Okiem mieszkańca Polski

Obrazek użytkownika box2008
Kraj

Wydarzenia rozgrywające się w sferach wielkiej polityki budzą wielkie emocje, ludziom zabieganym w codziennej krzątaninie brak czasu i ochoty żeby jeszcze zawracać sobie głowę takimi sprawami. Jest dość problemów przyziemnych.
Rosną ceny. Ostatnio zatankowałem płacąc 5,19 za benzynę 95. Napełnienie 60-cio litrowego baku nie jest już takim sobie wydatkiem, jak przed paru laty, jednak jeździć muszę, więc płacę. Ograniczam się wprawdzie, staranniej planując i łącząc trasy, a wzrost kosztów przerzucam na swoich kontrahentów, podnosząc im ceny. Jednak nie da się tego zrobić ze wszystkim, chleb, masło, ziemniaki, mleko to muszę kupić, „przesiadłem” się więc na Biedronkę, tyle że nie wszystko co mogę tam dostać mi odpowiada, pozostaje więc wędrówka od sklepu do sklepu, tu bułki, bo dobre, tam jajka, bo świeże, dalej wędlina, mięso, bo da się zjeść i cena rozsądna. Tracę czas. Rachunek za prąd, gaz i wodę przychodzi do domu, czasu wprawdzie nie tracę, ale płacić muszę tyle ile nabije licznik, bez żadnego pola manewru i dyskusji, nie wybuduję przecież elektrowni w bloku i myć się nie przestanę. Ha, jest jeszcze kablówka, telefon i Internet.
Monopole. Dostawca Internetu, niby światowa firma, notorycznie nie trzyma parametrów łącza. Co dzień płacę za szybkość, którą mam od święta, odłączenie na parę godzin raz w miesiącu, pewne na bank. Zmiana dostawcy nic nie daje, przeszedłem już tę drogę w tę i z powrotem. Dzwonić, mówić, prosić, szkoda czasu. Reklamacja na piśmie, daremny trud, zostają skargi do UKE lub wejście na drogę sądową. Życzę sukcesów. Aha, telefon, jeszcze większy komfort, proszę wybrać sobie dostawcę, pod warunkiem, że będzie to jeden z trzech najdroższych w tej części świata. Umowa, rąsia, gadżet i płać.
Państwo prawa. Bank walnął się w umowie. Ot głupia pomyłka pracownika, źle wypełniona rubryczka, telefon, wyjaśnienie „tak przepraszamy, już poprawiamy”. 150 zł miesiąc w miesiąc, od pół roku, bez podstawy, ściągane z konta. Czysta kradzież w białym kołnierzyku, policja - idź pan do sądu, prokuratura - za niska szkodliwość, sąd – płać pan. Bank, ściąga sobie dalej. Dobrze że nie zmienili warunków kredytu. Sytuacja odwrotna, kontrahent nie zapłacił faktury, drobiazg 3 000 zł, VAT trzeba było odprowadzić, podatek dochodowy zapłacić, wyegzekwować płatność, przed sądem i przez komornika, 3 lata bujania + koszty. Życie i …
Przyjazne państwo. Zdarzyło się nieszczęście, przeniosłem firmę do innego miasta i dotknęła mnie klątwa jednego okienka, po drodze dopadły nowe kody PKD i formularze przy zmianie wpisu. Pani w okienku pociesza, od lipca będzie jeszcze gorzej, mieli już telekonferencję z ministerstwem. Podnieśli ZUS, zmienili formularze ze 4 czy 8 razy. Chciałem iść na urlop wychowawczy, niech żona trochę podokazuje, bez szans. Do ZUS nawet nie dzwonię, szkoda czasu i nerwów, płacę haracz i udaję że mnie nie ma. Skarbówka, raz spóźniłem się z deklaracją podatkową, 500 zł kary i czołganie do urzędu przez pół roku. Na szczęście miałem tylko jedną kontrolę. Za to zabrali mi kratkę z auta, trochę serce boli na ten VAT od paliwa, ale co zrobić? Zawsze można spróbować czegoś nowego.
Fundusze Unijne. To jest to. Marzenie przedsiębiorcy, darmowe pieniądze na rozkręcenie biznesu! Tylko który program wybrać? Najpierw - kurs nowomowy, albo płać. Potem pisz wniosek, albo płać. Dalej, uzupełnij wniosek, płać. I dwie możliwości, nie wiadomo która gorsza, odrzucili, z uzasadnieniem, że w projekcie w stopniu niedostatecznym uwzględniono wymóg niedyskryminacji ze względu na płeć, kolor skóry, preferencje kulinarne, czy zwykły brak przecinka lub parafki na 134 stronie drugiego załącznika do uzupełnienia wniosku. Dostałeś, teraz dopiero się martw, jak to rozliczyć, i płać. Albo, albo szukaj.
Znajomości. Ach, jakie życie jest piękne gdy w krąg otacza nas grono przyjaciół. Płać, tfu … dziel się, chciałem napisać.
