STrach się bać czyli edukacja zrekonstruowana

Obrazek użytkownika szczurbiurowy

 Rekonstrukcja rządu, jak nazwano operację przykrycia afery korupcyjnej na najwyższych szczeblach urzędniczych w Polsce, udała się nad wyraz, to znaczy osoby niekompetentne zostały zamienione na niekompetentne, czego widomym znakiem, jak mówią nasi niemieccy przyjaciele (uwaga dla niekumatych: to był sarkazm:) jest osoba pani Joanny Kluzik-Rostkowskiej, która to niewiasta pokazała jakie ma kompetencje podczas szefowania kampanii do wyborów prezydenckich po tragicznej śmierci śp. Lecha Kaczyńskiego. Teraz p. Kluzik została kandydatką na ministra edukacji i pewnie nim zostanie.

Patrząc w jej biogram dostępny w Wikipedii możemy się dowiedzieć, że ukończyła dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim oraz że jej kariera zawodowa, zanim została politykiem – to przede wszystkim dziennikarstwo. Była dziennikarzem. Nie ma śladu jakichś doświadczeń z zakresu szeroko pojętej edukacji – tzn. chociażby publikacji na ten temat. Trzeba by jeszcze sprawdzić, ale nie przypominam sobie takich publikacji jej autorstwa. Wiadomo, że ma troje własnych dzieci, co może rzeczywiście być pewnym elementem dającym kompetencje w sprawach edukacyjnych, ale na bycie ministrem to trochę mało, bo daje jednostronne spojrzenie.

Oczywiście minister edukacji narodowej nie musi być nauczycielem szkolnym. Ale musi wiedzieć na czym współczesna szkoła w Polsce polega, co się dzieje. I dlatego powinien to być ktoś, kto ma doświadczenie związane z edukacją szersze niż tylko rodzicielskie. Musi ten ktoś znać prawo oświatowe, najlepiej mieć doświadczenia z jego stosowania, a jeszcze lepiej, żeby wiedział co wynika z rozmaitych przepisów dla codziennej praktyki szkolnej. W przeciwnym wypadku będzie się taki minister jak pani Joanna Kluzik–Rostkowska opierać na zdaniu praktyków – a tymi są urzędnicy ministerialni, działający od lat według rutynowych procedur, które doprowadziły do tego co mamy w tej chwili w polskiej oświacie: tresury w małpiej zręczności rozwiązywania łamigłówek. A tresura odbywa się za pomocą systemu testów standaryzowanych, zawleczonego do Polski w trakcie nieszczęsnej reformy z 1999 roku.

Pierwsze słowa, które usłyszeliśmy po tym, gdy się okazało, że to ona ma być odpowiedzialna za tą podstawową i chyba najważniejszą część polskiego życia, nie dają powodu nawet nie do optymizmu, ale nawet nadziei, że nowa osoba na tym stanowisku cokolwiek zmieni na lepsze. Rozmowa z dziennikarzami sprowadziła się do kwestii wychowania seksualnego i religii na maturze – czyli spraw istotnych dla genderystów zawłaszczających sferę publiczną. Ani słowa o kwestiach poziomu edukacji, o tym co dalej z obowiązkiem szkolnym sześciolatków (tzn. powiedziała – że ma być tak jak jest), co z kwestią bezpieczeństwa szkołach, co z likwidacją małych szkół przez samorządy, co z kwestiami programowymi, co ze szkolnictwem zawodowym itd., itd., pytań można zadać tyle ilu jest rodziców w Polsce mających dzieci w szkołach.

Niewątpliwie p. Kluzik-Rostkowska z punktu widzenia systemu władzy w Polsce ma jedną, ale za to kapitalną zaletę – ponieważ nie ma doświadczeń zawodowych związanych z zarządzaniem oświatą, to nie jest w stanie przeciwstawić własnego doświadczenia i wiedzy na temat systemu edukacji rozmaitym lobbies, które będą szturmować jej gabinet od pierwszego dnia urzędowania. A na drzewie polskiej oświaty wprost roi się od rozmaitych pasożytniczych „srok złodziejek”, które spokojnie można zaliczyć do antyrozwojowych grup interesów, o których pisał Andrzej Zybertowicz – począwszy od tych zainteresowanych kwestiami programów i podręczników, a skończywszy na tych które się interesują kwestiami zarządzania nieruchomościami, poprzez cały kompleks spraw informatyzacyjnych (sprawa na czasie, jak wiemy) , szkoleń i doskonalenia nauczycieli (odrębny staw mętnej wody) i wpuszczenia do szkół agresywnych genderystów (co ma też swój wymiar finansowy).

Tak więc w sytuacji katastrofy, która już nastąpiła, o czym wiele razy tu pisałem, nominacja niekompetentnego ministra pogłębi tylko ten stan. Możemy zatem spodziewać się nie tylko dalszego obniżenia poziomu nauczania, ale także przyspieszenia zrywania więzi młodego pokolenia polskim kodem kulturowym (uległość nowej minister wobec genderystów będzie najwyraźniej wyznacznikiem tej kadencji ministerialnej sądząc po jej słowach z wywiadów). A ponieważ Kluzik-Rostkowska ma za sobą przejście z przeciwnego obozu politycznego do partii władzy, najpewniej uległością w stosunku lewackich grup interesu będzie chciała zapewnić sobie miejsce w przyszłym parlamencie i zmazać swoje grzechy „faszyzmu”, które zapewne cały czas jej są wypominane przez towarzyszki partyjne.

Czas się organizować drodzy rodzice, będzie tylko gorzej.

----

 


Zapraszam do wstępowania do Reduty Dobrego Imienia – Polskiej Ligi Przeciw Zniesławieniom. Formularz jest na stronie Reduty reduta-dobrego-imienia.pl/.

Zapraszam także do składania podpisów pod petycją do Sejmu w sprawie uznania użycia sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” za kłamstwo oświęcimskie. Formularz PDF do pobrania jest pod tym linkiem 

 
Ocena wpisu: 
Brak głosów