Uśmiech doktora Hansa Franka

Obrazek użytkownika seawolf
Blog

Jak to nieraz długo trzeba czekać na zrealizowanie swoich idei! Jeśli istnieje życie pozagrobowe, to dr Hans Frank, sprawujący w czasie wojny władzę na terenie Generalnego Gubernatorstwa ma dziś powody do wzruszenia. Długo czekał, ale w końcu lepiej późno, niż wcale. Niektórzy oczerniali zasłużonego dla polskiego szkolnictwa dygnitarza, jątrząco i dzieląco insynuowali, że jakoby nienawidził polskości i Polaków, że chciał dla nich losu tanich niewolników, utrzymywanych świadomie w stadium permanentnej nędzy i półanalfabetyzmie. A tu proszę, jego idee znalazły swoją kontynuację! Przecież nie mogły to być idee złe, skoro je podzielają najwybitniejsze umysły Platformy Obywatelskiej „rzucone na szkolnictwo”. Na razie oczywiście nieśmiało, stopniowo, bo jeszcze nie jesteśmy na tym etapie, społeczeństwo jeszcze nie dorosło, być może pełny program, bliższy programowi Franka, czyli pisanie i czytanie ( choć , co do pisania , to nie był on przekonany) i liczenie do 500, wprowadzimy dopiero dla dzieci tych licealistów, które nie będą już wiedziały , po co właściwie ta cała hi… hi…, no, jak jej tam, historia, bo od rodziców się już nie dowiedzą.

Oto od września likwidowane są licea ogólnokształcące. Będzie mniej historii, polskiego i niektórych przedmiotów ścisłych, bo reforma bezlitośnie tnie godziny przedmiotów na poziomie podstawowym. Znika 90 godzin historii, 60 języka polskiego i 120 przedmiotów ścisłych – wynika z wyliczeń ekspertów oświatowych.

Zreformowane liceum redukuje liczbę lekcji w nauczaniu podstawowym, dodaje godziny rozszerzone. Uczniowie stracą w 3-letnim cyklu nauczania: 2 godziny polskiego tygodniowo, 3 godziny historii, 2 lub 3 godziny biologii, fizyki, chemii, 2 geografii, 1 wiedzy o społeczeństwie, 1 informatyki – tak przewiduje reforma autorstwa byłej minister Katarzyny Hall.

Obecnie na naukę historii w liceum było poświęcone 150 godzin. Będzie tylko 60. I tyle, najwyraźniej wystarczy. Dr Hans Frank z pewnością by się z tym zgodził. Podobnie z przedmiotami ścisłymi. Tu cięcia są jeszcze większe. Biologii czy fizyki, przez całe liceum może być tylko 30 lekcji. Do tej pory było ich 150. Resztę wiedzy licealista będzie nadrabiał w ramach bloków tematycznych. Przedmiotów ścisłych nauczy się na przyrodzie (blok zastąpi fizykę, biologię, geografię oraz chemię), a humanistycznych w bloku historyczno-społecznym.

Uczniowie w pierwszej klasie liceum będą kończyli naukę przedmiotów, którą rozpoczęli w gimnazjum. Pozostałe dwa lata będą mieli na poszerzanie wiedzy z wybranych dziedzin – od dwóch do czterech. Wiedzę fizyczną zastąpią takie bloki, jak: zdrowie i uroda, śmiech i płacz czy woda – cud natury. Przyszli inżynierowie i ekonomiści o wymarszu Pierwszej Kadrowej, czy powstaniach usłyszą ostatni raz w wieku 13 lat. No i słusznie, bo i do czego im to potrzebne, miazmaty jakieś. Mają sprawnie wykonywać manualne, mechaniczne czynności, na które będzie zapotrzebowanie na europejskim rynku pracy. Zresztą umysłowe czynności też, w czysto usługowym zakresie. Im szybciej się roztopią w bezkształtnej masie przeżuwaczy papki jednakowych we wszystkich krajach programów, typu „gwiazdy sikają na lodzie”, albo „tańczą w kisielu”, tym lepiej. Pochlebiam sobie, że nigdy w swoim życiu nie oglądałem więcej w jednym kawałku, niż 5 minut tych kocich wymiotów, jak je kiedyś określił Chandler. Chociaż, sorry, czasem oglądam po chińsku, lub hindi, ze względu na dodatkowy walor humorystyczno- poznawczy. Ale po polsku nie trawię, także ze względu na rażącą identyczność gestów, scenariusza, afektacji, ubioru prowadzącego i zamierzonego, ostentacyjnego debilizmu zarówno prowadzących, jak i uczestników.