Widzicie Państwo, nie chciałem, samo wyszło. Doszliśmy do polityki, choć na szczęście nie tej wielkiej. Postarajmy się dalej jej unikać, chociaż tych najbardziej drażliwych tematów, koncentrujmy się na tym co dotyczy nas bezpośrednio.
Bezrobocie. Zostać bez pracy, to czarny sen Polaka. Ponad dwa miliony ludzi (600 tysięcy przybyło od 2008 r.) zarejestrowanych przez urzędy, skazanych jest na wegetację i wykluczenie społeczne. Obcięcie funduszy na aktywizację zawodową, choć przyznajmy, marny to środek naprawczy, dodatkowo pogarsza sytuację tych i tak opuszczonych. Wszyscy czujemy presję tego zagrożenia, bez sprzeciwu godzimy się na niższe pensje a szef w pracy może sobie pozwolić na wiele. A jak się nie podoba, zmywak w UK czeka.
Edukacja. Pani Hall, nie bez skromnego udziału poprzedników, przyznajmy, namieszała tak dokładnie, że nawet nie potrafię sobie wyobrazić jakiegoś mniej drastycznego rozwiązania, jak rozwiązanie całego tego bałaganu, nazywanego publiczną edukacją i budowę od nowa całego systemu poniżej nauczania wyższego. Jednak, nawet z tej perspektywy pomysły masowej likwidacji szkół jest zły, głupi i dla rodziców prowadzi tylko do jednego. Płać.
Służba zdrowia. Nie chcę tu mnożyć przykładów z insuliną, lekami za grosz itd. krótko rzecz ujmując, druga pani, Kopacz, zrobiła w tym obszarze dokładnie to samo co pierwsza wymieniona wyżej w szkolnictwie. Do tej samej, od lat „troski o pacjenta”, dodała „element rynkowy”, co pozostawi nam za chwilę dwa wyjścia. Płać, albo płać zdychając.
Komunikacja. Robię jakieś 40 tyś km rocznie, głównie po Polsce płn. Ze sławetnych autostrad oddanych za ministra Grada znam tylko odcinek 96 km A1 (Gdańsk- Nowe Marzy), tyle, że wybudowano go za poprzedniej ekipy. Znam za to dość dobrze kilkadziesiąt parszywych odcinków dróg krajowych i „ekspresowych”, po których jadąc zawsze zastanawiam się nad tym, czemu policja zatrzymuje auta bez ważnego przeglądu technicznego, nie zamyka zaś niesprawnych odcinków dróg w sposób oczywisty zagrażających bezpieczeństwu użytkowników? Nie zdarza mi się za to podróżować koleją, powód - do Bydgoszczy jedzie się ponad 3 h (jeszcze 5 lat temu 2).
Dość.
Mógł bym napisać jeszcze sporo, o stoczniach, o emeryturach, o korporacjach zawodowych, urzędach, policji, wojsku, sądach, absurdach procesu budowlanego i prawa itd. itp. Tych wszystkich codziennych sprawach, które znacie Państwo co najmniej, jak nie lepiej, tak samo dobrze jak ja. A które sprawiają, że życie w Polsce, dla uczciwego człowieka chcącego wyjść choć odrobinę ponad poziom konsumenta na etacie, przypomina pływanie pod prąd w rzece kisielu. Ale po co pisać? Znacie to przecież Państwo doskonale. Znacie i wiecie skąd się to wzięło i dlaczego nie może odejść. Nie będę więc dalej epatował „mankamentami naszej rzeczywistości” i „drobnymi niedogodnościami” życia nad Wisłą. Spójrzmy szanowni Państwo w przyszłość. Już za chwilę czekają nas igrzyska Euro 2012, które obejrzycie sobie na ekranach TV, bo biletów starczy tylko dla działaczy, a wcześniej jeszcze wybuch dumy polityków spowodowany przejęciem, na pół roku, pałeczki w sztafecie ociemniałych głupców. Zaś moment później, rok 2013 i cud pakiet klimatyczny, odbije się nam czkawką 70% podwyżek cen energii elektrycznej i wszystkiego co z nią związane. Ale jest szansa, że przejdzie to w sposób niezauważony, z dwu powodów. Pierwszy, producenci energii podniosą opłaty stopniowo, zaczynając już teraz, drugi, wcześniej zawalą się finanse państwa. Żonglerka wokół magicznej granicy 55% skończy się po wyborach, niezależnie od tego je kto wygra, i zacznie się zaciskanie pasa, na szyi podatnika. W tej sytuacji mało kto będzie zajmował się czymś tak ulotnym jak CO2. Z „dobrych” wieści jest jeszcze ta, że VAT 25% mamy prawie jak w banku, ale za to też każdy młody obiecanego ma laptopa. Zacząłem ironizować? Fakt, niestety gdy myślę o tym jak rozwinie się nasza Polska, „bez robienia polityki”, to zawsze prędzej czy później nachodzi mnie wisielczy humor. Najwyższy czas kończyć. Ostatni gasi światło.

