POLSKA TEŻ MUSI BYĆ ATOMOWĄ PUSTYNIĄ?

Obrazek użytkownika sigma
Blog

Ponieważ nasz tzw. polski rząd z uporem godnym lepszej sprawy zaparł się zbudować w Polsce elektrownie jądrowe, dzięki czemu stworzy nam warunki wstępne do powstania i tutaj atomowej pustyni, może póki co, spróbujmy się choć raz czegoś nauczyć na cudzych błędach.

Szczególnie że – jak słyszę – to już nawet nie ma być elektrownia jądrowa na licencji japońsko-amerykańskiej (też awaryjnej jak tego dowiodła katastrofa w Fukushimie), ale prosto ruskaja wyzszaja tiochnika.

Ruskie już planowały przerobienie Polski na pustynię atomową, tak więc dla nich to nic nowego. Ale widzę, że ta myśl ich nie opuszcza.

Ich punkt widzenia rozumiem, choć nie pochwalam. W końcu jest to odwieczny nieprzyjaciel Polski.

Natomiast stanowisko naszego polskiego rządu budzi we mnie głęboką wątpliwość, czy on aby na pewno nasz. A jeżeli nie nasz, to czyj?

Pustynie atomowe to nie tylko okolice Fukushimy czy Czarnobyla. To Semipałatyńsk (Kazachstan), Kysztym (czelabińska obłast), Palomares, atol Bikini, atole Mururoa i Fangataufa, atol Enewetak, Hanford w stanie Washington, saharyjski dystrykt Reggane w Algerii.

 

16 lipca 1945 o 5:29:45 czasu lokalnego zaczęła się era atomowa. Pierwsza atomowa bomba została zdetonowana na poligonie w White Sands w Nowym Meksyku. 18-kilotonowa bomba utworzyła 12-kilometrowej wysokości grzyb. Jej wybuch był słyszalny 320 km dalej. Piasek w miejscu eksplozji zzieleniał zamieniając się w radioaktywne szkliwo tzw.trinityt.
W 1952 roku krater po wybuchu został zasypany, a trinityt usunięty. Tym niemniej 60 lat po wybuchu radioaktywność w miejscu wybuchu wciąż przekracza dziesięciokrotnie normalny poziom. W 1965 roku uznano miejsce za historyczny pomnik i przez dwa dni w roku turyści mogą je nawiedzać.

Identyczną bombę zrzucono na Nagasaki kilka tygodni później, zaś 6 sierpnia 1945 roku bombowiec USA zrzucił atomową bombę na Hiroshimę. W ciągu kilku sekund większość miasta została zniszczona, a 90% ludzi w promieniu pół kilometra zabitych. Ustalono, że zginęło od 90 000 do 166 000 ludzi.

Podczas zimnej wojny i wyścigu zbrojeń 119 nuklearnych pocisków zostało zdetonowanych na poligonie nuklearnym w Nevadzie, na północny-zachód od Las Vegas. Po 1962 roku przeprowadzono jeszcze ponad tysiąc testów atomowych, lecz już pod ziemią. Poligon został opuszczony w 1992 roku.

28 marca 1979 roku w Three Mile Island , elektrowni atomowej w Harrisburgu, Pensylwania o 4 rano pracownicy zauwazyli awarię pompy chłodzącej system. Kiedy próba założenia bajpasu nie powiodła się, woda przestała płynąc do generatorów, co zaskutkowało awaryjnym wyłączeniem reaktora. Jednak reaktor wciąż się nagrzewał. Automatyczny zawór otworzyl się automatycznie, by wypuścić parę, ale potem nie zamknął się. Chłodziwo zaczęło się wylewać z szybkością jednej tony na minutę. Kontrolny panel nie wykazał tej awarii.
Do 6 rano poziom wody w reaktorze obniżył się na tyle, ze pręty paliwowe zaczeły się topić. W ostatniej chwili technicy zauwazyli awarię i zamknęli zawór pary.
W wyniku tej katastrofy wypuszczono do atmosfery radioaktywną parę, a radioaktywne chłodziwo dostało się do płynącej nieopodal rzeki. Przypadki raka wśród okolicznej ludności wzrosły dramatycznie. Co gorsza, spora część reaktora i całej elektrowni wciąż jest napromieniowana. Operacja oczyszczania Harrisburga zajęła 14 lat i kosztowała ponad miliard dolarów. A ruina reaktora jest radioaktywna po dziś dzień.
Przyczyną katastrofy był drobny błąd konstrukcyjny i dodany do niego drobny błąd ludzki.
Dekontaminacja trwała 12 lat i kosztowała 1 miliard euro.

