57% OBCIACHU

Obrazek użytkownika Enik Nochal
Kraj

 

 

Do tej pory ekshumowano siedem osób, które zginęły w Smoleńsku; w czterech przypadkach ciała zostały zamienione. Andrzej Halicki komentując wcześniejszy skandal z zamianą ciała Anny Walentynowicz rzekł:
pomyłki zdarzają się również w przypadku mniejszych katastrof.
Stefan Niesiołowski i Bronisław Komorowski twierdzą, że państwo nasze po tragedii smoleńskiej spisało się wyśmienicie. A pomyłki? Mogły się zdarzyć. Jaki więc margines pomyłek akceptuje rząd? Cztery na siedem, co daje jakieś 57%. Jednym słowem - liderem wstydu i obciachu została nasza przewodnia.
O wspomnianych wyżej wydarzeniach jakoś nie donosi prasa ruska i francuska. A jeśli już, to anemicznie jakoś. Jednak prasowy niewybuch, który został zdetonowany przez Cezarego Gmyza spowodował odzew niesamowity. I ton komentarzy zagranicznych był dziwnie zestrojony z tym, co wypluwała z Czerskiej ekipa Gazeta Wyborcza.
Taki specjalista ds. Europy Wschodniej "Le Monde" Piotr Smolar napisał o tym tak:
Ekscesy medialne, histeria polityczna, obelgi, teoria spiskowa i paranoja – polskie życie publiczne przeżyło właśnie epizod zdumiewającej gorączki. A Jarosław Kaczyński ośmielił się mówić o „zamordowaniu” 96 pasażerów polskiego tupolewa.
Tekst został okraszony wyrazami i słownymi zbitkami typu "psychodram", "polityczna histeria" itd.
Jednak lewicowy "Le Monde" znalazł w tej konkretnej sytuacji pozytywnego bohatera.  Został nim prezydent Bronisław Komorowski, który według gazety znalazł właściwe słowa. Oto one:
Jeśli się okazuje, że jeden artykuł, oparty o błędne przesłanki (...) wywołuje polityczne tsunami, wywołuje falę agresji politycznej, oskarżeń najdalej idących, o zabójstwo, o morderstwo, o wszystkie zbrodnie, które popełniają władze państwa polskiego, to coś niesłychanie złego się z nami wszystkimi dzieje.
I prawdę powiedział prezydent Komorowski. Dlatego odsyłam go do słów wypowiadanych m.in. przez Stefana Niesiołowskiego i Andrzeja Halickiego, bo rzeczywiście coś niesłychanie złego się dzieje. I to od dobrych pięciu lat...

    

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów