ODKŁAMYWANIE MARCA 1968

Obrazek użytkownika Aleszumm
Kraj

ODKŁAMYWANIE MARCA'68



Bądź SOLIDARNY !

Przyjdź na rozprawę Zygmunta Korusa - przywódcy strajku w 1968 roku w Krakowie (4. rozprawa w Katowicach, po przeniesieniu procesu, - po 4-ech falstartach pod Wawelem).



Po wygranej apelacji w Krakowie i 4-ech falstartach tamże, na wniosek Zygmunta Korusa i jego adwokata, mec. Zbigniewa Cichonia, proces przeniesiono do Katowic, a wznowiono 25.08.2014 r.





Wokanda w Sądzie Okręgowym, Wydz. XVI Karny,



Katowice, ul. Andrzeja 16/18,



sala (wg wokandy)



18.11. 2014 (wtorek), godz. 11.30



- o zadośćuczynienie za represje wobec Zygmunta Korusa, przywódcy strajku w 1968 roku w Krakowie.





Sprawa w Katowickim Sądzie Okręgowym ma numer: sygn. akt XVIKo 24/14 B.W. Prowadzi ją trójka sędziów w składzie:

przewodniczący SSO Bartłomiej Witek oraz SSO Igor Nadolecki i SSO Justyna Wiśniewska.

Rozprawa ma tym razem charakter jawny, dopuszczono media, nowe materiały dowodowe, opinię biegłego ZUS-u,

wysłuchano oświadczeń i zostały zaprotokołowane obszerne wyjaśnienia podsądnego.

Na z góry już wyznaczonych przez Sędziów rozprawach, dotychczas 04.11 zeznawał polityk Adam Słomka,

a następnie mają być przesłuchani świadkowie: obecnie 18.11 – pisarz kresowy Stanisław Srokowski

oraz Edmund Klimczyk z Kazimierzy Wielkiej (były pracownik Huty im. Lenina w Nowej Hucie,

więzień w 1968 roku). Ważny świadek w tym procesie, zasłużony krakowski opozycjonista, pan Adam Macedoński,

z uwagi na schorowanie i swój wiek (84 lata), ma być przesłuchany w ramach pomocy prawnej w Krakowie.



Sąd jest nastawiony przychylnie, atmosfera zupełnie inna niż w Krakowie, zero upominania, pouczania. Zaproponowano Korusowi,

by wyjaśniał i odpowiadał, na siedząco. Wznowienie procesu w sierpniu rozpoczęło się od stwierdzenia

Przewodniczącego (z wymownym uśmiechem), że „oczywiście proces jest jawny". Sędzia Witek jest kompetentny,

doskonale orientuje się w obszernym materiale archiwalnym, szybko potrafi wyszukać odpowiednie karty,

by coś stosownego z nich przypomnieć lub przytoczyć. Dotychczasowe trzy rozprawy miały charakter swobodnych,

obszernych wypowiedzi powoda o charakterze osobisto-historycznym. Podczas październikowego posiedzenia były to

komentarze uściślające.



Do protokołu podaje się wszystko rzetelnie i precyzyjnie. Padło też kilka pytań ze strony mec. Zbigniewa Cichonia,

i ze strony pani Prokurator oraz Przewodniczącego, m.in. z czego w tym czasie Korus żył? Odpowiedział, że mając tzw. wilczy bilet

pisał pod pseudonimami, dostając z różnych przychylnych redakcji nieregularnie minimalne honoraria,

oraz z pracy fizycznej (dostarczał warzywa i owoce do zieleniaków).



Istotnym końcowym momentem/akcentem październikowej rozprawy było wręczenie przez Przewodniczącego stronom

(Adwokatowi i Prokuratorowi, by się do niej odnieśli) opinii biegłego z ZUS-u o skumulowanych stratach, jakie poniósł podsądny Korus

wskutek szykan w czasach PRL-u, kiedy to nie odprowadzano mu, jako dziennikarzowi, składek emerytalnych, rzutujących

na wysokość obecnie otrzymywanej bardzo niskiej emerytury.



Na ostatniej rozprawie Korus zaakceptował metodę i wyliczenia biegłego z ZUS-u.





Trochę historii o procesie (4. falstartach w Krakowie):



W Krakowie toczył się proces Zygmunta Korusa - legendarnego przywódcy protestów w Krakowie w 1968 r.



