Potrzebni dziennikarze! W Kielcach zwłaszcza

Obrazek użytkownika Mariusz Cysewski
Kraj



Koniec Marszu Szlakiem 1. Kompanii Kadrowej w Kielcach - 12 sierpnia 2014. Fot. Wolny Czyn



Zmęczony jestem rolą ostatniego dziennikarza w Polsce, jednoosobowego Ministerstwa Sprawiedliwości czy nawet jednoosobowej Rzeczpospolitej Polskiej, którą najwyraźniej umyślili dla mnie dzwoniący i piszący mejle poszkodowani przez wymiar niesprawiedliwości Trzeciej Rzeszy Pospolitej. Przepraszałem już nieraz i przeprosiny tu powtórzę: nie jestem w stanie nawet pobieżnie zbadać tomów akt setek spraw, ani tym bardziej sprawdzić ich szczegóły i sprawy te opisać. I najmniej jestem w stanie pójść z kamerą na rozprawę w jakimś samosądzie Rzeszy i to na drugim końcu Polski. Trzecia Rzesza jeszcze w 2011 r. skonfiskowała mi mój dwudziestoletni samochód widać licząc, że bezeń relacji z „sądów” nie będzie. Ale wyjazdy nawet samochodem i tak byłyby rzadkie. Moja obecność z kamerą na rozprawie np. w Katowicach i generalnie na Śląsku jeszcze z rzadka jest możliwa, ale np. na ostatniej rozprawie Jadwigi Chmielowskiej już nie – miałem własny proces tego samego dnia. Na szczęście, rozprawę J.C. przełożono.

 

No dobra; może nie „jednoosobowego”, to z mojej strony zgryźliwość. Znam kilku innych, a kolejni radzą sobie rozrzuceni po różnych miastach.

 

Ale nie wszystkich miastach. Nie ma nikogo np. w Kielcach. Tak sobie patrzę na film Wolnego Czynu z Kielc z sierpnia 2014, z wejścia Kadrówki; widzę zebranych Strzelców (co prawda - spoza miasta), harcerzy... I aż wierzyć się nie chce, że w tych Kielcach nie ma ani jednego człowieka! Trzeba pilnie kogoś, kto w Kielcach taktownie porozmawia z poszkodowaną, sfotografuje dokumenty i prześle mi mejlem – a jak chce, to je opublikuje pod własnym nazwiskiem. Najlepiej ktoś z kamerą – bo warto nakręcić wypowiedź poszkodowanej. Kamery nie są najtańsze, ale i nie najdroższe dla kogoś, kto pracuje lub ma jakieś inne dochody. A już najlepiej będzie, gdy ktoś ten będzie odważny i pójdzie na rozprawę bardzo już bliską, bo 25-go listopada.

 

Panie Januszu Wojciechowski: zwracam się publicznie do Pana, bo nie mam zaszczytu mieć Pana mejla ani numeru telefonu. Poszkodowana pisała też do Pana i otrzymała odpowiedź, że jej sprawa jest „w kolejce do rozpatrzenia”. Niestety: time out. Czas się kończy. A rozprawa 25.11 to jest już druga instancja.

 

Ofierze grozi dożywotni pobyt w polskim obozie koncentracyjnym.



A może by tak pan Piotr Marzec (Liroy) coś zrobił? Z Kielc przecież... Ten mandat poselski nie może przecież być nic nie wart.   

 

By w hitlerowskiej Polsce nie dać się wyrzucić z teoretycznie jawnej rozprawy, trzeba być i odważny (w rozumieniu tych wydelikaconych czasów), i wyszczekany, i w miarę możliwości grzeczny. Otwarcie powiem, że trzeba się liczyć z możliwością aresztu.

 

Dlatego liczę zwłaszcza na ludzi dawnej podziemnej Solidarności. Te państwowe odznaczenia, coście je odebrali, muszą chyba jednak coś być warte? Nie ten umiera kto właśnie umiera lecz ten, co żyjąc, w martwej kroczy chwale. Straciliśmy Polskę tak, że pewnie nigdy się już nie podniesie. Przegraliśmy jako pokolenie. W sądach kurwiarzy też nic już nie zwojujemy. Przynajmniej odchodźmy więc z honorem. 



 

Mariusz Cysewski

 

PS. Apeluję całkiem stanowczo o zgłaszanie się i z innych miast Polski do wszystkich Państwa, którzy choć sprawni są komputerowo w tym sensie, że mogą skopiować i przesłać dokumenty; posiadanie i umiejętność obsługi kamery to dodatkowy plus. Do sądu z kamerą nie trzeba iść; a nawet i to zrobić można tak, by nie dać się aresztować. Od nikogo nie żądam odwagi. Wręcz przeciwnie: nalegam raczej, by w konspiracji zostali wszyscy, którzy się nie ujawnili. MC 



 

Kontakt: tel. 511 060 559

ppraworzadnosc@gmail.com

https://www.facebook.com/groups/517163485099279

https://twitter.com/MariuszCysewsk

https://sites.google.com/site/wolnyczyn

http://www.youtube.com/user/WolnyCzyn  

http://mariuszcysewski.blogspot.com  

http://www.facebook.com/cysewski1



 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.1 (głosów:9)