Klechda XIV ” Z ogoloną głowa, przykuty do Jej rydwanu „

Obrazek użytkownika Marek Mojsiewicz
KawiarNIA

Rozdziały 1. „ Dobre złego początki „ 2. Na końcu którego będzie o bogini Kali „ 3. Nie należy nerwosolu pić na oko 4. „ O rzeźbie Niosącego Światło 5. Impreza u Starskiego „ 6.Tych filmów już się oglądać nie da „ 7. „ Mutant „ 8. „ Anne Vanderbilt „ 9 .„ Fenotyp rozszerzony. Lamborghini „10.. „ Spisek w służbach specjalnych „ 11.„ Marzenia ministra o łapówkach „ 12” Niemierz i kontakt z cybernetyką” , 13 „ Piękna kobieta zawsze należy do silniejszego „ 

 ” Z ogoloną głowa, przykuty do Jej rydwanu „

Grażyna chwyciła Kunewicza za rękę i stanowczym ruchem zdjęła ze swojej tali jego ramię , którym ja objął , wprawiając tym mężczyznę w osłupienie.

- przecież – zająknął się skonsternowany. Nie wiedział jak zinterpretować gest dziewczyny. Może dla niej było za wcześnie na te publiczne oznaki bliskości , tym próbował sobie wyjaśnić jej reakcję.Ostrogska uśmiechnęła się do niego przepraszająco i ku jego zdumieniu obróciła się wolno dookoła siebie. Jej ruch przyciągnął uwagę gości restauracji

- i jak ? - zwróciła się do Radka robią przy tym słodką minkę - ale powiedz szczerze , czy uważasz mnie za niezłą laskę – celowo użyła kolokwializmu- takie prawdziwe trofeum o którym większość mężczyzn może tylko pomarzyć?

- robisz niesamowite wrażenie , sama najlepiej wiesz – mówił prawdę – ta cała większość mężczyzn o których mówisz to nawet nie miałaby odwagi aby o kimś takim jak ty pomarzyć . Ale ja miałem odwagę i teraz jesteśmy tu razem -ucieszył się ,że dziewczynie udało się przywrócić dobrą atmosferę, która prysła za jej przyczyna tuż przed chwilą – jesteś najwspanialszą dziewczyną , jaką w życiu spotkałem – komplementował Ostrogską rozpromieniony- naprawdę , to nie jest żaden komplement. Do czasu kiedy ciebie spotkałem nawet nie zdawałem sobie sprawę że ktoś taki jak ty może w ogóle istnieć . Absolutne piękno i cholerna inteligencja – słowo cholernie jak rzadko dobrze podkreślało opinie Radka

- to powiedz mi proszę – uśmiech Grażyny promieniał , pięknie wykrojone usta odsłaniały idealnie białe zęby- dlaczego w takim razie pomyślał, o której mężczyźni boja się nawet marzyć, aby nie popaść w frustracje , pójdzie z tobą do łóżka? - jej oczy się śmiały , widać było w nich rozbawienie – wystarczyła godzina , abyś zanudził mnie na śmierć. Czy ty zdajesz sobie sprawę jaki ty jesteś nudny. To była prawdziwa tortura .Rozmowa z tobą to prawdziwy koszmar i katorga. Nie wiem czy sobie zdajesz sprawę ,że nie potrafisz mnie rozśmieszyć , ani razu to nie udało ci się mnie rozbawić twoimi płytkimi żartami .One wręcz mnie uwierały, tu – pokazała na swoją głowę – tutaj czułam ucisk , moich zaś nie byłeś w stanie zrozumieć , były powiedzmy niedostrzegalne dla ciebie, tak samo jak dla dwuwymiarowych płaszczaków nie istnieje trzeci wymiar i po prostu niczego w trzecim nie widzą .Niczym mnie nie potrafiłeś zaskoczyć, niczym zaciekawić , nie potrafiłeś przykuć ani na chwile mojej uwagi. Czułam się jak w jakimś umysłowym grobowcu. - Kunewicz stał jak wryty , bez ruchu , pobladły przysłowiowy słup soli , bez słowa , z rozszerzonymi z wrażenia ustami słuchał słów Grażyny, które niczym bicz cięły każdym słowem jego dumę , chłostały jego ego – Jak sobie pomyślę – dziewczyn najwyraźniej nie zamierzała kończyć- że miałby z tobą spędzić całe życie i do sobie wyobrażę,że bym rodziła tobie dzieci tak samo ciężkie umysłowo jak ich tatuś , bachory , którym nawet najlepsze korepetycje nic by nie pomogły to ogarnia mnie czarna rozpacz , taka bezdenna , beznadziejna jak ty. Prawdziwy horror.

