Imperium - Polski(?) (2)

Obrazek użytkownika Krzysztof J. Wojtas
Kraj

Rozpoczynając pisać ten cykl – kontynuuję swoje wcześniejsze ukierunkowania. Nie jest to więc aktywność na zasadzie „mam pomysła”, a raczej utrzymanie wcześniejszych linii. Może bardziej już rozwiniętych, lepiej dostosowanych i z pełniejszą argumentacją.

Nie chcę przypisywać sobie roli przekraczającej możliwości, ale też proszę o dostrzec zależności.

Otóż dwa lata temu , w ramach cyklu „Wojna cywilizacji” zamieściłem notkę

http://brakszysz.salon24.pl/83424,wojna-cywilizacji-8-kierunki,

gdzie przedstawiłem swój punkt widzenia dotyczący kierunków strategicznych dla polityki polskiej. (Warto przeczytać i porównać z obecnym stanem sytuacyjnym – sam jestem zdziwiony swą przenikliwością;-)).

Temat został podjęty przez A. M. Nicponia i znalazł uznanie adminów S24 – powstało forum, które miało opracować Strategię dla Polski.
Powstało kilka tekstów, ale ich zakres rozważań nie przekraczał diagnozy stanu bieżącego.
Jeszcze Łażący Łazarz próbował kontynuować tematykę otwierając nawet witrynę Geostrategia Rozwoju Polski, ale też nie znalazło to wyraźnych opracowań podsumowujących. (Acz utrzymujemy kontakt i pewne pomysły wzajemnie przenikają.)

Moja pierwsza notka z tego cyklu zbiegła się z kilkoma artykułami-opracowaniami, jakie zaistniały medialnie. Jest bowiem artykuł J. Kaczyńskiego, ale też dla mnie równie znaczące teksty

http://piotrjakucki.salon24.pl/233459,zabojcza-doktryna-karaganowa,

http://bezwodkinierazbieriosz.salon24.pl/233919,

czy-400-lat-temu-to-polacy-zdobyli-kreml

- to tekst zespołu Forum Rosja – Polska, a także

http://polska-azja.salon24.pl/233725,polska-strategicznym-partnerem-chin-zadnych-marzen-panowie
oraz

http://polska-azja.salon24.pl/234070,profesor-bogdan-goralczyk-egzotyczny-sojusz-z-chinami

Można twierdzić, że wszystkie wspomniane teksty określają miejsce i możliwości działania Polski. Pozostaje bowiem jedynie bardziej ścisłe odniesienie do Niemiec i UE.

Odnosząc się do idei zawartych we wspomnianych tekstach pragnę zaznaczyć jeden podstawowy wątek: na bazie jakich relacji mamy utrzymywać stosunki z poszczególnymi „dużymi graczami” sceny politycznej świata?

Mój negatywny stosunek do programu PiS i tez artykułu Kaczyńskiego wynika z konstatacji, że tenże program jest wasalnym wobec USA i tym samym judaizmu, bo chyba obecnie zależność polityki amerykańskiej od Izraela nie jest tematem tabu.

Tymczasem jest to całkowicie sprzeczne z interesem narodowym - jako, że Polska należy do Cywilizacji Łacińskiej. Próba przebudowy mentalności Polaków jest tożsama z likwidacją narodu.

I chyba ta opcja jest widoczna w naciskach medialnych jakie są czynione, gdzie istotną role odgrywa twierdzenie o judeochrześcijańskich korzeniach Europy.
Większego bzdetu nie można sobie wyobrazić.

Dlatego też stwierdziłem, że polityka PiS jest formą zdrady idei polskości.

Pozostają relacje z Rosją i Chinami.

Rosja przynależy do innej cywilizacji niż Polska.

Nie widzę możliwości znalezienia platformy współpracy – zbyt się różnimy. Jednak są to nasi sąsiedzi i musimy ustalić zasady współżycia.

Mamy wyraźną pogardę ze strony Rosji dla obecnej Polski. Szczególnie w wypadku realizacji polityki PiS; jeśli Polska chce występować jako lokaj USA, dla Rosji będzie przedmiotem pogardy. Tamtejszy system gotów jest rozmawiać z równym sobie, ale dla przypadku PiS będzie traktował Polskę jako li tylko przydupasa, czyli wg tatarskich określeń „chołopa” – kogoś nie zasługującego na pełnię praw – raba.

