Czy Gowin próbuje myć Etiopa?

Obrazek użytkownika MD
Kraj

Podjęta próba publicznej dyskusji o rzekomej potrzebie zmian w Platformie Obywatelskiej przez Jarosława Gowina przypomina "naprawianie" Prawa i Sprawiedliwości przez Pawła Poncyliusza i jemu podobnych. Ale tylko pozornie. Nikt bowiem otwarcie i publicznie nie kwestionuje przywództwa Donalda Tuska ani nie próbuje na jego osobę zrzucić winy za niskie notowania PO jak to miało miejsce w odniesieniu do Jarosława Kaczyńskiego.

Odnosząc się do zawartego w tytule zwrotu kilka słów wyjaśnienia. Tytuł zaczerpnięty z pamiętników zmarłego w XVII wieku Stanisława Albrchyta Radziwiłła kanclerza wielkiego litewskiego. Zwrot mycie Etiopa, językiem poprawności politycznej mycie czarnoskórego, oznacza daremne wysiłki w sprawie, której nie można nic zdziałać. Takiego właśnie wysiłku w mojej ocenie podjąłby się Jarosław Gowin gdyby rzeczywiście usiłował zmienić PO na ugrupowanie faktycznie obywatelskie. Platforma Obywatelska utworzona została po to aby skanalizować prawicowe nastroje powstałe po blamażu rządów SLD, których ukoronowaniem była afera Rywina. W zasadzie człowiek idący do urny w 2005 roku miał problem we wskazaniu różnic między PO a PIS. Zresztą ich powyborcza koalicja była niemal pewna co tym bardziej nie zachęcało do poszukiwania różnic ani też do refleksji czemu funkcjonują tak wizerunkowo podobne do siebie dwa ugrupowania.

Przyglądając się jednak genezie PO bez większego trudu można dostrzec, że w gronie jej założycieli aż roi się od funkcjonariuszy tajnych służb peerelowskich. Że w kierownictwie partii dominują ludzie, którzy dość konsekwentnie trwają w układzie okrągłostołowym. To przecież Donald Tusk był jednym z tych, którzy obalali rząd Jana Olszewskiego. To w gronie jego dawnego Kongresu Liberalno-Demokratycznego ukuto hasło, że pierwszy milion trzeba ukraść a określenie tego środowiska mianem "aferałów" dość dobrze oddawało charakter ugrupowania. Jak zatem z czegoś takiego mogła wyrosnąć partia, która miała zmieniać Polskę po katastrofalnych rządach Millera? Z perspektywy doskonale widać, że przybranie podobnych do Prawa i Sprawiedliwości haseł było celowym zabiegiem aby wstrzelić się w nastroje społeczne, osłabić wynik PIS i ocalić układ zrodzony przy okrągłym stole.

Czemu zatem Jarosław Gowin chce nagle zmieniać to ugrupowanie sięgające rodowodem do 1989 roku i konsekwentnie trzymające się tej samej linii? W pierwszej kolejności odrzucam możliwość, że nagle Jarosław Gowin "przejrzał na oczy", zobaczył błędy swojej partii i usiłuje z nimi coś zrobić. W tym przypadku skończyłby w najlepszym razie jak Jan Rokita. Mogłoby mu się też przytrafić sporo innych nieprzyjemnych rzeczy takich jak; jakiś majątek niewiadomego pochodzenia, nieprawidłowości w szkole, której jest rektorem, ewentualnie jakaś kochanka. Wachlarz metod ludzi pociągających za sznurki w tej partii jest dość spory. Nic z tych rzeczy pana Gowina nie spotkało. Bryluje z miną zatroskanego cierpiętnika w prawie wszystkich mediach.

Pozostaje więc wariant gry na spółkę zarządzającą Platformą. Uwydatnienie "mocnego" i jednocześnie "trochę prześladowanego" "konserwatywnego skrzydła" PO jest próbą osłabienia Prawa i Sprawiedliwości. Konserwatywne skrzydło PO to oczywista mistyfikacja. W mediach zrobiło się o nim głośno dopiero gdy wizerunek PO zaczął się sypać i po fiaskach operacji utworzenia jakiegoś "PIS-u bez Kaczyńskiego". Podobnie jak kiedyś Poncyliusz, czy Kluzik-Rostkowska obecni "konserwatyści" PO cieszą się przychylnością "zaprzyjaźnionych" mediów.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Otóż cechą charakterystyczną ugrupowań politycznych od 1989 roku są stałe skłonności do secesji z nich mniejszych lub większych grup. Wyjątkiem byli tzw postkomuniści do czasu gdy okazało się, że znalazło się inne ugrupowanie, które może rządzić Polską bez zrywania pozostałych jeszcze więzów z Moskwą. Tym ugrupowaniem jest PO i tej partii też jak dotąd rozłamy nie dotyczą.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Każdy dyktator ma kogoś w swojej formacji,co będzie chciał go wygryzać,i tak u platfusów będzie,i liczę na rozłam,oraz nie mogę wykluczyć,że te widowisko jest na POkaż,w celu POkazania lemingom,jaka siła drzemie w ryżym,a Gowin świadomie gra tego niedobrego policjanta.

Banda ryżego nawet brzytwy się złapie,jeśli to POzwoli być dłużej przy władzy,a pijawki z PSLu do POmogą.

Za duże są profity z tego tytułu,by banda tak dobrowolnie z tego zrezygnowała,oraz strach przed karą.

Jeszcze długa droga z wybojami przed nami,zanim te ścierwa pokonamy.

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#360198

Albo w ostatecznym rozrachunku to Gowin okaże się tym "dobrym policjantem" w sytuacji gdy Tusk zostanie wymieniony na kogoś innego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#360200