nowy, całkiem nowy wspaniały świat

Obrazek użytkownika Czarny Borys
Kraj

Lewica okołorozporkowa nie przestaje mnie zadziwiać. Właśnie przed chwilą wysłuchałem, że żyję w kulturze gwałtu. Tak głosi paru poprzebieranych w kiecki gości, którzy pracują w medialnym koncernie Agora (tu link: https://www.facebook.com/video.php?v=10153151928489583&fref=nf ). Po prostu nie wiedziałem, że tam jest aż tak źle ! Owszem, ta cała sprawa Durczoka powinna mi dać do myślenia, ale nie sądziłem, że w Gazecie Wyborczej trzeba ubierać się w spódnicę, żeby ktoś zwrócił na ciebie uwagę. Mają rację chłopaki, z tym trzeba coś zrobić. Przecież nie można gwałcić wyłącznie tych (te?) w spódnicach. Co z tymi ubranymi w sukienki ? Co z tymi ubranymi w garnitur ? Albo, nie daj Boże w dżinsy ? O tych ubranych w turbany lub kwefy to już boję się wspomnieć.

W ogóle ta cała propaganda nabiera jakby nowej jakości. To już wszelkiemu złu nie jest winny męski, szowinistyczny świat, ale kultura. K-U-L-T-U-R-A. Ją trzeba przerobić, przemiędlić, wyznaczyć nowe cele, najlepiej wytyczyć elektrycznym pastuchem stąd – dotąd, to wolno, a tego nie. Oczywiście wolno K-U-L-T-U-R-Z-E robić sobie zwałę z Kościoła, macierzyństwa, małżeństwa, patriotyzmu, ojczyzny innych takich niedzisiejszych pojęć, ale zwały z poprawności politycznej, będącej tak naprawdę narzędziem totalitarnej indoktrynacji, co to, to już nie.

To przyśpieszenie w narzucaniu nowego wspaniałego świata widać właściwie wszędzie. On wylewa się z każdej oświeceniowej jamy, do której nieopatrznie zajrzymy. W takim czasopiśmie ELLE prezydent miasta Słupska, Robert Biedroń pozuje do sesji zdjęciowej ze swym partnerem. I teraz całkiem jestem zdezorientowany, czy czytając i oglądając ów artykuł, z pięknymi zdjęciami na plaży, gdzie Biedroń trzyma partnera za rękę, szczęśliwie się uśmiecha, jest opalony, taki witalny, jak tylko witalny może być ktoś, kto za partnera wybrał mężczyznę, a nie kobietę, no więc czy czytając taki artykuł, to ja już przejawiam niezdrowe zainteresowanie tym, co Biedroń robi w łóżku ? Tak mi się wydawało, coś w uszach mi dzwoniło, że nie to z kim i jak, ale co i dlaczego? A tu takie zaskoczenie.  Zresztą miałbym dla prezydenta Biedronia parę pomysłów biznesowych. Skoro stawia na Słupsk jako stolicę małżeństw wszelakich, to może by tak jakąś plażę pod Słupskiem zrobić „pierwszą w Polsce plażą gejowską” ?, ta ram, fanfary, konfetti, te sprawy. Zawsze wiedziałem, że takiej plaży pewnie w Polsce brakuje – mówi zarządca plaży (nieoficjalnie partner prezydenta) – ale dziś jest ten dzień, w którym można się migdalić i obejmować bez ograniczeń, nasz piasek z wydm połączony tęczą z miastem Słupskiem jest piaskiem wolności, każde jego ziarnko przybliża nas do  tej upragnionej chwili, w której nasz kraj staje się wolny od zawiści, wolny od rządzy, wolny od opresyjnej roli kultury, tej przez małe „k”, bo wielka może być tylko nasza K-U-L-T-U-R-A. Kochajmy się.

