Prosta rada, jak wykończyć dziada!!!

Obrazek użytkownika Warszawa1920
Blog

A właściwie rady. Ale od początku.

 

Zapewne każdy z nas, po wielokroć, tutaj, na Niepoprawnych, zastanawiał się nad celowością, sensownością naszego tu pisania. Bez dwóch zdań: każde takie „zastanawianie się” musi się skończyć konkluzją, że warto, że trzeba, że należy. I świetnie. Nie można nie pisać. Po prostu. Tym niemniej, nikt i nic nie zwalnia nas z obowiązku popatrzenia szerzej, poza „niepoprawne” podwórko. Chodzi o realny wpływ na sytuację w Polsce. I o to, CO z pisania na prawicowych portalach wynika. Od razu zastrzeżenie: jestem więcej niż pewny, że bez tych portali rezultaty wyborcze Jarosława Kaczyńskiego oraz Prawa i Sprawiedliwości, czy liczebność demonstracji przechodzących od jakiegoś czasu przez Polskę w obronie prawdy, wolności i suwerenności, byłyby dostrzegalnie niższe. Równocześnie jednak, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że tego rodzaju teksty trafiają do Polaków I TAK JUŻ PRZEKONANYCH. I że np. Niepoprawni stają się poniekąd publicystyczną kroniką zdrady Ojczyzny przez aktualną władzę, z nadzieją, że punkty z tej kroniki niedługo staną się elementami aktu oskarżenia tej władzy przed Narodowym Trybunałem Stanu. Czy jednak – na co dzień – kronika ta, tak pisana, może kształtować postawy obywatelskie Polaków SPOZA naszego grona? Czy może spowodować, że – krótko mówiąc – jeden z drugim leming zagłosuje na PiS, a przynajmniej w ogóle nie pójdzie na wybory lub, jak pójdzie, chociaż nie zagłosuje na PZPR-O?

 

Jest taka piękna pieśń Andrzeja Kołakowskiego, ma tytuł „Puszcza”. Opowiada o drzewach. O drzewach, jak Polakach. Czy i my mamy pozostać, jak to „wojsko do boju gotowe”, jak ta „szlachta zebrana na wiec”, w której jednak „gardłach zdrewniałych stężały słowa” i której „nogi zbyt słabe by biec”? Ile jeszcze w nas wiary, by nie tylko „stać”, ale także „zbuntować się”, ale także „walczyć”? Czy wciąż mamy zadawać sobie te pytania, i innych podobnych jeszcze więcej, czekając, co się stanie „samo z siebie”? Pisać zacna rzecz, cóż z pisania jednak, gdy celem jego staje się mieć materiał na blogonowelę? Może i o dziejach honoru traktującą, czyż to jednak argument? Po tragedii wojny obronnej 1939 r. nikt nie czekał, 26 września, już godzinę po odprawie dowództwa obrony Warszawy, na której zdecydowano o kapitulacji Stolicy, gen. Michał Tokarzewski – Karaszewicz zgłosił u gen. Juliusza Rómmla propozycję utworzenia konspiracyjnej organizacji wojskowej.

 

 

 

Za komuny ludzie nosili oporniki w klapach, a czas między 19.30 i 20 spędzali na spacerach, tak by pokazać, że NIE OGLĄDAJĄ Dziennika telewizyjnego. Nasze możliwości działania, zaiste, większe chyba nie są. Chociaż? Mamy Internet. To niemało. Można nim na przykład wywołać przewrót niszczący dotychczasową władzę. Czy potrzeba nam aż rewolucji?

 

Perspektywy zmiany władzy – oprócz projektu pt. „Likwidacja kolaborantów, agentury i funkcjonariuszy bezpieki” – dziś ograniczają się, jak mi się zdaje, do inicjatyw obywatelskiego nieposłuszeństwa. Chociaż, na tem przykład, nie płacenie abonamentu, jak najbardziej chwalebne, nie jest bynajmniej działaniem „pisowskim”, ale, jak najbardziej, rządowym, „platformianym”, bo ogłoszonym przez samego führera z Gdańska. Takich jednak inicjatyw można wykoncypować niemało. Generalnie chodzi o takie akcje, które, z jednej strony, ujawnią nasze istnienie i nasze poglądy w warunkach „bliskiego otoczenia”, z drugiej zaś dadzą jakiś asumpt do frasunku w tym otoczeniu. Niech się lemingi zaczną w niepokoju zastanawiać, że świat może nie składa się tylko z ich tępego przekonania o prawdzie słów, w których Tusk z Komorowskim kolejną katastrofę ogłaszają kolejnym sukcesem Partii i Społeczeństwa.

