Gmyz i Sumliński w mrokach systemu

Obrazek użytkownika elig
Kraj

  A przynajmniej tak miało być.  Panel dyskusyjny z udziałem obu dziennikarzy, który odbył się 19.05.2015 w kościele przy pl. Grzybowskim w Warszawie był zatytułowany "W mrokach systemu"  /TUTAJ/.  Zorganizowało go SPJN.  Miał on zacząć się o godz 18:00, ale obaj prelegenci się spoźnili.  Wojciech Sumliński pojawił się dopiero o 18:30, a Cezary Gmyz o 18:42.  O ile Sumlińskiemu można to wybaczyć, gdyż dojeżdza on z Białej Podlaskiej, to Gmyz zasługuje na surową krytykę.  Napiszę o tym więcej na końcu notki.

  Dopisała natomiast publiczność.  Przyszło chyba ponad 500 osób, które nie zmieściły się w sali, i duża część z nich wysłuchała debaty w przedsionku, gdzie wystawiono głośnik /brakowało tylko telebimu/.  Większość z obecnych musiała stać.  W tych trudnych warunkach czekali oni ok. 40 minut - az jaśnie wielmożni panowie redaktorzy raczyli przybyć.

  Najpierw zagaiła pani Teresa /??? - nie dosłyszałam nazwiska/ prowadząca spotkanie.  Wygłosiła ona krótkie zagajenia traktujące o definicji systemu i o tym, że w 1989 roku w Polsce zmieniły się tylko powiązania między jego podsystemami.  Te ostatnie pozostały nienaruszone i dopiero teraz pojawia się szansa na ich rozbicie.  Ta wypowiedź była dobra, ale, jak się wkrótce okazało, nie miała ona żadnego związku z treścią debaty.  Ta bowiem traktowała wyłącznie o Komorowskim, a nie o jakichś systemach.

   Można by ją nawet uznać za rodzaj benefisu Komorowskiego, gdyby nie to, że bohater benefisu jest wychwalany, a na Komorowskim wieszano wszystkie psy.  Tak więc Cezary Gmyz zajął się pasją myśliwską prezydenta.  Zarejestrowana przez Blogpress.pl jego wypowiedź na ten temat jest /TUTAJ/.  Gmyz przypomniał swój artykuł z czerwca 2010 roku "Noc mysliwego"  /TUTAJ/.  Stwierdził , że Komorowski jest "rzeźnikiem" nie przestrzegającym kodeksu mysliwskiego, poluje w Rosji w towarzystwie ludzi z rosyjskich słuzb, a ukrywanie wszelkich informacji na ten temat jest najlepszym przykładem szczelnego parasola medialnego rozpiętego nad prezydentem.

  Wojciech Sumliński mówił głównie o faktach opisanych w jego ksiązce "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego" /można ja bylo kupiś podczas spotkania.  Rozchodziła się jak świeże bułeczki/.  Dziwił sie, że Komorowski nie wytoczył mu procesu.  Prezydent usiłuje przedstawiać Sumlińskiego jako czlowieka niewiarygodnego "gdyż jest oskarżony".  Nie dodaje jednak , że owo oskarżenie jest skutkiem intrygi samego Komorowskiego.  Sumliński stwierdzil też, iż jest nękany w rozmaity sposób, np. ostatnio niejaki Grzegorz Jakubowski zasypuje go mailami z pytaniami typu "Dlaczego razem z Lichockim zabiliście Tobiasza?" lub innymi bzdurami.

  Po godz. 19:20 zaczęły się pytania z sali.  One równiaz dotyczyły Komorowskiego.  W odpowiedzi na jedno z nich gmyz powiedzial, ze Komorowski pozwolenie na broń mysliwska uzyskał już w 1975 roku, kidy to miał być jakoby działaczem opozycji.  Dyskusja zaczynała się dopiero rozkręcać, gdy około 19:50 Cezary Gmyz oświadczył nagle, ze musi za chwilę wyjśc, bo wzywają go sprawy rodzinne - musi się zając wnuczką.  Po chwili opuścił salę.  Publiczność potraktowała to jako sygnał do rozejścia się.  Na placu boju pozostał tylko Wojciech Sumliński otoczony czytelnikami pragnącymi uzyskać autograf.

  Muszę powiedzieć, iż Cezary Gmyz wykazał się arogancją i nieodpowiedzialnością.  Jest to tym bardziej karygodne, gdyż miało miejsce na pięć dni przed wyborami, a Gmyz powtarzał co chwilę, że ma nadzieję, iż wygra Duda.  Co z tego, jeśli w ten sposób raczej mu zaszkodził, okazując licznie zebranym czytelnikom i wyborcom jawne lekceważenie.  Pokazał, że dla zwolennika Dudy wszystko może być ważniejsze niż oni.

  Imprezę filmowali Bernard i Margotte z portalu Blogpress.pl.  Zapowiadają oni, iż wkrótce będzie pełna relacja ze spotkania.  Następne debaty SPJN będą 9 i 16 czerwca w tym samym miejscu i o tej samej godzinie.  W przyszłym tygodniu, 26.05 bedzie natomiast spotkanie z francuskim dziennikarzem Bernardem Margueritte /tamże, również o 18:00/.  Dla mnie ten dziennikarz to upiór PRL, fetowany w swoim czasie  przez komunistyczne władze.  Po co go wskrzeszać?  Przed kościołem swoją ksiazkę "Striptiz Nadredaktora", napisaną wspólnie z Marcinem Wolskim, sprzedawał Ryszard Makowski.  Kupiłam ją i teraz z przyjemnością czytam.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)

Komentarze

Świetnie, że Pani jest obecna na róznych spotkaniach i zdaje z nich relację; dla mnie  informacja z pierwszej ręki jest interesująca, poza tym sama bym nie dotarła z prowincji.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1480133

  Jest tu:

 

https://www.youtube.com/watch?v=twriNm-ZXlQ

 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

elig

#1480170