Mężczyzna dalej nic nie mówił , Grażyna mijając go w drodze do wyjścia pogładziła go po policzku lekceważąco

- musisz szukać dziewczyny na swoim poziomie. Na pewno ci się uda – zadrwiła

Grażyna za swoimi plecami usłyszała gromki śmiech. W czasie całej sceny oczy wszystkich lub prawie wszystkich osób znajdujących się w restauracji skierowane były na ich oboje. Wszyscy ucichli , rozmowy zamarły ,tylko w jednym miejscu słychać było brzęk sztućców jakiegoś głodomora przedkładającego tłuszcz golonki nad widok ładnej dziewczyny i sceny godnej kiepskiego melodramatu .

Dorota przerwała słodki szczebiot jakim raczyła swojego bogatego przyjaciela ,przy pomocy którego robiła z siebie milusią idiotkę i skoncentrowała cała swoją uwagę na koleżance. Ujawniła się agresywna, dzika natura Grażyny, niczym dzikie zwierze bawiła ją zabawa z ofiarą. Nigdy takiej jej nie znała. Dorota z podziwem patrzyła jak Ostrogska robi pośmiewisko z tego zadufanego w siebie bufona , jakim tak naprawdę był Kunewicz. Jak każdym słowem , każdym wypowiedzianym zdaniem chłoszcze ego mężczyzny, odziera go pewności siebie , żłobi głębokie bruzdy na wizerunku playboya , jaki zbudował Kunewicz , wykorzenia do cna samozadowolenie. A co najzabawniejsze rzuca go na żer całego krakówka , bo harpia o nazwie plotka będzie się nad nim pastwiła przez kilka kolejnych miesięcy

- ostra ta twoja koleżanka – odezwał się pan Rober do Doroty – nawet bardzo ostra. Mogłabyś ją ze mną poznać – zapytał się bezczelnie.

- czemu nie - dziewczyna odpowiedziała, mrugnęła oczami , podniosła brwi co miało podkreśli jej zainteresowanie pomysłem – na pewno nic nie zrobi takiego na niej wrażenia jak twoja chęć jej poznania – zaśmiała się złośliwie.- w zasadzie to imponuje mi twoje podejście „mierz siły na zamiary, nie zamiar podług sił , ale doradzałabym ci raczej coś mniej skocznego , nie wybieraj się z motyką na słońce. , mój drogi pełen młodzieńczego wigoru staruszku

- no wiesz co , jak możesz – śmiejąc się udał obruszenie- jesteś po prostu o mnie zazdrosna , przecież wiesz ,że istniejesz dla mnie ty i tylko ty – co nie było prawdą, by gdyby tylko mógł to ,gdyby tylko miłą jakąś szansę to bez zastanowienia próbowałby poderwać tamtą niezwykłą dziewczynę

- ma jakiegoś faceta? - na koniec próbował jeszcze się czegoś dowiedzieć

- już sama nie wiem ,ale po tym jak umówiła się z tym tutaj to chyba nie. Tylko uważaj , bo ona jak widzisz zabija śmiechem

Dorota była zła na Roberta za to ,że tak bez taktu , ostentacyjnie zwrócił uwagę na Grażynę. Mężczyzna w końcu jednak się zreflektował ,że popełnił sporą gafę i po kilku minutach wysiłków i starań udobruchał Dorotę.