Oczywiście, to nieprawda z tym liczeniem do 500. Owszem, niech liczy do ilu tam sobie chce, nawet będzie bardziej wykształcony w kierunkowych , wybranych przedmiotach, ale mentalnie, narodowościowo, osobowościowo pozostanie na tym etapie, na którym ostatni raz usłyszał o Janku Wiśniewskim i Romku Strzałkowskim, czyli tak mniej więcej w wieku 13 lat. Ba, tego, to mu tam nawet wtedy nie powiedzą, bo nie ma czasu. Gdy pomagałem córce w historii, przepytując, oraz puszczając jej w tle dla żartu bitwy z You Tube ( hi,hi! Jak wspominamy Napoleona, od razu jej staje w oczach szarża lansjerów z filmu o Waterloo) zauważyłem, że w każdym kolejnym roku zaczynali prawie od zera i jakoś nigdy nie starczało czasu, by dojechać do czasów współczesnych. Wyjaśniam po namyśle, nie lansjerzy spod Waterloo, tylko licealiści. Tak więc, jak ktoś coś wie o obronie Wizny, to najczęściej dlatego, że oglądał klip Sabatonu „40 to 1”, bo w szkole się nie dowiedział.

Tak więc, może nasza nadzieja w You Tube?

P.S. Zachęcam do lektury jutrzejszego felietonu w Gazecie Polskiej Codziennie, tylko w gazecie, exclusive!

http://freepl.info/seawolf

http://gpcodziennie.pl/autor/seawolf

http://niepoprawni.pl/blogs/seawolf/

http://niezalezna.pl/bloger/69/wpisy

http://seawolf.salon24.pl/

Oraz w wersji audio tutaj:

http://niepoprawneradio.pl/

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Okrągła, 70-ta rocznica tamtej! podberlińskiej schadzki.
Adres złowieszczy Großer Wannsee 56/58!
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#222665

... Europie) i historię ("Kto kontroluje przeszłość..." itd...). Najlepiej, żeby nikogo nawet nie mogł kusić czytanie po polsku polskiej historii (choć ta PRL-owska byłaby jak znalazł, gdyby nie ta antyniemieckość moczarowska!). A biologii już nauczą w ramach czynu społecznego nasze pociechy latające propagatorzy równouprawnienia wszystkich otworów ciała z "Krytyki Politycznej" i ministerialni aborcjoniści w ramach obowiązków (plus co miesiąc premia w gotówce, oraz w naturze cukierki, piłeczki antystresowe, "fiutki" z możliwością zabezpieczenia hasłem, na wakacje zaś torby podróżne i termosy z kubkami termoizolacyjnymi, jak znalazł na szkolenia i sympozja w zagranicznych kurortach)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#222691

to ortografia bedzie dowolna ,

bo przecież żaden sztubak nie bedzie zawstydzał 

panującego nam 'Bula"

pozdrawiam stara czarownica xana

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrawiam
stara czarownica
xana