Medialni manipulanci ( a należy do nich szeroki krąg „prawicowych” blogerów), przedstawia Rosję jako podstawowe zagrożenie dla naszej (rzekomej) suwerenności, gdzie ceną jej utrzymania ma być podporządkowanie się Zachodowi (w mniejszym, czy większym stopniu bądź USA, bądź UE).

Tymczasem Rosja jest słaba i mimo prężenia muskułów – poszukuje partnerów do współpracy.

Zagrożeniem dla Rosji są Chiny.

Wskazane artykuły wręcz sugerują takie zainteresowanie Rosji. Tyle, że współpraca nie może mieć miejsca z lokajem.
Sama Rosja nie jest w stanie przeciwstawić się Chinom – choćby z racji demograficznych (w pierwszej części wskazywałem iluzoryczną rolę militariów w konfrontacji cywilizacji).

Można wysnuć wniosek, że Rosja gotowa byłaby „zapłacić” dostępem do surowców i innymi korzyściami organizmowi, który wesprze ją w tym konflikcie. Szuka partnera w UE, a w szczególności w Niemczech, ale gdyby powstała grupa państw Europy Środkowo-Wschodniej, mająca razem „kapitał” liczący się w rozgrywce – zapewne można byłoby uzyskać bardzo wiele.

I to jest drugi element, gdzie można wykazać, że polityka PiS jest sprzeczna z interesem Polski.

Jako, że co prawda, było dążenie do tworzenia grupy regionalnej, ale w celu konfrontacji z Rosją i podporządkowanie tej struktury USA – z dalszymi konsekwencjami.

Kwesta Chin.

Dysproporcje ludnościowe są takie, ze wszelkie sugestie o nawiązaniu partnerskich stosunków są nawet nie śmieszne. Są mrzonkami debila.


Natomiast, podobnie jak w przypadku Rosji; powstanie wspólnoty państw regionu, z nie tyle równym, co porównywalnym potencjale demograficznym, może zaowocować różnymi formami współpracy. I niekoniecznie o wrogim charakterze. Zwłaszcza, że podstawowe wartości cywilizacyjne – są relatywnie bliskie.

Moje rozważania prowadzące do uzasadnienia wykreowania na nowo Imperialnej Strategii Polski, po tym fragmencie , wydają się bardziej zrozumiałe. Mam taką nadzieję.

I jeszcze uzupełnienie.

Otóż wszystkie cywilizacje wytworzyły idee imperialne – tak, jak to określiłem w poprzedniej notce.
Z jednym wyjątkiem – cywilizacji żydowskiej. W cyklach „biblijnych” wskazywałem, że jest to sztuczna cywilizacja, której nadano cechy starożytnej (na co „nabrał” się i prof.. Koneczny), a w rzeczywistości jest to najmłodsza cywilizacja, która jako jedyna nie ma własnej idei imperialnej, a to z racji rasizmu, stanowiącego jeden z podstawowych filarów tej budowli
.
Kwestia, która nasunęła się obecnie, a która wymaga szerszego wyjaśnienia – to chyba w uzupełnieniu poprzednich cykli.

 

W kolejnej notce będę chciał uzasadnić potrzebę wykreowania idei Polskiej Strategii Imperialnej.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

http://spiritolibero.blog.interia.pl/

Imperia padały gdy dochodziły do szczytu potęgi militarnej i wizję państwa tworzyli i realizowali wodzowie (często nawet genialni) oraz gdy pozwolono na infiltracje obcej, wrogiej cywilizacji. W tym przypadku judzkiej.

Imperializm w nowoczesnym ujęciu to zdolność przyciągania inne narody ideami i pomysłami na uporządkowanie świata. Należy wypracować taki model państwa i położyć nacisk na takie wartości, które będą atrakcyjne i korzystne dla innych. Podboje i zniewalanie maja krótkie nogi.
To właśnie dzieje się na naszych oczach. Upada imperium amerykańskie bo siłą niewiele już mogą zdobyć i nie są w stanie już tego ogarnąć. Do tego dochodzi destrukcyjny czynnik w postaci neokonserwatystów i wykorzystujących ich syjonistów. Na efekty nie będziemy musieli długo czekać.

