Reiner, wnuk Rudolfa

Obrazek użytkownika Czarny Borys
Idee

REINER, WNUK RUDOLFA

Co mnie zbulwersowało ostatnim czasem najbardziej ? Powiem Wam bez ogródek. Ten krasnal z rudą brodą, wchodzący w tyłek Reinerowi, wnukowi Rudolfa.  Nie, nie chodzi o jakąś bajkę zza koła polarnego. Chodzi o prawdę i przyzwoitość. I chodzi o Auschwitz. Wnuczek Rudolfa nic o Auschwitz nie wiedział.  Dziadek był na wojnie. Tatuś, przyzwoity Niemiec, nic synkowi o frontowej doli dziadka nie wspomniał. Bo i po co. Mnie to w żaden sposób zdziwić już nie może, kiedy różnorakie „autorytety”  trąbią o winie Polaków za to, że Deutsche Bahn  kierowało swe wagony towarowe pełne ludzkiego „bydła”, jak to zapewne w swych kwitach przewozowych pisali niemieccy, akuratni konduktorzy. Mnie to nie dziwi, że drutami kolczastymi wyprodukowanymi w niemieckich fabrykach, za produkcję których niemieccy fabrykanci  kasowali sporą kasę w ramach zamówień rządowych, że tymi drutami ogradzano budynki,  wśród których prócz budynków socjalnych, stały też te z kominami i otworami w sufitach, przez które wrzucano puszki z cyklonem. Mnie to nie dziwi. Prawem mordercy jest obrona, prawem zbrodniarza jest błaganie o litość, prawem zwyrodnialca jest chęć przerzucenia swej winy na kogoś innego. Tak już jest.

Dziwi mnie natomiast rozdziawiona gęba rudego krasnala z brodą, który zaprasza Reinera na uroczystości, bo wydaje mu się, że tak trzeba. Dziwi mnie powszechna aprobata takiej sytuacji. Proszę mnie nie przekonywać, że tak trzeba, bo Reiner przejrzał, bo się pokajał. Dobrze, że to zrobił, ale to było absolutne minimum, a robi się z tego jakieś wydarzenie. Na grób zamordowanego ojca nie zaprasza się dziecka jego mordercy ! Po prostu tak się nie robi.

Może jest tak, a nikt tego sobie dotąd nie uświadomił, że on jest zapraszany na uroczystości związane z rocznicą wyzwolenia Auschwitz bo jest wyjątkiem. Bo żaden z wnuków owej sporej przecież rzeszy dziadków stojących na wartowniczych wieżyczkach niemieckich obozów koncentracyjnych, żaden z tych wnuków dotąd się nie pokajał. I Reiner zrobił to pierwszy. I jak dotąd jedyny. Cóż za paradoks, prawda ? Jakaż piękna egzemplifikacja biblijnej przypowieści o jedynym sprawiedliwym. Reiner, sprawiedliwy Niemiec. Wśród całego morza polskiego antysemityzmu. Reiner i tysiące jemu podobnych Niemców mogli nie wiedzieć o Auschwitz, a mimo to się pokajali. A ci polscy antysemici, który ów antysemityzm wyssali z mlekiem matki, nawiasem mówiąc to w judaizmie dziedziczy się po matce, ale to tak na marginesie, ci polscy antysemici musieli wiedzieć,  że jest Auschwitz i  pokajać się nie chcą ! Widzicie to co ja ? Niemieckie dziecko nic o Holokauście mogło nie wiedzieć, to jest oczywiście zrozumiałe, a godne szacunku jest to, że mimo że ojciec niemieckiego dziecka ukrywał przed nim przeszłość dziadka, to i tak to niemieckie dziecko potrafiło powiedzieć, że jest mu przykro. Natomiast polskie dziecko musiało wiedzieć  o Holokauście już w dniu swego urodzenia i od tego dnia za ten Holokaust przepraszać.

