CZY RZECZPOSPOLITA MOŻE SIĘ PODNIEŚĆ ? cz.III

Obrazek użytkownika Jadwiga_Chmielowska
Blog

Oto trzecia część i ostatnia artykułu Janka Kowalskiego.
CZY RZECZPOSPOLITA MOŻE SIĘ PODNIEŚĆ ?

(cz. III) POKUSA PEŁNI WŁADZY.

Największym nieszczęściem dla narodu polskiego w momencie przełomowym około 1989 roku był brak rzeczywistych elit mogących poprowadzić Polaków do budowy nowego, obywatelskiego państwa. Jedyna grupa społeczna, która mogła wówczas zadania takiego się podjąć - inteligencja, była niestety tak ukształtowana przez system komunistyczny aby być niezdolną do twórczego działania w interesie całego narodu. Wszystkie próby uzdrowienia państwa podjęte przez grupy polityczne o inteligenckim pochodzeniu sprowadzały się do poprawy sytuacji jedynie własnej grupy. Zwykli ludzie mieli w tych przypadkach do odegrania jedynie rolę kibiców podziwiających spektakl z trybun. I w żadnym razie nie mieli się do tych wyrafinowanych rozgrywek mieszać. Tak było w każdym przypadku rządów nie komunistycznych czy to Bieleckiego, czy Olszewskiego, Suchockiej czy Buzka. Logika ich działania sprowadzała się do obsadzenia jak największej ilości stanowisk państwowych i zawładnięcia dzięki temu aparatem państwa. Ciągle nie sprywatyzowanego majątku było na tyle dużo, że pokusa zdobycia nad nim pełni władzy była nie do odrzucenia. Gdyby się to udało...?

Zamiast zatem zniszczenia dotychczasowego aparatu i budowy państwa obywatelskiego, Polacy musieli wziąć na swoje barki koszty budowy drugiego aparatu. Aha, i cieszyć się z tego. Ucisk od "swoich" nie przypadł do gustu zwykłym obywatelom, niemniej narobił wielkiego bałaganu w myśleniu o polityce, politykach i patriotyźmie. Bo chociaż efekt takiego działania "naszych" jest kwitowany przez rzesze Polaków słowami dosadnymi, większość z nas pogodziła się z takim stanem rzeczy. Przyjmując do wiadomości mądrość, że tak jest wszędzie i próbując poradzić sobie, jak za komuny, każdy na własną rękę.

-A wie książę, że we Francji nawet chłopi mówią po francusku - mówił w sztuce Gogola rosyjski arystokrata. Myślę, że zdanie to nie straciło nic z aktualności w przypadku myślenia polskiej inteligencji, i partii politycznych z niej się wywodzących, o zwykłych Polakach. Ciemni nie mówią po francusku, pardon: po angielsku. Czyż zatem można ich traktować inaczej niż w najlepszym wypadku z lekkim pobłażaniem. Ale żeby oddać im władzę rzeczywistego decydowania o państwie? O nie, to w ogóle nie wchodzi w grę. Dlatego też wszelkie dotychczasowe programy polityczne odwołują się do ludzi jedynie hasłowo. Symbole, okrzyki i zaklęcia mają za cel przyciągnąć głosy wyborcze. Mimo wszelkich prób z pomniejszeniem wagi wyborów jest to ostatnia instytucja kontroli obywatelskiej nad rządzącymi. Bez takiego narzędzia rządzący byliby już zupełnie bezkarni. W Polsce znaczyłoby to tyle, że plugawego porządku postkomunistycznego w ogóle nie da się zmienić. Postkomuniści mają w swoich rękach gospodarkę narodową, wojsko, policję i wszelkie tajne służby, wreszcie sądy w dużej mierze a zatem rzeczywiste instrumenty władzy. Jeśli zatem ktoś o demokracji wyraża się d****kracja, a jednocześnie uczestniczy w wyborach i nie ma w swoich rękach żadnej z sił, które wymieniłem powyżej, spełnia dla obozu władzy jedynie rolę użytecznego idioty. U mnie na wsi o takich ludziach mówi się "głupi mądrala".

Napisałem to co powyżej, aby raz jeszcze podkreślić, że z obozu dawnej opozycji inteligenckiej i solidarnościowej nie należy się spodziewać niczego dla Polski dobrego. W ciągu ostatnich 15 lat rzeczywistość społeczna zmieniła się jednak zasadniczo. Wykształciła się nowa grupa społeczna jaką są prywatni przedsiębiorcy. Tylko brak zorganizowania powoduje, że grupa ta na razie nie ma większego znaczenia. I nikt się z nią nie liczy, tak samo struktury władzy, jak i politycy chwilowo opozycyjni. Jeśli chodzi o sam system postkomunistyczny, od 1993 roku wprowadza się kolejne obciążenia prawno-fiskalne aby grupa ta nie umocniła się. Wzrost jej bowiem, a następnie świadome zademonstrowanie własnych interesów w postaci zorganizowanej siły politycznej doprowadziło by do nieuniknionej konfrontacji. System władzy po roku 1989 w przeważającej mierze oparty jest na strukturze administracyjnej, a zatem podległości organizacyjnej w stosunku do układu władzy. Tego typu organizacja zarządzania państwem skutkuje z jednej strony niemożnością zmiany układu władzy czyli sukces postkomunistów, z drugiej jest organizacją kompletnie przestarzałą. I w dzisiejszych warunkach światowych gwarantuje zacofanie państwa i degrengoladę narodu. Drugim sposobem ograniczenia wzrostu warstwy przedsiębiorców jest stworzenie administracyjne fasadowych struktur reprezentujących rzekomo interesy przedsiębiorców. Struktury te kanalizują ewentualny opór ze strony przedsiębiorców przed systemowym niszczeniem. Problem tu polega na zaciemnieniu starego, jeszcze komunistycznego podziału na przedsiębiorców i przedsiębiorców koncesjonowanych, swoich. Myślę, że nazwa towarzysz-biznesmen (tawarisz-bizniesmien), chociaż rusycyzm, najbardziej oddaje rzeczywisty charakter niektórych. I demonstruje rzeczywiste źródło ich sukcesu - umocowanie w strukturach władzy. Prawdziwi przedsiębiorcy, którzy swoją firmę rozwijają w oparciu o konkretne potrzeby muszą, aby przetrwać, spod władzy towarzyszy-biznesmenów się wyzwolić.