Polska teoretycznie ma ogromne szanse stać się państwem imperialnym w tym nowym znaczeniu tego słowa. Kiedyś już zrobiliśmy dobre początki lecz zabrakło wizji. Zabrakło determinacji w obronie zdobytych wolności. Predestynuje nas do tego także nasz charakter narodowy, brak pokory i zdolność do nawet bezinteresownych poświęceń.
Chwilowo górę jednak bierze apatia spowodowana działaniem tego drugiego czynnika destrukcyjnego - wpływu obcej cywilizacji, która dostępnymi sobie środkami (głównie media) usiłuje zniszczyć w narodzie te cechy i instaluje przeróżnej maści agentów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

SpiritoLibero

#90244

Krzysztof J. Wojtas
Chyba nie muszę pisać, że mamy bardzo zbliżone poglądy.
Dla uściślenia; coraz wyraźniej nasuwa się myśl, że militarna ekspansja jest oznaką ostatniej fazy rozwojowej. Niektóre imperia miały w zasadzie tylko tę fazę (Aleksander Macedoński, Napoleon, Hitler, a po części też ZSRR).

Generalnie. Im bardziej idea imperialna nastawiona jest na współżycie - tym jest bardziej nośna i dłużej żywotna.
Taką jest chińska, ale dla porównania uwazam, że bazująca na chrześcijaństwie - może już tylko mutacja łacińskiej (mam nadzieję - w oparciu o polskie tradycje), jest ideą bardziej nośna niż chinska.

To ujęcie nasuwa się samo przez się, jako wynik logicznych porównań.
Wierzę, że coraz więcej ludzi to zrozumie.

A Imperium - to tylko z naszej krwi;-)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#90250

Najgorsze jest to, że ta cywilizacja śmierci na czele, której stoją judaiści, a w której przyszło nam dzisiaj żyć, dąży tak naprawdę do zagłady ludzkości. Ludzie, którzy poruszają ludzkimi marionetkami, które sprawują oficjalnie władzę na świecie mają na swoich ustach stare poprawione hasła dla maluczkich takie jak: "Wolność dla wszystkich", za którym ludzkość bezwiednie podąża do samozagłady.

Cywilizacja śmierci dąży do totalnej władzy nad całą ludzkością, dąży do takiego totalitaryzmu, o którym w swoich najśmielszych marzeniach nie pomyśleliby Stalin, Hitler i Mao razem wzięci.

Obawiam się, że to wszystko zmierza ku kolejnej wojnie światowej, tym razem wrogiem "postępowej ludzkości" będzie świat islamski. Najważniejszym pytaniem dla mnie w tym momencie jest. Jak my Polacy zachowamy się w tych okolicznościach, jeżeli dojdzie do takiej sytuacji na świecie, której wielu ludzi na świecie nie dopuszcza do swojej świadomości uważając, że nie ma w ogóle takiego realnego zagrożenia dla ich bytu, dla ich rodzin, dla ich bliskiej przyszłości?

Pamiętam, gdy dyskutowałem parę lat temu na "prawicy pn" z liberałami na temat chipów, oni wtedy stwierdzali, że to są wymysły chorych ludzi i że chipowanie ludzi jest niedorzecznością i fantastyką, że takie teorie tworzą ludzie chorzy z nienawiści. Tak jest i dzisiaj, gdy ktoś pisze o zagrożeniu i o totalnej niewoli bez krat o zbliżającej się wojnie totalnej, świata pozbawionego wiary ze światem zasad, moralności i wiary.

W Polsce właśnie powstała dzisiaj nowa partia, która w swoim programie ma na jednym z pierwszych miejsc eutanazję na życzenie oraz in vitro, być może i aborcję na życzenie oraz usunięcie z życia publicznego wiary jako takiej zwłaszcza tej chrześcijańskiej. Jednak Polacy dalej uważają, że to nic nie znaczy, że to jest właśnie demokracja i oznaka wolności.

