejmować się swoim losem, ponieważ państwo zajmie się nimi praktycznie w każdej sytuacji. Cała masa dodatków, świadczeń, ulg, darmowe (lub dofinansowywane) usługi publiczne itd. są dla większości z nas czymś najzupełniej w świecie normalnym. Gdyby za każdą wizytę u lekarza zostało pobrane symboliczne 5 złotych, a ulgi podatkowe, np. internetowa, zostałyby zlikwidowane, mógłby nas spotkać ciężki szok.

W pogoni za państwem dobrobytu społeczeństwa Zachodu posunęły się bardzo daleko. Rezygnować z posiadanych już przywilejów jest bardzo trudno . Zawsze znajdą się krzykliwi obrońcy zdobytych dobrodziejstw, za które płaci najczęściej ktoś inny - tzw. podatnik. W Polsce nietrudno znaleźć całą masę świadczeń i ulg, które są przywilejem niewielu, na który zrzuca się większość. Weźmy choćby KRUS, emerytury górnicze, odprawy dla stoczniowców i (niegdyś) górników, becikowe, ulga remontowa itd. Masowo wyłudzane są świadczenia społeczne, a oszustwa często pochłaniają nawet połowę pieniędzy przeznaczonych na zwalczanie/łagodzenie jakiegoś problemu.

Pięknie stan życia zachodnich społeczeństw, głównie amerykańskiego, podsumowa ł na portalu Tax.com Robert Goulder. Napisał, że prowadziliśmy styl życia na miarę Lexusa, posiadając budżet na poziomie Hondy. W swym wygodnictwie polegającym na przerzucaniu odpowiedzialności za nasze życie na państwo zaszliśmy za daleko. Niestety, popełniliśmy także drugi grzech, na co wskazuje Goulder. Wydawaliśmy za dużo, przepuszczając na zakupach pożyczone pieniądze. Polaków na szczęście w takim stopniu  omawiany problem jeszcze nie dotyczy. Podążamy jednak złą drogą.

Przed politykami państw zachodnich wyjątkowo trudne zadanie. Czy dla ratowania finansów państwa, a także własnych obywateli, będą gotowi przeprowadzać zmiany uderzające w tychże obywateli? Podnoszenie podatków nigdy nie jest popularne. Czasem jest akceptowane, gdy w perspektywie liczymy na mądre spożytkowanie tych pieniędzy i ich redystrybucję w formie rozmaitych wydatków państwa. Tymczasem, obecnie konieczne są cięcia wydatków. Zabójcze połączenie dla polityków przyzwyczajonych do dość lekkiego życia opartego powtarzaniu frazesów i zapewnień o powszechnym dobrobycie i chęci dzielenia się bogactwem z całym społeczeństwem. Życie jest brutalne - niech politycy się martwią, a obywatele przygotują. Lepiej już było, zdaje się mówić MFW.

Piotr Wołejko

grafika: nevisblog.com

 

Cały świat na jednej stronie - Polityka Globalna :


 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ciąć wydatki - TAK, podwyższać podatki - NIE.
Aby uniknąć długotrwałych kiepskich wyników gospodarczych potrzebne są bardzo duże cięcia wydatków - tak duże, że nie będzie potrzeby podwyższania podatków, a nawet będzie możliwe obniżenie podatków. Podatki obecnie już są tak wysokie, że mimo pobudzania gospodarki dużymi kredytami dla rządów - jest kryzys. Dalsze podwyższanie podatków wraz z odejściem od polityki zwiększania długów rządów, a nawet przy polityce ściągania pieniądza kredytowego z rynku, spowoduje stałe długotrwałe obsuwanie się gospodarek.

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#36947

Ja też bym ciął wydatki, ale znając polityków, łatwiej będzie im podnieść podatki, niż obciąć wydatki. Zresztą, MFW podaje dwie opcje jako alternatywę zwykłą.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#36986

Jak to takie logiczne to czemu nie tną wydatków?

Zdaje mi się że "cięcie" w oczach finansów ministra to -zabieg krawiecki .
Nie potrafi wyobrazić sobie innej formy "cięcia"- bez udziału nożyc.
Przywołana w artykule "ulga internetowa" - dużo trzeba do wprowadzenia rzeczywistych kosztów i cen za tym idących .
"zysk" = "obrót "- nic nie mówi bakałarzowi
itd. itd.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37001

Gdyby minister finansów mógł samodzielnie podjąć decyzję, byłoby to tak proste jak oddychanie czy przełykanie. Niestety, są też inni ministrowie, a przede wszystkim realia polityczno-społeczne każdego państwa. Państwo to nie gra komputerowa, w której gracz samodzielnie decyduje o wszystkim, a jak idzie nie tak, to chroni go god mode.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37013

Gdyby min . finansów podejmował decyzje !!!!!!
To jest problem !!!!

