Janke: bufon, czy prorok?

Obrazek użytkownika Piotr Franciszek Świder
Idee

Miałem o tym nie pisać i przyznam, że piszę z pewnym niesmakiem i pod przymusem jakby danego słowa. Powód, że po dniu pełnym ciekawych zajęć, zasiadłem przed laptopem, byłby tym razem banalny. Oto wczoraj napisałem w komentarzu pod notką Łażącego Łazarza, zapowiadającą wdrożenie w życie nowego projektu platformy dla blogerów i nie tylko, a nazwanej: "Ekran":

"Nic nowego. Zajrzałem nawet na Salon, a tam wielki ruch. Co druga notka nosi tytuł" Łażący Łazarz". Tylko dlatego, że ma być Ekran? Ale... problem jest głębszy. Może jutro napiszę tekst, po którym kilku "odważnych" blogerów na mnie się obrazi. Z drugiej strony, nie wiem, czy chce mi się pisać. Bo jaki to ma sens? Zabawa w zuchów potrwa jeszcze przez jakiś czas. Mógłbym wytypować, kto sam odejdzie, komu zlikwidują blog, a kto przemieni się w lizusa."

Krzysiu Leski zacytował fragment ze zdania o lizusie w jednym ze swoich komentarzy (bez podania źródła) i stwierdził, że on zostaje na Salonie. A pod notkami zatytułowanymi " Łażący Łazarz" - było ich sto, czy dwieście? - padło grubo ponad dwieście deklaracji blogerów i komentatorów, że w takim razie, skoro Janke podniósł swą prawicę na Łazarza, to oni stąd odchodzą. Sprawdzałem, dziś nadal piszą i komentują - nie odeszli. Czyli grochem po próżnicy walimy.

Tak trzeba, bo misja tu wielka do spełnienia - usłyszę w odpowiedzi, no mniej więcej to.

Misja misją, a Janke dziś sobie wypisuje rezolutnie na swoim blogu słowa pełne bufonady. Może tak czynić bezpiecznie, bo jako jeden z dwóch blogerów - póki co - jest równocześnie pełnoprawnym właścicielem swojego bloga, więc ma raczej pewność, że gilotyna nie zetnie jego mądrości ani nie zawisną pod szubienicą bytów zawiniętych w niebyt.

A inni, no cóż. Niech postudiują Regulamin. Są ledwie mięsem armatnim, pozbawionym wszelkich praw do słów pisanych przez wiele godzin, dni, a często lat. To Janke se może napisać bezkarnie (podobnie jak ja u siebie na blogu.): "Salon24 przeżył już kilkanaście rewolucji. Bo kilkanaście razy ktoś uważał, że umie zbudować lepszą platformę blogerską. Powstało dzięki temu już wiele witryn, które potem dzieliły się, bo poszczególne frakcje uważały, ze będą robić to lepiej. Potem powstawały podfrakcje, które uważały, że zrobią to jeszcze lepiej. Co jakiś czas podfrakcje ogłaszały zjednoczenie z frakcjami i próbowały się porozumieć, ale zawsze jakiś fundamentalny problem stawał im na przeszkodzie."

No to Szef Salonu sobie nieźle kadzi. Dymy unoszą się wprost do nieba bufonów. Mistrzuniu, jesteś ojcem wielkiego sukcesu, którego nikt do tej pory nie powtórzył. Chylę czoła. (Za takie słowa bez słowa zlikwidowałbyś mi blog, gdybyś wcześniej tego nie uczynił.)

Słowa polemiki z tezami powyżej nie mają prawa się pojawić, chyba że autorem będzie Rafał Krawczyk lub inny słuszny krytyk.

Pan Krzysiu Leski również ma prawie pewność, że dopóki trzyma pion i linię, nikt nie zrobi zamachu na jego pisarstwo. A inni? A inni nie znają dnia ni godziny. No chyba, że występują pod szyldem zielonym, czerwonym lub stygmatyzowanym inicjałami RR-K i pochodnymi w swej barwie ideologicznej.

