Książki na stos!

Obrazek użytkownika mona
Kraj

Niewiele jest rzeczy tak oburzających, jak dzisiejszy zmasowany atak na IPN.
Jedno jest pewne: nie wszyscy się tak strasznie boją! I niech to będzie wykładnią dla tych, którzy trochę myślą. Ostatecznie ludzie nie są aniołami, historycy zatrudnieni w Instytucie - także nie.
Nikt nie ma gwarancji - jeśli tylko nie ma czystego sumienia - że nie wypłyną "kwity" na niego.Podobno wszystko jest kwestią ceny, choć - jak dotąd - nic takiego się nie zdarzyło. I już sam ten fakt świadczy o tym, że byle kogo jednak Instytut nie zatrudnia, co nie znaczy, że nigdy nie to nie zdarzy.Człowiek jest istotą ułomną.
A jednak są politycy, którzy nie tupią nogami: "zamknąć, zamknąć natychmiast!". Jakoś nie trzęsą portkami.
Wskazywać palcem?
O co właściwie chodzi dziwnemu tworowi pod tytułem "lewica"?
Prawdziwi, ideowi komuniści dawno wymarli.Pisałam wiele razy: znałam takich, którzy wierzyli w Polskę, nie w Sowiety.W Polskę, która po prostu dała im pracę, nie mówiąc już wszystkich związanych z tym "przyległościach". Chyba cieszą się tam, "po drugiej stronie tęczy", że nie doczekali na przykład dzisiejszej, PEŁNEJ MIŁOŚCI, służby zdrowia. Może nie rozumieli wiele, ale hasło "Partia z Narodem, Naród z Partią", z którego radowało się pół Polski - dla nich miało wymiar realny. Ich też już nie ma.
I nie ma co udawać, że nigdy ich nie było. Byli. Nie sądzę, żeby dziś podali rękę Kiszczakowi.

Pokolenie, które teoretycznie może mieć coś na sumieniu to raczej karierowicze, którzy dawno przestali udawać, że chodzi im o "lud pracujący miast i wsi". Chodzi im wyłącznie o stołki - i żrą się o to od dawna, zaciekle, na oczach całej zdziwonej obrotem spraw części społeczeństwa, która ma jako - tako lewicowe poglądy i naprawdę chciałaby mieć jakąś reprezentację w Parlamencie. Ale ich potencjalni kandydaci wyczyniaja takie łamańce, wchodzą w koalicje tak egzotyczne, że nie wiadomo - śmiać sie, czy płakać?
Bo nie wiem, czy młode lemingi ( ale również stare repy) to pamiętają - Unia Demokratyczna miała kiedyś piękny, zdrowy pomysł na nazwę: miała się wabić "Partia Burżuazyjna". Przeszło im na nazwę, ale nie na poglądy, które tak się mają do lewicowych, jak koń do koniaku. A lewicowi koalicjanci, w przeciwieństwie do starych i młodych lemingów, doskonale o tym wiedzieli.
Osobiście nie chowam się za najbliższym krzaczkiem, ani nie dostaję czerwonych oczu słysząc słowo "burżuazja". Świat działa, jak działa, pracodawcy zawsze istnieli na tym świecie. Jednak to związki zawodowe wypracowały dzisiejszy zachodni dobrobyt pracobiorców, a kiedy zaczynały - jeszcze nie śniło się nikomu o Leninie. Równowaga jest wtedy, kiedy lewica może pogrozić palcem - i to jest kolejna sprawa, której nie da się zagadać.Wystaraczyło parę lat "braku mody na lewicę", aby narodził się dzisiejszy zooliberalizm, który ma wielkie szanse wykończyć znany nam świat.

Więc co miała do szukania lewica u "Demokratów?"

Jednak chyba dziś mi się to zdarzyło to czerwone spojrzenie: na widok Olka "Mordo ty moja" i jego kumpla Mazowieckiego, czyli dwóch "czerwono - różowych", którzy nie powinni mówić jednym głosem. Ale poczucie wstydu to nie jest coś, co można kupić...Czekali karnie w kolejce, aby wygłosić swoje kłamliwe kwestie.

Czyżby nasza prześliczna lewica, gardłując w kwestii IPN miała jakieś powody do obaw o własną skórę? W zwykłej sprawie TW właściwie nie powinni ich mieć: partyjnych UB nie werbowało, trzeba było na to conajmniej zgody Komitetu Wojewódzkiego.
Ale po co ? Starsze, oportunistyczne komuchy donosiły same - wystarczyło zapytać.Ci bezideowcy nie po to zapisywali się do partii, żeby z nią i jej milicyjnym ramieniem przekomarzać się, łamiąc sobie karierę. Młodzi urodzili się zbyt późno, żeby mieli okazję zapisać się na kartach IPN. Więc o co chodzi?

