Krzemienie i jaskinia

Obrazek użytkownika Bogdan Lichy
Idee

 

Bogdan Lichy
 
 
Niepoprawność nie ma charakteru wyłącznie politycznego, czy społecznego ale też artystyczny i naukowy, oraz  poetycki . Być niepoprawnie artystycznie dziś to znaczy być zwolennikiem dyscypliny malarskiej czy rzeźbiarskiej w wydaniu formuł klasycznych, ponieważ sztuka oficjalna zdecydowała zaprzeczyć sama sobie i jest w tym konsekwentna.
Podobnie się ma z niepoprawnością poetycką. Inną rzeczą jest niepoprawność naukowa. Obowiązującym obecnie kanonem w naukach społeczno – historycznych jest zgoda naukowa.  Naukowym  osiągnięciem jest to na co zgodzi się szanowne gremium uczonych, a co generalnie rzecz biorąc pasuje do wyobraźni współczesnych.  Tak więc powszechną rzeczą jest współczesny mit prawdy naukowej udowodnionej ponad wszelką wątpliwość, która wchodzi w obieg mentalności kultury i społeczeństwa.
Niestety nauki ,których efekty nie podlegają fizycznej ocenie przydatności budują z jednej strony wieże idei, a z drugiej strony niewygodne poglądy naukowe wymiatają pod dywan.
Społeczny portal „Niepoprawni” wydaje się być dobrym miejscem do systematycznego przypominania tych wszystkich obrazów naukowych analiz, które  z różnych względów nie weszły do oficjalnej nauki.
 
Dlatego też powracając po krótkiej przerwie do „Niepoprawnych” chciałbym przedstawić cykl kontrowersyjnych poglądów z zakresu archeologii , które  konfrontują nasze utarte wyobrażenia o  przeszłości z niechcianymi obrazami „salonu odrzuconych”
Nie jest moim zamiarem rozpoczęcie dyskusji naukowej w poszukiwaniu jednej  jedynej ostatecznej prawdy,  ale  pokazanie jak bardzo wielowymiarową rzeczą jest rekonstrukcja faktów przeszłości , o której nigdy nic do końca nie da się powiedzieć i jak bardzo ta niemożliwość jest największą wartością nauki.
 
 
 
O tym jak człowiek wędrował przez wieki….zupełnie inaczej.
 
Krzemienie i jaskinia.
 
.
Życie społeczności paleolityczny, czyli prymitywnego łowcy de facto jest całkowicie nie znane ponieważ możliwości sięgnięcia wyobraźnią do tego okresy są niewielkie i można je porównać do możliwości sięgnięcia przez człowieka paleolitycznego do czasów nam współczesnych. Paleolit to naukowa hipoteza pierwszych społeczności ludzkich, po których do dnia dzisiejszego zostały tak naprawdę wyłącznie kamienie i to z pewnością nie in situ tylko wypłukane i przeniesione w całych kompleksach przez procesy geologiczne i klimatyczne. Kamienie te to oczywiście krzemień z którego wyrabiano narzędzia. Jak wyglądał ten proces to trudno zrekonstruować ponieważ krzemień nie leży na polu w ilościach dowolnych i bądź co bądź jest materiałem rzadkim. Trudno więc sobie wyobrazić by człowiek w swojej kołysce wieków był aż tak staranny i zapobiegliwy. W  przekonaniu „niepoprawnych” poglądów naukowych  człowiek paleolitu wcale nie posługiwał się żadnymi nożami i narzędziami z krzemienia. i wszelkie te rekonstrukcje należy włożyć między bajki, gdyż pierwotnym materiałem jaki używał był zwykły kamień, kij i kości oraz kły zwierząt i te właśnie służyły mu do zabijania oraz oprawiania i preparowania pokarmu. O wiele sprawniej można poćwiartować i oczyścić mięso posługując się żuchwą konia lub bizona a także upolować zwierzynę za pomocą kłów czy pazurów niedźwiedzia, niż za pomocą krzemiennych ostrzy. Problem w tym że krzemienne ostrza pozostały do dnia dzisiejszego, a materiał organiczny po prostu się rozłożył. Czym zatem były krzemienie. Krzemień jako materiał rzadki posiadał dla społeczności paleolitycznych wartość podobną do tego jako posiada obecnie złoto i należy się spodziewać że miał on znaczenie symboliczne a nie użytkowe, przede wszystkim z racji fascynacji jaka wywołuje iskra pojawiająca się w efekcie uderzania krzemienia o krzemień. Nie służył on jednak do rozpalania ogniska ponieważ o wiele prościej i skuteczniej można to zrobić za pomocą tarcia wysuszonym drewnem o wysuszone drewno . Pierwotne przeznaczenie „narzędzi „ krzemiennych miało zapewne charakter  kultowo- obrzędowy oraz rytualny, gdyż w swojej skuteczności dostępności i zastosowaniu krzemień nie miał najmniejszych szans aby konkurować z materiałem kościanym czy roślinnym.
 Tak więc powszechne wyobrażenie jakoby człowiek paleolitu mieszkał w jaskiniach i używał narzędzi krzemiennych jest całkowitą pomyłką, bowiem zapewne żył on na otwartych przestrzeniach koczując w warunkach naturalnych pod prymitywnym zadaszeniem przy ognisku mając za swój dobytek skóry zwierzęce i prowizoryczne narzędzia z materiału organicznego. Jaskinia jak się można domyślać , była miejscem refugialnym w której deponował wędzone mięso i suszone owoce na okres nazwijmy to zimowy. Dobytku tego strzegli osobnicy starsi, lub kalecy nie nadający się już do polowań, dla których było to nijako ostatnie miejsce spoczynku. Rodzaj emerytury na którą odchodzili wyposażeni w skarb krzemienny jako rodzaj wotywnego depozytu mającego strzec majątku przeżyciowego grupy. Jaskinia pełniła role sanktuarium ,przedsionku pomiędzy żywymi a umarłymi. Rodzaj klasztoru oczekujących na śmierć , którzy wegetując w niej w oczekiwaniu na dalszą drogę zajmowali się produkowaniem krzemiennych „rzeźb” narzędzi które  to jako myśliwym w zaświatach miały służyć w krainie wiecznych łowów. Krzemienne narzędzia funkcjonowały więc jako symbol podobnie jak kielich w kościele i wcale nie znaczy że nie mogły być używane w drugim obiegu symboliczno- praktycznym przez koczującą w okolicy grupę czy grupy aktywnej społeczności czy przez samych wytwórców. Jednakże ze względu na ich charakter oraz sporadyczność występowania nie wchodziły one w przestrzeń płynności użycia i używania ponieważ wymagały by odrębnego traktowania   Należałoby więc nie tylko pozyskiwać krzemień a następnie go obrabiać , a także dystrybuować , przechowywać i reperować, podczas gdy życie społeczności paleolitycznej    oparte było na łatwo dostępnym materiale, którego utrata mogła być szybko uzupełniona w banalny sposób za pomocą prostych czynności pozostających w zakresie umiejętności osobnika w wieku lat 4-5 których narzędziową podstawą był kij zakończony kościanym grotem i pazur zwierzęcia służący do rozcina skóry i tkanki . Gdyby człowiek paleolitu posługiwał się kamiennymi narzędziami to z pewnością by zginął a zamiast współczesnej cywilizacji technicznej  ziemie obrastałby gesty las.
 