- muszę pilnie zadzwonić – w dobrym już nastroju Dorota zwróciła się do Roberta – muszę być pierwsza z opowiedzeniem wszystkim jak Grażyna znęcała się nad biednym , słodkim młodym Kunewiczem . Opuszczam cie na chwilę , bo wstyd mi przy tobie wyczynić te wszystkie bezeceństwa , do jakich będę w opisywaniu tego wszystkiego zdolna.

Oboje wybuchnęli śmiechem .

Dorota pierwszy telefon wykonała do Sylwii , matki Grażyny. Z troską poinformowała ją o całym wydarzeniu ,doradzając załagodzenie sytuacji i doprowadzenie do pogodzenia młodych .

- nawet nie wie pani jaką piękną parę oboje stanowią- przekonywał Sylwię

Matka Grażyny pomachała w stronę męża , a kiedy zobaczyła że zwrócił głowę w jej kierunku dała mu znak , aby do niej podszedł. Ostrogski przeprosił szczęśliwego Kunewicza i podszedł do żony

- o co chodzi kochanie , machasz tak rozpaczliwie. Czy z Grażynką wszystko w porządku ?- przestraszył się

- no właśnie – Sylwa była wzburzona – twoja córeczka zwariowała , tak doszczętnie . Dzwoniła Sylwia i powiedziała że Grażyna jeszcze na dobre nie zaczęła spotykać się z Romkiem , a już go rzuciła . I to jak rzuciła . Publicznie nawrzucała mu że w głowie mu się pomieszało , że jest tak prosty jak konstrukcja cepa i że powinien znaleźć sobie jako partnerkę jakąś idiotkę , a nie taka wspaniałą dziewczynę jak ona. Za kogo ona sie ma- Sylwia zakończyła z przekąsem

- to po mamusi odziedziczyła – zripostował Ostrogski - na pewno było inaczej , wiesz kochanie jakimi parszywymi bestiami są plotki. Zerują na cudzej naiwności i rosną . Dorota coś tam usłyszała , dodała , teraz ty to komuś powtórzysz i jutro dowiemy się że Grażyna go pobiła – uspokajał żonę, ale sam był coraz bardziej podekscytowany. Wrócił mu dobry humor , stan , który starał się teraz ukryć przed żoną . Liczył że to co Dorota powiedział Sylwii było bardzo bliskie prawdy. Był szczęśliwy , że jego córka pogoniła tego małego kundla jak nazywał w myślach młodego Kunewicza. Dziwił się Grażynie ,że w ogóle pomyślała o spotykaniu się z tym facetem o umyśle parobka . Nawet ten awans Kunewicza w amerykańskiej korporacji był dla niego zastanawiający, instynktownie czuł że za tym stoi jakiś szwindel .

- i z czego się tak cieszysz – przerwała jego krótkie rozmyślania żona - to będzie , co ja mówię, to już jest skandal na cały krakówek , z naszą kochana Grażynką w roli głównej .Gdybyś chociaż trochę starł się ja wychować – była załamana zachowaniem dziewczyny

- ależ kochanie, nic podobnego wcale się nie ciesze nic , a nic i podobnie jak ty uważam ,że wydarzyło się coś strasznego. Osobiście z nią porozmawiam o tym co się zdarzyło

- nie cieszysz się, tak mówisz draniu – Sylwia podniosła głos – myślisz że cię nie poznałam na wylot przez te wszystkie lata naszego małżeństwa ,że nie widzę jak oczy ci się śmieją i jak przygryzasz prawą górną wargę. Zawsze tak robisz jak coś cie raduje , a nie chcesz tego pokazać po sobie.

