Wydutkany Sikorski

Obrazek użytkownika MD
Kraj

Niezalezna.pl poinformowała, że władze Białorusi wycofały się z projektu budowy elektrowni wespół z Holdingiem Jana Kulczyka w miejscowości Zelwa. Śledząc pobieżnie sekwencję wydarzeń z relacji polsko-białoruskich w czasie urzędowania Radosława Sikorskiego na stanowisku szefa MSZ wyłania się nader przykra dla nas rzeczywistość.
Ten przystojny ponoć minister prowadził politykę zmierzającą do zbliżenia z reżimem Łukaszenki za wszelką cenę. Nie liczył się przy tym interes Polaków na Białorusi. Łukaszenka mógł i może nadal swobodnie, a nawet ostentacyjnie, represjonować Związek Polaków na Białorusi. Szef naszej dyplomacji zapomniał całkowicie, iż Polska może w Europie Środkowo-Wschodniej prowadzić własną politykę. Nawiązując kontakty z reżimem Łukaszenki zasłaniał się uzgodnieniami z dyplomacją UE i prezydencji francuskiej. Zapomniał, że to Polska powinna być ekspertem w dziedzinie stosunków Europy ze Wschodem. Całkowicie zaprzepaścił mozolnie ale konsekwentnie budowane przywództwo Polski w tej części Europy przez Śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Jedynym realnym interesem, który przy okazji ocieplenia relacji polsko-białoruskich miały być, widocznie, inwestycje Jana Kulczyka w energetykę naszego wschodniego sąsiada. Wspólna wizyta ministrów dyplomacji Polski i Niemiec miały widocznie zabezpieczyć tę inwestycję w zamian za poparcie dla dyktatora, który "wielkodusznie" miał przeprowadzić demokratyczne wybory. Gdyby się powiodła ta gra otrzymalibyśmy "coś" na otarcie łez po klęsce w sprawie Gazociągu Północnego na Bałtyku. Niestety, zamiast "otarcia łez" mamy kolejną klęskę. Łukaszenko wycofał się z umowy z Kulczykiem a przystąpił do projektu budowy elektrowni atomowej w miejscowości Astrawiec w "kooperacji" z pułkownikiem Władimirem Putinem. Jakiś komentarz? Myślę, że zbyteczny.
Coś w tym procesie zaskoczyło szefa naszej dyplomacji? A może to wszystko skrupulatnie zaplanował? Jak ktoś może to niech go o to zapyta...

Ocena wpisu: 
Brak głosów