Od samego mieszania herbata nie robi się słodsza

Obrazek użytkownika elig
Kraj

  Widać to szczególnie w ostatnich dwóch latach rządów Platformy Obywatelskiej.  Gdy spojrzymy na skład rządu zaproponowany przez nową panią premier, Ewę Kopacz, zobaczymy, iż tylko trzej ministrowie piastują swe funkcje od początku kadencji, czyli od 2011 roku. Są to:



  Bartosz Arłukowicz - minister zdrowia, Władysław Kosiniak-Kamysz - minister pracy i polityki społecznej oraz Tomasz Siemoniak - minister obrony narodowej, mający obecnie zostać także wicepremierem.  Ten pierwszy jest uważany /z powodu sytuacji w słuzbie zdrowia/ za najgorszego ministra w III RP.  Nie przeszkadza mu to jednak ciągle trwać na stanowisku.



  Tylko w ciągu ośmiu miesięcy, od  listopada 2013 do czerwca 2014 włącznie, wymieniono siedmiu ministrów.  Teraz zaś zmienił się premier oraz doszło pięciu nowych /lub starych-nowych/ szefów resortów.  I co z tego?  Nie przełożyło się to na żadne istotne zmiany w kraju.  Nadal panuje atmosfera marazmu, stagnacji i powolnego gnicia.  Nie zrodziły się żadne nowe inicjatywy.  Karuzela stanowisk kręci się szybko i nic z tego nie wynika.



  Mamy za sobą pierwszą konferencję prasową nowej pani premier.  Jej wypowiedzi w sprawach polityki miedzynarodowej były bardzo niepokojące.  Przytoczę informację portalu Wpolityce //TUTAJ/:



  "Pytanie o to, czy Polska powinna sprzedawać broń Ukrainie okazało się zbyt poważne…



Ewa Kopacz mówiąc o ewentualnej sprzedaży broni uciekła się do mało zrozumiałej analogii.



Wie Pan, jestem kobietą. Ja sobie wyobrażam, co bym zrobiła, gdyby na ulicy pokazał się człowiek wymachujący ostrym narzędziem, albo trzymający w ręku pistolet. Pierwsza moja myśl, tam za moimi plecami jest mój dom i moje dzieci. Więc wpadam do domu, zamykam się i opiekuje się moimi dziećmi



— snuła swoją opowieść Ewa Kopacz.



Następnie dodała, prezentując postawę czysto seksistowską:



Co w takiej sytuacji zrobiłby mężczyzna? Pewnie pomyślałby: nie mam nawet porządnego kija w ręku, ale jak to? Ja nie stanę i nie będę się tu z nim tłukł, tylko dlatego, że on się tu odważył przyjść i grozić mojej rodzinie?



Jaki związek ma ta opowieść z Ukrainą i sprzedażą broni? Trudno powiedzieć. Dziwi Dziwi jednak, że premier rządu Polski przekonuje, że obrona „rodziny” przed napastnikiem jest bezsensowna.



Kopacz ciągnęła swój wywód. Z dalszej części zdaje się najbardziej cieszyć się może jednak Moskwa. 



Polska powinna się zachowywać jak polska rozsądna kobieta. Nasze bezpieczeństwo, nasz kraj, nasz dom, nasze dzieci! To jest najważniejsze!



— tłumaczyła.



Dodała wprost, że „nie powinniśmy na wyścigi być czynnym uczestnikiem tego konfliktu zbrojnego”.



Co nie znaczy wcale, że powinniśmy dzisiaj mówić głosem odrębnym od Unii. Jest wręcz przeciwnie. (…) Powinniśmy, jeśli tylko zdecyduje ta duża rodzina europejska, że chcemy pomagać, wtedy powinniśmy brać udział w tej pomocy, ale razem z innymi krajami uczestniczyć



— skończyła swoją wypowiedź Ewa Kopacz.



Czyli sprawa jest jasna — jeśli Unia Europejska, czyli Niemcy, podejmą decyzję o wsparciu Ukrainy, Polska pomoże. A jeśli nie, Kijów musi sobie radzić sam. Bo premier Kopacz woli zamknąć się w domu, udając, że napastnik, którego zobaczyła na ulicy sam gdzieś sobie pójdzie.".



  Przepraszam za tak długi cytat, ale był on konieczny, by uświadomić sobie, że: TO NIE BYŁA ŻADNA "GAFA" ANI "WPADKA".  Zaskoczona pytaniem dziennikarza pani premier powiedziała po prostu to, CO NAPRAWDĘ MYŚLI.  Zdał sobie z tego sprawę Donald Tusk i pospieszył na ratunek.  Zrobił "ustawkę" z Faktami TVN, które miały jakoby podsłuchać jego rozmowę z panią minister kultury, w której opisywał jak bardzo Ewa Kopacz była załamana swymi  rzekomymi "wpadkami"  /TUTAJ/.



  Ewie Kopacz na początku urzędowania przytrafilo się to, co Sikorskiemu pod jego koniec.  Poznano ich prawdziwe poglądy, Sikorskiego na sojusz Polski z Ameryką, a Kopacz na kryzys ukraiński.  Jeśli mam rację, to perspektywy polskiej polityki zagranicznej nie są wesołe.



  Dochodzi bowiem również fakt mianowania na szefa MSZ Grzegorza Schetyny, którego jedynym doświadczeniem w sprawach polityki zagranicznej jest przewodniczenie w Sejmie Komisji Spraw Zagranicznych.  To jednak chyba nie wystarczy, zwlaszcza w trudnej sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie Polska.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:8)

Komentarze

Jak wiemy ma tez doswiadczenia z wielu zagranicznych turystycznych wojazy

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1441371

  Takie doświadczenie to i ja mam  :)))  Mogę zapewnić, że nie ma ono nic wspólnego z dyplomacją.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

elig

#1441392

Mylisz sie Elig
czytajac Twoje posty i komentarze czesto,gesto mozna je nazwac "dyplomatyczne"

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1441393