Wydarzenia Marca 1968 r. zaliczają się do najbardziej zakłamanych w historii Polski ostatnich dziesięcioleci. Zostały one anektowane przez środowiska stalinowskie (tzw. „lewicę laicką”), a w rzeczywistości ich przebieg i zasięg były inne. 22 października przed Sądem Okręgowym w Krakowie - w składzie (wg wywieszonej wokandy): Aleksandra Almert (Przewodnicząca) oraz sędziowie Zygmunt Długogórski i Bogdan Jędrys - odbyła się pierwsza rozprawa wznowionego procesu (sygn. III Ko 360/13) o zadośćuczynienie, jaki w związku z represjami komunistycznymi wytoczył Zygmunt Korus, legendarny przywódca protestu w Krakowie w Marcu 1968 r., obecnie dziennikarz i szef klubu "Gazety Polskiej" w Chorzowie, nasz redakcyjny i blogerski kolega. Zygmunta Korusa reprezentuje mecenas Zbigniew Cichoń, senator Prawa i Sprawiedliwości, specjalizujący się w problematyce praw człowieka. Rozprawa trwała krótko. Prokurator obecna na sali (zob. zdjęcie poniżej) sprzeciwiła się jawności rozprawy w szczególności argumentując, że jawna rozprawa mogłaby zdenerwować świadków. Sąd odroczył proces do 14 stycznia 2014 r., by móc zadecydować, czy umożliwić dziennikarzom relacjonowanie sprawy. Sąd wskazał, że odroczenie nastąpiło także wskutek opóźnienia rozprawy tego dnia. Do opóźnienia przypuszczalnie przyczyniły się nadzwyczajne środki kontrolne, jakie sąd przyjął względem przybyłej publiczności. (M. Cysewski):



Na rozprawie 14.01.2014 r. Sąd sprawę prewencyjnie utajnił, a wówczas w imieniu skarżącego adwokat poprosił o zmianę składu sędziowskiego. Jednak wniosek ten został odrzucony postanowieniem z dn. 16.01.2014 r., w którym przewodniczący SSO Jarosław Gaberle napisał: "Wydanie postanowienia o wyłączeniu jawności rozprawy, niezależnie od jego oceny, nie może powodować wyłączenia sędziów".



Wydarzenia w dn. 21.02. 2014 opisała redaktor Krystyna Górzyńska w artykule: "Tajne przez poufne w Sądzie Okręgowym w Krakowie".



Ponowne rozpoznawanie sprawy jeszcze się nie rozpoczęło, gdyż towarzyszą jej nieoczekiwane komplikacje. Mianowicie rozprawa, wbrew konstytucyjnej gwarancji jawności zapisanej w art. 45 ust. 1, została utajniona. Publiczność i dziennikarze obywatelscy, którzy licznie stawili się na proces, z oburzeniem komentowali niewpuszczanie ich na salę rozpraw i kolejne, trzecie już odroczenie rozprawy, które miało miejsce w dniu 21 lutego. W związku z tym zwróciłam się do Rzecznika Prasowego Sądu Okręgowego z następującymi pytaniami:



    Z jakich powodów faktycznych i na jakiej podstawie prawnej niniejszy proces ma się toczyć z wyłączeniem jawności?



    Z jakich powodów na sali rozpraw  nie mogą być obecni nawet tzw. mężowie zaufania wnioskodawcy pana Zygmunta Korusa?



    Kto i dlaczego wydał nakaz rewidowania wnioskodawcy pana Zygmunta Korusa i jego adwokata mecenasa Zbigniewa Cichonia przed wejściem na salę rozpraw?



    Z jakich powodów pod salą rozpraw przebywa podczas procesu liczna grupa policjantów sądowych?



W dniu 14 marca otrzymałam odpowiedź pani sędzi Beaty Górszczyk, Rzecznik Prasowej Sądu Okręgowego w Krakowie. Wyjaśniła ona, że wyłączenie jawności rozprawy nastąpiło na podstawie art. 360 § 1 pkt 1 k.p.k, ponieważ: „Zdaniem Sądu w razie przeprowadzenia rozprawy z udziałem publiczności realnym jest niebezpieczeństwo zakłócenia spokoju publicznego, gdyż uzasadnioną jest obawa wywołania różnego rodzaju ekscesów.”



