Bal na Stawach 23.06.2012 + Dzieje Pępka Świata

Obrazek użytkownika jwp
Ogłoszenie

Zapraszamy na Bal na Stawach.

16.00 – Przywitanie Gości – Koncert zespołu Andrusy

17.00 – W Świecie Andrusów – przedstawienie – Gimnazjum nr 20

18.00 – Koncert zespołu Andrusy

19.00 – Koncert zespołu Krecia Robota

20.00 – Koncert Zespołu Boba Jazz Band

22.00 – Projekcja filmów o Zwierzyńcu

23.00 – Zakończenie Imprezy

Bal poprowadzą:

Katarzyna Siwiec i Mieczysław Czuma.

W przerwach konkursy i pogawędki o Zwierzyńcu oraz goście specjalni.

Kiermasz książek o Zwierzyńcu, zajęcia plastyczne dla dzieci i inne atrakcje.

 

 

 

 

 

DZIEJE PĘPKA ŚWIATA I PRZYLEGŁOŚCI NA PODSTAWIE WAŻNYCH I MNIEJ WAŻNYCH FAKTÓW SUBIEKTYWNIE UDOKUMENTOWANE

38000 p.n.e. – strategiczne pozycje pomiędzy późniejszym Zwierzyńcem a Laskiem Wolskim zajmują łowcy mamutów. Jeszcze tylko parę tysiącleci, a ich obozowiska zajmą artyści, poeci, naukowcy, a również majlorze, murorze i tramwajorze.

Tekst jest fragmentem przygotowywanej do druku książki na temat krakowskiego Zwierzyńca

„Jest w Krakowie ta dzielnica” autorstwa Katarzyny Siwiec.

Każde zdjęcie jest linkiem do powiększenia - kliknij.

X w. – ostatnie chwile oficjalnego panowania słowiańskich bóstw na wzgórzu, nazwanym później „salwatorskim”. Nieoficjalnie (jesteśmy tolerancyjni) będą panować jeszcze przez dobre parę stuleci po przyjęciu chrześcijaństwa, czego nie omieszka odnotować historyk Jan Długosz (XV w.) W miejscu, gdzie składa się jeszcze cześć Poświstowi (mającemu z zakresie obowiązków ujarzmianie groźnych wiatrów) w przyszłości powstanie kaplica pod wezwaniem św. Małgorzaty, zwana od starosłowiańskiej świątyni – gontyną. Św. Małgorzata, podobnie jak św. Michał od wczesnego średniowiecza byli orędownikami przeciwko siłom nieczystym. Dlatego poświęcone im budowle sakralne wznoszono często tam, gdzie wcześniej odprawiano pogańskie obrzędy.

Ok. 1146 – z Doksan nad Ohrzą koło Pragi (diecezja Litomierzyce) przybywają do Krakowa pierwsze norbertanki. Inicjatorką przedsięwzięcia jest energiczna i ambitna żona Władysława Wygnańca, księżna śląska i krakowska – Agnieszka (siostra królowej czeskiej Gertrudy), którą dziejopis Wincenty Kadłubek w przyszłości wymownie scharakteryzuje słowem: tygrysica. Najstarszy w Polsce żeński konwent doposaża przedstawiciel wpływowego i zamożnego rodu Gryfitów, Jaksa z Miechowa, który z początkiem lat 60. XII stulecia ufunduje mniszkom klasztor na Wiślanej skarpie na Zwierzyńcu dorzucając parę wsi: Przegorzały, Bielany, Bibice i Zabierzów. Pierwszą przełożoną jest czeska lub niemiecka księżniczka Hildegunda. Klasztor zaludnia się również zakonnicami o polskobrzmiących imionach, jak: Dobrochna, Śmiechna, Piechna, Hanka, Bronisława. Panny pochodzą z najzamożniejszych rodów, wnoszą bogate posagi. Wdowy nie są przyjmowane i dlatego zwierzyniecki konwent zwie się klasztorem Panien Norbertanek.

XII wiek – ciasto na miodzie oraz topione w miodzie orzechy laskowe już w karcie dań karczmy „Negrabka”! To pierwszy z odnotowanych przez miejskie kroniki zajazdów. Mieści się w połowie drogi między klasztorem Norbertanek a bramą Wiślną. Nazwa wywodzi się od nie koszonej łąki, na której zatrzymują się kupieckie wozy amatorów miodowych słodkości.

