Miły ton czyl Milton?

Obrazek użytkownika Bogdan Lichy
Blog

 

 
 
 
 
Milton poeta angielski (1608-1674) Szczególnie zainteresowany dialogiem formy literackiej w stosunku do treści ,jak dalece jedna wypływa na drugą. Poszukiwał klasycznej formuły i przezroczystego sensu czyli jasności. Najbardziej znane dzieła to Raj utracony oraz Raj Odzyskany
 
Historia ma to do siebie że składa się zasadniczo z dwóch przeciwnych wektorów .Pierwszy to ten, który chce wszystko zacząć od początku i zbudować nowy porządek ,całkowicie odmienny i fundamentalnie różny, od wszystkiego co do tej pory istniało. Jakościowo odmienny. Bez tego czynnika nie było gatunków ani postępu.
 
Drugi wektor  zmierza do wielkości uniwersalnej, niepodważalnej zasady , niezmiennej i stałej na której można się zawsze oprzeć.
 
Oba wektory wyznaczają wielkość i wartość dążenia w realizacji, a więc mają charakter ideowy.
 
Rzeczywistość natomiast składa się z doświadczenia czyli z konkretnej zdolności powstawania,  konsumpcji i  rozpadu,   (ręki ,gęby i  jelita ).
 
Historii nie tworzy myśl ,idea, czy wiara  ale konkretne organiczno-fizyczny i duchowy wymiar powstawania, następnie fizjologiczny i psychiczno duchowy wymiar   używania  czyli konsumpcji oraz takiż sam wymiar zużycia czyli rozpadu.
 
Wszystkie wielkości historyczne prawdy wiary, świątynie, wielkie uniesienia i genialne osiągnięcia przechodzą tą samą drogę od wyniesienia w swojej wielkości, przez konsumpcje  po  proces gnilny.
 
 Ten nazwijmy to dramat, przeżywa  zawsze konkretne „ja” które nawiasem mówiąc nie wiadomo kim jest.
 
 Atomem wodoru, psem, człowiekiem, ciałem niebieskim czy duchowością? .
 
Owe „ja” wszelkiego przypadku usiłuje się dogadać na wszystkie sposoby z kimkolwiek się da aby istnieć w rzeczywistości. Poszukuje medialności i medium
 
Istnienie w rzeczywistości stanowi bowiem przyjemność związku własności i zdolności czyli poczucie „centrum”
 
Każdy „ja” w rzeczywistości jest dla samego siebie pępkiem  wszechrzeczy. Panem i władcą.
 
Niestety dynamika która  jest nadrzędna w stosunku do rzeczywistości , ma na ten temat odmienne zdanie i wszystkie „ja” sprowadza do parteru czyli do nicości.
 
Dlatego „ja” nieustannie walczy z nicością w dwóch zasadniczych kierunkach ,pierwszy to w tym by nareszcie odkryć nową „ostateczną” jakościową wartość nad wartościami  w różnicy  i stać się niepodważalną jakością i drugi identyczny tylko że w podobieństwie.
 
 Oczywiście nic ostatecznego się nie stanie, dlatego że rzeczywistość jest stała jako zmienność.
 
Ta więc na drodze każdego „ja” do samego siebie stoi nicość.
 
Nicość znakomicie opisał A. Asnyk  jako moc gdy każe „z żywymi naprzód iść ,po życie sięgać nowe”. z jednej strony a z drugiej  jako prośba  aby „nie niszczyć przeszłości ołtarzy na których się wieczny ogień żarzy”.
 
Język francuski   tego typu wizje określa „mieć masło i pieniądze za masło”. Soren Kierkegaard , duński filozof nazywał to dramatem albo – albo.  „Ja” musi dokonać wyboru, a nie może. Egzystencjaliści określali  ten fenomen „umiejscowieniem” Jak bowiem być jednocześnie nowoczesny i tradycyjny?.
 
Filozofia egzystencjalna zamyka umiejscowienie w fakcie tu i teraz, a więc powiada że nasze albo – albo nie dotyczy ogólnej perspektywy czy być jednoznacznie nowoczesnym czy jednoznacznie tradycyjnym  ale dotyczy tego a nie innego faktu .
 
W jednej rzeczy można być nowoczesnym a w drugiej tradycyjnym i to niczemu nie przeszkadza, chociaż  wprowadza względność i mdłości.
 