"I tak niektóre z tych witryn już upadły, inne dogorywają. " - naigrać się nie może i napastwić nad bracią Pan Igor, myśląc o nędzy blogerów odpadających od Salonu. Nie wiem, co na to powie Pani Maryla, która przyjęła mnie bez słowa pod swój dach, gdy odpadłem jako niegodny z Salonu. Nie powinna nic odpowiadać - podpowiem. Nie powinna, bo to do trumny, do której nie chcemy wracać, nie powinniśmy wbijać gwoździ. Znajdą się inni - z samego serca mainstreamu, którzy chętnie chwycą za młotek, gdy przyjdzie ku temu czas.

"W zasadzie nam jest wszystko jedno, kto zakłada kolejna witrynę tak długo, jak długo dyskusja na temat nie toczy się w Salon24." - to też cytat. Oj, słusznie, słusznie. Podpisuję się pod tymi słowami i mój głos na temat konkurencyjnych dla Salonu witryn zabieram na własnym blogu.

"Bo Salon24 służy do dyskusji o Polsce, świecie, o długu publicznym, katastrofie smoleńskiej i innych problemach. Nie służy natomiast do dyskusji o tym, jak można zlikwidować Salon24 i zbudować kolejny piękniejszy portal. " - Janke tym passusem w kwadraturze koła wpisuje się w logikę wolności słowa wypowiadanego w słusznej sprawie, pod warunkiem, że jest to jego sprawa (i interes), bo inne są niesłuszne. Ale akurat to nie jest prawdą, bo mój blog został skasowany za poglądy i ostrość wypowiedzi, a nie za rozważania o tym, jak zlikwidować miejsce, w którym wówczas pisałem.

Podobny los spotkał wielu innych blogerów, ale sprawa umarła śmiercią naturalną. Małe toto było, nic nie znaczące. Taka np. cirk, albo...nie chce mi się otwierać archiwum.

Cóż, mam jaja (nie cojones, Panie Janke, a właśnie jaja i jądra), więc odszedłem zniesmaczony z Salonu. I tyle. O właśnie, dodam, że uświadomiłem sobie, że mój blog był skasowany za podobne zdanie w ostatnim napisanym wpisie. (Maryla raczej mnie nie skasuje, a mnie nawet przez myśl nie przechodzi, żeby kropkować słowo "jaja", a jeżeli mam do napisania, że komuś się pojebało w głowie, to również napiszę.)

"Tych, którzy martwią się losem Łazarza informujemy, że on sam zapowiedział odejście stąd za dwa tygodnie, wiec dyskusja jest bezprzedmiotowa. Szerokiej drogi." Otóż, Panie Janke, oświadczam, że nie martwię się losem Łazarza. Łazarz łazi, gdzie chce i ja też polezę, gdzie mi się spodoba. Poradzimy sobie. Dlaczego jednak Pan oszukuje własnych Czytelników i Dobrodziejów w kwestii zasadniczej? Łazarz nie publikował swojej notki o "Ekranie" na Salonie, a na to, że ktoś podjął taką decyzję, nie miał najmniejszego wpływu. Ja np. zrobiłem, bez wiedzy i zgody Pani Teresy Bochwic, przedruk jednej z jej notek i nawet mi za to podziękowała. A przedruk zrobiłem, bo tekst był rewelacyjny i dobrze byłoby - tak pomyślałem - żeby "złapał" nowych Czytelników. To dziś norma, gdy np. ktoś wkleja na swój profil na FB link do dowolnego tekstu w sieci, i.t.p. Tak to chyba działa, prawda?

"Jeśli ktoś ma ochotę uczestniczyć w tworzeniu piętnastego fantastycznego projektu, który zawojuje świat, prosimy bardzo. Nie chcemy tylko, by debatować o tym na naszym portalu." I nie debatujcie. Słusznie. Przecierałem tylko oczy ze zdumienia, że tylu miłośników Pana talentu do tworzenia portalu sukcesu, nie posłuchało tej rady i debatuje. Oj, ale jaka to debata - zmarnowana marnota, półsłówka zawijane w papier toaletowy autocenzury . "Łażący Łazarz" w tytule i jedno zdanie w notce oraz 5 albo 35 komentarzy pod notką, a wszystko w piwnicy.

