STEFAN NIESIOŁOWSKI SYPIE "RUCH"

Obrazek użytkownika Aleszumm
Kraj

STEFAN NIESIOŁOWSKI PRZYJACIEL SB SYPIE „RUCH”

Na początku lat 90. Stefan Niesiołowski, jedna z ikon Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, uważany był obok Marka Jurka czy Jana Łopuszańskiego za jednego z najbardziej radykalnych polityków prawicy walczących o powrót Polski do państwa katolickiego, w którym przestrzegane będą zasady Dekalogu. Był też zagorzałym zwolennikiem lustracji, broniąc w 1992 r. przed atakami rząd Jana Olszewskiego, także w dniu obalenia gabinetu przez Sejm.

Za obecnym senatorem Platformy Obywatelskiej ciągnęła się aura opozycyjności - działalności w „Ruchu", Organizacji założonej w latach 60. przez Niesiołowskiego, Andrzeja Czumę i Emila Morgiewicza.

Innymi liderami tej liczącej według niektórych źródeł ponad 100 osób struktury byli jeszcze Marian Gołębiewski i Benedykt Czuma. „Ruch" miał zdecydowanie antykomunistyczny charakter. Pokazywały to m.in. zapisy deklaracji programowej „Mijają lata", której autorami byli Andrzej Czuma, Morgiewicz i Niesiołowski.

Odrzucono w niej Polskę Ludową jako legalne państwo polskie. „Ruch" - w przeciwieństwie do późniejszego np. KOR-u - za błędne uznawał działanie na rzecz demokratyzacji i reformowania PRL, uważając, że dopiero na jej gruzach można zbudować w pełni niepodległe państwo, niezależne od Związku Sowieckiego i przestrzegające praw człowieka.

Jedną ze spektakularnych akcji miało być spalenie Muzeum Lenina w Poroninie. Pomysłodawcą był właśnie Niesiołowski. Do akcji nie doszło, gdyż organizacja została namierzona przez bezpiekę, która aresztowała kierownictwo "Ruchu". Po przesłuchaniach i śledztwie zapadły wysokie wyroki. Niesiołowski dostał 7 lat i do dziś otacza go nimb odważnego opozycjonisty.

Tymczasem prawda jest inna...

FERALNA NARZECZONA

Sprawa procesu „Ruchu" z roku 1970 nie wracałby dziś jak bumerang, gdyby nie artykuł Niesiołowskiego pt.: „Niepodległość, demokracja, antykomunizm ", który ukazał się w 26. numerze tygodnika "Ozon" z 2006 r.

Wywołał on gwałtowny sprzeciw Elżbiety Królikowskiej - Nagrodzkiej, dziennikarki mieszkającej obecnie w Wielkiej Brytanii. W obszernym sprostowaniu wysłanym na ręce redaktora naczelnego "Ozonu" Grzegorza Górnego naświetliła przekłamania Niesiołowskiego.

Najbardziej istotne jest to, że ujawniła fakt KOLABORACJI  NIESIOŁOWSKIEGO współzałożyciela „Ruchu" z MSW podczas śledztwa.

Królikowska, która wówczas była narzeczoną Niesiołowskiego, w 2003 roku uzyskała od Instytutu Pamięci Narodowej status osoby pokrzywdzonej, a w konsekwencji dostęp do materiałów archiwalnych MSW.

Wynika z nich, że Niesiołowski sypał aresztowanych, ujawniając informacje o organizacji, choć jedynym przyjętym przez opozycjonistów sposobem postępowania po aresztowaniu miała być odmowa składania zeznań i zaprzeczanie działalności w "Ruchu".