Inny przykład. Leczenie niepłodności. Okazuje się, że metoda in vitro jest leczeniem niepłodności. Wiedzieliście o tym ? Wg ustawy, która i tak pewnie przepadnie gdzieś w młynie legislacyjnym, ale to będzie już po wyborach, no więc wg ustawy embrion sztucznie wyhodowany w warunkach laboratoryjnych jest leczeniem bezpłodności. Jako taki podlega refundacji z NFZ. Mam, w przeciwieństwie do tych gości, o których pisałem na początku tej notki, duży szacunek do kobiety i jej partnera, którzy pragną dziecka. To jest okey, nawet jeśli mam jakieś zastrzeżenia natury ogólnej, to jest okey. To jest ich wybór. ALE. Owa ustawa przyjmuje, że embriony, a może być ich kilka, nie są własnością dawców. One stają się bytem właściwie nieuregulowanym przez żadne prawodawstwo i przez żadne prawodawstwo tak naprawdę niechcianym. Mogą być, a może ich nie być. Owa ustawa tego nie reguluje. Teraz to jest takie, no ale wiesz cóż złego z tego wynika ? Co złego ? Powiem wam co złego. Za parę lat, jak u dentystów pojawi się określenie „ale to już nie na NFZ”. Tę trójkę, która boli możemy wyleczyć tylko prywatnie. Za parę lat pojawi się firma z Chin, która powie – dajemy 70 lat gwarancji na serce dziecka urodzonego in vitro. Będą też firmy z Nigerii, które dadzą 120 lat gwarancji. Po jakimś czasie dopiero dotrze, że to był przekręt.

Jeszcze na koniec chciałem się odnieść do wypowiedzi aktora Krzysztofa Pieczyńskiego. Nie potrafię pojąć co mu kazało tak długi czas skrywać swój ból i pretensje do Kościoła. Gadki o prezerwatywach są żałosne. Można je było kupić zanim upadła komuna. Dziwić się należy, że taki umysł nie zrobił sobie zapasu. Jedna uwaga. Takich jak ów aktor nazywa się gównojadem. To nie jest moje określenie. Wystarczy wbić w przeglądarkę słowa: Suworow, gównojad. Tak więc wszelkie uwagi o wysublimowanym języku, proszę kierować gdzie indziej…

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:21)

Komentarze

gdy naród wpakowano do szamba.

Koniec genderowej histerii jest bliski, ludzie wreszcie zrozumieli co zacz jest.

Gdy wroga i szkodliwa ideologia umiera, wtedy jej podrygi są największe oraz najbardziej niebezpieczne.

To widać, słychać i czuć.

Pozdrawiam.

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-5

"Ar­mia ba­ranów, której prze­wodzi lew, jest sil­niej­sza od ar­mii lwów pro­wadzo­nej przez barana."

#1470169

Ludzie niczego nie zrozumieli, oni idą na udry, im się wydaje, że mamy jakiś karnawał, a to jest walka na śmierć i życie

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1470172

że ludzie beztrosko podchodzą do proponowanych im idiotyzmów, bo przecież cały czas sączyło się i sączy do głów, że  najważniejsze jest w życiu żeby się dobrze bawić.  Więc idioci się bawią myśląc, że jak facet włoży sukienkę to będzie ubaw a nie zdają sobie sprawy, że to jest zwykłe podcinanie korzeni naszej cywilizacji łacińskiej. To do nich nie przemawia. Widocznie zagotowały się im mózgi i powoli wyparowują aż pozostanie pokolenie zwykłych bezmózgowców. A o to właśnie chodzi władzy globalnej.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#1470188

Prof. Stanisław Grygiel, ongiś bliski współpracownik Jana Pawła II, mówił do biskupów na temat nierozerwalności małżeństwa w kontekście propozycji dopuszczenia do Komunii św. osób w powtórnych związkach. Nakreślając tę kwestię z punktu widzenia katolickiej teologii małżeństwa i rodziny przypomniał, że każdy “sakrament jest tajemnicą przebywania osoby człowieka w Boskiej Osobie Chrystusa oraz w jego Kościele”. A istota sakramentu małżeństwa “wydarza się w trójkącie miłości: Ja-ty-Bóg”. I stąd przymierze zawarte pomiędzy kobietą a mężczyzną oraz Bogiem ma charakter nierozerwalny. “Osoby, które raz powiedziały jedna drugiej: Fiat mihi!, tak że stały się obecne jedna w drugiej i dla drugiej, nigdy się nierozłączą, nawet gdyby odeszły od siebie w i zmarnotrawiły tam otrzymane dary” – podkreślił. Dodał, że “sakrament małżeństwa nie poddaje się kalkulującemu rozumowi (ratio), jego tajemnicę można tylko musnąć intelektualną intuicją (intellectus), zdolną do umysłowego oglądu istoty tego, co się dzieje pomiędzy osobami”.