Pobiłeś Pan wczoraj i dziś rekord cenzury, przebijając nawet cenzorów peerelowskich, a z drugiej strony, żeby aż tylu poważnych ludzi zechciało się bawić w zuchy w piaskownicy, którą Pan żeś dla nich wysypał obok śmietników?

Odwrócę teraz kota ogonem i napiszę, com miał na myśli w zdaniu o zuchach. I dlaczegoż to sądziłem wczoraj, że się narażę. Oto zuchy kochają piaskownicę i chcą mieć swoje łopatki, wiaderka i grabki. Zaczynają wprawdzie dostrzegać, że "salunowa" piaskownica stoi obok śmietników mainstreamu, z których brzydko pachnie cenzurą i hipokryzją, ale nie potrafią już żyć bez koleżanek i kolegów. Bo bawili się tu tak długo i tyle wspomnień. Jak tu żyć bez tych wszystkich gier i zabaw wojennych. Odgrażają się więc dorosłym, czyli starszym i mądrzejszym, że mają dość zamordyzmu i obłudy, lecz nie odejdą sami, bo mają misje, różne misje, których tu nie będę nazywał po kolei i po imieniu, do wypełnienia w drużynach zuchów.

Z drugiej strony, mogą odejść. I tu okaże się, że jesteś Pan fałszywym prorokiem. Przysłowie mówi bowiem: "dopóty dzban wodę nosi, dopóki..." A inne przysłowie: "nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka". Nie bądź więc Pan tak nadęty, bo różnie w życiu bywa. Czasami wystarczy byle szpileczka, by przekłuć balon.

Po pierwsze, niepoprawni blogerzy uczą się na własnych błędach i zaczynają działać poprawnie.

Po drugie, sytuacja w Polsce staje się nieznośna dla obywateli, którzy nie pozwolili sobie oprać mózgów i mają potrzebę godności, by wolność nie zdechła do reszty pod butem nowego Frontu Jedności Narodu. I oni, ci obywatele, poświęcą dziś więcej niż wczoraj, by poskromić własne małostkowe fobie dla większej sprawy.

Po trzecie, to raczej ostatni tekst na Pana temat, bo temat leży poniżej moich zainteresowań (chyba, że zostanę sprowokowany, czyli wywołany do tablicy).

Po czwarte, (to już po odwróceniu kota ogonem), drodzy i wielce czcigodni blogerzy, jak Was kocham i szanuję, Pan Igor Janke ma sporo racji. Na pohybel z taką partyzantką. Czas wyciągać lekcje z porażek i działać więcej w realu.

Po piąte, (bez odwracania kota ogonem) muszę napisać słowo publicznie do Łażącego Łazarza. Upuść sobie Tomku trochę powietrza z balona, bo balon ma być pompowany umiejętnie, a drużyna ma być z samych harcerzy złożona a nie zuchów. Zuchów całe zastępy czekają na głos trąbki. Dziś najwięcej w piaskownicach Jankego nasłuchuje aż zagra anty-gajowy.

I po szóste oraz ostatnie, Kot Schródingera, odwrócony i nie odwrócony ogonem, czyli ja sam i nie-ja, napisałem i nie napisałem tą notkę. A napisałem, bo moja kotka dzisiaj się totalnie wkurzyła, gdyż pojawiła się w domu piękna Labradorka, znaczy suka  maści brązowej. No a gdy piszę te słowa, trwa walka o moje względy i nie da się skupić ani pisać z kocimi i psimi panienkami na kolanach.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

I niechcem być dla niego zlym prorokiem ale muszem.

Nathanel
W CZASACH POWSZECHNEGO FAŁSZU MÓWIENIE PRAWDY JEST CZYNEM REWOLUCYJNYM.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#114483

To on pewnie fałszywy prorok?
Pozdrawiam
Piotr Franciszek

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Piotr Franciszek

#114492

a ślicznieś to strścił.

Pozdro.:D

" Upupa Epops ".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

" Upupa Epops ".

#114514