Ale, żeby nie było tak różowo. Żebyśmy przypadkiem nie zaczęli myśleć, że ów krasnal z rudą brodą to jednak miał rację, zapraszając Reinera do Auschwitz. Czy ktoś z Was zastanawiał się, jak to się stało, że Reiner, wnuk Rudolfa stał się taką gwiazdą medialną ? Czym on sobie zasłużył na takie splendory ? Wystarczyło powiedzieć przepraszam i już ? Nie, nie, nie. Otóż Reiner, jak już tylko pogrzebał swoich dziadków i swoich rodziców, zaczął całkiem ponoć nieświadomie przeglądać rodzinne archiwum.  I znalazł tam zdjęcia swojego dziadka. Niektóre były zrobione podczas beztroskich zabaw dziadka przy gramofonie na tarasie z widokiem  na obozowe baraki. Gdzieś w tle kominy krematorium. Na innych dziadek przy partyjce szachów z dr Mengele. Co zrobił praktyczny do bólu i szczery jak uśmiech trupiej czaszki na otoku czapki Niemiec ? Ano zaproponował instytutowi Yad Vashem odkupienie od niego tych zdjęć. Nie podarowanie, a odkupienie. Żydowski instytut odpowiedział, że nie jest zainteresowany.  Wtedy Reiner wpadł na pomysł sprzedania mediom historyjki o skruszonym, niemieckim dziecku, cierpiącym za winy przodków.

Może bym i kupił tę historyjkę. Ale zastanowił mnie jeden fakt. Rudy krasnal, dyrektor oświęcimskiego muzeum, nie raczył zaprosić potomków rtm. Pileckiego. Polaka, który dał świadectwo, że nie wszystkim obojętny był  los skazanych na zagładę Żydów, Polaków, Romów. Skoro bardzo jest prawdopodobne, że niemiecki wywiad BND usilnie pracuje nad tym, żeby zrelatywizować winę Niemców za Holokaust, to może jest i tak, że nie ogranicza się on do wpływania jedynie na niemieckie media ? Może jest tak, że gdzieś tam w przepastnych biurkach polskich urzędów, na szczeblu ministerstw, jakiś dokument utknął , jakiś urzędnik zapomniał przybić pieczątki, albo przesłać owego dokumentu, tam gdzie mógł być on pozytywnie rozpatrzony. To jest oczywiście wersja optymistyczna. Nie pozostaje nam nic innego, żeby w nią wierzyć. Gdyby było inaczej, to by znaczyło, że faktycznie jesteśmy już tylko kupą kamieni.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:10)

Komentarze

Rainer Hoess z nagrobkiem Rudolfa Hessa (zmarłego w Spandau w 1987r)  ktory to nagrobek ilustruje powyższy wpis?

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#1463567

A to mnie Pan przyłapał. Istotnie nie ma nic wspólnego, głupota z mojej strony i pośpiech, no i brak zastanowienia. Dziękuję bardzo za zwrócenie uwagi. Pozdrawiam

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1463592

 Rudy, brodaty krasnal, czyli dyrektor Muzeum w Auschwitz ma to wszystko w d.... Przecież on tam jest z nadania p. Bartoszewskiego, dla którego wcześniej pracował jako sekretarz i to nie w Komitecie w Auschwitz, tylko w Warszawie. A przeciez jest dokladnie wsłuchany w to co plecie p. Bartoszewski. Nie mówił p. Bartoszewski, że podczas wojny bardziej bał się Polaków niz Niemców? Były sekretarz wyciąga wnioski i...po cholerę mu pamięć o bohaterskim Polaku, jak ma Niemca i to nie byle jakiego, bo wnuka komendanta tego obozu, gdy jeszcze był "fabryką śmierci".Jeszcze p. Bartoszewski by się obraził na swojego przydupasa, że przypominają jakiegoś Pileckiego, gdy jedyny bohaterem wartym pamięci jest ON SAM. Prawie jak Bolek, megalomania jak Himalaje. A Polacy? A kto by się nimi przejmował...Na pewno nie dyrektor Muzeum w Auschwitz.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Skorpion48

#1463612