Królikowska zastosowała się do tych reguł. Zaprzeczała wszelkim związkom z "Ruchem". Fragment protokołu z jej przesłuchania z 30 czerwca 1970 r.:

„Przez cały okres trwania znajomości Stefan Niesiołowski nigdy nie proponował mi wstąpienia do tajnej organizacji. Nigdy też nie informował mnie, że taka organizacja istnieje. Od pozostałych osób których nazwiska występują w moich protokołach przesłuchania również ani nie informowały mnie o istnieniu tajnej organizacji, ani też nie żądały ode mnie środków finansowych na cele takiej organizacji (..)" (pisownia zgodna z oryginałem).

Tu następuje najbardziej istotna część protokołu:

„W tym miejscu podejrzanej okazano protokół przesłuchania podejrzanego Stefana Niesiołowskiego z dnia 29 czerwca 1970 r. i podejrzana oświadczyła, że rozpoznaje charakter pisma swojego narzeczonego oraz jego podpis po czym zapoznała się z treścią protokołu”.

Narzeczony ją wsypał bez mrugnięcia okiem. Fragment protokołu z przesłuchania Niesiołowskiego z 29 czerwca 1970 r. (przesłuchujący: kpt. mgr Leonard Rybacki):

"Pragnę jeszcze wyjaśnić, że pozyskałem, wiosną l969 roku jako członka naszej nielegalnej organizacji również Elżbietę Nagrodzką, zam. w Łodzi przy ul. Bydgoskiej 30 m.39. Nagrodzką zorientowałem kto jest członkiem organizacji na terenie Łodzi oraz poznałem z Andrzejem Czumą z Warszawy. Wiadomym mi jest, że Nagrodzka miała wziąć udział w akcji podpalenia muzeum Lenina w Poroninie" (pisownia zgodna z oryginałem).

PROTOKOŁY HAŃBY

Zeznanie Niesiołowskiego dotyczące narzeczonej to nie jedyny dowód współpracy z MSW podczas śledztwa. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI, strona 11 ? 11) dowiadujemy się, że por. Dariusz Borowczyk z KM MO w Łodzi zanotował 20 czerwca 1970 r. o, godz.15.10, że „Stefan Myszkiewicz Niesiołowski przyznaje się do tego że istniał ,,Ruch", że był organizacją konspiracyjną. Twierdzi, że nie było przywódców „.(pisownia zgodna z oryginałem).

To dopiero początek. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25170, tom VI, strona 11 -76) wynika już, że prominent PO zdradzał wszystkich naokoło:

21 czerwca 1970r. Niesiołowski wymienia podczas przesłuchania nazwiska swojego brata Marka, Andrzeja i Benedykta Czumów, Andrzeja Woźnickiego.

25 czerwca 1970 r. Niesiołowski rozszyfrowuje kto kryje się pod pseudonimami, m.in. „Emil" (Emil Morgiewicz), „Jurek" (Benedykt Czuma). Sam zaprzecza swojej przynależności do „Ruchu" i współredagowania „Biuletynu".

28 czerwca 1970 r. kaja się na całej linii:

„Wyjaśnienia, jakie wówczas (przed 28 czerwca 1970 r - przyp. aut) składałem odnośnie mojej przynależności i działalności w nielegalnym związku, częściowo były nieprawdziwe(…).

Pragnę dziś wyjaśnić udział w nielegalnej organizacji w sposób szczery i zgodny z prawdą” (fragment protokołu z przesłuchania; godz. 8.40, przesłuchujący kpt. mgr Leonard Rybacki z Biura Śledczego MSW w Warszawie; (pisownia zgodna z oryginałem).

1 lipca 1970 r. Niesiołowski, wymieniając z nazwiska Andrzeja Czumę, ujawnia, że był bardzo aktywnym członkiem naszego „Ruchu” i inicjatorem rożnych akcji.

11 lipca 1970 r. mówi:

„Pragnę uzupełnić oraz sprostować pewne wyjaśnienia jakie złożyłem do protokołów w czasie poprzednich przesłuchań na temat podjętej przez nasz Ruch akcji spalenia muzeum Lenina w Poroninie.