Myślę sobie, że – gdyby znalazł się jakiś „wytwórca” – z dużym zainteresowaniem „odbiorców” spotkałyby się banery, nazwijmy je, roboczo, balkonowe. Moglibyśmy na nich, na stałe!!! nie tylko od święta, ogłosić światu, na przykład, że Tusk kłamie, po prostu. Albo że Smoleńsk to nie był wypadek. Lub, lecąc osiedlowym slangiem – Jarek jest ziomalem. Głosuję na niego. A z wyższego „C”: Kocham Polskę, moją Ojczyznę! Tu inwencja może być przebogata. Ważne, żeby urbi et orbi wykrzyczeć, że NIE ZGADZAMY SIĘ. I żeby ten krzyk zawisł w przestrzeni.

Oczywiście, wciąż warto promować wywieszanie Polskiej flagi. Nie tylko z okazji takiego święta, jak jutrzejsze – 2 maja. Może jednak warto by zaistniała ona jako stały elementem wystroju balkonu. Jak kwiaty. A przy szczególnych okazjach, narodowych świętach i rocznicach, wywieszać dodatkowo wersję „galową”.

Idzie lato, jest coraz upalniej, to czas koszulek. A taka koszulka to również świetna „powierzchnia reklamowa” dla tak oczywistych, a „dziwnie się nie przebijających” idei, jak Popieram PiS, Czytam prawicową prasę, czy Prawda? Na prawicowych portalach, i tzw. wice wersja – np. Nie oglądam WSI24, Nie czytam Wyborczej albo Jarosław to polskie imię, a Donald?. No i tu, rzecz jasna, pełne pole do rozwoju krótkich form literackich. Może w środowisku Niepoprawnych znajdzie się ktoś, kto podejmie ten temat na odcinku „wdrożeniowo – produkcyjnym”? Wszak koszulki już tu funkcjonują, ale – z tego, co wiem – chyba raczej nie „hasłowe” (jedynie z logo portalu). Jestem przekonany, że za rozsądną cenę, po ustaleniu co znaczy „rozsądna” ..., tego rodzaju produkty znajdą wielu nabywców.

 

Najważniejszą jednak sprawą jest nasza postawa wobec łże-mediów. Zniszczenie tego imperium kłamstwa to absolutna podstawa dalszego myślenia o sukcesie. Nie jesteśmy tu bezbronni. I to wcale nie poprzez możliwość tworzenia „drugiego obiegu” informacyjnego. Trudno jednoznacznie stwierdzić, że ogłoszenie przez środowiska skupione wokół „Gazety Polskiej” i portalu „Niezależna.pl” bojkotu „Wiadomości” TVP, wymusiły w końcu, po tygodniu!, wyemitowanie w tym rządowym „komunikatorze” jakichś koncesjonowanych informacji na temat Wielkiego Wyjazdu na Węgry. Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że delegaci platformy w TVP, pełniący tam dla niepoznaki różne „biznesowe” funkcje, w sytuacji niespotykanej dotychczas zapaści finansowej tej telewizji, mogli się przerazić tym, że niemała wszak liczba czytelników wspominanych prawicowych mediów, rzeczywiście zniknie sprzed odbiorników telewizyjnych w porze emisji „Wiadomości”. No, a wtedy wartość tego czasu antenowego, dla potencjalnych reklamodawców, dostrzegalnie spadnie. Bydło nie jest tylko dostawcą mięsa, w granicach ustalonych swego czasu przez Hansa Franka powinno też potrafić zapoznać się z treścią reklamy i zakupić wskazany przez autorytet moralny produkt.