1591 – początek „złotego wieku” dla klasztoru Panien Zwierzynieckich. Zwierzchnictwo nad konwentem obejmuje przedsiębiorcza ksieni Dorota Kątska (również: Kącka), najmłodsza z zakonnic, mianowana na tym stanowisku przez bp Piotra Myszkowskiego. W ciągu 52 lat rządów dziarskiej niewiasty w odległości niespełna dwóch kilometrów od bram miasta powstanie wieś na miarę europejską. Z młynem, stawami rybnymi, tartakiem, spichlerzem, cegielnią, przyklasztorną szkołą dla dziewcząt, szpitalem dla ubogich, a nawet winnicą i ogrodem chmielowym. Energiczna ksieni, nie wahając się przed użyciem siły, odzyska dla konwentu liczne wsie, a rozbudowany klasztor staje się drugim co do wielkości obiektem w Krakowie po Wawelu.

1698, marzec – na wokandę trafia sprawa niedoszłego samobójcy, który zapragnął się przedostać do Lepszego ze Światów, ale nie z powodu biedy na tym gorszym, tylko za sprawą własnego pijaństwa i swawoli. Decyzją ksieni Norbertanek i proboszcza, człowiek ów przez wszystkie niedziele od św. Józefa począwszy do Wielkiego Czwartku ma stać podczas Mszy św. z zapaloną świecą i powrozem na szyi. Potem będzie musiał przeprosić konwent i pospólstwo oraz zapłacić podwójną grzywnę kościołowi i gminie.

1834 – senat Wolnego Miasta Krakowa wydaje zakaz wypasu bydła na Plantach. Odtąd jedynym legalnym pastwiskiem w mieście pozostają Błonia, gdzie każdy krakowianin – o ile tylko jest zameldowany w mieście – ma prawo wypasać swoją krowę.

1849, 14 czerwca – car Mikołaj I stanąwszy na Błoniach i rzuciwszy stamtąd okiem na panoramę Krakowa miał rzec: To miasto stworzone jest na stolicę. Władca rosyjskiego imperium na Wielkiej Łące dokonuje przeglądu swych wojsk przed wyprawą na Węgry.

1859 – Komisya dla Regulacyi i Ciężarów Gruntowych określa ilość krów mogących legalnie cieszyć się przywilejem korzystania z darmowych posiłków na Błoniach. Parzystokopytnych przedstawicielek Półwsia Zwierzynieckiego mogło przebywać na pastwisku 79, wsi Zwierzyniec – 353, zaś tych należących do sióstr norbertanek – 150.

1871, 16 marca – burzliwe posiedzenie Rady Miejskiej, na której tematem numer jeden jest krakowski wodociąg, a ściślej – jego brak. Oto, co w tej kwestii ma do powiedzenia radny Tomasz Chęciński: „Toż przecie tylu osiwiałych obywateli znajduje się nie tylko w mieście, ale i w tej tu Radzie, którzy są znani ze skromnego życia, wody nie zastępują innym trunkiem, a jednak późnych lat dożyli i cieszą się dobrym zdrowiem, chociaż sprowadzanej wody nie piją. Pokazuje się więc, że woda w tych naszych studniach, które tak strasznie ganią, nie jest tak okropną trucizną, jak o niej doktorzy opowiadają”. Kraków doczeka się prawdziwie nowoczesnego wodociągu dopiero na przełomie stuleci. Będzie usytuowany na Bielanach – u podnóża Srebrnej Góry, po wschodniej stronie klasztoru Kamedułów. 1872,

18 lutego – w Kołomyi, w majątku swego dziadka Benedykta Gruszeckiego, przychodzi na świat Konstanty Krumłowski. Szczęśliwym dla polskiej literatury trafem, dziecię to w stosownym czasie okaże się osobnikiem niebywale kochliwym. Nieszczęśliwa miłość do jednej z urodziwych pracownic cygar-fabryki, mieszkanki Półwsia sprawi, że spod pióra niedoszłego adwokata wyjdzie najlepszy polski wodewil – Królowa Przedmieścia. Krumłowski będzie się bez wzajemności kochał w Mani podobno aż do końca swoich dni (1938 r.). Bywa i tak, chociaż niesłychanie rzadko…

1890 – profesor Henryk Jordan – jeden z tych wielkich lekarzy, którzy uwierzyli w zbawienną rolę wysiłku fizycznego - przywozi z Brunszwiku do Krakowa kompletnie tu nie znaną skórzaną piłkę. Oznaczać to może tylko jedno: nadchodzi era footballu. Już niedługo, oprócz krów i plażowiczów, na dawnym pastwisku Panien Norbertanek pojawią się zupełnie nowe byty: zgraja osobników rodzaju męskiego uganiająca się za piłką oraz kibice.

