Powrót strzałów w tył głowy? Akcja policji w Rudzie Śląskiej

Obrazek użytkownika Mariusz Cysewski
Kraj

Albo czytamy ze zrozumieniem doniesienia prasowe Nazi Polszy

 

Jak Polsza długa i szeroka, we wtorek wszyscy mówią o krokach „policji” wobec jednego z pacjentów szpitala w Rudzie Śląskiej. Z zasady nie oglądam telewizji i nie wiem, czy w drodze wyjątku mordercy nie podali w niej czasem zamiast zwyczajowych dezinformacji szczegółów mogących uprawdopodobnić ich wersję wydarzeń. Ale i tak mam wrażenie, że postanowili przetestować naszą łatwowierność. Odmóżdżenie. Oto in extenso jak sprawę przedstawia Niezależna (http://niezalezna.pl/57318-ruda-slaska-policjanci-strzelali-w-szpitalu-pacjent-nie-zyje ):  

 

W Rudzie Śląskiej pacjent szpitala, który został postrzelony przez policjantów na terenie placówki, zmarł. 56-letni mężczyzna wcześniej zdemolował jedno z pomieszczeń, a później zaatakował interweniujących funkcjonariuszy.

W poniedziałek, przed godz. 22, do szpitala w Rudzie Śląskiej została wezwana policja. Po przybyciu na miejsce okazało się, że jeden z pacjentów, który był po zabiegu chirurgicznym, wpadł w coś w rodzaju szału, powyrywał sobie wenflony, dreny, uciekł z sali, po czym dostał się do kuchni, którą zdemolował i zabrał stamtąd dwa noże – relacjonował w rozmowie z portalem niezalezna.pl aspirant Adam Jachimczak z KWP w Katowicach.

Jak tłumaczył, wezwani na miejsce funkcjonariusze, po śladach trafili za pacjentem do piwnicy. Znaleźli go ukrytego pod schodami.

Według relacji funkcjonariuszy, pacjent próbował okaleczyć się jednym ze skradzionych noży. Policjanci próbowali go uspokoić, ale mężczyzna nie reagował i musieli użyć gazu oraz pałek. Jednak to nie przynosiło skutku i pacjent rzucił się w kierunku jednego z funkcjonariuszy z nożami w rękach. Kolega z patrolu użył w tym momencie broni –mówił Jachimczak.

Oficer prasowy śląskiej policji podkreślał w rozmowie z nami, że funkcjonariusz celował w dolne partie ciała. – Pierwsza kula trafiła mężczyznę w udo, nic to nie dało. Po drugim strzale, który trafił w miednicę, mężczyzna upadł – tłumaczył Jachimczak.

Natychmiast wezwano pomoc i postrzelony pacjent trafił na stół operacyjny. Niestety, mimo wysiłków lekarzy, nie dało się go uratować – zmarł około godz. 2.30.

 

 

Ciekawa sekwencja wydarzeń. Oto ofiara ucieka przed policjantami aż pod schody. Do piwnicy. To tam właśnie, pod schodami, miała „rzucić się” na nieszczęsnych funkcjonariuszy.

Co za kraj… Wszyscy napadają na nieszczęsnych policjantów. Ulubione zajęcie nie tylko opozycjonistów, ale i okazjonalnie jakiegoś reżysera.

Ci – zgadnę: w obronie własnej? - musieli użyć „gazu” oraz… „pałek”.

W tej opowiastce nic nie „klapuje”; nic nie wygląda choć trochę prawdopodobnie. Pałowanie pacjenta? Więc musieli przecież podejść? Gazowanie go? Pod schodami, w piwnicy?

Gazowanie i pałowanie pacjenta po operacji w szpitalu widać nie starczyło policyjnym byczkom na sterydach.

Musieli zabić.

Rozumiem, że skoro „funkcjonariusz celował w dolne partie ciała” to mu to „celowanie” nie wyszło? W co „celował” to już kwestia między funkcjonariuszem a panem Bogiem, ofiara nic nie powie; ale pewną wskazówką w co celował jest to, w co trafił. A trafił nie w „dolne”, na przykład „w udo” albo „w miednicę”, a górne części ciała. Pacjent przecież zmarł. Nie umiera się od strzału w udo albo miednicę.