 

Nikomu nie trzeba chyba tutaj tłumaczyć, że jedynym autentycznym celem w działaniu tych wszystkich meNdialnych mafii z Czerskiej, Domaniewskiej (tak samo lisie Newsweek i Wprost), Ostrobramskiej, Słupeckiej (gnidowa Polityka), Wiertniczej, Woronicza, czy Żurawiej (gadzinowe Radio Zet) – kolejność alfabetyczna (choć „zasługi” Czerskiej są rzeczywiście pierwszoplanowe) – pozostają pieniądze. Można, oczywiście, wskazywać i na względy ideologiczne, a precyzyjnie rzecz ujmując: antypolonizm, ale jest to – poza skrajnymi komunistycznymi totalistami pokroju michników, pacewiczów, stasińskich, żakowskich, sierakowskich, czy paradowskich – w mojej przynajmniej opinii zjawisko wtórne. Rozumiem przez to, że dla takich liczniejszych gnid, jak lis, wołek, olejnik, durczok, kraśko, wielowieyska, kuźniar, baczyński, morozowski, bater, pochanke, werner, gugała, czarnecki, michniewicz, kolenda – zaleska, wroński, machała, kajdanowicz, czyż, miecugow, janicki, grass, czy inny pałasiński (żeby wymienić tylko „wzorce” reprezentatywne dla całej tej parszywej bandy), można zrobić wszystko dla kariery. Włącznie ze szkalowaniem polskich wartości. Włącznie z wyszydzeniem najbardziej elementarnych odruchów człowieczeństwa – potrzeby sprawiedliwości, a nawet uczczenia pamięci po najbliższych, którzy oddali życie na służbie Ojczyzny.

 

Nie ma się co łudzić, że typy wymienione powyżej, i całe czeredy innych dworaków [sic!] liżących łapy różnym „twórcom mediów” rodem ze wsi i Stowarzyszenia Biograficznego, kiedykolwiek szczerze zapałają miłością do Polski. A już szczególnie wykluczyć trzeba możliwość ich przejścia „na służbę” prawdy, sprawiedliwości i wolności. Oraz zrozumienie przez nich czym jest niepodległość i suwerenność. To twory komunistycznej, a w najlepszym przypadku postkomunistycznej inżynierii propagandowej. Nikt z nich nie jest zdolny do samodzielnego myślenia, są przyzwyczajeni, że zanim wejdą do studia, otrzymają instruktażowego sms`a, a tezy, przesłane rano z wydziału propagandy Matki Partii, platformą zwanej, to dogmaty. Resztę uzupełni tekst z promptera. Zresztą ich wskaźnik nasiąkalności cynizmem, arogancją, manipulacją, kłamstwem, złą wolą, zwykłą głupotą wreszcie, już dawno przekroczył stany zalewowe. Całe ich to rzekome „dziennikarstwo”, cały ich ten niezwykły profesjonalizm, sprowadzają się do prymitywnego opierania wszelkich możliwych rozumowań na jednej konstrukcji, tak wyrafinowanej, jak grabienie liści. Wszystko, co „od” platformy – jest dobre, wszystko, co „od” PiS – gówniane (wersja złagodzona: pisuarowe). Wszędzie tam, gdzie pojawia się przymiotnik „prawicowy”, „patriotyczny”, „polski”, a już zwłaszcza „katolicki”, to automatycznie oznaka nazizmu, faszyzmu, obozy koncentracyjne, holocaust i wojna z Rosją. Z drugiej strony, pojawienie się określenia w rodzaju lewicowy, unijny, ponadnarodowy, świecki, znamionuje dla nich Mount Everest intelektu, sprawiedliwość społeczną (bo nie może być przecież po prostu „sprawiedliwość”!), niezmierzone horyzonty rozwoju wszelakiego oraz, wśród ludzkości (nie dzielącej się już na żadne tam, z natury wszak opresyjne, narody), dobro, wszelką pomyślność i wolność od chorób nawet.

 

Można zapomnieć o dialogu z dzisiejszym światem „wiodących” mediów polskojęzycznych. Można jednakowoż spróbować ten świat neutralizować. I to poprzez, ni mniej ni więcej, ale komunikację. Ale komunikację szczególną. Bo do ludzi ów świat zamieszkujących dociera tylko jeden komunikat: ograniczymy wam dopływ gotówki, a jak dobrze pójdzie, to doprowadzimy do tego, że w ogóle utracicie cash flow.