Celowo zatajałem pewne fakty, ażeby uchronić niektóre osoby od odpowiedzialności karnej. Dziś całkowicie zrozumiałem swoje niewłaściwe stanowisko w tej kwestii i dlatego pragnę, tak jak i w innych sprawach, mówić tylko szczerą prawdę”. (pisownia zgodna z oryginałem).

HEROS Z PRZETRĄCONYM KRĘGOSŁUPEM

Królikowska-Nagrodzka tak m.in. pisała do "Ozonu":

„Stefan Niesiołowski zbudował swoją pozycję polityka oraz image nieugiętego herosa na kłamstwie. Załamał się już pierwszego dnia śledztwa i sypał nas, swojego brata Marka, przyjaciół Andrzeja i Benedykta Czumów i mnie, swoją narzeczoną od pierwszego przesłuchania!

Podczas gdy ja, kobieta i szeregowy członek organizacji przez wiele dni śledztwa twierdziłam, że ,,nic nie wiem o Ruchu" "Stefan Niesiołowski nie wprowadzał mnie do żadnej organizacji", "znałam Czumów wyłącznie towarzysko" (patrz protokół z przesłuchania 30.VI.1970 roku), on - mężczyzna i jeden z przywódców, sypał nas od pierwszego przesłuchania (20VI), nie szczędząc detali.

(...)Kiedy po wielu dniach przesłuchań (30.VI) kolejny raz zaprzeczyłam, że istnieje „Ruch", śledczy pokazał mi protokół z 20.VI. podpisany ręką Niesiołowskiego, w którym podaje szczegóły mojej działalności.

Dostałam wtedy parę innych protokołów zeznań kolegów, z których wynikało, że Wojciech Mantaj zaczął zeznawać już 22.VI, Marek Niesiołowski 25.VI, a Benedykt Czuma - 28.VI.

Dla pikanterii dodam, że na podobną okoliczność "Ruch" zalecał bezwarunkowe milczenie i ja miałam odwagę się do tego zalecenia zastosować. Załamanie Stefana i paru innych kolegów przeżyłam boleśnie. Wyobrażałam sobie idealistycznie, a może naiwnie, że jeśli wszyscy będą milczeli SB będzie musiała nas wypuścić.

Przecież jeszcze wtedy nie wiedziałam, że miała wtyczki i sporo informacji o grupie. W tym samym czasie otrzymywałam od Stefana listy z propozycją „ślubu w więziennej kaplicy.

Co za hipokryzja. W furii napisałam list, w którym nazwalam Niesiołowskiego i tych którzy sypali tchórzami i zdrajcami (…)”. [pisownia zgodna z oryginałem].

Musiał przeprosić.

Na początku lat 90. Niesiołowski negatywnie, odnosił się do postawy Królikowskiej -Nagrodzkiej w śledztwie (najprawdopodobniej sugerując, że współpracowała ona z SB).

Nagrodzka w reakcji natychmiast skontaktowała się z adwokatem Karolem Głogowskim, w PRL wieloletnim działaczem opozycyjnym. Ten zażądał od Niesiołowskiego przeprosin za pomówienie, w przeciwnym wypadku zapowiedział skierowanie sprawy na drogę sądową.

Niesiołowski najpierw wyparł się wszystkiego, a następnie przeprosił Nagrodzką w obecności adwokata i 9 listopada 1992 r. podpisał oświadczenie o treści:

„Oświadczam, że cofam słowa wypowiedziane w dniu 1 stycznia 1992 r. w Muzeum Kinematografii w Łodzi m.in. wobec małż. Teresy i Bogusława Kobierskich a dotyczące p. Elżbiety Królikowskiej którą przepraszam.

Mając powyższe na uwadze zobowiązuję się równocześnie do usunięcia z mojej książki p.t. „Wysoki brzeg” fragmentów odnoszących się do „Agnieszki" które mogą być kojarzone z osobą p. Elżbiety Królikowskiej a nadto w przyszłości powstrzymywać się od wypowiedzi na temat p. Elżbiety Królikowskiej w kontekście wspomnianej sprawy.