Chyba, że chodzi o coś znacznie gorszego, niż "tylko" donosicielstwo?

Oczywiście chodzi także o to, żeby dokopać Rządowi Wielkiej, Wszechogarniającej Miłości.Nie czują bluesa, w ich przypadku jest to kopanie się z koniem. To nie ta partia, która mogłaby dokopać Tuskolandii, żeby nie wiem jak bardzo pyszczyła.

A co ma do tego IPN? Nic, jest tylko kartą przetragową. Zbyt wielki jest zapał tego czegoś, bardzo umownie zwanego lewicą, żeby mógł być prawdziwy. Z takim zapałem walczy się tam tylko o stołek, czyli kaskę..
.
Tu dygresja - nie czytałam wiadomej książki ( chyba jej jeszcze nie ma w sprzedaży?) i nie mam takiego zamiaru.Moi dzisiejsi wiejscy sąsiedzi, z pól wprawdzie "malowanych zbożem rozmaitem", ale tak nieurodzajnych, że wyżyć się z nich nie dało, szukali pracy. której w najbliższych miasteczkach też było mało - w związku z czym szukali zajęcia "na Wiśle", którą pływały niegdyś towarowe barki.Marynarz, nawet rzeczny, też lubi mieć narzeczoną w każdym porcie, a już napewno musi mieć w tych portach usługodawcę. Do domu daleko, stoi się w porcie, ludzie przychodzą ( albo się do nich idzie) - i gadają, gadają, gadają. Zwłaszcza o VIP-ach "na topie", którzy pochodzą z ich parafii. Wałęsa był "na topie", a ja wszystko to znam. W podobnej wersji, za której autentyzm z pewnością nie dam głowy. Nawet pół głowy.

I może dlatego, że ploty na temat Wałęsy znam od tak dawna, ani mnie to ziębi, ani grzeje. Opowieści traktowałam jako element ekologiczno - kulturowy, bo trudno zbyć pana ciecia z ośrodka, w którym wysiaduje się każdego roku, jeśli pan cieć nas zna od lat i lubi przy pracy pogadać o szumnej, portowej młodości. A jeśli jeszcze pan cieć ma kilku kumpli - pomagierów...W swoim czasie był to temat - pewniak.

Co do wspomnianej ułomności człowieka, najbardziej jednak ułomny jawi się moim oczom marszałek Komorowski, który, jako człowiek inteligentny, a przynajmniej przyzwoicie wykształcony, ma pełną świadomość co do autora już osławionej pracy magisterskiej Zyzaka, z której narodziła się książka, oraz instytucji, która go zatrudnia - w kwestii, że ani Instytut książki nie wydał, ani wydaniu nie patronował.

Komorowski jest bodajże historykiem, ale poza tym jest harcerzem ( zwolnił go ktoś z przysięgi?), kiedy było mu to wygodne - był wzorowym katolikiem ( "nie mów fałszywego świadectwa..."). Kiego grzyba zawinił mu Instytut? Bo on Instytutowi - z całą pewnością. Pan marszałek dorobił się pozycji, o której chyba nawet nie marzył: jest "wierny sobie" tak bardzo, że nie wierzy mu już nikt, z patronem na czele.
Ze wszystkich polityków, których dzisiaj słyszałam, jedynie Komorowski miał pomysł na zmianę ustawy, aby tylko znienawidzony IPN zamknąć.
Tylko bardzo wątpię, czy chodzi mu o Wałęsę.

A ja mam jeszcze lepszy pomysł: spalić książki. Ależ to byłaby "piękna katastrofa!"

A co do samego Wałęsy, jestem zdania, że może już dość? Wszystko, co miało być powiedziane - powiedziane zostało.
Było, nie było - Wałęsa to jednak kawał historii Polski - i tak odbierany jest przez świat. Wałęsa jest nieznośnie denerwującym bufonem, ale jeśli zaszczujemy człowieka, nie tylko jemu zrobimy kuku.
A o to, czy nasiusiał do święconej wody, niech się użera z proboszczem.I nie my będziemy płacić jego zaległe alimenty.W każdym razie trochę go to wszystko "wyprostowało", bo dziś gadał ludzkim głosem.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

A strach w jego oczach coraz większy!
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#17006

ma facet powody!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#17011