Najgorsza katastrofa nuklearna to niewątpliwie ta w Czarnobylu.
26 kwietnia 1986 roku w elektrowni atomowej w Czarnobylu k.Prypeci
rozbujano i potem nagle wyłączono reaktor. co spowodowało jego niestabilność i wzbudzenie się aż do eksplozji., co doprowadziło do wybuchu w reaktorze 4. Eksplozja wysadziła dach reaktora. Topiący się rdzeń wyrzucił do atmosfery materiał radioaktywny
Rząd ZSRR ukrywał tę wiadomość tak długo, jak się dało.
W dzień wybuchu ludność okoliczna miała tylko pozostać w domach i zamknąć okna. Dzień później 50 000 mieszkańców Prypeci zostało ewakuowanych. Obiecano im, że będą mogli wrócić po trzech dniach.
Dopiero w tydzień po eksplozji, kiedy radioaktywna chmura znalazła się nad zachodnią Europą, katastrofa została ujawniona.
4.300km2 wynosi zona bez dostępu dla ludzi. Mimo braku ścisłych danych zakłada się, że prawie 110 000 ludzi straciło zycie, a setki tysięcy wciąż cierpi z powodu skutków ubocznych promieniowania.

Jednak International Atomic Energy Agency (IAEA) w 2006 roku doliczyła się zaledwie 50 przypadków śmiertelnych.
W miejscu wybuchu radiokatywność wciąż przekracza 700 razy dozwolony poziom, a miasto Prypeć pozostaje niezamieszkałe.

Ciekawostką jest, że International Atomic Energy Agency (IAEA)z siedzibą w Wiedniu jest ciałem promującym rozwój energetyki jądrowej, a więc będącym stroną w sprawie, a traktuje się je jako obiektywnego i kompetentnego eksperta.

Oficjalnie Niemcy dotychczas nie miały katastrof nuklearnych pomimo licznych awarii w niemieckich elektrowniach atomowych. Od 1960 większość zużytego paliwa lądowała w kopalni soli w Asse, gdzie miała przetrwać najbliższe 100 000 lat. Pomimo zapewnień, że tak nie jest, 12 000 litrów radioaktywnej wody wycieka z rdzewiejących beczek dziennie. Beczki zeskładowano w stertach, zamiast ustawić je koło siebie i dostęp do nich jest niemożliwy.
NRD magazynował odpady nuklearne w Morsleben we wschodnich Niemczech (Saksonia-Anhalt). W krótce po upadku muru berlińskiego Angela Merkel, wówczas minister ds.środowiska zezwoliła, aby ogromne ilości odpadów nuklearnych z zachodnich Niemiec zostały zeskładowane w byłej kopalni soli w Morsleben. Ponieważ doszło do tapnięć
, trzeba teraz za jakieś 2 miliardy euro ratowac sytuację.

Większość plutonu użytego w arsenale USA podczas zimnej wojny pochodziła z fabryki w Hanford w stanie Washington. 52 budynki fabryki w Hanford po dziś dzień są radioaktywne, a 240 mil kwadratowych nie nadaje się do zamieszkania z powodu skażenia wód gruntowych uranem, cezem, strontem, plutonem i innymi śmiercionośnymi pierwiastkami radioaktywnymi. 204 000 m3 silnie radioaktywnych odpadów pozostaje na miejscu – jest to 2/3 odpadów USA. Z nieszczelnych zbiorników wyciekło już 216 milionów litrów płynnych odpadów i radioaktywnego chłodziwa. Ponad 100 000 prętów zużytego paliwa, czyli 2 300 ton – wciąż spoczywa w nieszczelnych zbiornikach znajdujących się w pobliżu rzeki Columbia.

