Powieść "Pas Kuipera" rozdział I

Obrazek użytkownika Marek Mojsiewicz
KawiarNIA

Prolog

Młody mężczyzna siedział na specjalnym fotelu , liczne pasy krępowały całe jego ciało , nogi, ręce , czoło, nawet jego szczęki były przypasane do zagłówka , tak aby nie mogły się zacisnąć i połamać zębów . Czekał . Jego oczy patrzyły ze zwierzęcą nienawiścią na dwóch mężczyzn stojących trzy metry od niego

- Czy to jest konieczne? Jakie są szanse , że mój syn przeżyje załadowanie jego wczepu atomami hebe. – stary, nobliwie wyglądający człowiek rzucił pytanie w kierunku stojącego obok niego wiekowego kapłana . W jego głosie przeplatały się przerażenie z rezygnacją.

Boży człowiek zwlekał dłuższa chwilę z odpowiedzią , po czym przerwał swoje milczenie

- nasz wywiad zdobył zbyt małe ilości substancji od Ziemian,aby przeprowadzić prawdziwe badania ,dokładne badania .Pierwszy ochotnik zmarł zaraz po aplikacji hebe, drugi przeżył , mózg początkowo zaczął pracować z załadowanym hebe wczepem , ale później pojawiły się zaburzenia umysłowe. Nasi naukowcy dają twojemu synowi 30 procent szans ,że wszystko skończy się dobrze

- trzydzieści procent mówisz -jego głos był cichy , mówił z wysiłkiem ,prawie szeptem- więc przyszło mi osobiście asystować przy wykonaniu wyroku na własnym, ukochanym dziecku-w głosie ojca słychać było tym razem wielkie cierpienie , żal,poczucie beznadziei.

- nie mamy wyjścia – zdecydowanym głosem przemówił kapłan ,którego siwe , rozpuszczone włosy sięgały aż do pasa- według naszych strategów Ziemianie najpóźniej za 15 – 20 lat uderzą na nas. Dla nich wciąż jesteśmy zbuntowanymi koloniami górniczymi ,które należy przykładnie ukarać. Nasz wywiad dokonał analizy aktywności różnych struktur decyzyjnych, militarnych i logistycznych na Ziemi i potwierdził fakt rozpoczęcia tajnych przygotowań do karnej ekspedycji , która ma naszą federację doszczętnie zniszczyć .Nasz tajny wydział analiz strategicznych nie daje nam żadnych szans. Szalę zwycięstwa na nasza stronę może przechylić jedynie wybitny wódz . Nasza jedyna nadzieja w twoim synu, mój panie . Jeśli przeżyje. I jeśli racje maja nasi naukowcy, którzy uważają ,że hebe utworzy dodatkowe struktury we wczepie ,dające nowe możliwości kontrolującemu go mózgowi.

Kapłan dał znak ręką . Profesor Zacharski , najwybitniejszy naukowiec w zakresie neurologi wczepowej podszedł do fotela , wyciągnął z futerału dziwne urządzenie przypominające skrzyżowanie pistoletu z obwarzankiem i przytknął je do wczepu mężczyzny znajdującego się w tyle głowy,a którego korzenie zanurzone były bezpośrednio w mózgu. Urządzenie wprowadziło do wczepu kilkaset atomów tajemniczego transuranowca , pierwiastka o nazwie hebe.

Ciało mężczyzny wyprężyło się w paroksyzmie bólu, z gardła wydobyło się nieludzkie ,zwierzęce wycie ,straszliwy skowyt ,który wypełnił całe pomieszczenie namacalną wręcz męka istoty ludzkiej. Z oczu ojca popłynęły łzy. Krzyk nie ustawał. Każda kolejna minuta,godzina wypełnione była potwornym , niekończącym się bólem. Nagle jego głowa opadła na piersi , jego nieustanny, świdrujący krzyk ustał a pomieszczenie wypełniła głucha , grobowa cisza.

Rozdział pierwszy

Bojowe roboty wyniosły ładunek z kapsuły abordażowej do luku bagażowego .Stanowiło go prawie pięćdziesiąt odurzonych dziewcząt i młodych kobiet zdobytych podczas ataku na wycieczkowego Oriona . Był to łup o ogromnej wartości. Nawet najmniej atrakcyjne niewolnice pochodzące z Ziemi był warte kilkakrotnie więcej złota niż same ważyły. Za najpiękniejsze płacono wręcz bajkowe kwoty. Inna sprawa ,że złoto w koloniach górniczych pasa Kuipera nie było tyle warte co kiedyś na Ziemi.