Jest to jednak pozorne rozwiązanie, gdyż każdy fakt posiada wrażliwość  nihilistyczną. Tak więc o ile zmiana butów ze starych na nowe jest mało istotna o tyle już poglądy ,opinie czy uczucia są zakorzenione bardzo głęboko w tradycjonalizmie albo biegną w kierunku radykalizacji.
 
Ewangelia proponuje by w związku z tym stawać po środku.
 
Oznacza to ni mniej ni więcej by sięgać głęboko w to co wspólne czyli szukać związku serca i czucia w kręgu wiary w miłość która wszystko zwycięży. aby następnie poddać się faktyczności która unaocznia, że niestety miłość nie tylko nie zwycięży ale niczego nie zwycięży, a wręcz przeciwnie rodzi wulkan nienawiści w postaci zawiedzionej nadziei.  
 
Pomiędzy wyobraźnią uczuciowej wspólnoty i jednostkowej wiary w ostateczność zbawienia , wchodzi nicość faktu, która falsyfikuje i jedno i drugie ,powodując nienawiść do osoby która odważyła się  unaocznić bezsens istoty wiary i miłości.
 
Mamy zatem do czynienia z fenomenem zdarzenia, lecz nie ze zdarzeniem. Zdarzenie biegnie bowiem od swojego źródła wiary do realizacji , zaś fenomen zdarzenia przełamuje ową namiętność i otwiera otchłań nicości na prostej drodze  wiary ku spełnieniu. Ukazuje się nie tylko bezsens ale drwina z uczucia. Nicość unaocznia się w faktach i nie ma przed nią ratunku. Nic nie ma sensu. Wszystko to marność, pruchno i gnój.
 
Pozycja środka wybija nas z drogi od miłości wiary i nadziei zmierzającej ku realizacji w jakościowo inny kierunek  a mianowicie od nihilizmu do dynamizmu.
 
Akceptacja istoty doświadczenia nihilistycznego w fakcie a nie w teorii stawia nas w obliczu rzeczywistości  i jej dynamizmu.
 
Nicość jako wielkość pierwotna jest wielkością doświadczenia i  na niej stoi rzeczywistość. Nie jest ona nicością rozważań ale jednoznacznością przeżycia w swojej faktyczności .Pierwotna jest zatem śmierć i nicość w doświadczeniu, a nie miłość i zbawienie. Miłość i zbawienie jest wyobraźnią woli stanowiąc  miły ton, a nie oryginalną muzykę.
 
Doświadczenie nihilistyczne czyli doświadczenie samej natury powstawania i rozpadu jest niepodzielne i stanowi własność doświadczenia, lecz nie mówi ono czyjego doświadczenia, a tym samym  nie określa „ja” doświadczającego .
 
 „Ja” ugina się wobec nicości zgadza się na  nicość . W nicości łamią się słowa, pojęcia , sensy, logika , wiara, miłość, nienawiść, chaos i porządek. Z nicością doświadczenia  niemożna rozmawiać bowiem nie ma w niej „ja” własności i zdolności. Przed nicością stoi jedynie świadomość , ale nie jako wiedza, ale jako pokora względem dynamiki, której fundamentem jest prawo .że nic nie jest ostateczne poza tym, że nic nie jest ostateczne.
 
Ostateczna nieostateczność a więc absurd antynomii. Lecz ani ostateczny, ani wspólny, ani jednostkowy, ale własny. Własny, nie w sensie heglowskim ontycznej celowości dialektyki,   lecz  własności jako „brak” który wypada z historii , a także logiki czy samego prawa.
 
Zalega w pytajności wobec odpowiedniości , przylegając do zwrotności. Staje pomiędzy „jest” a nie ma w naiwności zachwytu nie przez wyobraźnie. ale przez fakt. Byt poprzez nicość odnajduje siebie jako fakt w fakcie, zachwyt w zachwyceniu.
 
W ten sposób otwiera się głębokość zanurzenia „ja” w fakt przez uczestnictwo.
 
W końcu nie chodzi tylko o miły ton ,chociaż dlaczego nie, ale o muzykę. (pozdr. Milton)
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Oj-joj-joj-joj-joj-joj-joj-joj oj-joj-joj-joj-joj-joj-joj Oj-joj-joj-joj-joj-joj-joj-joj oj-joj-joj-joj-joj-joj-joj Oj-joj-joj-joj-joj-joj-joj-joj oj-joj-joj-joj-joj-joj-joj Oj-joj-joj-joj-joj-joj-joj-joj oj-joj-joj-joj-joj-joj-joj

Ot i pojojczyłem. "Piosenka młodych wioślarzy". Ode mnie dla Ciebie.