Fabryka również zasłynęła z umyślnego wypuszczania do atmosfery silnie radioaktywnej chmury z fabryki plutonu. Poziom radioaktywności przekroczył 1000 razy ten, który nastąpił po katastrofie w Three Mile Island. Opad radioaktywny objął nawet Kalifornię. Zakłada się, że ludność w Hanford mogła być napromieniowana dwa razy silniej niż mieszkańcy Czarnobyla.
.

Semipałatyńsk w Kazachstanie był głównym atomowym poligonem doświadczalnym ZSRR. Podczas zimnej wojny przeprowadzono tu 506 testów nuklearnych.
W ostatnich latach USA zainwestowały ponad 420 milionów euro na dekontaminację 18 500 km2 poligonu i 70 milionów euro celem zabezpieczenia tego terenu przed terrorystami, którzy z dostępnych tam materiałów mogliby skonstruować tzw.brudną bombę atomową.
Część terenu jest tak skażona plutonem, ze trzeba ją było przykryć ogromnymi 2-metrowej grubości płytami stalowymi.

18 maja 1974 w Thar Desert w Rajasthan, w pobliżu granicy z Pakistanem 107 metrów pod ziemią zdetonowano pierwszą bombę indyjską. Indie twierdziły, ze zbudowały ją „w celach pokojowych”. Technologię uzyskały od Kanady.
W 1998 w tym samym miejscu przeprowadzono pięć innych nuklearnych testów. Indie nie podpisały Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Nuklearnej, jednak obiecały nigdy nie użyć broni atomowej jako pierwsze.

Pierwsza katastrofa nuklearna w elektrowni atomowej miała miejsce w Anglii, w Windscale (obecnie Sellafield). Tuż nad morzem (Irish Sea) Anglicy tuż po II wojnie światowej pośpiesznie wybudowali dwa reaktory atomowe celem produkcji elektryczności oraz broni o podwyższonej zawartości plutonu.
10 października 1957 rdzeń reaktora zaczał płonąć. Podczas próby wygaszenia ognia została wypuszczona do atmosfery radioaktywna chmura. Następnego dnia druga chmura. Skażenie sięgneło Szwajcarii. Pożar opanowano po dwóch dniach.
Początkowo próbowano ukryć katastrofę. Jedynym ostrzeżeniem był fakt, że zakazano konsumpcji mleka od krów w promieniu 200 mil od reaktora. W rzeczywistości okoliczna ludność otrzymała dawki promieniowania 10-krotnie przekraczające limit na całe życie.
Oficjalnie 33 ludzi zmarło w wyniku katastrofy, u ponad 200 zdiagnozowano raka tarczycy.Po dziś dzień 15 ton zużytego paliwa wciąż znajduje się na miejscu w charakterze radioaktywnego popiołu i błota. Reaktor obecnie jest demontowany przy użyciu robotów skonstruowanych tylko do tego celu. Koszt przedsięwzięcia – 500 milionów funtów.

Francja też nie zamierzała pozostać w tyle w wyścigu zbrojeń atomowych. Pierwsza francuska bomaba tomowa została zdetonowana 13 lutego 1960 roku w Algerii - będącej wówczas francuską kolonią. Bomba miała 70 kiloton, a więc była większa niż pierwsze atomowe bomby Wielkiej Brytanii, ZSRR i USA razem wzięte. Wkrótce potem Francuzi zdetonowali trzy następne bomby – tym razem na południowym Pacyfiku, gdyż Alegria w 1962 odzyskała niepodległość.

Dopiero w 2010 ujawniono że 300 żołnierzy zostało celowo wystawionych na działanie promieniowania, aby sprawdzić jego działanie na człowieka. Większość z nich zachorowała na raka i zmarła. Rząd francuski zapewnił 10 milionów euro rekompensaty dla tych, którzy ucierplieli w wyniku przeprowadzonych 210 nuklearnych testów.

Na prośbę Algerii w 2005 IAEA przeprowadziła pomiary radioaktywności w miejscu wybuchu pierwszej francuskiej bomby atomowej. W ich wyniku przedstawiciele IAEA oznajmili, że poligon na Saharze nie wymaga dekontaminacji, bo pomiar radioaktywności jest bardzo słaby. Jednak w tym rejonie jest znacznie wyższa liczba przypadków nowotworów, a dzieci rodzą się zdeformowane

W roku 1960 Francja przeniosła się z testami na atole Mururoa i Fangataufa, gdzie ostatecznie przeprowadziła 41 wybuchów w atmosferze i 147 pod ziemią. Próby skończyły się w 1996, lecz poligon wciąż jest pilnowany przez siły francuskie.

