PLATFORMA OZORKÓW

Obrazek użytkownika insurekcjapl

Przytaczam tekst prasowy, ale jest już w sieci (http://blogopinia24.pl/polityka/972-platforma-ozorkow), bo KORUS pokazuje jak na dłoni, że rządzi Polską garstka swołoczy, ZA KTÓRĄ JUŻ NAJWYŻSZY CZAS ZABRAĆ SIĘ ZAKASUJĄC RĘKAWY:

PLATFORMA OZORKÓW

Musimy uświadomić sobie, że mamy liczebność i siłę. Często bowiem jest tak, że słabeusz blefuje, straszy kolegami, pręży muskuły jak manekin ustawiony na witrynie przez zakulisowego dekoratora.

Tę myśl podsunął mi znakomity felietonista i bloger, Andrzej Leja (mistrz mott, "Człowiek lasu"), którego passus pozwolę sobie zacytować:
"(...) a tu kraaach i widmo zbliżającej się klęski! Bo jak tu się cieszyć, gdy w wewnętrznych wyborach partyjnych frekwencja wyniosła zaledwie 51,12 proc.? Co oznacza, że na żelaznego lidera zagłosowała mniej niż połowa członków PO (bo zaledwie 79,58 proc. z tych 51,12 proc.)? Partia się więc sypie (a miała być jak pięść!).(...) Raptem te szesnaście tysięcy, czyli jakiś marny promil Polaków – w sumie widać czarno na białym jak słabiutkie w gruncie rzeczy są podstawy rządów ferajny. (...) Razem – na Tuska i na Gowina – raptem te 20 tysięcy ludzi. Jakiś maleńki Ozorków. I to ma być silna partia? Wolne żarty. Nie dziwią więc te smutne i zawiedzione twarze członków PO. Partia i jej szef obnażyli swoje prawdziwe oblicza. Wielkiej słabości. Bez kamuflażu i telewizyjnego pudru. Patrzę więc na te przygnębione twarze PO. Na te oczy latajace w bok i miny nietęgie. I to jedno mnie cieszy (pełna radość będzie, gdy ta straszna partia stanie się już przeszłością), że nie widzę już tej buty!"

Jaki wniosek? Jeśli uznamy, że mamy już jawną okupację polskości – czemu trudno zaprzeczyć, gdy się weźmie dotychczasowe poczynania nie-Rządu i Zdrady Ministrów (albo Trzeciej Rzeszy Pospolitej, jak pisze Mariusz Cysewski) – to pozostaje nam jedynie zebrać się w sobie i siłą zrzucić to jarzmo z karków. Jak długo trzeba się motywować, żeby postawić wreszcie na kryterium uliczne? Legaliści boją się prowokacji, ale ryzyko jest wtedy pół na pół (wystarczy, że znajdzie się jakiś młody oficer-patriota i odwróci cele). Licząc na kartki wyborcze (zważywszy, że wybory są fałszowane), praktycznie oddajemy zdobyte szranki zalęknionej już zgrai, by zwarła samoobronne szyki.

Zamach w Smoleńsku, pochówki pod kremlowską jurysdykcją w zaplombowanych trumnach, bezczeszczenie zwłok zamiast obdukcji, śmichy-chichy włodarzy na uroczystości pogrzebowej, brewerie pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, najrozmaitsze kacapskie reaktywacje (pomnik najeźdźcy w Ossowie), antypolskość prożydowska (Jedwabne, "Pokłosie") i filogermanizm (Sikorski: "najlepiej byłoby nam pod Niemcem"; rozpowszechnianie filmowej gadzinówki, zwanej po naszemu "Nazi matki, nazi ojcowie"), seria "samobójstw" bez autotargnięcia się na życie, eliminowanie historii ze szkół, wygumowanie z listy lektur "Pana Tadeusza", okólnikowo-sądowniczy zamordyzm, goebbelsowskie tuby propagandowe, eutanazjowanie populacji, przemysłu i gospodarki, nieprawdopodobne zadłużanie obywateli, czyli projektowanie polaczków jako przyszłych pariasów Europy – mam wymieniać dalej? Czy to mało, żeby wreszcie uderzyć pięścią w stół i powiedzieć Dość!? Niezłomna nauczycielka ze Śląska, Anna Zaskórska, która niczym prokurator spisuje wyczyny oraz niecne czyny ferajny zwanej potocznie Platformą Oprychów, ma już około 700 punktów obywatelskiego aktu oskarżenia, i jak widać – dopóki się nie huknie Herr Podletzowi et consortes stanowczo won! – temu rozpanoszonemu złu nie będzie końca!

Policzmy się. Oni, zebrani za wysokaśnym murem na swym szemranym konwentyklu w Chorzowie, mają raptem 16 tys. tombakowych szabel. Co w stosunku do wszystkich Polaków na świecie stanowi niecałe 0,3 promila! Czujecie to!? Kapslem toto nakryć, a i tak byłby tysiąckorotnie za duży.

W gruncie rzeczy jest to partyjna szajka, składająca się z popleczników Der Führer und Reichskanzler („Polskość to nienormalność”) – szabrowników, szmalcowników, kolesi, jurgieltników, kryminalistów i szpicli obcych państw. Każdy członek PO to faktycznie c z ł o n e k pisany przez ce-ha, bo legitymizujący swym imieniem i nazwiskiem tę antypolską formację z mordercami na czele, którą w najbliższym czasie trzeba doprowadzić do delegalizacji. Oprócz blokowania sejmu i stawiania barykad w Warszawie, koniecznie trzeba w terenie zagrodzić tej garstce ujawnionych zdrajców dostęp do żerowania (na początek w lokalach partyjnych zdecydowanie "poprosić" o złożenie wszelkich społecznych delegacji oraz mandatów).

Najlepiej metodą konika szachowego zacząć od Ozorkowa, gdzie jego mieszkańcy powinni wiedzieć, jak dać przykład i co z tymi niePolakami zrobić. Bo znam to miasteczko – babcia po kądzieli opowiadała mi "klechdy" rodzinne. Jak to przed wojną odzyskanie niezależnego bytu państwowego pozwoliło temu miastu nareszcie odetchnąć od rozmaitych rozbiorowych okupantów. Co prawda tylko na niecałe 20 lat, które zakończyła hitlerowska hekatomba, ale zawsze to coś, nauka w sercach pozostaje.

To są naprawdę Platfusowe Ozorki, które pierwsza lepsza stadionowa grupa kibiców mogłaby zgarnąć z talerza jak zatęchłą przystawkę z podrobów nie nadających się do strawienia.

Zygmunt Korus

"Warszawska Gazeta" nr 36 (06-12.09.2013).

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)