Przestańmy zatem ten moralny ugór użyźniać owocami naszej pracy. Nie tylko nie kupujmy tych dzisiejszych spadkobierców takich gigantów prawdy medialnej, jak „Völkischer Beobachter”, „Das Reich”, „Der Stürmer”, „Правдa”, „Советская Белоруссия”, czy inne „Rénmín Rìbào”. Chociaż to wezwanie traktuję bardziej rytualnie, bo przecież na Niepoprawnych są ludzie przytomni, a tacy nie płacą komuś za robienie z nich idiotów. Ale spójrzmy na telewizje. Na tamtejszym „rynku” jest właśnie dokładnie taka sytuacja: płacimy za nazywanie nas ciemnotą. Ktoś kiedyś gdzieś, bowiem, ustalił, że jest OCZYWISTE, żeby w KAŻDYM pakiecie programowym jakiegokolwiek dostawcy takie gówna, jak tvn-y i polsat-y były podstawowe i integralne. I my się na to godzimy!

Owszem, należy spytać: Ale co my możemy z tym zrobić? Możemy nic, ale możemy też spróbować. Radio Tirana czuje się dobrze, gdy nikt nie zadaje zbędnych pytań.

Odpalmy kliencki ruch obywatelski „za stworzeniem nowych pakietów telewizyjnych”, pakietów NIE ZAWIERAJĄCYCH TVN, TVN24, POLSAT, POLSAT NEWS, TVP INFO i tym podobnych. Nie gódźmy się na pakiety uboższe, ale przez ubytek tego rodzaju kanałów, jak Disco TV We Wsi Dziś, czy inny MTV VIDEO HD MAXI SUPER PREMIUM! Dlaczego mamy płacić za coś, czego mso-highlight:yellow">NIE POTRZEBUJEMY? Tak!!! Czy nasze negocjacje z tymi różnymi upc-ami, aster-ami i innymi vectra-mi muszą polegać na dyskusji o tym, czy chcemy dodatkowe 4 kanały sportowe nadające non – stop bilard, względnie ligę belgijską? Może jednak POWINNIŚMY MÓC zgłosić prawo do NIE OGLĄDANIA współczesnych wydań Dziennika WRON-y? Czemu nie możemy wybrać pakietu składającego się z TV Trwam, no i, jeśli jest konieczny drugi kanał, Zen TV? Dziś żaden z tych dostawców w ogóle się nie zastanawia nad innym sprofilowaniem swoich pakietów telewizyjnych. Kiedy jednak pojawi się ileś tam tysięcy klientów „na starcie” pytających o tego rodzaju możliwości, jeden z drugim „inżynier produktu” u tzw. operatora telekomunikacyjnego zacznie się zastanawiać, co jest grane. A już komunikat pod tytułem: „Jeśli nie dajecie takiego wyboru, żegnam!”, będzie dla nich wystarczająco zrozumiały.

Mam, oczywiście, pełną świadomość, że operacja pod kryptonimem „Telewizja – tak, ale bez tvnów” jest długofalowa i wcale nie musi przynieść pozytywnych rezultatów. Spróbować chyba jednak warto. Natomiast publiczne ogłoszenie bojkotu określonych stacji lub chociażby ich programów, jest pod każdym względem proste. Po pierwsze, właściwie można go zrealizować natychmiast, po drugie, można go zwizualizować, zwyczajnie odmawiając uczestnictwa w takich programach (lub chodząc po mieście w koszulce ze stosowną deklaracją!). A, doprawdy, nie rozumiem czasem po cholerę politycy PiS chodzą na te seanse zakłamania i nienawiści precyzyjnie ukierunkowanej, w WSI24, czy innym badziewiu. Po trzecie wreszcie, i to jest sedno zabawy, bardzo szybko taki ITI odczuje ów bojkot. Co, jak co, bowiem, ale badania konsumenckie prowadzone dla potrzeb rynku reklamowego są wiarygodne, a z nich „za moment” będzie musiało wynikać, że dotychczas „target populacyjny” dla reklamy, załóżmy, maści na zmarszczki za uszami, osiągano bez problemu „w okolicach” jednego wydania „Faktów po faktach”. Teraz zaś na ten sam wynik trza tyrać przez dziesięć odcinków „Na Wspólnej”. I takie coś do nich przemówi. Chyba, że już sami uwierzyli we własną propagandę sukcesu i zrobią z prowadzącymi te badania to, co bohater dowcipu, oskarżony Jankiel Moskiewskier, sławny kieszonkowiec i kasiarz, który na żądanie sędziego, by podał imię i nazwisko wspólnika z ostatniego włamania, odrzekł: – Wysoki sądzie! Tym razem działałem na własną rękę, bez wspólnika. Zwolniłem go, bo okazał się nieuczciwym człowiekiem!