Marzy mnie się powrót do takiej Polski, o której wielu z Was również marzy. Do Polski Wielkiej, której granice tak jak kiedyś będą sięgały od morza do morza, której prawa wewnętrzne i zewnętrzne będą stanowili ludzie prawi i szlachetni, którzy będą jako jedynego swojego Pana mieli Jezusa, a Dekalog będzie dla nich stanowił o tym, jakie będą ustanawiali prawo w naszej Ojczyźnie. Marzy mnie się Polska Imperialna, Polska wolna i suwerenna zarazem szanująca inne wiary, innych ludzi i inne narody.

Polska szlachetna i prawa.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#90331

http://spiritolibero.blog.interia.pl/

o wielkość w sensie geograficznym ("od morza do morza").
Cechą zasadnicza Imperium w nowym ujęciu ma być moim zdaniem wielkość idei, która skonsoliduje Naród i będzie jak magnes przyciągać innych. Takie podboje bez podbojów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

SpiritoLibero

#90340

Tak to prawda. Najpierw więź z ideą.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#90343

Nie żebym miał coś "przeciw", ale pozwolę sobie zauważyć że stworzeniem imperium (a może raczej wskrzeszeniem) zajęli się tak Rosja jak i Niemcy. Rzecz jasna na zasadzie "dobrowolnego przymusu" jako narzędzia perswazji. Szerzej o tym napisano w :

http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=9493&Itemid=1

I nie sądzę by w tej koncepcji było jakieś istotne miejsce dla naszego kraju.
No, może za wyjątkiem przypisanej mu roli domu spokojnej starości dla strudzonych pracą w innych częściach globu :/
Przy czym zaznaczam, że Twoja koncepcja nie jest zła. Z resztą wydaje mi się, że przynajmniej po części usiłował ją zrealizować Kaczyński czego zaczątkiem był "trójkąt Wyszehradzki". I co w pewnym sensie tłumaczy "wypadek Smoleński". Który był niczym innym jak pokazaniem "miejsca w szeregu" (pominąwszy nawet wszystkie jego doraźne korzyści dla zainteresowanych).

W. red

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

W. red

#90264

Krzysztof J. Wojtas
Nie mam zamiaru "wchodzić w buty" Niemiec, czy Rosji - te państwa kierują się odrębnymi zasadami i nie da się im przeciwstawić na tej samej drodze; konieczne jest stworzenie nowej jakości.

Poczatki działań PiS-u (ale i innych ugrupowań prawicowych) szły we wskazanym kierunku - i wtedy je popierałem.
Jednak, z czasem, zaczęły sie niepokojące zmiany.
Teraz chyba są już widoczne rzeczywiste intencje.

Moim celem nie jest stworzenie imperium, a wskazanie, że aby rozważać miejsce Polski - trzeba to robić z punktu widzenia doktryny imperialnej.
To, czy są tylko mrzonki, czy możliwe realia - o tym chciałem dyskutować.
Tyle, że na razie nie bardzo jest z kim.
Ja zaś wierzę w odtworzenie cywilizacji łacińskiej w wydaniu polskim - z jej podstawowymi atrybutami. Bo jest to najbardziej uniwersalna idea współżycia, dająca pełnię możliwości rozwoju każdej jednostce i na każdym poziomie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#90295

http://spiritolibero.blog.interia.pl/

że naszym zarządcom zależy na "uniwersalnej ideii współżycia, dającej pełnię możliwości rozwoju każdej jednostce i na każdym poziomie."?

Po to żeby istniała kasta muszą istnieć warstwy upośledzone.
Tu jest pies pogrzebany.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

SpiritoLibero

#90303

Ależ sami to mówią ;)
I tu widać jak na dłoni ich kłamstwo. Bo rozziew pomiędzy deklaracjami a rzeczywistością jest ogromny. Kwestią jest tylko czy ktoś to zechce widzieć czy woli udawać że tego nie widzi (choć na dobrą sprawę musi zdać sobie sprawę z tego że prędzej czy później wejdzie w "zasięg rażenia"). Oczywiście założywszy że to jeszcze istota myśląca :)
W. red

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

W. red

#90321

Krzysztof J. Wojtas
Wyłapaleś jeden z najbardziej trudnych elementów układanki
"uniwersalnej ideii współżycia, dającej pełnię możliwości rozwoju każdej jednostce i na każdym poziomie".