Tytułem dania moralnej satysfakcji zobowiązuję się wpłacić kwotę dwa i pół mil. zł. na „Dom Samotnej Matki” w okresie dwóch miesięcy od daty podpisania niniejszego oświadczenia" (pisownia zgodna z oryginałem).

Powyższe fakty pozwalają zrozumieć, dlaczego PiS nie chciał specjalisty od owadów na swoich listach wyborczych.... I dlaczego senator PO Stefan Niesiołowski, stając w jednym szeregu z Polsatem, Gazetą Wyborczą, TOK FM, Radiem Zet, TVN stal się pierwszym antydekomunizacyjnym pałkarzem Platformy.

KOMENTARZ marian.. - 28 stycznia, 2014 - 20:47

Początek działalności Niesiołowskiego...

 

Początek działalności Andrzeja Czumy i Stefana Niesiołowskiego

fragment wyroku sądu wojewódzkiego dla miasta Warszawy z dnia 23. Października 1971 roku dotyczących oskarżonych Andrzeja Czumy i Stefana Niesiołowskiego oto że :


 

(...)  w październiku 1969 r. w Łodzi, działając w celu dokonania kradzieży gotówki z utargu dziennego sklepu nr 431 PSS opracowali wspólnie z Benedktem Czumą i innymi osobami odpowiadającymi odrębnie:

 

-plan realizacji przestępczego zamiaru, w wykonaniu którego zorganizowali i przeprowadzili obserwację dla ustalenia czasu i trasy przenoszenia przez kierowniczkę tego sklepu utargu do kasy pocztowej a następnie - działając wg ustalonego podziału ról - usiłowali wyrwać tejże kierowniczce - idącej wraz z dzieckiem ul. Źródłową torebkę z pieniędzmi w kwocie ponad 6.000 zł, zamierzonego jednak skutku nie osiągnęli ze względu na opór napadniętej - stawiamy działającemu bezpośrednio Andrzejowi Czumie - i przewidywaną reakcją przechodniów, zaalarmowanych jej krzykiem i płaczem dziecka, t.j. czyn przewidziany w art.11 &1 w zw. z art. 208 kk.(...)

wg. metody ich działania nie zmieniły się do dnia dzisiejszego bo to taki oPOzycjonista.....

Dokumenty, cytaty, źródła:

http://www.rodaknet.com/rr_lustracja_niesiolowski1.htm

 Andrzej Echolette

05.12.2006r.

„Nasza Polska”

http://www.rodaknet.com/lustracja_niesiolowski.pdf

http://aleksanderszumanski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=931&Itemid=2

PONIŻEJ CYTAT TEKSTU „ANTYSALONA

Cytuję wpis „antysalon” - 20 Czerwiec, 2013 - 20:50 llink wpisu:

http://niepoprawni.pl/blog/227/niesiolowski-damski-bokser-zakapowal-narzeczona-usilowal-pobic-pewe-stankiewicz-obrazil

TUTUŁ CYTOWANEGO TEKSTU „ANTYSALON”:  „Niesiołowski damski bokser. Zakapował narzeczoną. Usiłował pobić P. Ewę Stankiewicz, obraził P. Zuzannę Kurtykę! I nic! Bezkarny”.

Obić mu ryja tak, aby już nigdy żadnej kobiety nie obraził. Już dawno powinien mieć obitą gębę i dożywotnią infamię!

Cham skończony.

Bydlę.

Narzeczoną zakapował!

To powinno przekreślić jego polityczną karierę.

W normalnej rzeczywistości nie tylko ja obiłbym mu ryja, natrzaskał mu w tę plugawą parszywą gębę.

A to bydlę dalej funkcjonuje w polityce.

Nadal zabiera głos.

Dalej obraża, szydzi.

Po wpadce od razu, na pierwszym przesłuchaniu wydaje całą grupę, kapuje!

Wszystko wykłada esbekom.

