O "raporcie Gowina"

Obrazek użytkownika Honic
Kraj

Co do relacji Jarosława Gowina dotyczącego tegorocznego Marszu Niepodległości, opieram się głównie na informacji z Niezależnej, tutaj: http://niezalezna.pl/48284-gowin-zamieszki-11-listopada-mogly-byc-prowokacja-tuska-przeciw-pis
Jest ona jednak na tyle istotna, że warto ją skomentować. Teza Jarosława Gowina brzmi następująco: "Nie wykluczam, że 11 listopada chodziło o to, żeby doszło do zamieszek. Żeby Platforma mogła przedstawiać się jako gwarancja spokoju i bezpieczeństwa przeciwko rozszalałym watahom PiS". I to stwierdzenie ma sens.
Władze PiS jak i organizatorzy ze strony tej partii obchodów Rocznicy Odzyskania Niepodległości byli krytykowani za przeniesienie ich z Warszawy do Krakowa. Również przez "naszych". Ale trzeba pamiętać, że jeśli jest się partią polityczną która - obecnie jako jedyna - jest w stanie sformować rząd i ma znaczne zasoby kadrowe, ponosi się odpowiedzialność również za przedsięwzięcia nieudane. Jest prawdopodobne, że gdyby PiS oficjalnie występował na Marszu Niepodległości w Warszawie, nie zapobiegłoby to temu co z upodobaniem godnym lepszej sprawy nazywane jest przez mainstream "zamieszkami". Ułatwiłoby to natomiast bezpardonową walkę władzy zarówno z organizacjami o tendencjach narodowych jak i z jedyną liczącą się w tej chwili partią opozycyjną, które stanowiłyby "wroga publicznego". W tej chwili to nie PiS "strzelił sobie w stopę", lecz władza ma dwóch działających niejako niezależnie od siebie "wrogów": największą partię opozycyjną oraz rozproszone ale solidarne środowiska narodowe. To jest dla nich o wiele trudniejsze. I utworzenie z nich jednego, wspólnego dla wszelkich sił jasności wroga się nie powiodło.
Przeszedłem z Marszem całą jego trasę i wydarzenia układają mi się w logiczną całość. Zdaję sobie sprawę że tak liczna manifestacja jest bardzo wrażliwa na wszelkiej maści prowokatorów. Na sto tysięcy uczestników, wystarczy ich kilka plutonów lub co najwyżej kompania. Nie sądzę aby poważnym problemem logistycznym było dla nich takie zorganizowanie "incydentów" aby choćby kilkukrotnie liczniejsza straż Marszu mogła sobie z nimi poradzić. To niemożliwe. Będąc świadkiem Marszu zauważam, że w moim sąsiedztwie nie było uczestników w kominiarkach a pojedyncze takie osoby najwyraźniej nie "tylko" uczestniczyły w Marszu. Zauważam też że oba pożary ("tęcza" i "budka suflera") wybuchły w przybliżeniu w czasie gdy na ich wysokości przechodziło czoło Marszu. W przypadku "tęczy" jest to szczególnie dostrzegalne, gdyż Marsz przechodził w znacznej odległości, a z publikowanych zdjęć wynika że w czasie gdy pożar się rozpoczął, na miejscu była policja i bardzo niewiele innych osób. Gdy "moja" część Marszu dotarła do Placu Konstytucji i kierowała się w Waryńskiego, pożar który zdążył się rozwinąć wzbudził zrozumiałe zainteresowanie. Niewielu jednak skierowało się w jego stronę aby zobaczyć co się dzieje. Większość poszła ustaloną trasą Marszu. Podobnie przy rosyjskiej ambasadzie - zaskoczył mnie fakt że pomimo pożaru (paliły się dwa miejsca z których jednym była sławna budka strażnika) nie widziałem tam ani policji ani straży pożarnej, pomimo, że nieco dalej URM był policją gęsto obstawiony. Wyglądało jakby Urząd Rady Ministrów dbał przesadnie o swoje bezpieczeństwo pozostawiając jednocześnie ambasadę najbardziej zaprzyjaźnionego państwa własnemu losowi. Część Marszu w której się znajdowałem zachowywała się godnie i spokojnie na całej trasie. Pomimo to Organizatorzy którzy moim zdaniem stanęli na wysokości zadania z trudem utrzymywali porządek zakłócany przez napierającą od tyłu policję.
Ewentualne służby próbujące gasić pożar (zapewne wystarczyłaby do tego jedna lub kilka gaśnic) nie miałyby kłopotu ze strony manifestantów, z których strony było zrozumiałe zainteresowanie ale nie agresja.
Dlatego ja również uważam że tegoroczny scenariusz uwględniający "spontaniczne" podpalenia istniał, został
przewidziany i zrealizowany. Podobnie jak ten z przed dwóch lat (awantura z lewactwem) i z przed roku (atak policji).
Czy już planują scenariusz na rok przyszły?

Ocena wpisu: 
Brak głosów