Psychuszki wracają

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

Stająca na czele prawicowego Frontu Narodowego, Marine Le Pen wstrząśnięta zamachami w Paryżu w 2015 roku, kiedy to w trzech eksplozjach i w sześciu strzelaninach zginęło 130 osób zamieściła na Twitterze trzy wstrząsające zdjęcia przedstawiające brutalność i zezwierzęcenie islamskich zbrodniarzy i terrorystów z państwa islamskiego. Można się tylko domyślać, że jej celem było uzmysłowienie opinii publicznej, z jakim przeciwnikiem ma do czynienia Francja i Europa. Tylko w ten sposób można było przeciwstawić się lewakom, którzy próbowali i nadal próbują zamazywać tożsamość terrorystów oraz ukrywać odpowiedzialność konkretnych europejskich polityków za dramat jaki zgotowali zwykłym obywatelom UE wpuszczając na nasz kontynent islamskich imigrantów.

 

Dzisiaj po trzech latach od zamieszczenia tych trzech zdjęć francuski sąd nakazał w ramach prowadzonego dochodzenia skierować Marine Le Pen na badania psychiatryczne. Ja widać i we Francji aż roi się od lewackich tuleyów i łączewskich w togach. Zapewne francuski sąd wsłuchał się w głos wicemichnika Jarosława Kurskiego z „Gazety Wyborczej”, który niedawno mówił w Paryżu, że: „Nacjonalistyczny rząd w Polsce zagraża projektowi europejskiemu, a na Twitterze przestrzegał: Fatalne wieści z Francji. Rassemblement National Marine Le Pen, o krok od zwycięstwa w eurowyborach. Bez mobilizacji zwolenników UE na całym kontynencie, Europa się zawali. Wtedy prof. Legutko i prezydent Putin i Duda będą zachwyceni. Za klęskę, zapłacą nasze dzieci”. Jak widać w lewackich łbach rodzą się pomysły reanimowania psychuszek i łagrów, w których można będzie izolować krytyków i przeciwników „nowego wspaniałego świata” i „społeczeństwa otwartego”, w których budowę zaangażował się żydowski miliarder i spekulant giełdowy, George Soros wysługujący się masonerii i „globalnej elicie”, w której bryluje „pokolenie’68”.

 

No, ale co tam Francja. Można powiedzieć, że tamtejszy sąd w sprawie Marine Le Pen jest tylko mocno spóźnionym marnym naśladowcą naszej „kasty nadzwyczajnych ludzi”, których przedstawiciele z sądu rejonowego w Warszawie już w czerwcu 2011 roku kierowali Jarosława Kaczyńskiego na badania psychiatryczne, o czym jako pierwsza z nieukrywaną radością informował stacja TVN24. Przypomnę jeszcze uzasadnienie decyzji warszawskiego sądu. Podparto się tym, że Jarosław Kaczyński sam przyznał w mediach, że po stracie najbliższych w smoleńskiej tragedii przyjmował przepisane mu środki uspokajające. Dodam, że w tamtym czasie w szpitalu w stanie krytycznym przebywała mama prezesa PiS, śp. Jadwiga Kaczyńska.  

 

Dla większości Polaków nie ma nic dziwnego w tym, że ktoś po stracie najbliższych przyjmuje leki uspokajające. Dla sądu już takie oczywiste to nie było. Cała sprawa bardzo podnieciła Ewę Siedlecką, która w „Gazecie Wyborczej” tak wówczas kreśliła najwspanialszy dla środowiska Michnika scenariusz: „Jeśli oskarżony nie wykona polecenia sądu, sąd może zarządzić zatrzymanie go i doprowadzenie na badania siłą”. Szkoda, że Siedlecka nie podpowiedziała, aby rozgrzani psychiatrzy postawili Jarosławowi starą i doskonale sprawdzoną sowiecką diagnozę, czyli schizofrenie bezobjawową. Jednym słowem sądy nad Sekwaną są opóźnione w stosunku do tych znad Wisły o całe siedem lat. U nas zanim skierowano Jarosława Kaczyńskiego na badania psychiatryczne przeprowadzono kilka miesięcy wcześniej rozpoznanie bojem. To pod rządami dzisiejszego „króla Europy” Donalda Tuska przymusowo internowano i umieszczono na siedem dni w szpitalu psychiatrycznym mężczyznę, który chciał na ścianie Ministerstwa Kultury umieścić kwiaty i zdjęcie pary prezydenckiej. Tymczasem żadna kara nie spotkała osobnika, który obrzucił fekaliami tablicę pamiątkową umieszczoną na fasadzie Pałacu Prezydenckiego.

 

Wszystkim oburzonym, a także tym zachwyconym decyzją francuskiego sądu chciałem tym krótkim tekstem przypomnieć tylko, że w sędziowskim lewackim peletonie z metą w psychuszkach nasza „kasta nadzwyczajnych ludzi” jedzie w żółtych koszulkach liderów. Francuzi dopiero raczkują, ponieważ nie mają tuleyów w togach wyhodowanych w esbeckich rodach.

 

Artykuł ukazał się w „Warszawskiej Gazecie”       

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:23)

Komentarze

polegałaby na zamianie szyldów SN i Tworek. W sądownictwie nastąpiłaby natychmiastowa poprawa, natomiast w nowych Tworkach trzebaby tylko zakupić ekstra kaftany i gumowy łańuch dla pacjentki wyrywającej się do urzędownia na uchodźstwie.