Jego narzeczona idzie w zaparte, ani słówkiem nie wydaje, nikogo nie sypie, nie ujawnia ani celu działalności, nie ani składu konspiry!

A ten mięczak sypie, kapuje, dosłownie śpiewa przed przesłuchującymi go esbekami.

Wydaje całą konspirę.

Odsłania wszystko!

To jeszcze mogę zrozumieć, bo każdy, kto był zatrzymany, aresztowany, przesłuchiwany przez esbecję, prokuraturę za PRL wie, że to nie były czasy lekkie.

I to, że pękł, że wszystkich i wszystko wysypał jestem w stanie nie tylko pojąć, ale i zrozumieć!

I to jestem w stanie pojąć bo nie były to czasy normalne.

A odporność każdego jest sprawą naprawdę złożoną i bardzo indywidualną.

Ale!

Ale nigdy, przenigdy nie wybaczę Niesiołowskiemu, tej kanalii, że włóczył po sądach byłą narzeczoną, która po latach ujawniła publicznie jego słabości z czasu aresztowania i śledztwa.

Opluskwiał ją tym swoim plugawym jęzorem, bo ośmieliła ujawnić jego mało heroiczne zachowanie przed esbekami.

Tak jak nigdy!

Przenigdy! nie wybaczę mu ataku, wyzwisk i niemal rękoczynów wobec Pani red. Ewy Stankiewicz na dziedzińcu Sejmu w czasie blokady Solidarności.

Nigdy, przenigdy mu nie wybaczę ataku na rodziny ofiar smoleńskiej masakry z 10 kwietnia 2010 r., nie daruję temu chamowi ataku na smoleńskie wdowy, ataku na Panią Zuzannę Kurtykę!

Sąd oczywiście mu odpuścił.

- mówi portalowi http://wpolityce.pl/   Zuzanna Kurtyka

  Powódka chciała od posła Niesiołowskiego przeprosin w siedmiu mediach oraz wpłaty 20 tys. zł dla Rodzin Katyńskich. Sąd pozew oddalił uznając, że choć poseł podał informację niezgodną z prawdą, to nie rodzi to odpowiedzialności cywilnej, bo nie może być negatywnie odbierane ewentualne korzystanie z praw pokrzywdzonego w postępowaniu karnym.

Według sędziego Bogdana Wolskiego również słowa o zapłacie za ekshumację nie naruszyły dóbr Kurtyki, bo poseł "nie przekroczył dopuszczalnej granicy wypowiedzi ocennych, które każdy może formułować".

Ale ja obiłbym mu ten jego chamski ryj bez względu na konsekwencje prawne.

Tak! to jest groźba karalna, ale obiłbym ryja chamowi, damskiemu bokserowi, aby to człekoPOdobne bydlę już nigdy nie obraziło żadnej kobiety.

Pzdr

antysalon - 20 Czerwiec, 2013 - 20:50

http://niepoprawni.pl/blog/227/niesiolowski-damski-bokser-zakapowal-narzeczona-usilowal-pobic-pewe-stankiewicz-obrazil

 

           

 

 

 

             

 

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)

Komentarze

To jedna z najwiekszych kanali wspolczesnej POlitycznej historii naszego kraju.

Nie ma innego slowa jak scierwojad i szuja razem wziete

http://www.wykop.pl/ramka/937779/cala-prawda-o-stefanie-niesiolowskim/

 

 

 

 

 

Wscieklizna - i to ostatnie stadium

 

 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1427251

To bardzo proste.

Zestaw pytań, jaki można skierować do stefka, kiedy będzie wychodził chociażby do toalety.

Dostanie furii i będzie śpiewał, jak kanarek z nut.

1. Panie marszałku (to go połaskocze!), czy mógłby nam pan powiedzieć, jak długo jeszcze będą trwały obrady?

2. Czy pan Kaczyński jest na obradach?

3. Czy widział pan pana Mariusza Kamińskiego?

Oczywiście na pierwszą linię wywiadową trzeba wystawić jego ulubionych dziennikarzy z mediów niezależnych.