Minister finansów jaki cały aparat finansowy jest skażony myśleniem o podatniu jak o krowie dojnej .
To jest problem!!!!!

Minister finansów gdyby patrzył na grosz jak na sój własny i był faktycznie rozliczany .
To jest problem
.
Problem leży w błednej koncepcji wydatkowania środków , co sie stało z zadaniami , od ilu lat utrzymywane są fundusze celowe , inne dyrdymały .
Problem w braku szacunku dla finansów - bo państwowe .

Nie postuluje stawiać pod ściane - ale >

Gdyby to był człowiek formatu Grabskiego -

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37014

Często ministrowie finansów to fachowcy, technokraci czy naukowcy. Dla nich budżet to liczby, mogą ciąć, gdyby tylko mieli w tym wsparcie premiera i zaplecza partyjnego w parlamencie. Nie mają tego, więc tną na ile im warunki polityczne pozwalają. W obecnych warunkach Grabski też niewiele by zdziałał.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37095

Chodzi o nieszablonowe ruchy -
Tyle że to trzeba rządzić brać odpowiedzialnosć faktycznie .Z Tego co widać dzisiaj nie ma przełomu i nie będzie . Zasłona dymna kryzysem nie usprawiedliwia zaniechań.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37098

Niestety, w większości państw bez ponadpartyjnego porozumienia nie uda się dokonać niezbędnych zmian. Znowu prowizorka, półśrodki itp. zwyciężą. W Polsce także, a może w szczególności.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37122

... że problemem jest brak orientacji w sprawach finansowych zwykłych obywateli, każdego z nas. Mam mnóstwo znajomych, i WSZYSCY, ale to WSZYSCY tkwią po uszy w długach. Oczywiście żaden z nich tego nawet nie zauważa - ale mają pozaciągane kredyty mieszkaniowe ze spłatami przez kilkadziesiąt lat. Żyją w pięknych, luksusowych apartamentach (przynajmniej jeśli porównam to do mieszkania w bloku, w którym się wychowywałem, i do malutkiej klitki, w której teraz mieszkam).

Zasady finansowe, takie podstawowe, są bardzo proste. Gromadź aktywa, unikaj pasywów. Unikaj kosztów ponoszonych regualrnie. Maksymalizuj dochody. Oszczędzaj - najpierw oszczędzaj, potem wydawaj. Kredyt bierz tylko wtedy, kiedy zwiększy to Twoje zyski (kredyt inwestycyjny). Nie marnuj czasu i pieniędzy na kredyty konsumpcyjne (kredyt, który bierzesz po to, żeby zakupić pasywa, dodatkowo obciązające Twój miesięczny budżet). A wszyscy moi znajomi pobrali kredyty, za które kupili dodatkowe koszty. Zdumiewająca polityka.

(już podaję przykład kredytu, który służy do zakupu dodatkowych kosztów - kupienie samochodu na kredyt, to:

- zaciągnięcie potęznego zobowiązania finansowego, będącego wielokrotnością miesięcznych dochodów

- zaciągnięcie zobowiązania do miesięcznej spłaty kredytu i odsetek od niego

- dorzucenie do miesięcznego budżetu kosztów benzyny

- dorzucenie do miesięcznego budżetu kosztów ubezpieczenia samochodu

- dorzucenie do miesięcznego budżetu kosztów ekploatacji samochodu (przeglądy, naprawy, płyny eksploatacyjne, mycie itepe)

Czyli zaciągamy zobowiązanie, którego efektem jest znaczące pogorszenie naszej sytuacji finansowej, znacznie większe niż sama kwota kredytu z odsetkami)

(podaję przykład kredytu, który służy do zwiększenia dochodów - kupienie na kredyt mieszkania na wynajem, to:

- zaciągnięcie potęznego zobowiązania finansowego, będącego wielokrotnością miesięcznych dochodów

- zaciągnięcie zobowiązania do miesięcznej spłaty kredytu i odsetek od niego

- dorzucenie do miesięcznego budżetu kosztów czynszu, podatku od nieruchomości itepe.

- DORZUCENIE DO MIESIĘCZNEGO BUDZETU DODATKOWYCH WPŁYWÓW ZA WYNAJEM

Jeśli ten ostatni punkt przewyższa trzy pierwsze, to mamy udaną inwestycję. To wszystko jest dość proste, ale zdumiewa beztroska osób, które gospodarują swoimi finansami bez uwzględniania takich prostych spraw).

 

Nic dziwnego że państwo, będące organizacją skupiającą ludzi o takim myśleniu finansowym ma powazną zadyszkę.