Nadto podała, że: 1/ „W dniu 21 lutego 2014 r. na rozprawie, wnioskodawca złożył wniosek o odroczenie rozprawy celem przedstawienia na piśmie swojego stanowiska co do udziału w rozprawie mężów zaufania i Sąd uwzględnił jego wniosek”; 2/ „Sąd zwrócił się do Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie o zabezpieczenie sali rozpraw, natomiast sposób jej zabezpieczenia, metody i środki zabezpieczenia należą do kompetencji Policji”.



Powyższe wyjaśnienia nie są wystarczające. Nawet gdyby przyjąć, że prowadzenie rozprawy z udziałem publiczności może stwarzać niebezpieczeństwo wywołania jakowychś ekscesów, to kompletnie niezrozumiałe jest, z jakich powodów niemożliwe jest obserwowanie procesu nawet przez tzw. mężów zaufania.



Art. 361 § 1 kpk stanowi, że: „W razie wyłączenia jawności mogą być obecne na rozprawie, oprócz osób biorących udział w postępowaniu, po dwie osoby wskazane przez oskarżyciela publicznego, oskarżyciela posiłkowego, oskarżyciela prywatnego i oskarżonego. Jeżeli jest kilku oskarżycieli lub oskarżonych, każdy z nich może żądać po-zostawienia na sali rozpraw po jednej osobie”.



Możliwość ta jest wyłączona tylko w przypadku obawy ujawnienia przez „osoby wskazane” informacji niejawnych o klauzuli tajności „tajne” lub „ściśle tajne” (art. 361 § 2 kpk).



A zatem, skoro proces został utajniony wyłącznie z powodu obawy o niewłaściwe zachowanie publiczności, a nie z powodu nadania sprawie klauzuli tajności, bo w tym znaczeniu proces nie jest tajny, to nie zachodzą podstawy do zakazu uczestnictwa podczas rozprawy dwóch obserwatorów – „mężów zaufania” pana Zygmunta. Korusa.



Bulwersujące są też inne okoliczności w tej sprawie.



Czy w Sądzie Okręgowym w Krakowie „rządzi” Policja?



Przed wejściem na salę rozpraw w dniu 21 lutego policja zrewidowała Zygmunta Korusa i jego pełnomocnika adwokata Zbigniewa Cichonia, byłego senatora PiS. Mecenasowi Cichoniowi nakazano odnieść telefony do depozytu.



Rzecznik prasowa Sądu Okręgowego nie odpowiedziała na pytanie, kto wydał nakazy rewizji. Stwierdziła jedynie, że: „sposób zabezpieczenia rozprawy, metody i środki zabezpieczenia należą do kompetencji Policji”. Wydaje się w najwyższym stopniu zaskakujące, że policja z własnej inicjatywy dokonuje interpretacji celu utajnienia rozprawy (żąda oddania telefonów, które mogłyby służyć do nagrywania, gdy celem wyłączenia jawności – zgodnie z postanowieniem sądu – jest tylko „uniemożliwienie ekscesów”), a nadto posuwa się do szykan w postaci rewizji szanowanego mecenasa, a także wnioskodawcy, pokrzywdzonego wcześniejszymi represjami politycznymi.



Poprosiłam pana Zygmunta Korusa o skomentowanie dotychczasowego przebiegu rozprawy. Otrzymałam mail następującej treści:



„Nie mogę skomentować zaistniałej sytuacji, ponieważ podczas rozprawy 21 lutego b.r.  sędziowie zabronili mi oraz mojemu adwokatowi wypowiadania się o przebiegu rozprawy pod karą grzywny”.



Tekst ukazał się na łamach ogólnopolskiego tygodnika „Warszawska Gazeta” nr 13 (28.03 – 03.04.2014).



http://pressmix.eu/index.php/2014/04/02/tajne-przez-poufne-w-sadzie-okregowym-w-krakowie/

http://rebeliantka.prawynurt.pl/nauka-i-technika/prawo/tajne-przez-poufne-w-sadzie-okregowym-w-krakowie,1534.htm







RELACJE FILMOWE:



http://www.youtube.com/watch?v=L7qe3tY7Rsc



Zobacz też poprzednie rozprawy  Z. Korusa w Krakowie:



http://www.youtube.com/watch?v=J3ZjEfOIFWg



http://www.youtube.com/watch?v=F-Q1y2qeC_8

http://www.youtube.com/watch?v=VuCEl_WkPEw





 xxxxx



 Zygmunt Korus -  krytyk sztuki, Chorzów.

 http://naszeblogi.pl/blog/42





Zygmunt Korus (r. 1948) pochodzi spod Dęba Bartka, z Zagnańska

        na Kielecczyźnie. Absolwent AGH (inżynieria ekonomiczna) i UJ

        (historia sztuki) w Krakowie.