- no dobra, cieszę się ale tylko trochę, to taka ociupinka radości , tak mała ,że nawet chyba sam jeszcze nie tego nie dostrzegłem – zaczął przekomarzać się żoną, teraz kiedy już nie musiał nic udawać ,jego wyraz twarzy stał się naturalny , widać było ,że jest w naprawę dobrym humorze., co tylko jeszcze bardziej zdenerwowało jego żonę.

- a to mogła być taka partia dla niej – Sylwia nie mogła odżałować tego co się stało – jeszcze z nią porozmawiam jak wróci , może da się to jeszcze odkręcić – w jej głosie słychać było resztkę nadziei .

- ja już wracam do stołu , do Kunewicza , tylko nic mu nie mów , co się stało, po co mamy już teraz mieć przykrą rozmowę – poprosił żonę .Prawie tanecznym krokiem wrócił do stołu

- no, Wojtku, - Ostrogski zdążył już ku swojej niechęci przejść z nim na ty, polał po dobrej , takiej z górka pięćdziesiątce śliwowicy do kieliszków – opijmy dobre wieści , wpadnij jutro z synem, na obiad – zaprosił rozmówce , w sobie wiadomym tylko celu ,.Być może zrobił to kierując się jakąś ezoteryczną logiką dostępna umysłowi jedynie w stanie upojenia alkoholowego. W każdym razie inwitacja została uczyniona

- dziękuje za zaproszenie , na pewno będziemy- zadeklarował Kunewicz - podnieśli kieliszki , opróżnili .I tak jeszcze kilkakrotnie. W końcu Sylwia zamówiła taksówkę dla zdrowo już wstawionego gościa.

Po wyjściu do taksówki a raczej wytoczeniu się z pomocą Sylwii Kunewicza Ostrogski nalał sobie kolejny kieliszek i poszedł z nim przejść się nad staw. Dzień mógłby uznać za udany , gdyby nie Niemierz. Było mu go szkoda, współczuł mu Ale jeśli Grażyna zdecydowała ,że pora ten dziwny układ z nim zakończyć to tym lepiej. Takie niezdrowe relacje między ludźmi należało ciąć jak najszybciej , aby jak najmniej sprawiać bólu. Ostrogski w ciągu tych kilku wizyt córki z Niemierzem miał wystarczająco dużo czasu , aby obserwować , wgryźć się w jego stosunek do Grażyny. Widać było ze mu coraz bardziej zależy na dziewczynie, jego reakcja na fakt że

dziewczyna wychodzi z Kunewiczem na randkę , taka czysta manifestacja beznadziei i takiej strasznej bezsilności, eksplodującej nicości , gdzieś tam w środku , rozrywających na jego oczach osnowę psychiki Władka były tego najlepszym dowodem. Już się przyzwyczaił do szachów z Władkiem , wódeczki , dyskusji , tego mu będzie brakowało. Wypił kieliszek jednym haustem.

Jeszcze raz wrócił myślami do córki. Jest w najbardziej niebezpiecznym wieku . Ten czas i te decyzje , które teraz podejmie, będą ciążyły nad całą resztą jej życia. To z kim się teraz zwiąże to połowa tego co w całym życiu osiągnie. Przynajmniej tak twierdził jego dziadek . Zresztą on sam i jego dzieje były najlepszym przykładem ,że staruszek miał racje. Najlepsze co życiu dostał to Sylwia. To nie sukces w biznesie który osiągnął ,ani duże pieniądze , które miał dały mu szczęście ,ale właśnie żona. Nawet , gdyby się nie dorobił to jego życie byłoby dzięki tej kobiecie spełnione . Teraz pragnął tylko tego , aby i jego córce się udało, aby była w życiu szczęśliwa. A to wszystko to w rozgrywka pomiędzy przypadkiem , ślepym losem i ciężarem własnych decyzji. Stąd tez ludzie od zawsze ,od niepamiętnych , tonących w mrokach historii ludzkości czasów uginali tkwili w strachu przed losem , straszliwie nie przewidywalnym , wrogim , siejącym terror . Nie ma systemu religijnego,który nie zmierzyłby się z tym problemem. Od hinduistycznej karmy , poprzez słowiańską boginie Dolę aż po predestynację protestancką.