 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1573453

Lewactwo kulturowe to nic innego jak kolejna mutacja komunizmu...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1573475

...we wszystkich dziedzinach machiny prawniczej (celowo nie używam sformułowania prawnej, bo na ogół z prawdą i prawem nie ma ona nic wspólnego) przedstawiciele tej bezkarnej grupy zarówno sędziów jak i polityków z immunitetami nietykalności, którą sobie sami odpowiednimi aktami prawnymi załatwili, mogą sobie kpić w żywe oczy z prawdziwej sprawiedliwości społecznej (tak społecznej, bo prawdziwe prawo stanowi ochronę dla społeczeństwa demokratycznego a więc takiego, które oparte na wolnych niesfałszowanych wyborach dla własnego dobra tworzy poprzez sejm system prawny którego przestrzeganie jest niezbędnym warunkiem jego rozwoju i poczucia zapewnionego bezpieczeństwa. Tylko stworzenie systemu (który wreszcie u nas raczkuje w SN) w którym ci bezkarni dotąd muszą się liczyć z odpowiedzialnością zawodową za swe orzeczenia i za ewidentne łamanie praw i norm społecznych, może wyhamować te bezczelne postępowania i ukrócić ich samowolę - co ze zrozumiałych powodów wywołuje histerię całej europejskiej części nadzwyczajnej kasty prawników i próby demonstracji siły z ich strony.

 Prawo, nawet gdyby było w zamiarze najbardziej humanitarne, nigdy nie może być uniwersalne z wymiarem ogólnonarodowym równym dla wszystkich nacji, bo choćby z racji różnic kulturowych (w tym sprzeczności religijnych) nie da się go wprowadzić od razu, dlatego muszą istnieć bariery buforowe dla tych kultur aby przez ich niekontrolowane wymieszanie nie doszło do reakcji podobnej jak w łączeniu kwasu z wodą, muszą być zachowane odpowiednie proporcje i czas, inaczej dojdzie do niekontrolowanej reakcji i tragedii takich jak już niejednokrotnie Europa doświadczyła w zamachach terrorystycznych. A przecież to dopiero początek tej reakcji...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

niezależny Poznań

#1573507

Nie bój Pan, nie bój!

U nas czekać tylko kiedy zaczną wsadzać na obowiązkową obserwację za schizofreniczny antysemityzm.

To jest bardzo groźna przypadłość, zwłaszcza teraz kiedy "nasze" stosunki z Izraelem i diasporą nigdy nie były tak dobre.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

"Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było."
--- Józef Szwejk

#1573513

Jak pisze paryska gazeta "Libération" w opublikowanym około roku temu, 29 list. 2017 r artykule Erica Favereau pt. "Au sein des soins sans consentement" (na str.16-17), "w roku ubiegłym we Francji prawie 100 tys. osób umieszczono w szpitalach psychiatrycznych bez ich zgody" ("l'an dernier en France, ce sont près 100 000 patients qui ont été hospitalisé en psychiatrie sans leur consentement" - patrz tez np. https://www.liberation.fr/france/2017/02/15/les-chiffres-affolants-des-soins-psy-sans-consentement_1548756 ).
A wiec - liczbę odpowiadającą ilości mieszkaǹców np. Koszalina czy Włocławka !!!
Niewątpliwie, jakaś cześć ich padła ofiarą nie tylko błȩdów medycznych, nieporozumieǹ osobistych, zawodowych, czy intryg, kłotni rodzinnych, ale i wrecz porachunków kryminalnych.
W tak ogromnej populacji to kwestia po prostu statystyki...
Tym bardziej, ze ustawodawstwo francuskie przewiduje, ze z inicjatywa takiej przymusowej kuracji moze wystapić i administracja - i to nawet na niskim szczeblu (np burmistrza czy prefekta skad wniosek, ze lepiej nie miec wrogów w merostwie czy prefekturze!)...
Co jest niechlubnym wyjatkiem na tle prawodawstwa innych krajow europejskich...Ta niezdowa sytuacja wywoluje sprzeciwy, protesty, inicjatywy itd wielu spolecznych organizacji tam dzialajacych np. tzw "Commision des Citoyens pour les Droits de l'Homme", emanacji amerykanskiej "Citizens Commisions on Human Rights" z Los Angeles (jeszcze jedna ciekawostka - to organizacja zalezna od tzw kosciola scientologow!)
Dla nie jednej mafi doprowadzenie do uznania kogoś za niepoczytalnego, za "wariata" jest znakomitym rozwiazaniem by pozbyć się kogoś niewygodnego, przeszkadzającego, nie dość pokornego... Wroga publicznego czy politycznego... Bez porównania lepszym niż wszystkie inne znane, klasyczne metody takie jak np. podrzucenie kompromitujących materiałów (np.zdjȩć pornograficznych wprost na komputer ofiary), narkotyków, kradzionych przedmiotów itp.itd. Nie wspominając już o "mokrej robocie"... Wszystko to bowiem zostawia jednak materialne ślady i jakiś dociekliwy śledczy, "Sherlock Holmes", dziennikarz, może jednak dojść "po nitce do kłȩbka"... (patrz np.sprawa słynnego morderstwa francuskiej deputowanej Yann Piat w 1994 roku). A jak ktos juz raz zostanie uznany za chorego, to juz przepadlo, jego rozumowanie, argumenty nie maja dla sadow duzego znaczenia...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

all

#1574657