 

Roboty delikatnie poukładały Ziemianki na podłodze wyłożonej elastycznymi poduszkami pola magnetycznego. Specjalnie przygotowanego , zabezpieczającego dostawę przed uszkodzeniem.

 

Kobiety powoli budziły się z narkotycznego odurzenia wywołanego gazem rozpylonym przez roboty w zaatakowanym okręcie kosmicznym. Wokół nich zebrała się załoga pirackiego statku .Kilkunastu mężczyzn mówiących językiem wywodzącym się z najtrudniejszego na Ziemi . Kobiety nie rozumiały ani słowa z tego co do siebie mówili. Miał mnóstwo miękkich i twardych głosek , mówiony był bardzo szybko, tak że wyrazy zlewały się w jedną całość , w niekończący się jeden wyraz .

- dobra robota chłopaki – dowódca przerwał zażartą dyskusję jaką toczyli zgromadzeni przy zdobyczy piraci -czeka nas ładnych parę miesięcy podróży. Należy wam się porządny relaks w towarzystwie pań – roześmiał się rubasznie. Czereda odpowiedział mu tym samym - szybko wybierać sobie po jednej do kabin,a resztę zaprowadzić do zagrody -zagrodą nazywali część statku przeznaczoną do transportu schwytanych niewolnic . Połączenie komfortu ze spartańskim zagospodarowaniem tak brakującej na statku przestrzeni.

Pierwszy do podziału uszył oczywiście sam herszt .Przechodził wolno wzdłuż potrójnego rzędu kobiet . Jego twarz wykrzywiał obleśny uśmieszek , a jego paskudne , świdrujące oczka wzbudzały popłoch wśród Ziemianek.

- oż cholera – zatrzymał się przy jednej z branek i zasłonił gwałtownie dłonią nos - co tu tak strasznie śmierdzi? - przyglądnął się bliżej dziewczynie zakutanej w jakieś białe chałaty z ponaszywanymi rombami o kolorystyce tęczy . Nawet jej twarz była zakryta, nie całkiem, ale i tak nie był widać ani rysów twarzy, jedynie oczy wpatrywały się w oczy mężczyzny gdzie spoza zasłony- Co te roboty tu przywlekły- coraz bardziej zdenerwowany krzyczał i rozejrzał się za kimś na kim mógłby się wyżyć , komu mógłby przypisać winę za pojawienie się cuchnącego problemu - to twoja wina , ty koordynowałeś pracę robotów – wskazujący palec ryżego kapitan drgał w powietrzu wskazując na młodego , niespełna trzydziestoletniego mężczyznę stojącego na uboczu pirackiej zgrai -

- to nie mój problem - odrzucił zarzuty – ty sam podałeś tylko takie parametry jakie mają spełniać niewolnice . Mówiłem żeby dodać kilka innych kryteriów, na przykład IQ , przebyte choroby , ale ty z chciwości chciałeś nałapać jak najwięcej rybek w siec . To teraz masz .Roboty miały konkretną instrukcje. Schwytać i przynieść tutaj wszystkie kobiety między 18 a 25 rokiem życia . No i przyniosły

- I co za łachy ma ona na sobie- dopytywał się ryży- jakaś sekta , nie myjących się z powodów religijnych

- robot musiał ją tutaj przytaszczyć z ich szpitala , bo ma na sobie te tęczowe romby – trzydziestolatek zaczął tłumaczyć dowódcy – dawniej na Ziemi był czerwony krzyż , czerwony półksiężyc , ale jak Rewolucja ostatecznie zwyciężyła i nowy porządek świata został ustanowiony to krzyż stał się symbolem zakazanym i w jego miejsce wprowadzono rąb i tęcze. Przecież powinieneś to skojarzyć. Flaga ziemi też jest tęczowa .

Kapitan poczuł się głupio. Był zwykłym niewykształconym tłumokiem , co wpędzało go w straszne kompleksy. Publiczne wytknięcie mu jego braków przez inżyniera od robotów wzbudziło tylko jeszcze większa niechęć do niego.

