Kto dowodził TU-154M, czyli kolejne zadanie dla prokuratury

Obrazek użytkownika Alef-1
Blog

 

GW ujawniła, że generał Janicki stanął przed prokuratorem, ponieważ 8 kwietnia udzielił „Gazecie” wywiadu.
Informacje, które przekazał w wywiadzie były na tyle interesujące, że prokuratura postanowiła osobiście je zweryfikować.
 
Generał podobno m. inn. zeznał, że on sam nic nie wie o samej kłótni pomiędzy generałem Błasikiem, a kapitanem Protasiukiem i na dodatek inni także niczego nie słyszeli, ale wg niego, do rozmowy jednak doszło.
Okazuje się, że zeznania Janickiego są pierwszym dowodem w śledztwie dotyczącym wyjaśniania wątku ewentualnych nacisków na pilotów, ponieważ wydarzenia przed wylotem prezydenckiego tupolewa mogą okazać się kluczowe dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy.
 
Chciałbym zatem dowiedzieć się, czy inne osoby, które regularnie udzielają wywiadów w mediach i posiadają podobną, jak Janicki wiedzę, zostaną również wezwane przez prokuraturę.
 
Powinniśmy oczekiwać, że prokuratura wezwie na przesłuchania kolejnych świadków, którzy co prawda nic nie widzieli i nie słyszeli, ale ich zeznania mogą okazać się kluczowe do wskazania, kto naprawdę odpowiada za spowodowanie
 „… nieumyślnego  sprowadzenia katastrofy  w  ruchu powietrznym …”
 
Kandydatów jest wielu, ale jednym z najważniejszych jest świadek pułkownik Latkowski.
 
Już w grudniu zeszłego roku, przed surowym obliczem Justyny Pochanke, oświadczył on że:
„…Dowódcą  tego  samolotu  nie  był  kapitan  Protasiuk,  ale,  zgodnie  z  regulaminem  wojskowym, generał  Błasik.  I  to  on  dał  decyzję  na  lądowanie,  nawet  jeśli  nie  bezpośrednio,  to  nie  zabraniając  dawał  przyzwolenie  na  łamanie  zasad  i  regulaminu  lotów …”
 
Z zeznania świadka wynika zatem, że kapitan Protasiuk naruszył regulaminy słuchając generała Błasika - który nic nie mówił, a generał Błasik naruszył regulaminy – nic nie mówiąc.

Inny kluczowy świadek, kapitan Stefan Gruszczyk, który w styczniu tego roku objaśniał w TVN24 szczegóły raportu MAK, mówił także o tym, co mogło - jego zdaniem - dziać się z kapitanem Arkadiuszem Protasiukiem podczas lądowania Tu-154M 101.
Jego zdaniem, kapitan "… mógł  nie  słyszeć  co  się  do  niego  mówi …".
 
Nie należy się temu dziwić - skoro generał Błasik nic nie mówił, to kapitan Protasiuk "mógł  nie  słyszeć  co  się  do  niego  mówi".
 
Kolejnym wątkiem do zbadania przez prokuraturę powinna być sprawa wyboru lotniska, na którym miał lądować TU-154M. Nieocenioną pomocą służy po raz kolejny płk Latkowski, który w grudniu zeszłego roku, zeznając przed coraz bardziej surowym obliczem Justyny Pochanke oświadczył:
 
„… Kolejnym  błędem  była  decyzja  załogi  o  lądowaniu  na  małym,  przestarzałym  i  nieużywanym  smoleńskim  lotnisku …
 
Z powyższej wypowiedzi wynika, że plan lotu przewidywał lądowanie na dużym nowoczesnym i używanym lotnisku, a tylko samowola Błasika i Protasiuka doprowadziła do zmiany planów.
 
Kandydatów do składania zeznań nie zabraknie, prokuraturze może nie starczyć czasu na przesłuchanie wszystkich.
Ale bądźmy dobrej myśli, prokuratura ma dużo czasu – przecież ciągle czeka na dokumenty.
 
----------------------------
 
Od ponad roku obserwujemy, w jaki nowatorski niewątpliwe sposób wyznaczane są standardy prowadzenia śledztwa.
Kiedyś zadałem pytanie, czy prokuratura oprócz czekania na dokumenty robi coś jeszcze w sprawie wyjaśnienia zdarzeń z 10 kwietnia 2010 roku?
 
Okazuje się, że tak.
 
Przesłuchuje „kluczowych” świadków, którzy wiedzę swą czerpią z wytycznych zawartych w SMS-ie:
 „Katastrofę  spowodowali  piloci,  którzy  zeszli  we  mgle  poniżej  100 metrów.  Do ustalenia  pozostaje,  kto  ich  do  tego  skłonił.”
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Sympatyczka p.p. Kaczyńskich

Do listy świadków proponuję dołączyć niejakiego Hypkiego, najlepiej od razu również w roli biegłego i powoda/oskarżyciela.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sympatyczka p.p. Kaczyńskich

#155442