Opiekuńcze bóstwo blogerów pomaga za friko.

Obrazek użytkownika Recenzent JM
Humor i satyra

Czy dopadło już was kiedyś wypalenie blogerskie? To taki stan, że siedzi się przed ekranem komputera i stuka się w klawiaturę, a niewiele z tego wychodzi. Żaden z tematów na pisaną notkę nie wydaje się dość dobry. Po napisaniu jakiejś połowy strony, tekst wyrzuca się do tzw. zbioru tekstów nieudanych (na ewentualne części zapasowe do kolejnych notek) i człowiek zastanawia się nad kolejnym tematem. Dla niektórych blogerów to dość ciężki okres. Kłopoty z zasypianiem, schabowy jakby mniej smakuje, a i na słońce za oknem patrzy się z wyrzutem. Ci bardziej uzależnieni zaciskają zęby i piszą - byle tylko coś napisać, inni czekają aż twórcza wena przeprosi się z nimi i wróci. Ja w takich przypadkach korzystam, z pomocy opiekuńczego bóstwa blogerów niepoprawnych – Jarka. Nie, „nie idźcie tą drogą”. Nie chodzi o Jarka Kaczyńskiego. Bóstwo, o którym piszę, jak podaje rozreklamowana przez najwyższe czynniki w kraju „Wikipedia” to „polski filolog, dziennikarz i dyplomata, dyrektor Pionu Informatyki i Publicystyki, muzyk”. Jak potrzebuję jego pomocy, włączam o godz. 18.50 „Wydarzenia” w telewizji Polsat i już mam kopalnię tematów, nie na jedną, ale na kilka notek. Teraz przez moment będzie wolniej, bo następne słowa piszę z ręką na sercu – w sprawach tematów do notek, bożek Gugała jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Na przykład wczoraj. Pierwszy z brzegu materiał. Ogłoszony sukces rządu PO, bezrobocie w Polsce w ciągu ostatnich dwu miesięcy spadło z 13,5% do 13,3%, a więc aż o 0,2% i zaraz po tym materiał z demonstracji bezrobotnych w Warszawie z kąśliwą uwagą „A w Warszawie demonstrują bezrobotni”. Jest temat na notkę? Albo następny, jeszcze ciekawszy temat. Myślę, że gdyby to w odpowiedni sposób opisać i posłać np. do New York Timesa, to byłaby może kandydatura do nagrody Pulitzera. Osądźcie zresztą sami.
Najpierw informacja o tym, że przewodniczący związku zawodowego „Solidarność” – pan Duda jest znakomitym mówcą, i generalnie związkowcy mu ufają, a politycy coraz bardziej z nim się liczą. Informacja przeplatana zapowiedziami manifestacji w sprawie ustawy emerytalnej na czas głosowania tej ustawy w sejmie. Potem migawka ze spotkania przewodniczącego Dudy z premierem Tuskiem i komentarz, że wcale nie rozmawiali o ustawie emerytalnej, ale o umowach śmieciowych oraz, że Duda już nie myśli o emeryturach, ale o tym, co dalej po przegłosowaniu ustawy.
Następnie powrót do manifestacji przeciwko podnoszeniu wieku emerytalnego, tym razem tych zapowiedzianych na okres mistrzostw Europy w piłce nożnej, a po materiale komentarz (cytuję tak, jak to zapamiętałem):
„Związkowcy będą manifestować już nie po to, aby wygrać, ale aby zaznaczyć swoją obecność”.
Popatrzcie ile można by wymyślić tytułów na czołówki gazet: „Solidarność się poddaje”, „Duda zdradził emerytów”, „Duda dał się kupić”, „Związkowcom chodzi tylko o zaznaczenie swojej obecności”, „Emerytalny przekręt związkowców” i co tylko chcecie. I jaki ma sens udział w manifestacjach organizowanych przez związki zawodowe tylko dla zaznaczenia swojej obecności?
Iberysta i doktor ekonomii, bożek Gugała tego, co podałem jako hipotetyczne przykłady tytułów, oczywiście z ekranu telewizora nie powiedział. Nie musiał. Tego widzowie „Wydarzeń” domyślą się sami. Przecież są młodzi, wykształceni, inteligentni i niesamowicie bystrzy.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Bloger może sobie pisać, albo i nie - wolna wola - sam sobie panem.
Jednak taki Gugała! Ten to ma dopiero problem - on musi komentować!
I nie tak, jak to czynią blogerzy, ale w zgodzie z trendem, zapotrzebowaniem i wytyczną, a tu już ekwilibrystyki potrzeba, bo talent to mało.
Jak przedstawić gnuśną rzeczywistość, by barwa zachwycała, a beznadzieję zmienić w zieloną, świeżą łąkę dla stada przed ekranami:))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#253120

 Witam.

I czyż oni nie znają się na swojej robocie?

 

Tusk Network Vision wali prosto, jak cepem. To wersja "hard", dla "bardziej uświadomionych" z tych wielkich i największych (miast rzecz jasna)!

Ktoś z kolei uzupełnia lukę  i tak bardziej finezyjnie, ynteligentnie i "ze smakiem" zapodaje tym nieco bardziej opornym (aczkolwiek broń Boże jeszcze nie "kaczystom"),  co i jak mają wiedzieć, jakie wnioski wyciągać!

W złożonej przestrzeni  medialnej jest miejsce na różne odcienie manipulacji.

 

Pan redaktor Gugała to "trzymający poziom" klasyk soft PR, rzadko wychodzący ze swojej roli.

Jednak i on potrafi być bardzo, bardzo "hard" jeśli jest taka potrzeba!

Ponieważ jednak w Polsce nadal jest kilka milionów osób zdających się tego jakby nie dostrzegać,  osób które nadal poddają się narracji tych cudotwórców ekranu (o czym przypominają nam kolejne wybory!), trzeba uczciwie przyznać, że mamy do czynienia z  prawdziwymi fachowcami.

Niektórzy mówią nawet, że gdyby Hitler miał takich, to do dzisiaj nikt by nie znał wyniku II Wojny Światowej!  

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#253135

A nasi PRowcy teraz to już starzy wyjadacze.
Mogli wzorować się na wielkich mistrzach PR, że wspomnę chociażby wyłącznie o mistrzu Gierku i "naszej małej stabilizacji" (to dlatego niektórzy PRL wspominają tak czule). Mają też za sobą odbyte kursy w stylu "jak wchodzić do d... bez mydła" oraz lata doświadczeń własnych.
Więc wiedzą co, jak i kiedy powiedzieć by ciemny lud to kupił.
Za komuny człowiek jeżeli chciał się naprawdę dowiedzieć o co chodzi to czytał "między wierszami". Jeżeli pisali np. o przejściowych trudnościach na kolei to wiadomo było, że kolejarze strajkowali.
Po tak zwanym upadku komuny wiadomości miały być już prawdziwe i dosłowne. Ponieważ jednak upadek komuny był w pełni kontrolowany, wiadomości nadal są prawdziwe wyłącznie od czasu do czasu i to tylko te, które dotyczą pogody.
Ci którzy (tak jak ja) zauważyli pozór - nadal czytają między wierszami. Ci którzy nie zauważyli - ufają w pełni "prawdziwym" wiadomościom. I dlatego niestety tak łatwo nimi manipulować.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kasianna

#253163