Odnosząc się natomiast do dyskusji na temat dopuszczenia osób rozwiedzionych i żyjących w ponownych związkach do Eucharystii, uczony przytoczył słowa Jana Pawła II, że znajdujemy się w sytuacji, w której człowiek się zagubił, kaznodzieje się zagubili, katecheci się zagubili i wychowawcy się zagubili. Zdaniem uczonego eschatologia stała się obca dzisiejszemu społeczeństwu, wskutek czego “manipuluje się miłością czy sprawiedliwością”, a w konsekwencji i człowiekiem. Manipuluje się także słowem miłosierdzie “nie bez winy naszych pasterzy, którzy nie wchodząc w treść tego słowa, włamują się nim jak wytrychem nawet do sakramentów”. Zauważył, że skutkuje to nieraz postawą traktowania tajemnicy sakramentów jako swego rodzaju “problemu, który może rozwiązać kalkulujący rozum (ratio). A tymczasem – zauważył: “dzieje sakramentalnego życia w osobie ludzkiej to dzieje szukania przez nią Źródła wszystkiego, co jest. A człowiek, który nie szuka tego Źródła skazuje się na duchową śmierć”.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1470199

rozmydlenie uczuc, rezygnacja ze zdolnosci odroznienia dobra od zla, wszystko po to zeby czlowieka omamic, oszukac, oglupic do nieprzytomnosci az w koncu zniewolic na wieki wiekow.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0
#1470194

dzisiaj świat jest w mocy złego, ale to nie znaczy, że tak POzostanie.

 

szatan wie, że ma mało czasu i dlatego wszędzie coraz więcej tego szatańskiego syfu.

 

ale,

jest napisane:

 

SPRAWIEDLIWI POSIĄDĄ ZIEMIĘ I ZAMIESZKAJĄ NA NIEJ NA WIEKI.

źli zostaną

z NIEJ

wytraceni

 

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1470201

Bo najważniejsza jest dobra zabawa.

I właśnie do tego potrzebują obscenicznego przewalacza w czerwonych pludrach.

Bo przecież i tak docelowo chodzi o odebranie ludziom odruchu samopomocy.

Wystarczy, kiedy ujawnią przewały.

Wielopoziomowa, zimno kalkulowana prowokacja lewactwa.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Tylko ta myśl ma wartość, która przekona kogoś jeszcze

#1470200

lewackie ideologie typu gender, politpoprawność czy in vitro jako metodę "leczenia niepłodności". Wynika to z prostego faktu :wstrętu większości do słowa pisanego a co za tym idzie kompletnej ignorancji na temat wymienionych powyżej zjawisk. Zdałby się jakiś trybun ludu, autorytet moralny z szerokim dostępem do mediów ( utopia ), który oświeciłby w tychże materiach i problemach, zakłamywanych z powodów ideologicznych i politycznych , polskie społeczeństwo. A zatem zwracam się z apelem: szukam Nauczyciela, Mistrza niech przywróci im wzrok i słuch ( parafraza liryku T. Różewicza ) i uczyni to tak jasno i czytelnie, bez relatywizacji pojęć i wartości, by znów grubą linią oddzielone zostało DOBRO od ZŁA!

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

mika54

#1470212

Celem głównym lewactwa z UE i ich wiernych lokai z "GW" jest takie przerobienie mózgów młodego pokolenia by to co dla nas jest dewiacją czy zboczeniem stało się naturalne i akceptowane. Potem już tylko krok do wyhodowania sztucznego pokolenia niewolników dla "elity"...

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1470218

Wychowywanie do ciężkiej niewolniczej pracy, za ochłapy, ludzi bez wiary, bez korzeni Polskości, bez tradycji, historii swego pochodzenia.

Tak ma wyglądać nowe POkolenie ludzi tu w Polsce, PO wprowadzeniu nauki gender.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1470233

Czy wiecie, ile waży tornister dżwigany codziennie przez sześcioletnie dziecko?

Teraz produkowane są takie wózki-tornistry, podobne do wózków na zakupy.