Reasumując - trzeba zmienić myślenie zarówno polityków jak i całych społeczeństw, przyzwyczajonych do życia na niezdrowych zasadach finansowych (na kredyt).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37027

Obecnie obowiązuje w ekonomii fałszywy paradygmat, że nowy pieniądz należy wprowadzać na rynek nie jako wpłatę banku centralnego do budżetu tylko jako kredyt dla banków komercyjnych. Aby wcisnąć ten kredyt na rynek bank centralny musi ustanawiać niskie stopy kredytowe, tani kredyt zachęca ludzi i rządy do zadłużania się, bankierzy i lichwiarze się cieszą że wszyscy się zadłużają - leżą sobie i liczą pieniądze bo jak nawet zarobią 5% rocznie to oznacza że każdy człowiek przez 1/20 życia pracuje na nich. W rzeczywistości ludzie muszą płacić za obsługę długu i państwowego w podatkach i swojego prywatnego, w sumie w wielu krajach ludzie płacą kilkanaście procent swojego dochodu brutto klasie próżniaczej.
Pisałem na ten temat: http://www.niepoprawni.pl/blog/404/polityka-stop-procentowych

Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#37101

Brać kredyt: na wędke ,nie na kawior

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37103

Pełna zgoda. Mnie także mój bank proponował niedawno kredyt konsumpcyjny, oprocentowany na kilkanaście procent. Przy pytaniu, po co mi kredyt, skoro na koncie saldo dodatnie, a ja o pożyczkę nie pytałem, odpowiedź była banalna: bank uznał, że może Pan wziąć kredyt. Zrozumiałem, że zamiast pytać, czepiać się i mieć wątpliwości, powinienem brać pieniądze i pójść na zakupy :) Tak zrobiłaby najpewniej większość ludzi na moim miejscu (po co tryb przypuszczający? tak zrobiła większość ludzi na moim miejscu i masa innych, którzy sami udali się do banków po pożyczki).

Jestem zwolennikiem dość szokującej dla większości obywateli polityki nie wydawania więcej, niż zarabiam. O ile mogę zaaplikować tę teorię do siebie, nie jestem w stanie zmusić państwa, do powściągnięcia wydatków. Nie lubię życia ponad stan.

Zgadzam się, że problem tkwi już w obywatelach, na najniższym szczeblu. Ludziom wmówiono, że dostatnie życie to kolorowe plazmy po 40 cali, samochód dla każdego dorosłego w rodzinie itd., itp. Warto by edukować Polaków już od szkoły podstawowej, informując ich o zdrowych zasadach życia w społeczeństwie. Trudno jednak przekonać słynnego przysłowiowego Kowalskiego, że nie powinien kupować wymarzonego auta na kredyt, bo go na taki zakup nie stać, skoro zarabiający podobnie kolega Kowalskiego właśnie kupił sobie auto...

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37099

Przypomina mi się fenomen przełomu lat 90-tych i 80-tych, gdy biliśmy na głowę Europę w ilości komputerów, TV SAT i VHSów na głowe mieszkańca, mimo iż było ciężko...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37647

Nawet, gdy mu państwo przeszkadza ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37673

Brawo.

Myslenie prosto z strony richdad.com. Nalezy sie pochwala. Ciesze sie ze tak myslisz, szkoda ze tak malo ludzi mysli w ten sposob. Wsrod moich znajomych jest troche lepiej.

Niestety jesli przyjac teze ksiazki "Conspiracy of the Rich" nie lezy w interesie bogaczy edukacja spoleczenstwa pod wzgledem ekonomii bo wtedy nie beda brac kredytow i nie beda nabijac kieszeni bogaczom. Bo przeciez negatywne przeplywy pieniadze u jednych to pozytywne przeplywy pieniezne u drugich.

Niestety w Polsce jest sporo praw utrudniajacych inwestowanie. Ja np. nie kupilbym nigdy mieszkania pod wynajem bo prawo nie chroni wlasciciela przed naduzyciami lokatora. Jak to jest zeby jak lokator nie placi, etc to czesto trzeba mu zapewnic lokum zastepcze (np. gdy maja dzieci czy kobieta w ciazy).

Znasz jakies dobre sposoby inwestowanie w Polsce drobnych sum (np. 1000zl miesiecznie) zeby zwiekszac swoje przeplywy finansowe? Prosze nie wspominaj o funduszach na gieldzie bo tam pracuja raczej kiepsko a sciagaja taki haracz ze nie ma to sensu.

serdecznie pozdrawiam,
Radek

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

serdecznie pozdrawiam,
Radoslaw Szymanek

#37538

Piotrze,

Dziekuje za ciekawy artykul i linka.

Niestety swiat zabrnal do takiego stanu bo nie lezy w interesie polityka ani wyborcy zaciskania
pasa. Wszyscy patrza krotkowzrocznie i nie interesuje ich to ze panstwo sie zadluza, ze ludziom sie
obiecuje gruszki na wierzbie za ktore przyjdzie im bardzo slono zaplacic.