Grażyna wysiadła z taksówki przed bramą swojej rezydencji. Obok stała już inna ,oświetlona ,kierowca właśnie wkładał do bagażnika sporych rozmiarów walizkę, którą właśnie wytaszczył z bramy. Domyśliła się , że należała do Władka .

- dobry wieczór -zwróciła się do dyszącego z wysiłku mężczyzny- proszę wyjąć tą walizkę i zanieść z powrotem , niech pan położy to na tamtej ławce - wyciągnęła pięćset złotych i wręczyła zdumionemu kierowcy – nie będzie pan już potrzebny.

Mężczyzna miał zamiar w pierwszym odruchu odmówić , ale pieniądze czynią cuda , nic tak jak one nie przekonują do czyichś racji. Wziął banknoty i rozpoczął powrotną mozolną wędrówkę z ciężkim, wyładowanym do granic możliwości tobołem, którego znakomitą większość stanowiły książki Władka .Grażyna uśmiechnęła się do siebie. Szybkim krokiem skierowała się w stronę służbówki. W oknach paliło się światło , drzwi były otwarte. Niemierz stał tyłem do nich . Ostrogska przekroczyła próg, mężczyzna zaabsorbowany pakowaniem nawet jej nie zauważył . Nerwowymi ruchami zasuwał zamek torby , niedużo mniejszej od tamtej , w końcu w czasie pobytu u dziewczyny zdążył nakupić sporo książek. Chwycił torbę za rączkę i odwrócił się z zamiarem pójścia w stronę drzwi . Prawie zderzył się z dziewczyną ,która cicho stała za nim. Jego zaskoczenie było zupełne , przez krótką chwile patrzył na nią nie widząc co zrobić, co powiedzieć. W końcu się odezwał

- co tu robisz, przecież miałaś wrócić z tej swoje randki rano- słowa randka zaakcentował mocno , niechcący. Czekał co mu zjawa , której się nie spodziewał odpowie.

Grażyna uderzyła go w twarz mocno prawą ręką , z pięści , z całej siły .Niczego się nie spodziewający Władek runął jak długi na kanapę. Dziewczyna wskoczyła na niego nie dając mu szansy na żaden ruch .

- wiesz za co ? – zasyczała .Wcale nie czekała na jego odpowiedź - to za to że pozwoliłeś mi iść z jakimś innym mężczyzną , że nie zareagowałeś , nawet o mnie nie próbowałeś walczyć.

Władek po tym ciosie był w szoku , całkowicie zdezorientowany, leżał bez słowa , patrząc pytającym , zamglonym wzrokiem na dziewczynę, nie do końca wiedząc co się wokół niego dzieje. Drugi cios wymierzyła mu lewą rękę, litując się nad nim nie zwinęła jej w pięść , tylko uderzyła otwartą dłonią . Ponieważ dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane , tak i było tym razem, oprócz silnego policzka jej długie paznokcie wbrew jej intencji wyorały naszemu bohaterowi cztery głębokie bruzdy przez cały policzek

- a to za to ,że próbowałeś ode mnie uciec – po tych słowach Grażyna nie czekając na reakcje Niemierza szybkim ruchem zdjęła z siebie sukienkę .Nic pod nią nie miała , wszystko zdjęła jeszcze w restauracji . Przybliżyła swoją twarz do twarzy mężczyzny , na odległość kilku centymetrów zaledwie. Na coś czekała.

- kocham cie – cicho wyszeptał Niemierz

- ja też cię kocham – je usta zbliżały się do jego – tak bardzo cie kocham.

Mógłbym opisać co dwoje kochanków robiło przez cała upalną letnią noc , najpierw na kanapie , a później w łóżku, ale skromność nakazała mi zamknąć oczy ,co też i państwu radzę.

ciąg dalszy

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)