Czy możemy być wolni?

Obrazek użytkownika MD
Kraj

Sytuacja naszego kraju jest w dużej mierze wypadkową polityki i siły Niemiec i Rosji. Okresowo do tego duetu dołączały takie państwa jak Turcja, Szwecja czy Austria. Skuteczny sojusz tych państw dochodził do skutku przy naszej nieudolności, bierności a nawet wsparciu zdrajców z naszego kraju. Obserwując poczynania rządzących od 1989 roku trzeba stwierdzić, że żyjemy w czasach nadzwyczaj dobrej koniunktury międzynarodowej. Ponieśliśmy poważne straty w dziedzinie samodzielności polityki zagranicznej i wewnętrznej, obronności kraju. Bardzo groźna jest machina propagandowa zwana dla niepoznaki "wolnymi mediami". Znaczna część społeczeństwa została ogłupiona i uzależniona od tejże propagandy. Mimo tego mamy relatywnie duże pole do działań na rzecz niepodległości.

Pewnie, że chcielibyśmy aktywnie uczestniczyć w realnym sojuszu z Węgrami Victora Orbana, Gruzją Micheil'a Saakaszwilego i pracować na rzecz powiększania się wspólnoty wolnych narodów. Próbujemy to robić. Kluby Gazety Polskiej, Rodziny Radia Maryja, Marsze Pamięci, Marsz Niepodległości. Wydawało się po tragedii smoleńskiej, że znacznej części społeczeństwa spadły łuski z oczu i niemożliwa jest reelekcja ferajny Tuska. Wydawało się, że zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki. Potem rozczarowanie a nawet przygnębienie. Ale czy to pierwsza porażka w naszych dziejach?

Pierwsza Kompania Kadrowa ruszająca do Kongresówki miała wywołać wielki zryw narodowo-wyzwoleńczy społeczeństwa polskiego w przeciwko Rosji. Co czuli wówczas młodzi żołnierze Józefa Piłsudskiego nietrudno się domyśleć. Przecież w ich przekonaniu nie można było czekać na lepszą sytuację międzynarodową. Z perspektywy też trudno żałować tej porażki. Czy wykrwawiony w 1914 roku zabór rosyjski byłby w stanie dać tyle samo żołnierzy w 1920? Nie można też było oczekiwać że w 1918 roku społeczeństwo tak zdecydowanie stanęłoby przy Naczelniku Państwa, gdyby ten z założonymi rękami przyglądał się rozwojowi sytuacji przez poprzednie 4 lata. Nie byłoby Polski w 1918 roku gdyby nie działalność obozu narodowego Romana Dmowskiego, gdyby nie ruch ludowy i Wincenty Witos i wreszcie gdyby nie socjaliści z Igancym Daszyńskim. Trwali oni w wytężonej pracy na rzecz odbudowania Polski niezależnie od koniunktury doświadczając nadziei i przeżywając rozczarowania. Zdołali wywalczyć Polskę. Na ich sukces ofiarnie pracowały też poprzednie pokolenia, którym nie było dane poznać smaku niepodległości.

Chcielibyśmy już jutro, no może najdalej przy najbliższych wyborach, wyrzucić na śmietnik historii całą Partię Obywatelską jej formalne i nieformalne przybudówki wraz z całą niechlubną spuścizną PRL-u. I co potem? Może rozejść się do domów....? Wolność to nie jest chwila, przełom. Czy gotowi jesteśmy nie tylko zdobyć niepodległość, ale  utrzymać ją i nieuszczuploną  przekazać następnemu pokoleniu? Sądząc po reakcjach społeczeństwa na skandaliczne bzdury jakie przy pomocy przekaziorów wciska prokuratura i osobiście Donald Tusk, należy nastawić się raczej na dłuższą pracę na rzecz wolności niż na natychmiastowy sukces.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Jest z Historii prawda niepodważalna.
Umiesz liczyć =licz na siebie.
Wtedy i tylko wtedy stawaliśmy się silnym Państwem,
kiedy nie oglądaliśmy się na innych, a swoje prawa
egzekwowaliśmy siłą i konsekwencją.
Teraz nadszedł taki czas, aby przypomnieć sobie,
do czego mamy zęby a do czego jest przedziałek
na d.pie.
Dla niewtajemniczonych:
Zęby - aby było co zacisnąć.
Przedziałek - aby miał którędy pot spływać.
Czas wybrać, czy pozostaniemy Polakami, czy tylko
politpoprawnymi bezkręgowcami.
I to nie jest tak, że "nic nie możemy, bo jesteśmy słabi".
Mózgi mamy nadal, a to broń potężniejsza od rakiet
i czołgów.
Bo broń też ktoś kiedyś wymyślił...
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Tylko ta myśl ma wartość, która przekona kogoś jeszcze

#312400