Patrzac na wszystkie programy stymulacyjne, panstwa brna jeszcze glebiej w przepasc. Czeka nas wielka
depresja, gdzie politycy beda zmuszeni dzialac zgodnie z logika ekonomiczna bo inaczej sie po prostu
nie bedzie dalo. Nie bedzie sie wiecej dalo pozyczac. Zwroca sie do kradziezy poprzez druk pieniadza (
inflacja), zwiekszanie podatkow, i odmowy placenia dlugow. Tak robili przez ostatnie dziesieciolecia
i beda robili tak dlugo dopoki system sie nie rozsypie na drobny mak. Panstwa sie zwroca przeciw innym
panstwom (patrz jak Wielka Brytania atakowala Islandie za to ze Islandia nie chciala zwracac pieniedzy
z islandzkich bankow bankrutow). Banki centralne wycofujace zloto z zagranicznych depozytow to kolejne
pokaz braku zaufania. Swiat finansowy sie sypie, postepuje kryzys zaufania, ze politycy sa zainteresowani
splaceniem zobowiazan kosztem wlasnych spoleczenstw. Wiele krajow mysli ze zrobimy to kosztem innych (np. USA
drukuja dolary zeby poprzez inflacje zmniejszyc swoj dlug, inne kraje drukuja pieniadze bo chca zeby ich
eksport byl dalej konkurencyjny). Wladcow tego swiata nie interesuja takie rozwiazania gdzie
korzysta sie tylko z profitow wlasnej pracy. Po probujac to wprowadzic przegraja z populistyczna opozycja.

Oglupianie spoleczenstwa, redukcje wydatkow na oswiate (szczegolnie ekonomiczna), myslenie w kategoriach
mnie sie nalezy bo jestem to procesy wystepujace przez lata. Dopoki sie da zabierac jednemu i dawac drugiemu
to beda tak robic. Nie wazne ze temu pierwszemu jak sie zabiera to coraz mniejsza ma ochote zeby pracowac
czy mozliwosci zeby zarabiac, wazne zeby ta wiekszosc ktora glosuje dostala ten ochlap wmawiajac im jeszcze
ze im sie nalezy.

Ty widzisz ten problem, ja widze, inni ludzie to widza ale procentowo stanowimy moze 5% populacji i nie
mamy zadnej politycznej mocy sprawczej.

Mozna miec tylko marzenia o panstwie bez podatkow, panstwo ktore wymaga od obywatela dbanie o samego siebie.
Panstwo ktore dostaje pieniadze poprzez sprzedaz zasobow (woda, czestotliwosci radiowe, prawo do emisji
dwutlenku wegla, uzytkowanie ziemi) i te niewielkie pieniadze ktore panstwo otrzymuje inwestuje w policje, wojsko (bezpieczenstwo
obywatela), w szkoly, uniwersytety (edukacja obywatela), infrastrukture energetyczna, informowanie obywatela na temat jakosci produktow kupowanych
przez obywatela. Panstwo ktore nie rozdaje pieniedzy i nawet malutki zasilek dla bezrobotnych w postaci bonow zywnosciowych
nie jest za darmo ale za przepracowanie 30h tygodniowo w instytucjach dobra publicznego (sprzatanie miasta, sortowanie smieci,
opieka nad starszymi, edukacja, ...). Panstwo gdzie kazdy robi prace uzyteczna a urzednikow jest jak najmniej. Panstwo ktore
ogranicza ilosc aktow prawnych a stosuje proste reguly wspolzycia miedzyludzkiego - "nie rob drugiemu co Tobie nie mile".

serdecznie pozdrawiam,
Radek

P.S. Czekaja nas powazne problemy. Nie zazdroszcze ludziom ktorzy inwestuja na gieldach, czy walutach papierowych. Jak sie sypnie to wrocimy do
najprostszych zasad ekonomii i jedynego twardego pieniadza jakim jest zloto.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

serdecznie pozdrawiam,
Radoslaw Szymanek

#37547

Dziękuję za komentarze. Nie odpowiem na pytanie, gdzie inwestować małe sumy, bo sam chętnie bym się dowiedział :) Istniejące opcje są mało interesujące, zyski wątpliwe lub niewielkie.

Zgadzam się z przedstawioną na końcu wizją państwa, w którym nie ma pieniędzy za darmo itd. Niestety, prawdopodobieństwo istnienia takiego państwa jest minimalne...

pozdrawiam,
PW

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37608

ale rozwiązanie tego problemu jest proste. Po prostu dyscyplina budżetowa. Państwo ma tyle i tyle z podatków i nie może nic więcej wydać. W konstytucji powinien znajdować się zapis dotyczący zakazu zadłużania państwa w okresie pokoju. Wówczas problem długów rozwiązałby się w końcu sam.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#38769