Nie jesteśmy równi. To oczywiste. Jednak, jak zauważyłeś, istnieje dążenie, aby na tej podstawie byli lepsi i gorsi.
Jesli rozpatrujemy to indywidualnie - wszystko mieści się w normie. Jeśli jednak zaczyna się tak twierdzić o grupie ludzi - to są podstawy rasizmu.
W Indiach utworzono kasty, co jest formą rasizmu wewnątrzspołecznego.
Żydzi z kolei uznali się za naród wybrany i tylko oni mają rasizm jako podstawę swej cywilizacji - w pełnym słowa znaczeniu. Z bazą religijną.

To jeden element.
Drugi, że mamy różny poziom mentalny, aż do poziomu bliskiemu roślinie.
Zważ (cie), że ostatnio coraz częściej pojawia się w TV i in. mediach zajawka o osobach niepełnosprawnych i fizycznie, i umysłowo.
Identyczna sytuacja. Jeśli z tego tworzymi indywidualny przypadek - wszystko w porządku. Gdy staje sie to celowa grupa spoleczna - to już rodzaj rasizmu (na tej bazie buduje się poklask dla np. homoseksualistów itd.

Tymczasem mamy w Ewangelii pytanie o niepełnosprawnego żebraka: "kto zawinił - on, czy jego rodzice?"
I odpowiedź - ani on, ani rodzice, ale dla doświadczenia"
Ja rozumiem to jako rozwiązanie w kręgu rodziny i bliskiego otoczenia.
Tego nie wolno traktować jako normatyw społeczny.

A teraz refleksja.
Z jakim bagażem sie rodzimy, i z jakim umieramy? Zabieramy tylko doswiadczenia ze sobą.
Cy zakres doświadczeń "noblisty" jest większy od dziecka z porażeniem mózgowym?
To inne emocjonalności i nie nam oceniać ślad przeżyć w bagażu doświadczeń. Także "obdarzanie" różnego rodzaju doznaniami typowymi dla potrzeb ludzi 'normalnych", wydaje się celowe tylko w gronie bliskich. Z tego nie mozna robić społecznego celu. Bo wtedy znaczyłoby, że bierzemy odpowiedzialność za powstałą sytuację. jako społeczeństwo.

Kończąc. Podobne doznania mogą być udziałem ludzi z różnych szczebli społecznej drabiny (królewicz i żebrak). A życiowa refleksja - czyli chyba to, co pozostaje z naszego życia, czyli to, co jest jego celem na tym etapie, może być taka sama na tych różnych poziomach.

System organizacji społeczeństwa winien pozwalać na jak największy zakres doznań kazdej jednostce w zależności od jej percepcji tych doznań. I chronić przed pewnymi typami doświadczeń.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#90392

http://spiritolibero.blog.interia.pl/

i to jest właśnie piękne bo jest w pewnym sensie motorem napędzającym rozwój.
Rzecz w tym, żeby proces rozwoju i doskonalenia jednostki prowadził do rozwoju elit (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) a nie uprzywilejowanych kast żerujących na biedzie i tę biedę pogłębiających.
Wiem, że to prawie utopia ale na tym to polega.
Członek elity to ktoś o wysoce rozwiniętym poczuciu odpowiedzialności za państwo, społeczeństwo i każdego członka tego społeczeństwa. Tylko taka postawa daje legitymację do rządzenia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

SpiritoLibero

#90402

Spirito: "Tylko taka postawa daje legitymację do rządzenia." A niektórym się wydaje, że wystarczy szpicruta ;-)

KJW, na marginesie: w jakimś komentarzu użył Pan terminu "personalizm" opisując go jako zdolność do podejmowania samodzielnych decyzji w sytuacji niepełnego dostępu do informacji. Z tym trzeba jak mi się wydaje bardzo uważać, ponieważ personalizm w znaczniu chrześcijańskim (osoba ludzka jako naczelne dobro, że tak streszczę swoje mizerne pojęcie) jest prawdopodobnie cywilizacyjnym fundamentem "polskiego imperium". (A nawet jeśli nie, to i tak trzeba uważać, bo się robi niejednoznacznie.)

