Cezary Michalski wprowadza euro

Obrazek użytkownika rewident
Kraj

W ostatnich dniach redaktor Cezary Michalski aktywnie komentuje sytuację na rynkach walutowych. Z dużym przekonaniem twierdzi, że winę za ostatnie problemy złotówki ponosi PiS, który w okresie koniunktury nie przyjął euro i dlatego teraz mamy ataki spekulacyjne na nasza walutę. Cezary Michalski napisał o tym w Internecie, a dziś potwierdził to w trakcie dyskusji w radio TOK FM.
Tego typu tezy jest bardzo trudno skomentować bez obrażania ich autora. Kulturalny człowiek ma zwykle problem, kiedy w jego obecności ktoś wypowiada nonsensy, względnie wykazuje się skrajna nieznajomością tematu. Problem narasta, kiedy wypowiadający się delikwent jest tak zwanym autorytetem, bądź znanym i szanowanym dziennikarzem. Niestety, przypadek redaktora Michalskiego jest jednym z powyższych.

Zacznijmy zatem od początku. Cezary Michalski pisze: ”Przez chwilę my, Polacy, byliśmy na Zachodzie. Było to zaledwie rok temu. Dolar był po dwa złote, frank szwajcarski po niewiele więcej, a euro po trzy. A nasze pensje umożliwiały nam nie tylko wyjazd wczasowy, ale nawet pomieszkanie w USA czy Europie Zachodniej na standardach ludzkich, a nie na standardach Albańczyków”

Pan redaktor zapomniał, ze ten wysoki kurs złotówki był też efektem spekulacji i napływu walut do naszego kraju. Polska w sferze realnej nie wykonała tak dużego skoku, aby nagle waluty najbogatszych państw Świata miały u nas cenę makulatury. Dla fachowców było jasne, że kurs złotego osłabi się. Jednak iluzoryczna siła polskiej waluty z przemawia do wyobraźni humanisty. Świadczy o tym kolejny fragment tekstu:”

Ja sam, siedząc przed rokiem w USA, z moją pensją wypłacaną w Warszawie, a wyciąganą z bankomatów w ścianach chicagowskich czy nowojorskich drapaczy chmur, czułem się przez chwilę jak człowiek. Nie musiałem sępić i wpraszać się na uroczyste bankiety. Gdzie tam! Sam mogłem zaprosić moją dziewczynę do knajpy czy postawić obiad akademickiemu intelektualiście, którego zamierzałem przy deserze zapytać o "wyborcze szanse Obamy".

Ech, wiele kobiet chciałby podzielić los wybranki Pana redaktora. Nie dość, że do Nowego Jorku zabrał to jeszcze na bankiety zapraszał. Zaskakuje jednak jak łatwo prominentny przedstawiciel polskiej inteligencji buduje swoje poczucie wartości. Kiedyś ludzie opierali je o dokonania własne, względnie siłę intelektu, dziś Cezary Michalski odwołuje się do kursów wymiany walut. To doprawdy coś zupełnie nowego!

Teraz dowiadujemy się smutnej prawdy:
„I była szansa na to, żeby ten stan utrzymać. Na skalę całego kraju. W wymiarze naszych osobistych pensji i oszczędności, a także w wymiarze polskich firm powiązanych ze światem dolara i euro tysiącami kontraktów. Wystarczyło nasze przygotowania do przyjęcia euro zacząć w 2006 roku, a nie w 2009. Wystarczyło, tak jak sąsiednia Słowacja, znaleźć się w strefie euro 1 stycznia tego roku, a już od wielu miesięcy mieć własną walutę do euro przylepioną.„
Niestety Panie redaktorze, gdyby w 2006 roku Polska wstąpiła do przedsionka euro, tak zwanego korytarza walutowego ERM2, pozostawałaby tam zapewne do dzisiaj. Do tego, aby przyjąć euro nie wystarczy dobra wola, tylko spełnienie kilku istotnych kryteriów narzuconych przez Europejski Bank Centralny. Polska nawet w relatywnie spokojnym 2008 roku nie spełniała części z nich, więc zapewne do dziś Narodowy Bank Polski musiałby bronić kursu złotówki w ramach ERM2. Efektem tego byłaby utrata całości rezerw dewizowych i faktyczna niewypłacalność kraju.
Można zatem powiedzieć, że rząd Prawa i Sprawiedliwości uratował Polskę przed bankructwem i gwałtownym (jeszcze większym) załamaniem kursu złotówki. Poza tym przyszłość Słowacji nie maluje się wcale w tak różowych barwach. Już dziś widać gwałtowne załamanie wpływów z turystyki i małego handlu. Monokultura biznesowa oparta na przemyśle samochodowym również bardzo ucierpi w wyniku kryzysu. A waluty krajowej brak, więc nie można przeprowadzić dewaluacji, która poprawiłaby konkurencyjność eksportu. Obawiam, że już za kilka miesięcy Słowacy zaczną przeklinać euro. Po prostu pewnych mechanizmów ekonomicznych nie można unieważnić. Podobnie jak nie można unieważnić prawa powszechnego ciążenia. Nawet wtedy kiedy prosi o to piękna dziewczyna na elitarnym bankiecie w centrum Nowego Jorku.
Cezary Michalski kończy swoje wynurzenia w sposób dość sztampowy:
„Właśnie dlatego, że to wszystko pamiętam, żałuję, że Lech i Jarosław Kaczyńscy nie korzystają dzisiaj z okazji, żeby nie zabierać głosu w sprawie euro. Ale czy ktoś, kto nie ma konta w banku, musi się obawiać, że wyparują jego oszczędności w złotówkach?”

No cóż, Panie redaktorze. A kiedy Pan wreszcie zamilknie?

http://www.dziennik.pl/opinie/article321961/Czuwajac_przy_zwlokach_zlotowki.html

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

No to soie rypło.
Michalski przyznał,ze nie jest człowiekiem,bo takim sie czuł w latach ubiegłych i to człowiekiem Zachodu się czuł Czaruś.
Czyli teraz z naszego dziennikarzyny ,to jakas małpa sie zrobiła i do tego,małpa Wschodu.
a to sie narobiło i to przez tych faszystów Kaczorów,ojojojkujojku1

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#13912

A historia Michalskiego, który czuł się jak "pan" fundując obiad "intelektualiście" (w McDonaldzie?). Jakie straszne kompleksy, jaka żałosna "kondycja yntelektualna". Tragedia, okazuje się, że po raz kolejny Michalski odreagowuje lata na bezrobociu i biedę (której niewątpliwie doświadczył) w sposób najgorszy, poprzez plucie na PiS. Temu człowiekowi nie potrzeba psychoanalityka, on jest przeźroczysty jak brudna szyba w swoich dywagacjach na łamach dziennika.
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#13915

Lepiej niech nie tyka tej problematyki, gdyż tylko dowodzi, że naczytał się tytułów gazetowych na ten temat!
pzdr
* pisownia celowa

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#13917

Rewidencie,a czego spodziewałeś się po tym pożal się Boże
dziennikarzynie.Wynajął go Springer do szczekania to szczeka bo mu za to płacą.Jak miałby odrobinę rozumu to posłuchałby co na temat euro mówią fachowcy i ewentualnie wtedy mógłby podpiąć się
pod dyskusję.Ale nawet na to brakuje mu rozumu.W stosunku do takich ludzi najlepiej stosować przysłowie "Karawana idzie,a
psy szczekają".Dlatego Twój apel mija się z celem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#13935