- tylko nam jakieś nieznanej zarazy tu brakowało,- tu zaklął szpetnie . Rozglądnął się po czym wydukał -czy to jest zaraźliwe? – pytanie był skierowane do dziewczyny .Automatyczny translator przetłumaczył na ziemski

- to nie jest zakaźne – dobiegł jej cichy głos zza chust- to jedynie jakaś nowa choroba skóry . Mam ohydne duże liszaje i wrzody na całym ciele , na twarzy też, jak pękają , to wylewająca się ciecz nieprzyjemnie pachnie. Ale jak tylko później porządnie zmyję skórę to prawie wcale nic nie czuć- zaczęła uspokajać mężczyznę .W jej głosie dało się słyszeć strach.

- może wyrzucimy ją w przestrzeń- wyrwał się jakiś mądry z szeregu- i tak za nią nic nie dostaniemy , a tak problem się rozwiąże .

-dlaczego otaczają mnie sami idioci – żachnął się kapitan- za coś takiego kapłani obłożą nas ekskomunika i nikt nic od nas nie kupi, nawet za darmo. Co za cholerny głupek – pieklił się

- no dobra chłopaki wybierajcie szybko po jednej laleczce , bo musimy stąd jak najszybciej spieprzać, póki nie ma jeszcze pogoni za nami.

Rudy oczywiście jako pierwszy dokonał wybory .Wziął dla siebie bardzo ładną młodą dziewczynę. Oczywiście białą. Białe , te najczystszej krwi, bez żadnych domieszek były najrzadsze , najbardziej rasowe ,jak o nich mówiono i to one co oczywiste osiągały najwyższe , bajońskie ceny. Inne kolory i mieszanki schodziły taniej , chociaż był niedawno przypadek że czarnoskóra kobieta , inteligentna , świetnie wykształcona o europejskich rysach twarzy i perfekcyjnie zbudowana poszła na licytacji za kwotę stanowiącą małą fortunę. Przy sprzedaży takich pereł jak ta Afrykanka nie stosowano klasycznej szybkiej formy licytacji . To były negocjacje , w jej przypadku z kilkoma poważnymi , bardzo bogatymi kupcami ciągnące się czasami miesiącami. Pomimo tego ,że Państwo Ziemia odcięła zbuntowaną i faktycznie niezależną luźną federacje koloni górniczy od dostępu do informacji ,i jakichkolwiek danych wpływowi klienci swoimi kanałami sprawdzali linie genealogiczne , weryfikowali historie nauki i poziom wykształcenia , strukturę psychologiczną , praktycznie wszystko. Ale nie ma co co się dziwić. Przy takich pieniądzach ,jakie wchodziły w grę przy nabyciu takiego cacka jak ta czarna Venus każdy drobiazg, każdy szczegół ,każdy błąd , czy przeoczeniu wart był prawdziwa fortunę . Dosłownie. Dla przykładu przy zleceniu takiego researchu najważniejsze było sprawdzenie , czy aby przypadkiem w linii pochodzenia nie było nikogo z in vitro, czy poddanego jakimkolwiek manipulacjom genetycznym , nie mówiąc o coraz powszechniejszym na Ziemi w środowiskach homoseksualnych tworzeniu komórek jajowych i plemników z komórek skory , które zapładniały lub były zapładniane przez gamety drugiego geja lub lesbijki . Jeśli coś takiego wychodziło na jaw to cena spadała nawet stukrotnie, a żaden szanujący się magnat górniczy nie pozwoliłby sobie nawet na dotknięcie takiego sztucznego produktu.

 

Pozostali członkowie załogi byli wywoływani do swojej kolejki ruchem palca ryżego. Trzeba powiedzieć ,że kapitan dbał o swoich ludzi .Mógł w końcu te najładniejsze ,czyli najdroższe wysłać do zagrody , a im zostawić resztki po selekcji . Ale on szanował ryzyko jakie niesie za sobą ich fach. Statystycznie co czwarta, piata taka wyprawa kończyła się tragicznie. Zniszczeniem statu, zabiciem załogi , a najlepszym razie doścignięciem przez wojsko ziemskie i przepadnięciem na zawsze gdzieś w czeluściach ziemskich więzień. Dlatego nie oszczędzał na nich. Ale i mógł na nich liczyć. Jeśli uda im się wrócić bezpiecznie w głąb Pasa Kuipera to każdy z nich po sprzedaży swoje zdobyczy będzie mógł rozpocząć spokojne , dostatnie życie. Kupić prawa do jakiegoś bogatego w złoża okrucha skalnego, kupić statek wydobywczy , czy zająć się handlem w coraz liczniejszych i coraz większych gwiezdnych miastach.