Pani Ewa Stankiewicz -  O - BO - WIĄZ - KO - WO !

MUSI tam być.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1427258

NIESIOŁOWSKI BYŁ KAPUSIEM TAK JAK WAĘSA BYŁ AGENTEM SB
 
 
Bronił się, ale krótko. Przesłuchiwany przez SB, wymienił nazwiska innych członków organizacji "Ruch" - m.in. Huberta i Andrzeja Czumów, a także narzeczonej - Elżbiety Nagrodzkiej. Portal wp.pl ujawnił stenogramy przesłuchań Stefana Niesiołowskiego. Jego znajomi sugerują tymczasem, że do złamania polityka mogły posłużyć zeznania... bliskiego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego.
"Moje zeznania były przyzwoite. Choć gdybym miał dzisiejsze doświadczenia, gdybym wiedział to, co dziś wiem, to oczywiście nie powiedziałbym ani jednego słowa" - mówi Stefan Niesiołowski. Co zeznał 38 lat temu?
Zatrzymano go w czerwcu 1970 r. za działalność w opozycyjnej organizacji "Ruch". 20 czerwca Niesiołowski przyznał się do istnienia "Ruchu" i dodał, że była to organizacja konspiracyjna. Jeszcze wtedy twierdził, że nie było przywódców - czytamy na portalu TVN24, który ujawnia oryginalne zapisy zeznań Niesiołowskiego.
21 czerwca - przyznaje się do winy. Padają nazwiska członków organizacji - m.in. brata - Marka, Andrzeja i Benedykta Czumów oraz Andrzeja Woźnickiego.
25 czerwca zatrzymany rozszyfrowuje pseudonimy członków organizacji: "Emil", "Jurek", "Bolesław". Mówi, że nie chodził na zebrania "Ruchu" ani nie pisał tekstów do "Biuletynu".
28 czerwca - Niesiołowski zmienia zeznania. "Pragnę dziś wyjaśnić mój udział w nielegalnej organizacji w sposób szczery i zgodny z prawdą" - zeznał Niesiołowski vel Myszkiewicz.
29 czerwca - tłumaczy jak w 1969 r. wciągnął do "Ruchu" swoją narzeczoną, Elżbietę Nagrodzką." Wiadomo mi, że miała wziąć udział w akcji podpalenia muzeum Lenina w Poroninie" - powiedział Niesiołowski.
11 lipca - przyznaje, że celowo zatajał fakty ws. spalenia muzeum Lenina w Poroninie. Jak twierdzi, robił to, aby chronić członków organizacji od odpowiedzialności karnej.
Te właśnie zeznania miał na myśli Jarosław Kaczyński, gdy mówił z trybuny sejmowej do Niesiołowskiego: "Bo sypać w pierwszym przesłuchaniu w tak haniebny sposób to naprawdę fatalna sprawa". (dziennik.pl)
Druga twarz polityki miłości
Jeśli partia rządząca w demokratycznym systemie czyni swoim eksponentem osobnika takiego jak Stefan Niesiołowski, to nadaje mu rangę problemu politycznego. (...)
Przypadkiem Niesiołowskiego a tak naprawde Konstantego Myszkiewicza , warto się zająć dlatego, że jeśli partia rządząca w demokratycznym systemie czyni tego typu osobnika swoim eksponentem, to nadaje mu rangę problemu politycznego. W partii trzymanej żelazną ręką Tuska  nic się nie dzieje bez decyzji lidera. Tak więc, gdy Niesiołowski otrzymuje stanowisko m.in. wicemarszałka i występuje jako przedstawiciel partii, staje się drugą twarzą „polityki miłości" Donalda Tuska.
Postacie takie jak Stefan Niesiołowski czy Janusz Palikot z Twojego Ruchu nie są niemożliwymi do poskromienia partyjnymi indywidualnościami, ale aktorami, którzy odgrywają określone role w polityce premiera, a ich język nienawiści należy do strategii PO i  T.R. Oznacza to, że zarówno premier, jak i jego partia biorą odpowiedzialność za obelgi i insynuacje Niesiołowskiego.
Sprawą być może jeszcze bardziej niepokojącą jest stosunek mediów do Niesiola. Jest on stałym gościem rozmaitych programów publicystycznych, a jego błazeńskie tyrady stają się nie tylko dopuszczalnym, ale i trwałym elementem „debat politycznych". Nie chcę się zajmować kolejny raz podwójnymi standardami dominujących dzisiaj w Polsce mediów. Wyobraźmy sobie tylko, że po drugiej stronie pojawia się podobna postać, która w identyczny sposób zaczyna traktować PO i krytyków PiS. (...)
Im bardziej będzie zapluwał się Niesiołowski, tym częściej pojawiał się będzie w „publicystycznych programach", gdzie wręcz prowokowany jest do tego typu wystąpień.