Pozdrawiam jednoznacznie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#90705

Krzysztof J. Wojtas
Chyba moje ujęcie jest jednak właściwe.
Personalizm - można powiedzieć - jest prawem indywidualnego kontaktu z Bogiem (Np. Modlitwy można kierować do Niego bezpośrednio, bez pośredników).
Przy takim ujeciu jest też indywidualna odpowiedzialność za podejmowane decyzje.
W systemach gromadnościowych decyzja jednostki musi być zgodna z zasadami obowiazujacymi w zbiorowości - inaczej dana jednostka stawia sie poza zbiorowością.
Decyzje są więc wynikiem przetransponowania woli zbiorowości na dana sytuacje, gdzie jednostka jest li tylko elementem pośredniczacym. Nie ponosi więc odpowiedzialności (pełnej) za podejmowane decyzje.

W sytuacjach braku wskazń ze strony zbiorowości - decyzje są wątpliwe. Często wystepuje uchylanie sie od ich podjecia.
W sytuacjach konfrontacji, gdy brak danych , typy gromadnościowe przegrywają walkę - zbyt duzo czasu potrzeba na analizę sytuacji i podjecie decyzji.

I jeszcze jedno - twierdzenie, że personalizm chrześcijański to widzenie w jednostce najwyższego dobra, jest wdrukowanym falszem.
jak widać postepy manipulantów medialnych mają wyniki.;-)))

Fakt, że trudno o poprawne rozróżnienia - trzeba to analizować.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#90708

Szanowny Panie Krzysztofie, widzę że jest między nami jakiś stwardniały guz, o który co i raz się potykamy! :-)

[quote]Chyba moje ujęcie jest jednak właściwe.
Personalizm - można powiedzieć - jest prawem indywidualnego kontaktu z Bogiem (Np. Modlitwy można kierować do Niego bezpośrednio, bez pośredników).[/quote]

Hmm? Nie rozumiem? Pana zdaniem na przykład w katolicyzmie jest inaczej?

Wydaje mi się, że jednak są to różne znaczenia dla tego jednego wyrazu "personalizm". Nic w tym złego, byle się nie pogubić.

[quote]twierdzenie, że personalizm chrześcijański to widzenie w jednostce najwyższego dobra, jest wdrukowanym falszem.
jak widać postepy manipulantów medialnych mają wyniki.;-)))[/quote]

Oczywiście, że mają! :-)

Drobna, być może nieistotna korekta - "osoba", nie "jednostka". Chociaż nie podejmę się precyzyjnego i logicznego opisania różnicy.

W czymże zatem Pana zdaniem personalizm chrześcijański widzi owo dobro?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Personalizm_chrześcijański

Pozdrawiam z namaszczeniem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#90718

...pozwolą,iż się wtrącę.
Pojęcie "osoby" związane jest ściśle z soborem nicejskim[sporem Atanazego z Ariuszem] i zarzutami o monoteizm chrześcijaństwa-podobno pomysł samego Konstantyna-lecz wydaje się to mocno naciągane.
A jednostka wiadomo-niczym;)

BV

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#90735

Szanowny Panie Chironie, wydaje mi się że odnoszenie w naszym kontekście pojęcia osoby aż do Trójcy Świętej to zbyt wiele.

Co do Trójcy - nie jest mi dane tego rozumieć, nie mówiąc już o doświadczeniu, więc obchodzę temat jak pies jeża. Niewykluczone, że tak ma właśnie być - żebyśmy sobie nie roili, że zrozumieliśmy Boga i to wystarczy.
A jak Pan to widzi?

O Soborze Nicejskim wiem w sumie tyle, ile teraz w kwadrans przewertowałem w sieci :-( Być może Pana nie zrozumiałem. Jeśli tak, to mam nadzieję jeszcze na jakąś podpowiedź, naprowadzenie...

Pozdrawiam wielorako.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#90919

Niedyspozycja związana z wiekiem, uniemożliwia mi odpowiedź-w pierwszej od bólu większego wolnej chwili-nie omieszkam odpowiedzieć- tematyka jest arcyciekawa.