Francja nie była jedynym krajem, który prowadził próby nuklearne na południowym Pacyfiku.

USA od 1946 roku zdetonowało 23 bomby atomowe na atolu Bikini. Podczas jednej z prób atomowych napromieniowano 23 rybaków japońskich.
200 mieszkańców atolu Bikini przesiedlono. Kilku wróciło na atol, kiedy w 1960 USA uznało,że atol nadaje się do zamieszkania. Jednak musieli zostać wysiedleni raz jeszcze, kiedy zaczeła rosnąc ilość poronień i wad rozwojowych. Ryby w tym rejonie wciąż są napromieniowane.

USA przeprowadzały również testy nuklearne na atolu Enewetak

W 1997 w japońskiej elektrowni atomowej w Tokai nastąpił wyciek silnie radioaktywnego uranu z 2000 baryłek odpadów radioaktywnych. Deszcz przedostając się do miejsca ich magazynowania powodował korozję baryłek. Już w 1982 firma otrzymała pierwszy monit w tej sprawie, ale go zlekceważyła.

17 stycznia 1966 amerykański bombowiec B-52 zderzył się z latającą cysterną podczas tankowania w pobliżu hiszpańskiego brzegu w rejonie Almeria
Bombowiec miał podwieszone 4 bomby wodorowe.
Trzy spadły w pobliżu andaluzyjskiej wsi Palomares. Osiem tygodni trwała operacja dekontaminacji i usuwania kilku tysięcy ton skażonej gleby. Przeprowadzało ją amerykańskie wojsko. Skażone tony odpadów i gleby zostały zmagazynowane z USA. Czwarta bomba, nienaruszona, została wydobyta z dna oceanu 7 kwietnia.
Palomares po 45 latach wciąż wymaga dalszej dekontaminacji. Ocenia się, że pół kilograma plutonu wciąż skaża glebę.

Jedna z najgorszych katastrof nuklearnych wydarzyła się 29 września 1957, ale została ujawniona dopiero po latach. W fabryce plutonu w Majak w południowym Uralu , 15 km od miasta Kysztym.eksplodował zbiornik zawierający 80 ton silnie radioaktywnego płynu
Wybuch wytworzył radioaktywną chmurę, która miała 300 km długości i 40 km szerokości, a przenosiła się na północny wschód. Chmura nie dotarła do Europy, lec poziom katastrofy był taki sam jak w Czarnobylu w 1986.
Około 15 000 ludzi zostało ewakuowanych, a budynki w promieniu 25 km od wybuchu zostały zniszczone. Nikomu nie pozwolono wrócić. Natomiast produkcja plutonu tamże na pierwszą radziecką bombę atomową była kontynuowana.
Dopiero w 1979 roku wiadomość o tej katastrofie przeciekła na Zachód. Sowieci przyznali się do tej katastrofy w 1989. Ilość zabitych i jakiekolwiek wiadomości o skutkach tej katastrofy pozostają nieznane. Teren o promieniu 150 km wokół eksplozji pozostaje niezamieszkały i obowiązuje tam zakaz wstępu.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Chcą za wszelką cenę budować. Zadłużą Polskę na ogromne kwoty i przyjdzie "komornik" do Polski.

W zasadzie to i tak, jeżeli ujawnią prawdziwy dług, przyjdzie nam zapłacić...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

#205673

Elektrowni jądrowej w Zarnowcu nie udało im się postawić, bo dzielni robotnicy nakradli tyle cementu (powstało w okolicy mnóstwo domów), że główna płyta elektrowni pękła. I tego nie dało się już ukryć, ani na tym stawiać;)
Róznymi drogami chodzi Boża Opatrzność;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205684

To jest temat, który powinniśmy twardo przeciwstawiać
"atomowemu lobby".
Bo mamy zasoby czystej energii, nieporównywalnie większe
od tych, jakie można by uzyskać z całej sieci atomówek.
Nasi namiestnicy, wzięli łapówki, aby wmanewrować nas w zależność od dostawców.
Możliwe także,ze ma to posłużyć do uzasadnienia, wydobycia
polskiego uranu, przez obce firmy.
Pozdrawiam serdecznie