        Dziennikarz, krytyk sztuki. Organizator wystaw, plenerów,

        sympozjów literackich. Współpracownik radia (felietony,

        słuchowiska) i telewizji (audycje o plastyce). Pomysłodawca i

        współzałożyciel miesięcznika „Integracje” (1978) i redaktor

        prowadzący pismo „Sound&Vision” (2001).



        Opozycjonista, podczas tzw. protestów marcowych w 1968 r. przywódca

        Międzyuczelnianego Komitetu Strajkowego w Krakowie, więziony i skazany

        wyrokiem sądu, później z tzw. wilczym biletem dziennikarz

        represjonowany za przekonania (areszt 1982). Organizator

        niezależnych mityngów poetyckich „Pomówmy o wartościach”

        (Chorzów 1980, 81, 82). Rzecznik prasowy śląskiej

        „Solidarności”, z jej ramienia kurator spektaklu „Tragedia

        Romantyczna Dziady-Kordian” (Katowice, Spodek 1981). Członek

        byłego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich do chwili jego

        rozwiązania w stanie wojennym.



        W 40. rocznicę Marca 1968 odznaczony, z rekomendacji prezesa

        IPN-u, śp. Janusza Kurtyki, przez Prezydenta Rzeczypospolitej,

        śp. Lecha Kaczyńskiego - Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia

        Polski.



 











 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:14)

Komentarze

http://niepoprawni.pl/blog/477/tajne-przez-poufne-w-sadzie-okregowym-w-krakowie

http://niepoprawni.pl/blog/477/mecenas-cichon-o-sprawie-korusa-i-jawnosci-rozpraw-sadowych

Trzeci artykuł ukazał się w numerze 20. (16-22.05.1914). Oto fragmenty tego trzeciego artykułu:

 

Sprawa Korusa przeniesiona do Katowic

Dwukrotnie już pisałam o rozprawie opozycjonisty Zygmunta Korusa, który występuje o odszkodowanie na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Sąd Okręgowy w Krakowie  utajnił proces powołując się na ogólne uzasadnienie, że: „w razie przeprowadzenia rozprawy z udziałem publiczności realnym jest niebezpieczeństwo zakłócenia spokoju publicznego, gdyż uzasadnioną jest obawa wywołania różnego rodzaju ekscesów.” Nie podał jednocześnie żadnych bliższych wyjaśnień, skąd wydedukował tą obawę.

Tymczasem sądowi przysługują różnorodne środki dyscyplinujące zachowanie osób obecnych na sali rozpraw na podstawie prawa o ustroju sądów powszechnych. Nazywa się je w skrócie środkami policji sesyjnej. Należą do nich: upomnienie, wydalenie z sali rozpraw, grzywna porządkowa, areszt. 

Powinny być one stosowane we właściwej kolejności: od najłagodniejszych do najsurowszych i z uwzględnieniem ogólnych zasad nakładania kar, tak aby nie naruszać przy tym praw i wolności obywatelskich.

A więc: 1/ Przypadki naruszenia powagi sądu winny być odnotowywane w protokole, z dokładnym przytoczeniem okoliczności, opisem sytuacji i zachowania osoby ukaranej, a także informacjami o rodzaju sankcji i jej wymiarze. 2/ Bezwzględnym warunkiem nałożenia środków policji sesyjnej jest ostrzeżenie o możliwości ich wykorzystania. Działanie to musi mieć charakter uprzedni. Treścią ostrzeżenia jest wskazanie niewłaściwego zachowania oraz środków policji sesyjnej, możliwych do zastosowania. Obowiązkowo należy wskazać również podstawę prawną, przez wzgląd na ogólną zasadę udzielania informacji. 3/ Na Sąd jest nałożony obowiązek szczególnie wnikliwej oceny sytuacji, gdy nakładane są środki policji sesyjnej, a etapu tego nie wolno pominąć. Stosowanie tych środków musi być zestawiane z rangą naruszonych praw i wolności jednostki. Sędzia musi korzystać ze swej władzy z umiarem i rozwagą. Powaga i autorytet sądu nie kłócą się z naturalną i „ludzką” atmosferą w trakcie postępowania sądowego.