Od najmłodszych lat Polacy przyzwyczajani są do wożenia makulatury - bo czymże są te tony papieru zadrukowane byle czym?

Dawniej dzieci szły do szkoly z tabliczką i rysikiem - i to wystarczało

(ze wspomnień dziadka Ignacego)

 

"W pierwszej klasie do nauki czytania mieliśmy elementarz, a do pisania tabliczkę. Tabliczka była zrobiona z jakiegoś kamienia, może łupku, nasączonego czarną farbą. Miała wymiary około 20 cm x 25 cm i grubości około 3 milimetrów. Oprawiona była w drewnianą ramkę, do której przywiązana była gąbka do ścierania zapisanej tabliczki. Do pisania używało się rysików sporządzonych z takiego samego kamienia co tabliczka. Pisały biało, jak kreda. Bywało, że rysik gdzieś zaginął i wtedy pisało się gwoździem, ale ten robił nieścieralne rowki.
Tabliczka z jednej strony była poliniowana szerokimi i wąskimi liniami do pisania dużymi i małymi literami. Odwrotna strona tabliczki była podzielona na dwie połowy. Ta pokratkowana służyła do pisania rachunków, ta bez linii służyła do rysowania. Jednym słowem tabliczka taka była równocześnie zeszytem do polskiego, do rachunków i blokiem rysunkowym. Na tabliczkach pisaliśmy tylko w pierwszej klasie i to do półrocza."

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1470523

Wirus lewactwa zainfekował media. Takiej walki z polskimi świętościami nie pamiętam za komuny

Nie wiem, jak Państwo, ale ja jeszcze pamiętam, że nawet w PRL, za nędznej komuny, był w mediach (czyli kilku radiowych i telewizyjnych kanałach państwowych, „Trybunie Ludu”, gazetach lokalnych i tygodnikach drukujących Urbana) taki czas, gdy robiło się nieco mniej siermiężnie i kłamliwie, a bardziej – świątecznie. Oczywiście – miało to miejsce przed świętami: Bożego Narodzenia i Wielkanocą. Nie, żeby od razu wychodziły do kamer przeróżne szuje i przepraszały za niszczenie ludziom karier, ale przynajmniej nie było, albo prawie nie było – tego wszystkiego, co dziś w internetowym skrócie nazywamy „hejterstwem”. Nie było takiej nagonki na księży, nie drwiono z Jezusa, jeśli mówiono o Bogu, to jednak z szacunkiem, nie mieszano z błotem Kościoła.

No, ale to był PRL, ustrój koszmarny, kraj biedny i Sowieci gotowi byli wejść w każdej chwili, zwłaszcza, gdyby towarzysz Jaruzelski o to poprosił. A jednak, powtórzę, tego wszystkiego, co mamy dziś, nie było. Zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki stało się efektem jednak pewnych wynaturzeń (Urban, Kiszczak to wynaturzeń tych symbole), nie zaś stałego, nieprzerwanego niszczenia autorytetu Kościoła.

Dziś żyjemy podobno w „najlepszej Polsce, jaką mieliśmy w dziejach”, jak mówi Radosław Sikorski.

(...)

O Wałęsie napisać, że sikał do chrzcielnicy – wyrok śmierci lub wygnanie.

Ale z Syna Bożego żarty ciągnąć na antenie, w rodzaju lewackiego pisemka dla półgłówków – o tak, za to Czyż może spodziewać się – właśnie, czego? Orderów? Od prezydenta, który „jest za życiem”? Ciepłych słów pani Środy czy panny Szczuki? Szacunku Jacka Żakowskiego, który emitowanie kolęd przed Bożym Narodzeniem nazywa „torturowaniem słuchaczy” na „sadystycznym poziomie”, a zapraszanie wtedy przez media osób duchownych „nie mniej wkurzającą inwazją „czarnych ludzików” w koloratkach”? Pewnie tak.

I pewnie wódeczkę postawi Czyżowi chętnie Krzysztof Pieczyński, kiedyś świetny aktor, dziś idący ramię w ramię z „Nie” zagubiony w labiryncie własnej nienawiści marny komediant, który mówi, że „Krzyże, ceremonie, kadzidła, dzwony - to czarna magia, dzięki której Kościół zawładnął duszami dwóch miliardów ludzi. Państwo powinno więc zapewnić obywatelom ochronę przed Kościołem”.