PS.
Od lat wszyscy znamy receptę na tę chorobę, różnimy się miedzy sobą tylko tym, że nie każdy chce się leczyć. Jednym jest dobrze w tym obłędzie, lżejsi o amputowane zasady skaczą z zadowoleniem po głowach pływających w kisielu, pilnując tylko by się im podnóżki nie wymknęły na szersze wody, zaś ci drudzy dali sobie wmówić, a to że jest rzeczą normalną ich upodlenie a jeżeli nawet nie to fajną, przynajmniej, a w ogóle to lekarz jest bardziej zabójczy niż sama choroba więc po co się narażać, skoro ciepły kisiel jest? I tak tkwią w breji, zanurzeni po uszy.
Długo jeszcze, zamierzacie tak się dawać doić?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Tak to jest jak się żyje w świecie, państwie INKASENTÓW, a my jesteśmy tylko płatnikami daniny i żyjemy w "przyjaznym" państwie.
Pozdrawiam
JAdaX

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

JAdaX

#156184

skarleli okrutnie, skoro dajemy sobą tak pomiatać. Pały brać i gonić te france!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#156187

"pss .. tylko cicho zeby nikt sie nie dowiedzial, gdyby "blog" byl zbrodnia, dozywocie bym siedzial"
Dobrze ze pisze Pan:"wszyscy to dobrze znamy". Wyczuwam, zrezygnowanie oraz pewna pretensjonalnosc, w pelni uzasadniona, niestety. Pozostaje wyjechac na wschod i osiedlic sie na kresach chyba. Znamy recepte? Zaloze sie ze odpowiedzi bylyby zroznicowane, ale oscylujace wokol pewnych zagadnien, polecam literature Mackiewicza, aby zrozumiec, motywy i przyczyny zachowac zwyklych oraz tych "wyzej postawionych" ludzi. Ludzie spia spokojnie, a przeciez nic, absolutnie nic nie wskazuje na jakakolwiek poprawe, poniewaz pieniadze zostaly zjedzone i przebalowane, zamiast zainwestowane.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#156359