#222698

Dziwię się, że prasa (i to prawicowa) zauważyła problem dopiero za pięć dwunasta! O problemie w środowisku oświatowym mówi się już od ponad 2 lat. Całość reformy szkodnika Hall została opracowana (w zarysach) już kilka lat temu. Nie pomogły protesty oświatowej Solidarności, ministerstwo pozostało na nie głuche. Niestety, walec ruszył 3 lata temu (reforma podstawy nauczania w gimnazjum) i teraz trudno go zatrzymać. Rocznik, który w tym roku wejdzie do szkoły średniej jest już stracony. Kolejne może uratować albo protest na skalę ACTA (tyle, że sami młodzi myślą kategoriami - "nie lubię fizy (wpisz inne przedmioty, których twoje dziecko nie lubi) - dobrze, że będzie jej mniej", więc na ulice nie wyjdą) lub poprzez szybką zmianę rządu i postawienie na czele resortu edukacji człowieka o przy zdrowych zmysłach (mógłby być Giertych, ale ostatnio mu też odwaliło na rzecz PO).
A walec jedzie. Za jakieś 1,5 miesiąca dyrektorzy muszą opracować podział godzin na przyszły rok szkolny, zatrudnić (a raczej pozwalniać) nauczycieli, opracować plan pracy szkoły. Już teraz w związku z tym w większości szkół trwają wytężone prace nad przygotowaniem programów nauczania. Według reformy nauczyciele przedmiotów zawodowych muszą stworzyć (sic!) nowe przedmioty pozwalające na realizowanie kierunków w jakich mają być w przyszłości egzaminowani uczniowie. Mają powstać powiązania z przedmiotami ogólnokształcącymi (to akurat ma sens), np. matematyka ma być podporządkowana elektrotechnice, mechanice czy innemu przedmiotowi zawodowemu i pozwolić na jego zrozumienie. Mają się pojawić w ramach języków obcych godziny zajęć z języka zawodowego technicznego.
Jak już wspomniałem, każda szkoła może stworzyć własny program nauczania. Dotychczas w większości bazowaliśmy na ministerialnym, centralnym. Strach pomyśleć, co stanie się z uczniem, który będzie musiał zmienić w trakcie nauki szkołę. Może trafić do szkoły, gdzie to co zrobił w poprzedniej, będzie robione później, za to zrobiono już to, czego on w starej szkole jeszcze nie tknął. Mam też wątpliwości co do jakości takich programów. Każdy nauczyciel jest (a właściwie powinien być) specjalistą w swojej dziedzinie. I jest w stanie fachowo jej uczyć. Ale nie musi być dobry w tworzeniu planów nauczania. To sprawa metodyki. Tym dotychczas zajmowali się specjaliści lub nauczyciele - pasjonaci. Teraz zajmie się tym grono amatorów. Takie programy nie dają gwarancji prawidłowego kształcenia. Dodatkowo, odpowiednie rozporządzenia wyszły niecały miesiąc temu, co skutkuje opracowywaniem programów "na wczoraj". Ba, rozporządzeń co do ramowych godzin nauczania nie ma do dziś, więc nie do końca wiemy, ile godzin przypadnie na poszczególne przedmioty.
I jeszcze o nowej podstawie programowej dla technikum. Ogranicza ona rolę absolwenta technikum (a więc technika) do słabego absolwenta zawodówki, co to śrubkę potrafi przykręcić, to młotkiem stuknąć. Podobnie jak przy przedmiotach ogólnokształcących całkowita kastracja z przydatnej wiedzy.
Podsumowując, reforma zamiast stworzyć absolwenta o szerokim profilu wiedzy i zainteresowań, zdolnego do samodzielnego dostosowania się do rynku pracy, tworzy wąskiego specjalistę, bez wiedzy ogólnej, w sam raz na zmywak w Londynie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

M-)

#222720

No w każdym razie nie w tym państwie, a właściwie - nie pod tą "administracją".

Wypada samemu zostać Tubą, tubką choćby, dla najbliższego otoczenia. Jak już ktoś proponował: jawne komplety, jeszcze jawne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#222798