Smoleńskie kłamstwo vs smoleński mit (nieco dłuższy tekst)

Obrazek użytkownika tutejszy
Idee

Zbyt wielu mieliśmy w przeszłości znawców bolszewizmu, by ktoś wreszcie tego nie zauważył. Inspiracją dla tego tekstu są tezy Józefa Mackiewicza, który chyba w pierwszej kolejności czuł się antykomunistą i tenże komunizm rozumiał najlepiej.

Twierdził on, spośród wielu swoich poglądów, że metodą walki systemu sowieckiego, dodajmy, że metodą skuteczną, jest tworzenie nie małych kłamstewek, ale kłamstw wielkich, niewyobrażalnych. Np. o Polsce przedwojennej:

"W Polsce istniało takie prawo, że gdy zaskrzypi koło u wozu chłopskiego, niepokojąc sen obszarnika, chłop musiał płacić 7 złotych sztrafu. Obszarnik miał prawo bić chłopa aż do utraty przytomności, zabrać odeń ziemię i cały inwentarz za długi - zupełnie bezkarnie i bez żadnego sądu... Robotnik pracował więcej niż 20 godzin na dobę... W armii panował system kar cielesnych, bito pałkami... żydzi mogli chodzić tylko po niektórych ulicach, po innych nie mieli prawa..." (J. Mackiewicz, Droga donikąd)

Mackiewicz uważał, że małe kłamstwa można obalić raz na zawsze, poprzez zwyczajną polemikę, natomiast kłamstwa wielkie, horrendalne, utrwalają się z kilku powodów:
- są łatwe do zapamiętania, "wryją się w pamięć": (zaskrzypienie koła u wozu przynosiło karę dla chłopów)
- wchodzenie z wielkimi kłamstwami w dyskusję sprawia, że prawda i fałsz się niejako równoważą. W głowie postronnego obserwatora, którego być może argumenty prawdy bardziej przekonują, powstaje myśl: coś chyba jednak jest na rzeczy...

Sztandarowym przykładem działania tej metody był oczywiście "Katyń". Tak pisała o nim Wanda Wasilewska w lutym 1944 r.(podkreślenia moje):

Po raz trzeci otwarły się katyńskie mogiły. Krzyczą, wołają na cały świat. Niemieckimi kulami w czaszkach, dokumentami, dowodami niezbitymi. O niemieckiej straszliwej zbrodni i o niemieckiej straszliwej podłości. I o podłości tych, co poszli na lep kłamstwa wroga. [dalej jest jeszcze o winie Niemców]. Na wieczystą hańbę tych, co poszli na lep kłamstw wroga, i bratnią krew, przelaną przez hitlerowców w katyńskim lesie, pozwolili wykorzystać przeciwko narodowi polskiemu, przeciwko braterstwu narodów walczących o wolność

Ważne jest, by na potrzeby kłamstwa, ukuć jakiś frazes, prosty, jednoznaczny, nacechowany emocjami, a nade wszystko łatwy do zapamiętania. Wasilewska ucierała slogan: "pójście na lep kłamstwa wroga". U nas takich sloganów uciera się kilka, np. "po trupach do celu", "granie trumnami", a ostatnio Gazeta Wyborcza podaje jakieś teksty o "smoleńskim micie", jakoby cośtam ze strony Rosjan mogło być nie tak.

Jak zwykle w Wyborczej, niektóre teksty przypominają krótki poradnik tego, co należy wyśmiewać i co należy uznawać za głupie:
http://wyborcza.pl/1,75968,8969604,Smolenski_mit_wykuwa_sie_na_naszych_oczach.html
A także co o tym myśleć (że to smoleński mit).

Aż za bardzo widać w kwestii smoleńskiej katastrofy, czekistowskie metody działania:

1. Tworzenie horrendalnych kłamstw (Błasik pod wpływem alkoholu w kokpicie samolotu zmusza załogę do lądowania).
2. Prowokowanie dyskusji, która tylko uwiarygadnia kłamstwo (konferencja MAK, miałka odpowiedź Millera, która dodaje win Rosjanom, ale nie ujmuje naszym. Bo obecność Błasika w kokpicie można wytłumaczyć na wiele sposobów, także uwiarygadniających ZAMACH. Np. że w wyniku widocznych nieprawidłowości wpadł do kokpitu na pomoc pilotom)
3. Tworzenie sloganu obronnego dla zmanipulowanych (uznawanie każdej innej wersji niż nasza, to "mit smoleński")

Można dodać punkt 4. występujący zarówno u Wandy Wasilewskiej, jak i u Bronisława Komorowskiego - kwestia pojednania bratnich narodów a dzisiaj po prostu ocieplenia stosunków z Rosjanami