A więc zanim rozprawa zostanie "utajniona" z uwagi na zachowanie publiczności, sąd ma możliwość zastosowania wielu różnych środków w celu zapewnienia porządku rozprawy. Wyłączenie jej jawności winno być ostatecznością. Tym bardziej, że przecież na sali sądowej mogą się zawsze znaleźć jacyś prowokatorzy, którzy specjalnie wywołają burdę, aby nie dopuścić publiczności do procesu. A w takiej sytuacji ukarana byłaby strona (np. pokrzywdzony), któremu odebranoby w ten sposób prawo do publicznego rozpatrzenia jego sprawy, a nie faktyczny sprawca naruszenia porządku.

Zygmunt Korus nie zgadzał się na bezpodstawne wyłączenie jawności procesu, który wytoczył Skarbowi Państwa. Kilkakrotnie składał wnioski o wyłączenie sędziów. Były one oddalane bez możliwości ich zaskarżenia. Na ostatniej rozprawie złożył wniosek o przeniesienie procesu do Sądu Okręgowego w Katowicach.

W dniu 5 maja 2014 roku otrzymałam następującą informację od Rzecznik Prasowej Sądu Okręgowego w Krakowie, pani sędzi  Beaty Górszczyk: „W dniu 4 kwietnia 2014 r. Sąd Okręgowy w Krakowie zwrócił się do Sądu Apelacyjnego w Krakowie o przekazanie sprawy o sygn. akt III Ko 360/13 z wniosku Zygmunta Korusa. o odszkodowanie do Sądu Okręgowego w Katowicach. Sąd Apelacyjny w Krakowie postanowieniem z dnia 24 kwietnia 2014 r. (sygn. II Ako 49/14) na podstawie art. 36 k.p.k. postanowił przekazać sprawę o odszkodowanie Sądowi Okręgowemu w Katowicach”.

A więc spór o jawność został na tym etapie postępowania zakończony. Sąd przychylił się do wniosku Korusa o zmianę Sądu mając na uwadze miejsce zamieszkania jego i większości świadków.

Będzie skarga konstytucyjna

Konsekwencją powstałego konfliktu o jawność rozprawy będzie skarga konstytucyjna, którą wniesie pełnomocnik Z. Korusa, mecenas Zbigniew Cichoń.

W dniu 4 kwietnia wniósł on zażalenie na postanowienie sądu o odmowie wyłączenia sędziów na podstawie art. 13 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (prawo do skutecznego środka odwoławczego), zarzucając zaskarżonemu postanowieniu naruszenie art. 6 ust. 1 Konwencji (prawo do publicznego rozpatrzenia sprawy).

Zażalenie zostało oddalone zarządzeniem sądu z dnia 10 kwietnia z powodu niedopuszczalności wniesienia zażalenia z mocy ustawy Kodeks postępowania karnego, co otwiera drogę do wniesienia skargi konstytucyjnej, a w razie jej oddalenia do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Proces będzie ciekawy, gdyż być może rozpocznie on poważniejszą dyskusję na temat praktyki bezprawnego utajniania rozpraw w Polsce.

---------------

A więc - jak widać - artykuły interwencyjne okazały się skuteczne, gdyż proces przeniesiony do Katowic toczy się jawnie i jak do tej pory nie budzi wątpliwości proceduralnych.

 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1451408

że wydarzenia marca 1968r należą do najbardziej zakłamanych w ostatniej historii.

Zgadzam sie z tym w zupełnosci, w 1968r.kończyłem studia.

Chcialbym sie tyko dowiedzieć gdzie jest to odklamywanie i co do tego ma sprawa pana Korusa o pieniądze?

 

Pozdrawiam

PS poprzednie moje pytanie wyparowało w niebyt, mam nadzieję, ze to doczeka odpowiedzi.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#1451457