Z jednej strony to przykład tabloidyzacji mediów. Sprowadzenie debaty publicznej wyłącznie do roli igrzysk. Z drugiej: to przyjęcie przez znaczącą część dziennikarzy roli rzeczników w politycznej wojnie domowej, która podzieliła dziś Polskę.
Dziennikarze ci ze szczujni TVN czy Gazety Koszernej , choć nie do końca przyjmują jego retorykę, postępować zaczynają podobnie do Niesiołowskiego. Ich głównym celem staje się dowalanie PiS i prezydentowi. Problemem nie jest więc sam w sobie dość żałosny przypadek Niesiołowskiego, ale jego polityczno-medialna, do pewnego stopnia wręcz symboliczna rola.
WAĘSA BYŁ AGENTEM SB
Najważniejsze pytanie - 'czy Lech Wałęsa był agentem SB?'. Odpowiedź jest oczywista. Był. Naprawdę nie istnieje masowy front przeciwko legendzie "Solidarności". To po prostu jest fakt - ludzie żyli w tamtych czasach i znają prawdę, która była zacierana. Początkowo ukrywana pomiędzy donosicielem, a agentem "Bolek", a potem przez współpracowników i samego agenta - prezydenta. Każdy, który chociaż trochę "siedzi" w polityce, wie że Wałęsa z ekipą kręcili się po archiwach i zabierali teczkę Tajnego Współpracownika o pseudonimie "Bolek". Akta, owszem, wróciły, ale niestety parę cennych materiałów zniknęło. Co się z nimi obecnie dzieje, nie wiadomo, najprawdopodobniej jednak są one już zniszczone. Innymi ważnymi materiałami są filmy - "Plusy dodatnie, plusy ujemne" [zapraszam na seans oraz "Nocna Zmiana". Nie będę się zagłębiać w szczegóły, nie jest to jednak trudne w zrozumieniu, więc zobaczcie sami - i wyciągnijcie wnioski. Kolejnym dowodem na to, że Lech Wałęsa na agenturalną przeszłość jest... Aaron Szechter, alias Adam Michnik. Chodzi tutaj o jego wypowiedź na łamach "Gazety Wyborczej". Gdy była afera z Gunterem Grassem [swoją drogą co za zbieżność sytuacyjna], że ten miał związki z SS, Wałęsa zaatakował go najmocniej. Redaktor naczelny powyższego dziennika powiedział, żeby były prezydent uderzył się w pierś, bo sam miał haniebną przeszłość. O co mu chodziło, można się domyślić. Wprost oczywiście tego nie powiedział, ale trudno posądzać Michnika o zrobienie coś dobrego dla wyjaśnienia historii Polski. Wałęsa szybko wycofał się z wypowiedzi i więcej nie poruszał tego tematu - strach? Chyba tak...
Sprzeciw dla książki IPN-owskiej o przeszłości Wałęsy poparło wtedy, wiele "postępowych" postaci, takich jak wychwalająca Stalina: Szymborska, Bartoszewski [dziwnym trafem "wypuszczony" z Oświęcimia oraz posługujący się "fałszywą" profesurą], Wajda, Michnik, Geremek, Edelman [o tym człowieku, koniecznie trzeba przeczytać czy Łuczywo. Zachowanie godne ZSRR - tam też krytykowali coś, mimo że tego nie czytali. Jak bardzo ciekawie określił Korwin-Mikke: 'Homo sovietus'.
I drugie pytanie, równie często zadawane: czy agentura Wałęsy przekreśli jego autorytet?. Różnie można tą sprawę postrzegać, wyrażę jednak swoją opinię. Bycie agentem SB jest czymś hańbiącym. Oczywiście jest różnica między Fronczewskim [który raz w stanie nietrzeźwym został spisany i spotkał się ze służbami by odmówić współpracy], a TW "Bolkiem", który donosił za pieniądze. Donosicielstwo doprowadziło m.in. do śmierci księdza Jerzego Popiełuszki, więc niech nikt nie mówi, że to nie jest nic godnego potępienia. Jest. Dlatego autorytet Wałęsy został wystawiony na próbę. Ten człowiek swoimi wypowiedziami na różne tematy wzbudził we mnie negatywne emocje, ale do pewnego czasu doceniałem jego zasługi w latach 80. Teraz wstrzymuje się i z tym. Zobaczymy co napisze książka, a na pewno nie napisze wszystkiego... Z całą pewnością prowadził 'podwójne życie' i niestety trzeba to wziąć pod uwagę. Pisanie historii najnowszej oraz podręczników na ten temat trzeba zatem rozpocząć od nowa.
Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1427282