 

Nie ukrywam, że po cichu liczę na odzew, a szczególnie na „organizację” tego rodzaju pomysłów na różnych nieprawomyślnych falach. Nic się bowiem nie uda, jeśli nie będzie nas „miliony”. Ale też nasze indywidualne potencje są trochę, jak siła owej tablicy, którą przy bramie do swojej posesji powiesił pewien zacny Polak przed ostatnimi wyborami. Zapoznali się z nią okoliczni mieszkańcy i przejeżdżający (jak ja) mimo drogą. To już dużo. Była w okolicy jedna i lokalnie swoją rolę spełniła (w wyborach PiS osiągnął tam blisko 50%, ponad dwukrotnie dystansując platformę). Żeby jednak wygrać wybory w całej Polsce takie tablice powinny pojawić się przynajmniej w co trzecim polskim domu. 

 

 

Z hymnem powstańczym, idźmy naprzód! Wiarę zawsze, a przynajmniej czasami, wspierając narodowym „pomyślunkiem”.

 

 

O Polsce warto myśleć. I dla Niej pracować. 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Tak gwoli mojej oceny sytuacji z TVP.

Sądzę, że rządząca PO ma gdzieś tą telewizję. I wcale, wbrew pozorom, nie będzie zabiegac o jej utrzymanie. To raczej jest inicjatywa tych wszystkich prezesów, rad nadzorczych, na koniec samych t.zw. "dziennikarzy"  aby trwała jak długo sie da. Patrzac bowiem na szerszy kontekst, TVN  (w mniejszym stopniu obecnie Polsat) az przebieraja nogami by przejąc całośc reklam, i forsy trafiającej do TVP. A to oni są oparciem tej władzy, to dzieki nim "władza" trwa i ma sie dobrze. Upadek TVP zapewni rządzącym, że gdyby, co nie daj Boże (dla nich oczywiście nie daj Boże) upadła ich dominacja, nikt nie zajmie się obroną czy chociaz lansowaniem nowej PiS-owej władzy, lecz jak było w 2005 od razu zacznie sie bezprzykladny atak na wszelkie inicjatywy nowego rządu. Przejęcie TVP w wyniku takiej zmiany rządu (a jak widać obecnie jest to osiągalne z pomocą nawet siłowych pociągnięc, było by groźne dla tych, których przez 5 lat nikt nie rozliczał. W prywatnych telewizjach nigdy takie rozliczenie nie nastąpi, w TVP było by to bardzo realne. Dlatego na miejscu kierownictw PiS robił bym wszystko, co mozliwe, aby taką własna telewizję stworzyc. Nie w oparciu o TV Trwam, dla zbyt wielu jest ona za bardzo religijna, ale na bazie zupełnie nowego przedsięwzięcia. Nie wiem, czy jest to finansowo realne, ale skoro p. Solorz mógł zdobyc kasę, to moze i partia Prezesa Kaczyńskiego mogła by przez te wszystkie lata coś takiego stworzyć. Ostatnio na multipleksie powstały jakieś Polo, AT i inne telewizje, więc chyba można.

Patrząc bowiem na blog Niepoprawni, przeciętnie dany artykuł czyta 400 góra 900 osób, chyba nie więcej. Jak to się ma do oglądalności Wiadomości np 1,5 mln osób?

 

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#250422

Choć sceptycznie oceniam aktualne możliwości, np. bojkotu konsumenckiego, to tekst ten podtrzymuje moją wiarę w sensowność działania. Dziękuję z to.

Pozdrawiam

PS.To prywata ;-), ale muszę też wyrazić radość, że pamięć o SZP nie zaginęła :-)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#250431

Jeśli PO przyjdzie POzbyć się maski POlityki „miłości” = fałszywości - fałszyzmu...

POurzędUników lokalnEgo partyjnego POpartactwa…

POzostanie oblicze nie do obliczenia nieciekawych TU SKutków bezrobocia „naszego państwa”…

Co nasze to nasze - paszcze…

-> do nakarmienia POdatkobiorczej karNacji POtwarzy czy/i suMienia towarzyszy w biedzie społecznej - „sprawiedliwości” …

Pozdrawiam
J.K.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#250462