1891, 22 stycznia – przychodzi na świat Zygmunt Nowakowski (właściwie Zygmunt Tempka). Pisarz i społecznik, żołnierz Legionów, cięty felietonista IKC-a (potem radia Wolna Europa i prasy emigracyjnej), pierwszy doktor filozofii wśród polskich aktorów, dyrektor teatru i… ojciec krakauerologii. Nie wiadomo na pewno, czy fakt narodzin tej prawdziwie renesansowej postaci XX stulecia ma miejsce – jak utrzymują niektórzy – w Dworku Łowczego przy ul. Kościuszki. On sam w szkicu Kraków w miniaturze wspomni, że urodził się „w kamienicy przy ul. Smoleńskiej 24”. Jakkolwiek by nie było, najwcześniejsze wspomnienia autora „Gałązki Rozmarynu” – jak sam kiedyś przyzna – wiążą się ze Zwierzyńcem, a pierwsze mieszkanie, które pamięta, to ów „pałac” przy Kościuszki. Kraków opuści 3 września 1939 r. i przez kilkadziesiąt powojennych lat będzie przebywał na emigracji, skazany w swej ojczyźnie na wygnanie z pamięci – z powodu mało entuzjastycznego stosunku do Rosji.

1904 – Stanisław Wyspiański kończy projekt stroju Lajkonika. Waga tatarskiego wdzianka przekracza 30 kg.

1908 – narodziny placu Na Stawach. W miejscu zaplecza rybnego klasztornej kuchni norbertanek, od niepamiętnych czasów zasilanego przez Rudawę, w niedalekiej przyszłości powstanie plac targowy. Łowienie ryb, chodzenie po kładkach, brodzenie w szuwarach, a także wyłapywanie raków stanie się już tylko wspomnieniem. Skojarzenie z powyższymi czynnościami przetrwa jednak w nazwie matecznika andrusów.

1910 – choć Błonia stają się częścią Krakowa, obecnym na pastwisku krowom nic nie grozi. Miasto zobowiązuje się do wykopania studni i zapewnienia poideł dla bydła podczas suszy. W zamian za ten gest, w ciągu 15 lat obywatele Zwierzyńca i Półwsia mają zamienić kuszące ogień strzechy na bezpieczniejsze pod tym względem zwieńczenia swych domostw. To zaledwie ułamek obszernych negocjacji toczących się pomiędzy podmiejskimi gminami a miastem.

1910, 20 kwietnia – wyposażeni w lornetki krakowianie gromadzą się wieczorem na Błoniach, by z nieukrywaną trwogą obserwować trasę komety Halleya. Jak pisze Stanisław Broniewski, „niepokój w narodzie panował ogromny, a wśród krakowskich andrów ożyło powiedzenie, że nie warto się wysilać, bo i tak kometa machnie ogonem i wszystko diabli wezmą”.

XX wiek, początek drugiej dekady – dwie panny Kossakówny (Lilka, czyli przyszła poetka – Maria Pawlikowska-Jasnorzewska oraz Madzia, późniejsza pisarka – Magdalena Samozwaniec) jako pierwsze damy w mieście są widywane w okolicy Błoń na… rowerach. Pewien chudy starszy jegomość stojący przy żelaznej bramie u wylotu Wielkiej Łąki, jak napisze Magdalena po latach, wygraża im za te wyczyny laską nazywając bezwstydnicami i krzycząc coś o karze boskiej. Cóż, nieodrodne córki malarza Wojciecha mają jeszcze w zanadrzu szereg innych sposobów na wprawianie konserwatywnego Krakowa w stan osłupienia…