 

Na końcu, kiedy towar został przebrany i co lepsze sztuki zostały odniesione przez człekokształtne maszyny do kajut załogi, pirat wskazał palcem na człowieka od robotów.

- teraz twoja kolej Niemir -

- wiesz Rudy ,że jestem zaręczony, nasza religia wymaga w takich przypadkach czystości – zwrócił się po imieniu, czy raczej po ksywie do dowódcy- daj mi jak zwykle udział w zyskach. To mi wystarczy.

- to już trzeci raz jak odmawiasz wzięcia sobie kobiety do kajuty- rudy nie odpuszczał – to co czujesz się od nas lepszy? Ty taki porządny, wierny tej swojej narzeczonej , posłuszny nakazom kapłanów , a my to kim dla ciebie jesteśmy. Wszyscy jesteśmy tutaj jak jedna rodzina , trochę grzeszymy , ale czy wiemy czy jutro będziemy żyli , a ty na nas plujesz -po tych słowach było słychać szmer dezaprobaty całej załogi dla Niemira. Zapadła cisza

-Ale tak dalej być nie może bracia – krzywy uśmiech rozświetlił twarz dowódcy – wywołał hologramy , na których widać było strony dokumentów. - o proszę - wskazał palcem na jeden z nich- kapitan statku ma prawo przydzielić według uznania przysługującą członkowi załogi część łupu – oczy aż mu się świeciły kiedy to czytał

Niemir już zorientował się jaki obrzydliwy plan wykluł się w głowie rudego

- no nie , nie możesz mi tego zrobić- gwałtownie zaprotestował

- a właśnie ,że mogę – Rudy nie krył satysfakcji i triumfu- paragraf 34, podpunkt 5 umowy , którą podpisałeś

- ale przecież jesteśmy przyjaciółmi – ratował się Niemir – duch umowy jest najważniejszy, zaufanie jakim cię obdarzyłem dowódco -podlizywał się ordynarnie

- na mocy moje władzy jako twoją cześć łupu wyznaczam ci pachnące ogrody Samiramindy

Niemir zwiesił głowę w akcie beznadziei

- nie rozumiem- wyrwało się jednemu z piratów – jakie ogrody mu dajesz

- no jakie- Rudy się żachnął – pachnące przecież powiedziałem- popatrzył na pytającego z politowaniem- głupku, daję mu tego śmierdziela , tak dla jaj nazwałem ją pachnącym ogrodem .

Cała załoga na wieść o tym ,że Niemir dostał jako łup owrzodzoną , cuchnącą dziewczynę , a co więcej ,że musi zabrać ja do swoje kajuty wybuchnęła szczerym , zaraźliwym śmiechem.

Robot wykonując rozkaz kapitana delikatnie podniósł dziewczynę i skierował się z nią do kajuty Niemira. Kiedy go mijał smród bijący od dziewczyny był tak silny ,że ten o mało nie zwymiotował.

ciąg dalszy tutaj

Marek Mojsiewicz

Ci z Państwa ,którzy chcą otrzymać informację o publikacji kolejnych rozdziałów Pasa Kuipera zapraszam do polubienie na facebooku strony Klechda Krakowska „ Klechda Krakowska”, na której oprócz informacji o Klechdzie Krakowskiej będą się znajdowały informacje o drugiej powieści , czyli właśnie o „Pasie Kuipera „

Marek Mojsiewicz „Klechda Krakowska"„

Rozdziały 1„ Dobre złego początki „ Na końcu którego będzie o bogini Kali „ „Nie należy nerwosolu pić na oko „ O rzeźbie Niosącego Światło „Impreza u Starskiego „           

                6 „Tych filmów już się oglądać nie da „ „ Mutant „  8 „ Anne Vanderbilt „ 9 „ Fenotyp rozszerzony. Lamborghini „ 10. „ Spisek w służbach specjalnych „  11.„ Marzenia ministra o łapówkach „  12. „ Niemierz i kontakt z cybernetyką „ 13„ Piękna kobieta zawsze należy do silniejszego „  14 ” Z ogoloną głowa, przykuty do Jej rydwanu „

Ci z Państwa , którzy chcieliby wesprzeć finansowo moją działalność blogerską mogą to zrobić wpłacając dowolną kwotę w formie darowizny na moje konto bankowe

Nazwa banku Kasa Stefczyka , Marek Mojsiewicz , numer konta 39 7999 9995 0651 6233 3003 0001 

Serdecznie dziękuję

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.9 (głosów:2)