Bł. Teresa z Kalkuty - matka świata

Obrazek użytkownika GosiaNowa
Świat

100 lat temu 27 sierpnia 1910 r. w Skopje, w Jugosławii (obecnie Macedonia) w zamożnej, albańskiej rodzinie katolickiej urodziła się Ganxhe Agnes Bojaxhiu, czyli bł. Matka Teresa z Kalkuty, pełne imię zakonne: Maria Teresa od Dzieciątka Jezus.

Już wieku dwunastu lat postanowiła poświęcić swe życie Bogu. Mając 18 lat wyjechała do Dublina (Irlandia), gdzie wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Loretanek., a po rocznej nauce dołączyła do sióstr pracujących w Darjeeling w Indiach. Od 1929 r. uczyła geografii w szkole dla dziewcząt w Kalkucie. Właśnie zobaczyła ulice pełne żebraków, trędowatych, bezdomnych, niechcianych dzieci, ludzi, którzy w opuszczeniu umierali na ulicach lub w koszach na śmieci. Ten widok poruszył jej serce.

Dodatkowo 10 września 1946 r., jadąc pociągiem z Kalkuty do Darjeeling, w mistycznym uniesieniu otrzymała "powołanie w powołaniu", aby porzucić wszystko i pójść służyć najbiedniejszym z biednych w slumsach. Matka Teresa bez cienia wątpliwości zrezygnowała z pracy w szkole, by poświęcić się najbiedniejszym. Był to bardzo ciężki okres. Nie miała żadnego źródła utrzymania i musiała żebrać o jedzenie i zaopatrzenie.

7 października 1950 roku mężna zakonnica otrzymała pozwolenie z Watykanu na założenie zgromadzenia nazwanego później - Misjonarki Miłości. Celem tego zgromadzenia była pomoc ludziom głodnym, bezdomnym, sparaliżowanym, ślepym, trędowatym, wszystkim tym, którzy czują się niechciani, niekochani i zaniedbani. Ludzie, którzy stali się ciężarem dla wszystkich i są przez wszystkich unikani.

Zgromadzenie rozpoczęło swą działalność w Kalkucie, posiadając zaledwie 13 członków. Obecnie ma ponad 5000 sióstr zakonnych, prowadzących na całym świecie sierocińce, hospicja dla chorych na AIDS, centra pomocy charytatywnej, domy pomocy dla uchodźców, niewidomych, niepełnosprawnych, starców, alkoholików, ubogich, bezdomnych, ofiar powodzi, epidemii i głodu.

Matka Teresa z Kalkuty musiała stawiać czoło niezasłużonej krytyce.

Głównym zarzutem było, że jednym z aspektów pracy zgromadzenia Misjonarek Miłości było nawracanie na katolicyzm, oraz niepotwierdzone nigdy oskarżenia o chrzczenie umierających wbrew ich woli lub woli ich rodziców.

Krytykowano niskie standardy opieki medycznej w hospicjach Misjonarek Miłości. Zarzut ten był niesprawiedliwy, bo ludzie będący pod opieką Matki Teresy i jej zgromadzenia mieli do wyboru jedynie umieranie na ulicy, zaś skromne środki zgromadzenia nie pozwalały na lepsze warunki leczenia.

Pojawiły się też zarzuty o nieprzejrzysty sposób wydawania darowizn i ich źródeł. Ta mała ciałem, a wielka duchem kobieta nie dała jednak swojej działalności wciągnąć w ramy jakiejś fundacji, twierdząc, nie bez racji, że zbyt dużo one pochłaniają kosztów.

Krytykowano jej sprzeciw wobec aborcji i antykoncepcji.
Gdy w 1979 roku odpierała Nagrodę Nobla powiedziała, że jeśli chętnie zajmie się każdym dzieckiem kobiet, które ich nie chcą. Namawiała takie kobiety, by mimo wszystko rodziły swoje dzieci, a one zaopiekuje się nimi, bo widzi w nich "znak Bożej miłości". Stwierdzenie, że w jakimś kraju mogłoby być za dużo dzieci, było dla niej równie niezrozumiałe, jak myśl, iż w lasach rośnie za dużo drzew lub na niebie jest za dużo gwiazd. Życie było dla niej święte zawsze i w każdych okolicznościach.

Przyznawano jej kilkadziesiąt prestiżowych nagród, które przyjmowała chętnie, chociaż nie przywiązywała do nich specjalnej wagi (przechowywała je w tekturowym pudełku).
Potrzebne jej były, by moc "opasać świat łańcuchem miłości".