Pozdrawiam

P.S. A Franciszek I do dupa do kwadratu. Powinien pokazać "prawdę" boskiemu Leonardo, każąc straży powalić go na ziemię i skuć mu mordę. Bo prawda to siła, drogi filozofie. Możesz się łatwo przekonać...

-------------------------------

Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#49324

Nie "filozofujesz", tylko właśnie "filozujesz". Copyrigt::):)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#49326

Pzdrwm

triarius
- - - - - - - - - - - - - - - -
http://bez-owijania.blogspot.com - mój prywatny blogasek
http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#49338

    Szanowny Bogdanie

   Napisałem swój komentarz do Twojej wypowiedzi i w czasie formatowania zniknął. No cóż, tak się zdarza. Ale jest to okazja do ponownego przemyślenia sprawy.

    Sprawy które poruszasz, jądro filozofii egzystencjalnej trudno zawrzeć w kilkudziesięciu zdaniach na blogu. Kluczem jest zagadnienie kruchości jednostkowej egzystencji do przemijającego czasu. Można rozpatrywać to jako kolejną próbę odpowiedzi na arystotelesowskie pytanie - "Skąd przychodzimy, kim jesteśmy,dokąd idziemy". Na te istotne pytania, wywodzące się z naszego lęku przed śmiercią, przed przemijaniem szukano odpowiedzi w mitologii, religii, filozofii, teologii, sztuce,literaturze, nauce etc. Problem jak znaleźć sens życia jednostki, jak określić cel jej istnienia i jak to pogodzić z życiem we wspólnocie (rodzinie, grupie społecznej,narodzie, państwie etc.), która istnienie również związane jest z jakimś celem. Jak pogodzić pamięć/historię jednostki z pamięcią/historią grupową ? Budowanie cywilizacji polega na szukaniu odpowiedzi na te pytania. Musimy przy tym rozstrzygać, jaką rolę przy dawanych odpowiedziach ma pełnić wiara, rozum, wola. Na podstawie udzielonych pytań, tworzy się projekty, modele, prawa, które są ramy w których żyją wspomniane jednostki/rodziny/narody. Nasze życie jednostkowe jest życiem w sztafecie, czy jak kto woli w łańcuchu pokoleń.

  Gdy zaczynamy zastanawiać się nad przemijaniem, to spotykamy się ze sprawami o których piszesz, o owym "ja" szukającym wytłumaczenia swojego istnienia, "ja" któremu nie wystarcza dotychczasowe wytłumaczenie sensu istnienia świata. Jest to trudna i niebezpieczna droga, wejście na nią zawsze wiąże się z niebezpieczeństwem samounicestwienia. Bo to tu występuje moment jak to nazywasz "doświadczenia nihilistycznego". Niebezpieczeństwo polega na absolutyzacji tego momentu. Moment ten jest momentem, który należy przekroczyć. Tę prawdę znał Odyseusz, gdy w czasie powrotu do swojej ukochanej żony i do swojej ukochanej Itaki jego okręt znalazł się w okolicy, gdzie piękny śpiew syren sprawiał, że ci którzy dali się mu uwieść, wpadali na rafy i tonęli. Św. Jan od Krzyża nazywał to "ciemną nocą duszy".

   Myślę, że żeglarz Nitzsche nie zakleił sobie woskiem uszu, jak zrobił to mądry Odys. Co więcej, ogłosił, że NICOŚĆ jest fundamentem. Jego pilny uczeń Heidegger ogłosił, że rozwiązania należy szukać w filozofii pre-sokratejskiej, że należy odrzucić bagaż jakim jest kultura europejska opierająca się na syntezie kultury antycznej i religii chrześcijańskiej. Światem mają rządzić mędrcy/nadludzie, a masy mają być prowadzone za pomocą kija i marchewki, tj. przemocy i konsumpcji.

   Nie przepadam za filozofią egzystencjalną, wolę lekturę Dantego "Boskiej komedii", czy Miltona "Raju utraconego" lub wspomnianej "Odysei", gdzie moment "doświadczenia nihilistycznego" jest nie tylko rozpoznany, ale i przełamany.

  Mój przyjaciel, a Twój imiennik usiłował ostatnio namówić mnie do lektury (literatury nie filozofii) Sartra. Nie dałem się namówić.

pzdr

Milton

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#49420