1912, lipiec (?) – do domu z czerwonej cegły przy ul. Królowej Jadwigi (Zwierzyniec 218) wprowadza się na pierwsze piętro Włodzimierz Ulianow z małżonką Nadieżdą i teściową Elżbietą. Nowy lokator za kilka lat da się poznać światu jako Włodzimierz Iljicz Lenin. „Rosyjski emigrant” – jak go tu będą powszechnie nazywać – będzie widywany podczas spacerów wzdłuż Rudawy, jadący na rowerze w kierunku Lasku Wolskiego, na wiślanej plaży koło klasztoru albo przy sklepiku przy szklance… mleka. Polubi spacery po Błoniach w towarzystwie małżonki oraz przybyłej z Francji Inessy Armand, która zyska nawet przydomek „Błonina”. Lenin spędzi w Krakowie dwa lata poświęcając się wytężonej pracy pisarskiej i organizacyjnej lecz kamienica z czerwonej cegły (w przyszłości Królowej Jadwigi 41) – własność majstra murarskiego Jana Florczyka – będzie mieszkaniem przyszłego wodza październikowej rewolucji i jego towarzyszki życia ledwie do końca sierpnia tego roku. Podobno bez istotnych konsekwencji dla stanu umysłów większości mieszkańców Zwierzyńca.

1943 – sława produktów spółki Gablenz i Syn sięga coraz dalej. W sklepie kolonialnym Witolda Maczka w Sanoku pojawia się reklama produkowanego na Zwierzyńcu octu: W każdej dobrej marynacie ocet Gablenza poznacie.

1953, 5 marca – w audycji Radia Wolna Europa rozlega się głos Zygmunta Nowakowskiego (wiceprezesa Cracovii w latach..): „A gdy mi przyjdzie świat ten rzucić, mam być pochowany nie gdzie indziej, tylko na polu karnym Cracovii. Bom krakowiak! Z Półwsia Zwierzynieckiego.” Od tej chwili krakusy dzielą się na zwolenników opcji Nowakowskiego albo – wręcz przeciwnie; preferują pole karne stadionu „Wisły”. Tu i tu może być kiedyś tłoczno…

1963 – radni podejmują uchwałę o zakazie wypasu bydła na Błoniach. Przeszkadzają im krowie placki w bliskim sąsiedztwie dumy miasta – nowoczesnego hotelu Cracovia. Na ratunek spieszy Mieczysław Czuma, późniejszy redaktor naczelny "Przekroju", a wówczas członek Rady Miasta z ramienia Zrzeszenia Studentów Polskich. Podczas sesji Rady Miasta ówczesny wiceprezydent Jan Garlicki szturcha go w łokieć i mówi: "Zrób coś! Mnie nie wypada!". Czuma wygłasza mowę, że przywilej wypasu zwierząt na Błoniach nadała królowa Jadwiga. Może go znieść jedynie Rada Państwa, która posiada najwyższą władzę tak jak kiedyś król. W żadnym wypadku Rada Miasta. Krowy na Błoniach zostają.

1967 – premiera filmu „Stajnia na Salwatorze” Pawła Komorowskiego wg. scenariusza Jana Józefa Szczepańskiego. Grają m. in. Janusz Gajos i Tadeusz Łomnicki. Akcja rozgrywa się w różnych miejscach miasta z pominięciem… Salwatora.

1969 – Znany krakowski poeta, Jerzy Harasymowicz, wypija w Barze na Stawach pierwszy kufel piwa. Odtąd będzie tu częstym gościem. Wkrótce zaprzyjaźni się z Olkiem Kobylińskim, a Zwierzyniec wraz z Półwsiem do tego stopnia zawładną jego poetycką wyobraźnią, że zacznie nosić obowiązujący tu kaszkiet i nawet do żony Marii nie raz jeden zagada po andrusowsku: a idze, idze, ty bajoku…

1994, lipiec – nad Rudawą przy ul. Emaus zaobserwowano nowego mieszkańca Salwatora, szczura wodnego. Faktycznie to piżmoszczur (Ondatra Zibethicus), generalnie roślinożerca, ale nie pogardzi od czasu do czasu ślimaczkiem.