Czyli wiemy już, że „funkcjonariusz” trafił w „część ciała” wystarczającą, by spowodować śmierć.

Wiemy też, że kłamią.

Co prawda policja uporczywie stara się przekonać wszystkich, że nic co ludzkie nie jest jej obce ale mam nadzieję, że nie okaże się, że funkcjonariusz po prostu strzelił pacjentowi w głowę z przyłożenia, na przykład w tył głowy.

 

Nie wątpię, że jak to w demokratycznym państwie prawa, stosownych ustaleń dokona teraz prokurator. Jakie to będą ustalenia, w zasadzie domyślić się można już teraz choćby z faktu, że dla prokuratury niemieckich zbrodni wojennych w Polsce dokonali Polacy.

Może ofiara miała jakąś rodzinę, bo na złość Nazi Polszy - rodziny jeszcze w Polsce występują. Młody człeku! Załóż rodzinę, bo gdy w szpitalu cię zastrzelą dowie się ona, żeś zastrzelony prawidłowo. Jeżeli tedy ofiara miała rodzinę, a ktoś jej powie że ma takie prawo, może zaskarży do sądu postanowienie prokuratora o pewnej jak w banku odmowie  wszczęcia śledztwa.

A jaka będzie decyzja sądu?

Co za dziwne pytanie… Taka jak trzeba.

Taka jak zawsze.

 

 

Mariusz Cysewski

 

 

Kontakt: tel. 511 060 559

ppraworzadnosc@gmail.com

https://sites.google.com/site/wolnyczyn

http://www.youtube.com/user/WolnyCzyn

http://mariuszcysewski.blogspot.com

http://www.facebook.com/cysewski1

 

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)

Komentarze

praw(n)iczek

 

w praw(n)iczej mowie

wykrzywia się mu mina

bo w mafijnej zmowie

jest ta sądowa łepetyna

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1431464

Rozumiem, ze autor posiada jakas wiedze, ktora uprawnia go do daleko idacych wnioskow.
Zakladam tez, ze autor strzelal z broni palnej i wie szacunkowo jaki jest stosunek pomiedzy ruchomym celem a ulozeniem broni przy strzale nawet z bliskiej odleglosci i jaki to ma wplyw na celnosc samego strzalu.
Latwo jest osadzac, szczegolnie po tak czastkowych danych...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

              

#1431472

było 3-ch a on pod schodami, uciekał nie na sale a do piwnicy !

Nie denerwuj mnie i już :)

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Joanna K.

#1431475

szukać przyczyny zastrzelenia ...poza tym że jeśli 3-ch policjantów nie daje rady z chorym "uzbrojonym" tylko w nóż, to należy ich WSZYSTKICH trzech wywalić na zbity pysk.

Oj, boję się tej "naszej" policji. Potrafi tylko kłamać w procesach - nic więcej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Joanna K.

#1431473

Jaka byla tam widocznosc? Pomieszczenie bylo oswietlone? Na tak krotkim dystansie gdy czlowiek przesunie sie o metr to zamiast trafic go w kolano, trafisz go w glowe.
Dodam jeszcze ze czlowiek moze umrzec od postrzalu w palec jesli ma pecha a co dopiero facet postrzelony w miednice i to tuz po operacji...
Nie wiadomo tez kim byl ten czlowiek i dlaczego tak sie zachowal.
Czy przypadkiem to nie byla proba samookaleczenia a proba usuniecia kawalka igly z wenflonu?
Zalecalbym ostroznosc bo gdyby sie okazalo, ze to byl wyjatkowo agresywny morderca albo szaleniec?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

              

#1431477

Uwaga do wszystkich państwa: oczywiście że tego wszystkiego nie wiemy. I pewnie się nie dowiemy.

Ale wiemy jedno: że opowieść policji kupy się nie trzyma, nic w niej nie klapuje. Może i było tak jak mówią - ale mało to prawdopodobne.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Mariusz Cysewski

#1431494