"My nie milczymy, my rośniemy,zmieniamy w siłę gorzki gniew- I płynie w żyłach moc tej ziemi, jak sok w konarach starych drzew" Yuhma

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205696

Mamy jedne z największych zasobów wód geotermalnych, mamy gaz, mamy węgiel, mamy rzeki i rzeczki, na których kiedyś stało calkiem sporo małych elektrowni wodnych, mamy piece na biomasę - my naprawdę nie potrzebujemy energii jądrowej. Zresztą Francja ma 59 reaktorów i z tego ma zaledwie 80% energii. Czyli każdy blok daje marne 1,3 % energii elektrycznej. to co my będziemy mieli z tej jednej elektrowni?

Pozdrawiam serdecznie

Sigma

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205698

My będziemy mieli skażenie.
A sowiety, duże ilości plutonu, potrzebne do wojny z niepokornymi w europie.
No i łapy wetknięte w Polskie złoża.
Dziś już nie mogą,tak po prostu wjechać, i ciężarówkami wywieźć całej góry z Polski.
Tak zrobili tuż po wojnie.
Teraz chcieliby to załatwić rękami swoich pachołków.
Pozdrówka

"My nie milczymy, my rośniemy,zmieniamy w siłę gorzki gniew- I płynie w żyłach moc tej ziemi, jak sok w konarach starych drzew" Yuhma

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205701

Zaraz mnie szlag trafi, bo na tym poście na niezależnej jakiś zwolennik energetyki jądrowej obraża prof.Dakowskiego. Ta agentura jest tak przeraźliwie chamska, że zęby bolą.
No więc właśnie to będziemy mieli; tak jak piszesz; nóż się w kieszeni otwiera.
;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205711

Lysy - już na NE pouczł mnie, że nie ma energii odnawialnej. Troszkę mu napisałam. Nie wiem kto to jest, ale prawdopodobnie taki komentator, który stara się każdemu dookopaći zdegradować rzeczową dyskusję. Jednom słowem troll - niezależni tak przedstawili trolla (nie pamiętam kto.. przepraszam)

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

#205717

Wielkie dzięki za akcję;) Nawet nie wiedziałam, że ten trol grasuje tez na nE. Myślę, że to po prostu agnetura powtykana w blogosferę. Ma swoje instrukcje, ale w glowie siano, więc do żadnej argumentacji poza wyzwiskami nie jest zdolna

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205718

Poruszałeś w swoich artykułach temat prawdopodobieństwa ataku na Fukushimę poprzez wirus STUNDEX (nawiasem, na elektrownie Iranu także były podobne zarzuty), a oto ciąg dalszy:

 

Japoński żurnalista oskarża Izrael o sabotaż Fukushimy
Wiodący japoński żurnalista Yoishi Shimatsu rzucił w ostatnim czasie dwa zaskakujące oskarżenia dotyczące reaktora atomowego w Fukushime, gdzie w marcu 2011 stopiły się rdzenie paliwowe. Według Shimatsu, byłego naczelnego krajowej gazety „Japan Times Weekly”, USA i Izrael wiedziały, że w Fukushimie - doszło do uwolnienia uranu i plutonu typu weaponsgrade do atmosfery, po tym jak w reaktor uderzyła potężna fala tsunami. Następnie dodał że wywiad izraelski sabotował reaktor w ramach zemsty za wsparcie Japonii dla niepodległej Palestyny.
Shimatsu twierdzi, że te materiały nuklearne przybyły do elektrowni w roku 2007, na rozkaz Dicka Cheneya i Georga W. Busha i przy wsparciu premiera Izraela Ehuda Olmerta. Transport zawierał rdzenie głowic bojowych, uprzednio usuniętych w tajemnicy z amerykańskich głowic nuklearnych znajdujących się w BWXT Plantex koło Amarillo, stan Texas. Izrael działał jako pośrednik, transportując głowice z portu w Houston, zatrzymując najlepsze dla siebie a Japończykom zostawiając starsze rdzenie które trzeba było poddać wzbogacaniu w Fukushimie.
Shimatsu powołuje się na emerytowanego agenta CIA i najemnika Rolanda Vincenta Carnabyego, od którego dowiedział się o transporcie głowic z Houston. Zaskakujący zbieg okoliczności - Carnaby został zastrzelony w tajemniczych okolicznościach w sklepie przez policję z Hosuton, mniej niż rok po rozmowie z Shimatsu. Strzelono mu raz w plecy i raz w klatkę. Nie miał broni w ręku. Zródła wywiadu twierdzą że tropił on oddział Mossadu szmuglujący amerykański pluton z doków Houston do izraelskiej elektrowni atomowej.....
http://www.aferyprawa.eu/Artykuly/Japonski-zurnalista-oskarza-Izrael-o-sabotaz-Fukushimy