1996 – wieczorową porą, leniwie przeżuwając ostatnie porcje świeżej trawy, ze wzrokiem nostalgicznie utkwionym w zamglone kontury Kopca Kościuszki, opornie opuszcza Błonia jedna z ostatnich legalnie pasących się tutaj krów. Podobno przedstawicielka rasy holenderskiej...

2011, 6 listopada (dzień derbów) – zamek w Austerlitz pod Brnem. W sali, gdzie kiedyś gościł sam Napoleon, stoi przed lustrem człowiek znany ze swej niepodzielnej miłości do MKS „Cracovia” (choć rodem z Nowego Sącza), dziennikarz Leszek Mazan. Ponieważ słynne lustro spełnia wszelakie życzenia, o ile tylko zostaną wyrażone dostatecznie głośno, Mazan wrzeszczy na całe gardło: Kimkolwiek i gdziekolwiek jesteś, spraw, żebyśmy dzisiaj wygrali! Zadziałało. Tego samego dnia, w 184 Świętej Wojnie „Cracovia” wygrywa z „Wisłą” na własnym boisku przy ul. Kałuży. Po raz pierwszy od 28 lat. Jedynego gola strzela Holender Van der Biezen w 37 minucie meczu. Inny znany w Krakowie Holender, trener Wisły Robert Maaskant zaczyna pakować walizki.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Szkoda tylko, ze na ten bal nie bede mogl przyjechac.

Ale zachecam nie tylko Krakusow.

Bedzie sie tam dzialo, oj bedzie ;)

pozdrowienia !

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

baca.

#261642

Witaj,
ważne, że będzie. W kryzysie ciężko jest cokolwiek zorganizować. Tym bardziej, jak jest to inicjatywa lokalna.
Jednak na przyszłość są dobre rokowania.

Pozdrawiam

jwp

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

#261660

Fajne to kalendarium :-). Tylko ten Mazan mi zazgrzytał :-(. Osoba, nie tekst.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#261645

Jakby nie było jest związany ze Zwierzyńcem, a historia nie powinna podlegać cenzurze.

Pozdrawiam

jwp

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

#261654

Się Braciszku napracowałeś.
Ale skutek godny pochwały:)
Pozdrówka serdeczne

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#261651

Witaj,
praca leży w większej części po stronie Kasi Siwiec. A tutaj pokazaliśmy tylko fragment Kalendarium Zwierzynieckiego.
Jest to rozdział książki "Jest w Krakowie ta dzielnica" i choć nieskończony jeszcze, to liczy ponad 70 stron - rozdział.

Pozdrawiam

jwp

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

#261657

Jak Jazz to Jazz, Boba Jazz Band gra świetnie, ale pozwól, że tu póki co wrzucę...

Ola

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Wolność, godność, honor - tego nic nie zastąpi.

 

#261658

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

#261859

Z przyjemnością przeczytałem dzisiejszy Twój tekst o Zwierzyńcu. Z podobną przyjemnością czytywałem teksty, w których pojawiał się m.in. Makino... Więcej takich... :)

Zastanawiające jest tylko w kontekście Zwierzyńca zafarcenie przez Ciebie "jedynki" w ocenach... A może nie jest zastanawiające... Btw. jak się u Was mówi na takie coś, na co moja Babcia mawiała "karaczan"?

Pzdr, Hun

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#261712

Witaj,
oddajmy honor autorce tekstu Katarzynie Siwiec. Od pewnego czasu z nią współpracuję ku chwale Zwierzyńca.

Mam jeszcze kilka tekstów o Zwierzyńcu i Makinie, do balu będę je publikował.

Karaczan też istniał w naszym języku.

U nas się zza węgła nie strzelało.

No cóż, takich teraz mamy bohaterów.

Pozdrawiam

jwp

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

#261724

Kurde...Dzięki JWP za to co piszesz... A balować z Wami zawsze... Może kiedyś mi się uda... Pozdrawiam serdecznie... Waldek...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#261729

Witaj,
serdecznie zapraszam. Mam nadzieję, że to nie ostatnia impreza. Może uda się coś jeszcze we wrześniu zorganizować.

Serdecznie Pozdrawiam

jwp

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

#261732

Stajm i krzyczem...:) Kurde...:) Jestem z Wami....

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#261746

Po drugiej stronie lustra może być inny bal.

Jeszcze nie znamy jutra.

Pozdrawiam

jwp

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

#261761