Protesty marcowe w 1968 roku były jawnie antykomunistyczne, na procesie rehabilitacyjnym Zygmunta Korusa to widać jak na dłoni.  W dn. 18.11. 2014 r. zeznania dwu świadków miały charakter historyczny i zrobiły na widowni i sędziach wielkie wrażenie. Pan Klimczyk (pracownik kombinatu Nowa Huta) był szykanowany za Marzec do końca komuny, nawet gdy po latach chciał wstąpić do koła  łowieckiego. Pisarz Srokowski, uczestnik "wojny przeciwko okupantom" (tak silne i dramatyczne były bitwy z ZOMO w Legnicy, a więc żadnym tam ośrodku akademickim), został wywalony ze szkoły jako polonista i dopiero po latach, po przeniesieniu się do Wrocławia, znalazł pracę w domu starców jako opiekun. Potem dano mu etat w redakcji "Wiadomości" ... jako korektorowi (broń Boże - nie pisarzowi czy publicyście). A więc tzw. wilczy bilet na "marcowców" (co wiedzieli, że kwestia syjonistyczna to zwyczajna ściema) obowiązywał do "okrągłego stołu", z późniejszą narracją korowską do dnia dzisiejszego. Zapewne dlatego tak ciężko się było przebijać Korusowi w Krakowie, gdzie trzęsie w sądownictwie nadal tzw. aj-waj, dla którego wykładnia, że Polacy to antysemici, ma być stale obowiązującą.

Na FB (profil Stanisława Srokowskiego) ukazał się jego komentarz do zdarzenia w Sądzie Okręgowym w Katowicach:

ODKŁAMAĆ MARZEC 68
( proszę udostępniać)

Czeka nas jeszcze wielka robota. Odkłamać Marzec 68! A - szerzej- odkłamać Polskę. Od czegoś trzeba zacząć. Na kilku polach uczciwi, porządni i z gruntowną wiedzą i dobrą wolą Polacy od pewnego czasu już to robią. Jednym z nich jest Zymunt Korus, krytyk sztuki, poeta i publicysta, a w walce o prawdę, przywódca strajku w 1968 r.w Krakowie i więzień polityczny. Mniej więcej w tym samym czasie ja, jako pedagog, brałem udział w proteście... przeciwko komunistycznej władzy w Legnicy, na wielkiej, trwającej kilka dni manifestacji, głównie młodych robotników i uczniów szkół średnich, a także studentów Studium Nauczycielskiego. To był silny zryw przeciwko dyktaturze ciemniaków, bunt przeciwko kłamstwu i podłości systemu. Pretekstem było zdjęcie "Dziadów" Dejmka ze sceny Teatru Narodowego w Warszawie. Protesty objęły cały kraj. W Legnicy było ostro. Moi uczniowie też wyszli na ulicę. Wielu z nich przeszło przez "ścieżkę zdrowia". Ci, co tam byli, wiedzą, co to znaczy. Korus w Krakowie buntował studentów. Potem siedział w więzieniu i z powodu swojej postawy nie mógl przez długie lata znaleźć pracy. Mnie z kolei wyrzucili po Marcu ze szkoły. I w ten sposób splotły się nasze losy. Dziś w Katowicach odbył się proces sądowy. Korus walczy o zadośćuczynienie za represje, jakim był poddany przez system komunistyczny. Rozprawę wzorowo prowadził przewodniczący SSO, sędzia Bartłomiej Witek oraz sędziowie, SSO Igor Nadolecki i SSO Justyna Wiśniewska. Ja zeznawałem, jako świadek. Byłem urzeczony kulturą prawną sędziego, taktem i szerokimi horyzontami myślowymi prowadzącego. Po raz pierwszy widziałem tej klasy sędziego w naszym dość parszywym systemie prawnym. Zeznawał też Edmund Klimczyk, były pracownik Huty im. Lenina, więzień w 1968 r. Wśród publiczności m.in. Adam Słomka.

https://www.facebook.com/zygmunt.korus#!/stanislaw.srokowski?fref=tl_fr_box&pnref=lhc.friends

    Podoba mi się!
    1
    Nie podoba mi się!
    0

    insurekcjapl

    #1451680

    ale nikt mi nie wmówi, ze "protesty studenckie" 1968 byly antykomun istyczne, podobnie jak nikt mi nie wmowi, że tzw.komandosi, byli antykomunistyczni.

    Oczywiscie, kiedy dwu patrzy na to samo mogą zobaczyć co innego.

    Dla mnie marzec 1968r był hucpą, początkiem światowej zadymy.  Nie darmo ideolodzy protestow (ktorzy zreszta w protestach udziału nie brali, bo siedzieli) mieli powiazania z francuska lewicą i organizatorami walk na Sorbonie.

    Nie znaczy to oczywiście, że nie było wielu prawdziwych antykomunistow, którzy w Polsce przyłaczyli sie do protestow.

    Naiwnych nigdzie nie brakuje a inicjatorzy mieli doskonałe przygotowanie.

     

    Pozdrawiam

     

     

     

    Podoba mi się!
    2
    Nie podoba mi się!
    0

    cui bono

    #1451731