 Stefan Niesiołowski mozolnie budował swój image herosa opozycji na kłamstwach i półprawdach, nawet się nie zająknąwszy o swojej wpadce w śledztwie ani o umowie z SB i por. Karkucińskim. Czy ma prawo - dodatkowo jako poseł prawo to stanowiąc, a jako wicemarszałek prawa tego pilnując - ukrywać przed opinią publiczną prawdę z przeszłości? Proces ujawniania prawdy powoli, bo powoli, jednak postępuje. Jak w kalkomanii wyłania się obraz prawdziwych bohaterów oraz plam na honorze tych, którzy bohaterami sami się obwołali. 
Nadchodzi czas korekty legend “bohaterów” opartych na przemilczeniach i przekłamaniach. Także mitu Niesiołowskiego, dzisiejszego entuzjasty antylustracyjnej i antydekomunizacyjnej III Rzeczypospolitej i starego, post-Magdalenkowego układu. 
Dziennikarze i historycy - do dzieła, dokumenty czekają.
Dlaczego wstydzi się nazwiska Myszkiewicz? Czyżby to było nazwisko żydowskie a jesli nawet to co w tym złego? Dlaczego tak wielu polskich Żydów 

wstydzi sie swoich prawdziwych nazwisk?
Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1427265

to typowy przyklad parcha, ktory poswieci wszytkich swoich bliskich i organizacje zeby tylko mu wlos nie spadl z mu glowy,w jego przypadku

obciazyl Polakow,ele te mendy potrafily tez podpieprzyc i swoich.

Takich mend jak Aaron Nusselbaum ktore zatruwaja przestrzen Polska i zra polski chleb obok jeszce BYDLOSZEWSKIEGO tez zawzietego koszernego polakozercy

sa cale tabuny.

I do czasu kiedy Polacy ich nie odstawia od darmowego zloba i mediow to nic sie w Polsce nie zmieni.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1427294

 

expert robaczkowy - śmieciem polskiej sceny,

opluwa wszystkich wokoło.

przeszłość ma haniebną były narzeczony.

Jak całe "rządzące" PeO !!!

                                         A S

http://www.wykop.pl/ramka/937779/cala-prawda-o-stefanie-niesiolowskim/

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1427393