Dlaczego Estonii się udało

Obrazek użytkownika R.Zaleski
Blog

Rosyjski bloger „leonwolf” którego cytuję w większości tej notki mocno siedzi w temacie IT. W czasie ubiegłorocznego wyjazdu do Estonii poznał wielu „ciekawych ludzi”. Przedstawiam tu kilka obrazków z jego podróży i nie tylko. Pisał z podobnego punktu widzenia, kogoś z kraju który informatyzację itd usiłuje wprowadzać, ale jak na razie udało mu się tylko wydać na to dużo pieniędzy. Jego wniosek po wizycie jest paradoksalny, jeśli chcecie mieć elektroniczne państwo to przestańcie wydawać na to pieniądze.

Główna zasada budowy estońskiego elektronicznego państwa to decentralizacja.” jak my stanęliśmy oko w oko z naszym skromnym budżetem wtedy zrozumieliśmy że jedyny ratunek dla nas to informatyzacja. Być małym krajem jest trudno. - tak jak w dużym trzeba stworzyć pełny zakres struktur państwowych, a przy ludności 1.3 ml to wydaje się być ciężarem nie do uniesienia.

Dlatego od razu postanowiliśmy postawić na totalną informatyzację, żeby obniżyć liczbę urzędników. No ale i na to nie mieliśmy pieniędzy. Jak my policzyliśmy ile będzie kosztować pełna automatyzacja występujących w organach państwa procesów, nam wyszło 30 razy więcej niż maksymalny rozmiar budżetu IT o którym państwo mogło marzyć. Dlatego zaczęliśmy myśleć jak przebudować system.” - mówił główny architekt elektronicznego państwa estońskiego.
W rezultacie oni zrobili w pełni zdecentralizowany system. Rząd określił interfejsy i protokoły wzajemnego działania i zrobił coś co nazwał X-Road, po rosyjsku to można nazwać „uniwersalną szyną danych”. Każdy może podczepić na określonych warunkach swój zasób informacyjny do X-Road. Określić prawa dostępu doń dla innych. Komercyjne bazy danych też mogą współdziałać z X-Road i mogą pobierać stąd dane operatorzy usług biznesowych.

I dodatkowo dzięki takiej infrastrukturze mogą z niej korzystać wszyscy obywatele. Każdy ma czipową kartę ID (...) W ogóle to nie ma żadnego „ jednego państwowego rejestru czegokolwiek” choć rozmiary kraju jakby narzucają jego powstanie. (..) poza listą informacyjnych baz danych podłączonych do X- Road.

W rezultacie rejestracja firmy zajmuje 15 min (widziałem na własne oczy). Ponad 25% Estończyków głosuje w wyborach przez internet a 99% deklaracji podatkowych firm i osób fizycznych przekazuje się drogą elektroniczną itd. itd.

Boli porównanie z tym co jest u nas. (…) Mija 10 lat od rozpoczęcia programu „Elektronicznej Rosji”. No ale jak autor twierdzi dalej nikt nic nie wie, czy i jak coś działa, czy nie działa i wg jakich przepisów. A generalnie to nie jest to już co prawda na poziomie kina niemego, ale nie weszło jeszcze na poziom dźwiękowego.

Podobnie jest w Polsce, jak pisze były wiceminister w rządzie PiS odpowiedzialny z informatyzację.
„Pełne koszty eksploatacji systemów tworzących infrastrukturę informatyczną systemu podatkowego w Polsce kształtują się na poziomie 4% wpływów podatkowych (wg opracowań gdańskiego Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową). Ten sam Instytut podał, że koszty systemu podatkowego w USA stanowią 0,2% wpływów podatkowych, czyli są ponad 20-krotnie mniejsze niż w Polsce. Dezintegracja informatyczna państwa jest pochodna jego dezintegracji prawnej i organizacyjnej i ten fakt raport ONZ bezlitośnie obnaża.”
„Jesteśmy ostatnim krajem UE w którym spece od "informatyzacji urzędów" opowiadają o tzw. 20 podstawowych e-usługach, o których ONZ już dawno zapomniał.”

Europejskość

Estończycy słusznie zresztą uważali, że są najbardziej europejską republiką ZSRR. Ale jak po wyjściu z ZSRR zobaczyli prawdziwą Europę, zrozumieli też na ile od niej odbiegają. Uznali, że jedyna szansą jest „ być bardziej europejscy od europejczyków” twierdził tamtejszy socjolog. Ich narodową dumą jest przestrzeganie prawa. np. w dniu jego przyjazdu burmistrz stolicy dostał kolejny mandat i odebrano mu prawo jazdy na parę miesięcy.

Rainer Nõlvak
W 2008 roku on i grupa organizatorów doprowadziła do tego że 5 % ludności Estonii w jedną z niedziel wyszło i posprzątało swój kraj. Wywieziono 10 tys ton śmieci. Akcja była zorganizowana przez internet ale perfekcyjnie. Przez 8 miesięcy przygotowywana. Zlokalizowano wszelkie dzikie wysypiska, objeżdżając kraj, naniesiono do systemu informacyjnego, zapewniono transport, worki narzędzia, reklamę informację - kto konkretnie z kim w jakiej grupie. Takie akcję inicjator powtórzył potem w innych krajach . np. Portugalii itd.
Partnerami projektu zostało 600 firm, Skype – największa z nich wzięła na siebie największe dzikie wysypisko w stolicy.

Od siebie dodam dwa obrazki z o Estonii.
Od tego roku dzięki działaniom pewnej fundacji wszystkie dzieci będą się uczyć pisania programów w szkołach podstawowych. Nauka zacznie się w wieku lat siedmiu. Nikt jeszcze tego nie próbował.
Nikt nie próbował też wprowadzić bezpłatnej komunikacji miejskiej, a w Tallinie od tego roku jest, a w Warszawie po 4,40 bileciki też od nowego roku. W Tallinie dopłacało się przedtem do komunikacji miejskiej 70%.
Celem jest nie tylko pomoc osobom niezamożnym ale zmniejszenie ruchu samochodowego w mieście, oznacza to czystsze powietrze, czyli zdrowsze społeczeństwo, mniej kosztów remontów budynków, dróg. Też sporo ludzi mieszka w mieście bez meldunku, czyli nie płacąc tam podatków a tylko zameldowani mają prawo do jazdy za darmo. Więc liczba podatników się zwiększy. Zarobią na tym? Zobaczymy.
Warszawa jest miastem rekordzistą w liczbie samochodów w stosunku do liczby mieszkańców, też korków, ale widać chce pobić dotychczasowe osiągnięcia w tym temacie.

PS.

Admin1 - hasło strony KPRM, login admin, byłe mam nadzieję

http://rus.postimees.ee/63687/rajner-nylvak-i-ego-proekt-sdelaem-2008/
http://leonwolf.livejournal.com/410689.html
http://mediologia.salon24.pl/324659,czarna-ksiega-procesu-informatyzacji-w-latach-2007-2011

Ocena wpisu: 
Brak głosów