BV

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#90947

Krzysztof J. Wojtas
Pierwsze pytanie;
właśnie katolicyzm , a szerzej - chrześcijaństwo, jest jedyna religią gdzie kontakt z Bogiem może być bezpośredni.
Chiny - tylko cesarz ma prawo składania ofiary, Hinduizm - bramini, Żydzi - kapłani i to wybrani, , bardziej spersonalizowane są Mahometanizm i Turańszczyzna, ale tam z kolei organizacja życia spolecznego jest gromadnościowa.
Personalizm jest oparciem życia spolecznego na jednostce,
ale w żadnym wypadku nie można twierdzić, że celem organizacji tego życia społecznego jest dobro jednostki.Bo definicja dobra w takiej cywilizacji jest związana ofiarowaniem części wolności na rzecz wspólnoty.
Obecnie sie to pomija - stąd błędne rozumienie wdrukowane w umysły ogłupionego społeczeństwa.
Subtelna sprawa.
Ale cała cywilizacja łacińska jest nejbardziej rozwiniętą i jednocześnie najłatwiej ją zniszczyć poprzez zachwianie któregoś z filarów. Tu tak właśnie jest.

Druga kwestia - łączy się z pierwszą.
To rozróżnienie : osoby i jednostki (akurat wyłapany został styk znaczeniowy niefortunny dla mojego toku myślenia), wprowadziłem celowo dla wskazania różnicy między systemami gromadnościowymi, a personalizmem.
W systemie gromadnościowym człowiek jest jednostką "masy" spolecznejra ma sie dostosować do wymogów i wykonywać zalecenia.
W personalizmie też winna wykonywać te funkcje, ale nie jako nakazane, a z racji świadomego rozumienia ich zasadności. Osoba jest partnerem a nie poddanym.

W czym widzi dobro personalizm chrześcijański?
To temat rzeka. Pewne wskazania zrobiłem. Część jest w opracowaniach seri "Cywilizacje" (wisi na S24 od blisko 3 lat - 5 notek).
Aż się boję to precyzować - zbyt wiele jest elementów niejednoznacznych, a zależnych od sytuacji. Trzeba samemu.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#90808

Nie no, panie Krzysztofie! :-) Zatem jednak się rozumiemy i zgadzamy.

Personalizm i dobro osoby ludzkiej to NIE jest dyktatura sprowadzonej do zwierzęcych popędów jednostki (bo to byłaby raczej wizja "nowej lewicy", prawda?). Zauważmy, że w personalizmie jest Bóg i to On porządkuje wszystko - nie Palikot.

Pozdrawiam ascetycznie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#90817

Krzysztof J. Wojtas
To się cieszę.
Bo chyba dziś już nie dałbym rady główkować - impreza rodzinna.
;-)))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#90819

I dlatego napisałem że Twoja koncepcja nie jest zła. Co więcej, jako że nic zbudowane na przemocy, kłamstwie obłudzie i oszustwie oraz opierające się na wykorzystywaniu bliźniego (już w samych założeniach) i jego upodleniu nie ostoi się długo i nie oprze próbie czasu. Stąd też już dziś widzę koniec tego "małżeństwa z rozsądku". Nie ma szans się utrzymać. Jak sam zauważyłeś różnice cywilizacyjne są zbyt duże. Przy czym nie sądzę by któreś z tych państw chciało pełnić rolę tła w "orkiestrze". Dlatego nawet konflikt pomiędzy nimi jest nieunikniony. Nie przeczę, że taki twór może przetrwać wiele lat tak jak poprzedni ustrój. I choć niewątpliwie poczyni spustoszenia jednak i tak nie ma szans na przetrwanie. Zatem tak jak powiedziałeś - szansa istnieje. A jest nią skupienie się na tak opluwanych dziś wartościach naszej cywilizacji. Tylko na prawdzie i uczciwości da się zbudować coś wartościowego i trwałego. A traktując na poważnie i dosłownie zalecenie :
"miłuj bliźniego swego jak siebie samego" nie będzie siły która będzie zdolna się oprzeć.
Bo nikt rozsądny nie będzie działał na swoją szkodę.
Zatem - powrót do "wartości" i "zasad", oraz skończenie z postawą milczącej akceptacji w konfrontacji z czymś co im przeczy (nawet z puszczaniem "perskiego oczka").
Im szybciej to zrozumiemy i zechcemy przyjąć do "wykonania i stosowania" tym lepiej.
Takie jest moje zdanie.
W. red

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

W. red

#90317