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

#205733

O wirusie Stuxnet
i działaniu Mossadu mówiło się cały czas - ale nie ma na to twardych dowodów, tylko poszlaki. Solidne poszlaki. W sumie elektrownie jądrowe są wyjątkowo podatne na działania terorystyczne, ale o tym się, oczywiście, nie mówi/. To, że produkcja energii elektrycznej jest celem ubocznym tych elektrowni - bo podstawowwym jest produkcja na cele zbrojeniowe, co stwarza dodatkowe zagrożenie - też sie nie mówi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205736

Przyjaciele, postaram się krótko wypowiedzieć, choć temat jest na objętość książki której ja z pewnością nie napiszę.
Czasem wypowiadałem się przeciwko tezom Sigmy w sprawie energetyki jądrowej. Moja teza zawsze jest taka, że energetyka jądrowa jest bezpieczna pod warunkiem że zachowane zostaną wszystkie środki ostrożności i poniesione wszelkie konieczne koszty (a to kosztuje, stąd tendencja do oszczędzania).
Potwierdzam, kilka lat po II wojnie światowej Sowieci eksploatowali u nas (Kowary i okolice, w Sudetach) rudy uranu. Znane są ilości wyeksploatowanego uranu, także w przeliczeniu na bomby jądrowe. Obecnie nie ma tam złóż które opłacałoby się eksploatować. Sprawy te do końca lat 80-tych były absolutna tajemnicą.
Niestety, biomasa i małe elektrownie wodne nie załatwią sprawy zapotrzebowania na energię. No, może w Norwegii gdzie są góry. U nas tych gór jest za mało.
Nie jestem LYSY, ale też twierdzę że nie ma energii odnawialnej. Coś takiego przeczyłoby prawom fizyki. Proszę bardzo, przykład: wiatr? fotoogniwa? płynąca woda? - wykorzystują energię Słońca. Jeśli ciepło słoneczne ogrzewa powierzchnię Ziemi, powietrze i powstaje wiatr, powietrzu nadawana jest pewna energia kinetyczna zużywana przez wiatraki. Ale gdyby ich nie było, ta energia wpływałaby na parowanie, rozkład opadów a także przesuwanie mas wilgotnego powietrza nad góry i tworzenie górskich strumieni na które już czekają elektrownie wodne. To samo z fotoogniwami. To samo z biomasą. Różnica pomiędzy tymi źródłami energii a węglem, gazem ziemnym czy ropą jest tylko taka, że te ostatnie wykorzystują energię Słońca nagromadzoną w wiązaniach chedmicznych i "przechowaną" z dawnych czasów. Twierdzę, że wykorzystanie energii wiatru, płynącej wody, fotoogniwa czy biomasa wpływają na klimat czy inne cechy środowiska nie mniej niż spalanie paliw "konwencjonalnych". A może więcej? Na to wskazuje logika, ale nikt nie wyłożył pieniędzy na odpowiednie badania, dlatego nie wiadomo.
Proponuję zastanowić się nad następującą tezą:
Jak skutecznie zahamować rozwój przemysłu sprawnie rozwijających się państw? Powodując, że energia stanie się kilkukrotnie droższa. Jak? Ano, powodując powstanie - najlepiej szeroko zakotwiczonych społecznie - ruchów twierdzących że dotychczasowe uzyskiwanie energii jest zagrożeniem, wszystko jedno czy przyrody czy cywilizacji. W czasie zimnej wojny była to teoria zimy nuklearnej w wyniku rozpowszechniania której powstały na Zachodzie ruchy pokojowe domagające się jednostronnego rozbrojenia. Otrzeźwił ich dopiero stan wojenny w Polsce. Potem się okazało, że zamiast globalnej zimy mozna mieć kwaśne deszcze i globalną pustynię na skutek zwiększania zawartości dwutkenku węgla w atmosferze. Powstały tendencje do ograniczania zużywania paliw kopalnych, a jednocześnie zupełnie odjechane pomysły na wychwytywanie i gromadzenie dwutlenku węgla. Efekty już są.