Wróćmy do historii, której tyle miejsca poświęciłem w dwóch poprzednich odcinkach. Jest dla mnie jasne, że jedynym sposobem naprawy Rzeczpospolitej jest powstanie ruchu obywatelskiego grupującego rzeczywistych przedsiębiorców i artykułującego wyraźnie swoje postulaty. Jeśli chodzi o postulaty, rzecz jest prosta. Podobnie jak to było z drobną i średnią szlachtą 500 lat temu, pierwszy musi głosić wymóg ustanawiania prawa służącego interesom całej grupy i jego egzekwowanie. Postulat drugi w nawiązaniu do egzekucji dóbr, sprowadza się do przejęcia decydowania o majątku narodowym i pilnowaniu, żeby żadne prywatne ręce go nie rozkradały. A zatem postulaty już mamy. Jeżeli zaś chodzi o strukturę ruchu drobnych i średnich przedsiębiorców, przede wszystkim musi wykluczać członkostwo fikcyjnych przedsiębiorców, robotników i inteligentów. Sama organizacja zaś musi być nastawiona na osiągnięcie postulowanych celów. I chociaż na pozór brzmi to skomplikowanie, w rzeczywistości jest to dla przedsiębiorców, którzy tworzyli i rozwijali firmy, i których cechuje wrażliwość społeczna, sprawa prosta.

I na koniec jeszcze jedno. Ruch taki nie rozwinie się bez zdecydowanego lidera, wywodzącego się z łona rzeczywistych przedsiębiorców, który na dodatek dorobił się niezależności finansowej na tyle, aby nie musiał dorabiać się na polityce. Póki zatem rząd nie stłamsi całkowicie przedsiębiorców, szansa na podniesienie Rzeczypospolitej z upadku istnieje. A czy wszystkie potrzebne czynniki zejdą się do kupy i kiedy, tego przewidzieć nie sposób.

Jan Kowalski

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

pobożne życzenie...

...

a w tle słychać rechot historiii...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

... to przyjemne czasami żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi...

#98787

co tu gmerać z ruchami .
Przyzwoitej "generalki " naród nie zrobił w czas żałoby .

wiadomo LIDER- musi być :))))))))))))(nowy?)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#98790

Wrocławski Komitet liczy już sporo ponad 1000 Członków. Działamy od 14 maja 2010 a po drugiej turze wyborów nastąpiła jeszcze intensyfikacja naszej aktywności. W swoich szeregach mamy już Patriotów z całej Polski, a nawet z zagranicy. Powstają już nawet zaczątki nowych oddziałów.

Zapraszamy dla Polski:

http://www.wroclawskikomitet.pl/komitet/historia/item/42-wroc%C5%82awski-komitet-nie-przestanie-dzia%C5%82a%C4%87-dla-polski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#98819

jeśli stare kobity ( PATRIOTKI) się przydadzą "W swoich szeregach mamy już Patriotów z całej Polski" idę !!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

prowincjuszka

#98830

Krzysztof J. Wojtas
Od dawna ciągle pojawiają sie notki, gdzie przeprowadzana jest, lepiej, lub gorzej, diagnoza stanu.
Natomiast brak jest jakiejś rozsądnej myśli tyczacej przyszłości.
Jeśli już to typu - powinno się, należy zrobić to i to, tacy to a tacy powinni, i tp, itd.
Nawet nie chcę analizować tego tekstu, ale wskazanie na klasę średnią jest bzdetem. Obecnie brak jest takiej klasy, a jej resztki to "dorzynane watahy" - walczace o przetrwanie.
Porównanie z działami traktujacymi o ekonomii wskazuje, że te grupy (średnie firmy) są właśnie wykupywane przez kapitał obcy.
I to ma być droga wyjścia?

Proponuję zastanowienie się nad tym. Także droga wskazywana przez PiS - to błędny kierunek, bez dalekosiężnej perspektywy.
No, upadek narodu (agonia) przedłuży się o kilkanaście lat.
Dlatego sugeruję przeczytanie i rozważenie moich ostatnich notek.
I wniosków.
To wydaje sie być jedyna droga.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#99031