Problem w tym, panie Pieczyński, że to nie Kościół atakuje, ale sam jest atakowany. Przez takich jak pan, golibroda Nergal, redaktor Czyż, redaktor Żakowski, redaktor Lis i ich patron duchowy - Doktor Wieprzowina, który ostatnio przebrał się za biskupa.

(...)

Link: 
Wirus lewactwa zainfekował media. Takiej walki z polskimi świętościami nie pamiętam za komuny

Źródło: http://niepoprawni.pl/polecanka/wirus-lewactwa-zainfekowal-media-takiej-walki-z-polskimi-swietosciami-nie-pamietam-za

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.

Wirus lewactwa zainfekował media. Takiej walki z polskimi świętościami nie pamiętam za komuny

Nie wiem, jak Państwo, ale ja jeszcze pamiętam, że nawet w PRL, za nędznej komuny, był w mediach (czyli kilku radiowych i telewizyjnych kanałach państwowych, „Trybunie Ludu”, gazetach lokalnych i tygodnikach drukujących Urbana) taki czas, gdy robiło się nieco mniej siermiężnie i kłamliwie, a bardziej – świątecznie. Oczywiście – miało to miejsce przed świętami: Bożego Narodzenia i Wielkanocą. Nie, żeby od razu wychodziły do kamer przeróżne szuje i przepraszały za niszczenie ludziom karier, ale przynajmniej nie było, albo prawie nie było – tego wszystkiego, co dziś w internetowym skrócie nazywamy „hejterstwem”. Nie było takiej nagonki na księży, nie drwiono z Jezusa, jeśli mówiono o Bogu, to jednak z szacunkiem, nie mieszano z błotem Kościoła.

No, ale to był PRL, ustrój koszmarny, kraj biedny i Sowieci gotowi byli wejść w każdej chwili, zwłaszcza, gdyby towarzysz Jaruzelski o to poprosił. A jednak, powtórzę, tego wszystkiego, co mamy dziś, nie było. Zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki stało się efektem jednak pewnych wynaturzeń (Urban, Kiszczak to wynaturzeń tych symbole), nie zaś stałego, nieprzerwanego niszczenia autorytetu Kościoła.

Dziś żyjemy podobno w „najlepszej Polsce, jaką mieliśmy w dziejach”, jak mówi Radosław Sikorski.

(...)

O Wałęsie napisać, że sikał do chrzcielnicy – wyrok śmierci lub wygnanie.

Ale z Syna Bożego żarty ciągnąć na antenie, w rodzaju lewackiego pisemka dla półgłówków – o tak, za to Czyż może spodziewać się – właśnie, czego? Orderów? Od prezydenta, który „jest za życiem”? Ciepłych słów pani Środy czy panny Szczuki? Szacunku Jacka Żakowskiego, który emitowanie kolęd przed Bożym Narodzeniem nazywa „torturowaniem słuchaczy” na „sadystycznym poziomie”, a zapraszanie wtedy przez media osób duchownych „nie mniej wkurzającą inwazją „czarnych ludzików” w koloratkach”? Pewnie tak.

I pewnie wódeczkę postawi Czyżowi chętnie Krzysztof Pieczyński, kiedyś świetny aktor, dziś idący ramię w ramię z „Nie” zagubiony w labiryncie własnej nienawiści marny komediant, który mówi, że „Krzyże, ceremonie, kadzidła, dzwony - to czarna magia, dzięki której Kościół zawładnął duszami dwóch miliardów ludzi. Państwo powinno więc zapewnić obywatelom ochronę przed Kościołem”.

Problem w tym, panie Pieczyński, że to nie Kościół atakuje, ale sam jest atakowany. Przez takich jak pan, golibroda Nergal, redaktor Czyż, redaktor Żakowski, redaktor Lis i ich patron duchowy - Doktor Wieprzowina, który ostatnio przebrał się za biskupa.

(...)

autor: Krzysztof Feusette

Publicysta "wSieci"

Link: 

http://wpolityce.pl/media/238024-wirus-lewactwa-zainfekowal-media-takiej-walki-z-polskimi-swietosciami-nie-pamietam-za-komuny

 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1470525