Korzystali na tym: Wielki Brat Sowiecki, który chciał w ten sposób dać szansę na zwycięstwo komunizmu nad obrzydliwym imperializmem, przewidywane przez marksizm-leninizm, ale także wszelkie lobbies na Zachodzie - od handlujących limitami na emisję gazów do producentów wiatraków.
Najbardziej szkoda mi "ruchów ekologicznych" - szlachetne idee utrzymania Ziemi w czystości i możiwie niezniszczonym stanie były niemal od początku wykorzystywane nawet nie w celach komercyjnych tylko w celu realizacji partykularnych dążeń wąskich grup mających na uwadze albo wzbogacenie się, albo władzę nad innymi. Tyle, że trudno od "ekologów" wymagać fachowej wiedzy pozwalającej na odróżnienie prawdy od rozpowszechnianych fałszerstw.
Kiedyś spróbowałem odtworzyć fakty dotyczące początku powstania idei "zimy nuklearnej". Przyszła ze Związku Sowieckiego; można podawać nazwiska, nieliczni autorzy jeszcze żyją. Ale w encyklopedycznych źródłach amerykańskich stabilnie egzystuje wielki uczony Carl Sagan i nikt z Amerykanów nie zgodzi się na to żeby go uzanać za zwykłego pożytecznego idiotę którego ruscy podeszli jak dziecko.
Sigmo, proponuję, spróbuj zrobić to samo: zwyczajnie sprawdzić czy otrzymujesz prawdę ze żródeł swojej wiedzy. Mając jakąś opublikowaną tezę na temat elektrowni jądrowych czy nawet katastrof z nimi związanych, spróbuj dotrzeć do źródeł tych informacji. Okaże się najprawdopodobniej, że jakaś ważna teza wypowiedziana została "niezobowiązująco", lub jako hipoteza której nikt nie udowodnił, lub ze względu na jej konstrukcję - jest nie do udowodnienia. Lub jest wiele źródeł danych (jedno wiarygodniejsze od drugiego) które się nawzajem wykluczają. Najprostszy przykład - ilość ofiar Czarnobyla. Warto sprawdzać, kto dawał pieniądze (czy decydował o grantach) na badania. W przypadku źródeł sowieckich - czym się zajmował "jeszcze", przedtem i potem, bo czy był w KGB, nie zawsze można się dowiedzieć. Czy czasem teza nie powstała nagle "z niczego" i nikt nie wie skąd się wzięła. Albo powstała nie jako naukowe stwierdzenie, lecz np. jako hasło w literaturze wyłącznie propagandowej...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Honic

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205739

http://niezalezna.pl/18369-ofiarom-czarnobyla
Powyżej fachowy artykuł elig nt. chorob nowotworowych wywołanych przez Czernboyl.
Oblicza się, że ofiar Czernobyla było ponad 110 000. Ale wiadomo, że dane były utajniane i nie wolno było podawac jako przyczyny smierci napromieniowania.
Wiem, ze w 3-mieście, które było po Czernobylu jednym z hot spots - od 25 lat cały czas lawinowo rośnie ilość ofiar nowotworów. Wiem, bo tu mieszkam.
Z tej samej przyczyny nie znamy ilości ofiar awarii w Sellafield.
Wiemy, że celowo napromienowano tych 300 żołnierzy francuskich.
Podobnie utajnione są dane i informacje o awariach elektrowni jadrowych niemieckich i francuskich.

Cez-137 ma okres rozpadu połowicznego = 30 lat.Stanowi zagrożenie dla zdrowia ponieważ wykazuje chemiczne podobieństwo do potasu, przez co wbudowuje się w cały organizm człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem śledziony, wątroby i mięśni.