Krzemienne narzędzia nie były więc narzędziami par exellence, i najprawdopodobniej służyły do celów magii myśliwskiej oraz związane były z całym kompleksem pierwotnej mentalności o której to będzie opowiadać prezentowana w odcinkach historia wędrówki człowieka przez wieki…..zupełnie inaczej.          
 
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Bardzo ciekawe rozważania, ktoś mądry napisał, że gdyby historię ludzkości wyobrazić sobie jako jedną dobę, to pierwszy ogień został skrzesany około południa, pierwsze skupiska miejskie powstały około 23:55, a na księżyc poleciliśmy sekundę temu.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#53690

Poprawność występuje również w naukach ścisłych. Poddałeś mi pomysł na napisanie tekstu o fizyce i budowie atomu.
Andrzej.A

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

#53694

Czy próbował pan kiedyś rozniecić ogień pocierając drewienko o drewienko? I jak niby pierwotny człowiek miał dbać o wysuszenie tych drewienek?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#53704

Tak. Rozpalenie ognia przy pomocy drewna nie jest specjalnie trudne tylko trzeba praktyki. Należy wykonać coś w rodzaju świdra i drewnem wiercić w drewnie podkładając wyschnięte suche kłaki i wióry które w efekcie ciepła zaczynają się tlić i następnie dmuchając uzyskuje się żar i ogień. Nora Kreber żona znanego amerykańskiego antropologa napisała książkę o ostatnim człowieku z okresu kamienia, Indianinie Ichi który na początku XX wieku jako ostatni ze swojego plemienia przeżył najazd cywilizacji białego człowieka i będąc woźnym w muzeum uczył antropologów zachowań przeżyciowych. Nie chce w swoim artykule powiedzieć, że nie używano kamienia czy krzemienia zwłaszcza w okresie mezolitycznym , ponieważ używano go jeszcze w XIX wieku na Polesiu do pólkosków, ale sugeruje że proces wdrażania technologii w społeczeństwach ludzkich był bardziej skomplikowany niż to sobie wyobraźmy i narzędzia wymagające pozyskiwania surowca oraz procesu technologicznego przez całą historie ludzkości były tłem kulturowo-cywilizacyjnym, zaś pierwszoplanowa role odgrywała autarkia czyli to co mógł człowiek zrobić z dostępnego miejscowego materiału i szybko uzupełniać zużycie naśladując zachowania przeżyciowe zwierząt i właściwości materiałów roślinnych, zaś technologie wchodziły w kompleks fenomenu kultury duchowej. Tyczyło się to tak samo kamienia jak i później metalu. Nie był to proces stricte rozumowy ale fenomen psycho-para-normalny, gdzie heureza czyli odkrycie magia i zjawiska para normalne oraz schizofrenia i paranoja mieszają się ze sobą. Pozdrowienia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#53739