Było coś w jej sposobie bycia i wyglądzie co powodowało, że sam jej uśmiech wzruszał do łez. Było w tym uśmiechu całe piękno i jakieś przedziwne światło. Emanował od niej urok, który porywał tłumy.

Umarła 5 września 1997 w opinii świętości.

Na koniec chcę przypomnieć co powiedział o niej Jan Paweł II dwa dni po jej śmierci.

"Misjonarka Miłości: takim mianem określała się Matka Teresa i była nią rzeczywiście, dając swoim życiem przykład tak bardzo pociągający, że poszło za nim wielu ludzi gotowych porzucić wszystko, aby służyć Chrystusowi obecnemu w ubogich.

Misjonarka Miłości. Jej misja rozpoczynała się każdego dnia o świcie przed Eucharystią. W ciszy kontemplacji Matka Teresa z Kalkuty słyszała wołanie Jezusa na krzyżu: «Pragnę! » To wołanie, przenikające do głębi jej serce, kazało jej wyjść na ulice Kalkuty i na wszystkie peryferie świata, aby szukać Jezusa w człowieku ubogim, opuszczonym, umierającym.

Drodzy bracia i siostry, ta zakonnica uznawana powszechnie za matkę ubogich pozostawia wymowny przykład wszystkim wierzącym i niewierzącym. Pozostawia nam świadectwo miłości Boga, którą ona sama przyjęła i która przekształciła jej życie w totalny dar dla braci. Pozostawia nam świadectwo kontemplacji, która staje się miłością, i miłości, która staje się kontemplacją. Jej dzieła mówią same za siebie i ukazują ludziom naszych czasów ów wzniosły sens życia, o którym niejednokrotnie niestety zdają się zapominać.

Mówiła często: « Służyć ubogim, aby służyć życiu ».

W wielkim sercu Matki Teresy szczególne miejsce zajmowała rodzina. « Rodzina, która się modli - powiedziała podczas pierwszego Światowego Spotkania Rodzin - to rodzina szczęśliwa». Te słowa niezapomnianej matki ubogich zachowują do dziś całą swoją moc.

Powierzając Bogu ofiarną duszę tej pokornej i wiernej zakonnicy, prośmy Najświętszą Pannę, aby wspomogła i pocieszyła jej współsiostry oraz wszystkich na całym świecie, którzy ją znali i kochali."

To wspaniała postać, dla której jedynym kryterium działania była chęć niesienia pomocy potrzebującym bez dzielenia ich ze względu na wiarę, pochodzenie czy kolor skóry.

źródła: Niedziela, Czesław Ryszka - "Matka ubogich"
Anioł Pański, Castel Gandolfo, 7 września 1997
Kathryn Spink: Matka Teresa.
Autoryzowana biografia.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Matki Teresy polega na szerzeniu miłości. Oczywistym jest, że otrzymała powołanie od Pana Boga i z niepewnością i wahaniem poszła za tym powołaniem. Jednal to świat Ją przyjmował i przyjął. Głosiła dobro.

Stowarzyszenie Wolność i Suwerenność, stawiając pierwszy krok, zwraca się z prośbą
o wsparcie, podpisując petycję do Premiera Rzeczpospolitej Polskiej

http://www.petycje.pl/petycja/5710/pytania_o_polityke_gospodarczs_rzsdu_rp.html -----
 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

#82028

A Matka Teresa była WIELKA

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

GosiaNowa

#82032

Czy nie szkoda zachodu - premier to niepoważny człowiek! Czy w ogóle zareaguje?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jerzy Zerbe

#82099

ja też podpisałam petycję

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Marika

#82039

ja też.

Ghandi też był wielki.

germario

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

germario

POLSKOŚĆ to NORMALNOŚĆ !!!

#82041

Ale to ona skonczyłaby dzisiaj 100 lat.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

GosiaNowa

#82076

 Altruzim i pomoc nie są tak trudne.  Ale ludzie w skrajnych sytuacjach bardziej niż inni chcą aby z nimi być. Czyli chcą bardzo wiele.I to prawdziwy probierz świętości. Kto nie próbował nie wie. Współcześnie mamy wiele form działalności charytatywnej jednak większość z nich jałowa z powodu dystansu. Nie zmienia rzeczywistości. Szanujemy i podziwiamy ludzi , ktorzy robią to czego nie próbujemy.A gdybyśmy spróbowali szanowalibyśmy bardziej. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#82092