Ale w tym wszystkim, nawet jeśli większość uzna, że 10 kwietnia był ewidentną winą Rosjan (np. większość w ankiecie http://www.fakt.pl/ )to i tak sprawa nasza jest niejako przegrana. Celem manipulatorów jest nie tyle stworzenie jednej wersji wydarzeń, ale właśnie głęboki podział społeczny i polityczny, który uniemożliwia danemu podmiotowi (w tym wypadku Polsce) normalne funkcjonowanie. Gdyby wszyscy Polacy uwierzyli w wersję Putina i Platformy Obywatelskiej, to władza w Polsce miałaby stosunkowo dużą autonomię. Dopiero w konfrontacji z nami, z ludźmi odmawiający wersji Anodiny jakiejkolwiek słuszności, władza w III RP czuje się zaszachowana i musi być bardziej spolegliwa wobec Moskwy, by się utrzymać. Uratować nas by mogło tylko absolutne zwycięstwo, o które - jak wiemy - jest niesłychanie trudno.

Tak oto krystalizuje się społeczny podział na przestrzegających przed kłamstwem smoleńskim i tych przestrzegających przed mitem smoleńskim. Zarzut tworzenia "użytecznego frazesu" może ze strony antagonistów paść także i na naszą stronę. Różnica jest jednak zasadnicza - określenie "kłamstwo smoleńskie" powstało spontanicznie w pierwszych sekundach po katastrofie, od wielu blogerów, ludzi na spontanicznych marszach w wielu miastach, w prywatnych rozmowach. Poprzez silne skojarzenie z Katyniem i kłamstwem katyńskim, wobec ewidentnego mataczenia Rosjan w sprawie (4 razy podchodzili do lądowania!) naturalnym skojarzeniem była obawa utrzymywania "kłamstwa smoleńskiego". Natomiast "mit smoleński" to podszeptywana przez michnikowych i tvn-owych politruków kontrodpowiedź, która ma utrzymać w ryzach psychikę okaleczonych intelektualnie i duchowo rodaków.

Reasumując - określenie "kłamstwo smoleńskie" powstało oddolnie i naturalnie, natomiast "mit smoleński" jest treścią instrukcji od wiadomych środowisk. (Ze względu na długość tego tekstu nie podaję tu oczywistych przykładów)

O pierwszych etapach manipulacji lepiej pisali już inni, ze swojej strony chciałem tylko dodać nowy etap tego sporu. Dla socjologów łatwo będzie zrównywać w razie czego brzmienie tych dwóch określeń" "kłamstwa" z jednej strony i "mitu" z drugiej strony.

Najtrudniejszym naszym zadaniem byłoby przekonać ludzi, że "prawda" między tymi dwoma określeniami, wcale nie leży po środku.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Szkoda czasu ŻYCIA milionów(!) Obywateli Polski oszuKiwanych na biosku POkrytym bigosem „medialno-rządowym”...

Obywatele Polski posiadają Prawo do obrony swojego Dobra = Ojczyzny pokoleń i polaków...

Kochani mieszkańcy Polski, zamieszani (w przestępstwa tajenia prawdy)niezwykle medialnie ośmieszani, ośmielmy się NIEzwlekać z obywatelskim wywlekaniem PRAWDY na POwierzchnię nikczemnych POkłamstw...

VERY - weryfikujmy dezinformacje PRAWDY w inFormacjach ...

Ustalmy, czy i w jakim stanie prezydencki Jak-40 wrócił z lotu do Smoleńska - 10.04.2010r. po wylocie o godz. 6.50 z Warszawy ...
Pierwsza - jeszcze nie manipulowana informacja o tragicznym WYdarzeniu ...

(http://www.youtube.com/watch?v=PyTYeLy3aWI&feature=related)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#126496

Panter74

Właśnie obejrzałem "Polski punkt widzenia", tv Trwam, 28.02.2011, godz. 21:40 - 22:10.
Gościem był pan Andrzej Klarkowski, były współpracownik Ś.P. Prezydenta, który dnia 10.04.2010 rano żegnał na Okęciu pana Prezydenta i całą delegację, opowiadał między innymi jak widział Prezydenta wchodzącego do TUPOLEWA 154m,!!! Mówił długo o żegnaniu całej delegacji i nie było słowa o drugim Jak-u 40 i rozdzieleniu się Polskiej delegacji. Więc należy przyjąć, że zamach miał miejsce na Tupolewa, a nie na Jak-a 40. !
Nie wierzę by tan Pan kłamał, przestańcie więc moi drodzy spekulować o drugim samolocie!! Zwalono najwidoczniej Tupolewa a nie dwa samoloty, jakkolwiek tego nie zrobiono... Over.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Panter74

#139816