Kwestia przechowywania odpadów nuklearnych nie została dotąd rozwiązana nigdzie na świecie.
Ekonomicznie rzecz biorąc - elektrownie jądrowe są nieopłacalne. Państwa się w nie pakują, bo mają ambicje posiadania broni nuklearnej.
Towarzystwa ubezpieczeniowe nie ubezpieczają elektrowni jądrowych, gdyż ich po prostu na to nie stac przy obliczeniu prawdziwego zagrożenia.
USA próbowało sprywatyzować elektorwnie jądrowe i nie znalazło frajera, który by na to poszedł
To są wszystko fakty, a nie mity

Pozdrawiam serdecznie

Sigma

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205752

Z pewnością wiedza Twoja na ten temat przerasta moją. Komentując, po prostu staram się dzielić swoimi doświadczeniami z innych dziedzin. Przede wszystkim, wśród naukowców wszelkiej maści jest tak samo dużo jak i wśród innych ludzi - zarówno ludzi wielkich jak i zwyczajnych oszustów. Motywacje też są różne. Duże znaczenie ma prestiż, który łatwiej jest zdobyć prezentując wspaniałe oszustwo, niż niezbyt zajmującą prawdę. Niestety, Amerykanie stanowią znaczny odsetek takich oszustów. Znam dokładnie udokumentowany przypadek gdy człowiek (naukowiec, pracujący w poważnym ośrodku) przedstawił publikację gdzie zdefiniował przyczynę zjawiska i jego skutek następujący po przyczynie. Po trzech latach opisał to samo, tylko odwrotnie: zamienił miejscami przyczynę ze skutkiem - i też to opublikował. W obu przypadkach zapomniał udowodnić, jakiego rodzaju związek zachodzi pomiędzy nimi. Moim zdaniem - żaden. To zjawiska niezależne od siebie. Ale nie przeszkodziło mu to w karierze. Reszta jego publikacji które znam, to plagiaty tej drugiej z kolei. Na inne tematy nie pisał albo nic o tym nie wiem.
Przykład: ilość ofiar Czarnobyla. Można je liczyć różnie; o ile wiem w wyniku samego wybuchu zginęło tylko kilka osób. Wiem oczywiście, że ta liczba ma się nijak do liczby rzeczywistej wszystkich ofiar katastrofy; być może teraz też umierają osoby które powinno się uznać za jej ofiary. Ale czy utajnianie danych oznacza że rzeczywista wartość musi być wyższa? Wiadomo że ruscy (a zwłaszcza ich służby)są mistrzami w kłamstwie; do pomyślenia jest np. sytuacja nie zaniżenia ale zawyżenia ilości ofiar ze względu np. na możliwość dotacji ze świata, lub chęć ukrycia lub odwrócenia uwagi od czegoś całkiem innego.
Do różnych spraw w których znaczny udział ma tajemniczość zraziłem się kiedyś po aferach z latającymi talerzami w Stanach. Powstawały całe gremia badające pojawianie się latających talerzy, ich katastrofy, a nade wszystko - głoszące że z jakichś nieznanych powodów rząd to wszystko utrzymuje w wielkiej tajemnicy. Minęły dziesiątki lat, okazało się że przynajmniej po części chodziło o przemysł zbrojeniowy i utrzymanie w tajemnicy rożnych "wynalazków". Ale wierzących w ufoludki jest nadal wielu i dalej "tropią"...
Tak czy inaczej, sigmo, róbmy dalej swoje, bo - jak powiada "Desiderata" - "bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa, niech to ci jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty, wielu bowiem dąży do wzniosłych ideałów..."
Pozdrawiam serdecznie
Honic

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205800

otychczasowy postęp w technice użytecznej dla człowieka odbywał się w sposób spokojny i uoprczywy, lub odbywał się gwałtownie oferując ludziom nowe, nieznane uprzednio możliwości. Maszyny parowe, maszyny spalinowe spowodowały znaczne pchnięcie cywilizacyjne, chociaż nie należy zapominać o ujemnych stronach tych wynalazków. Ludzie godzili się na to, bo przy pewnych uciążliwościach, dawało to im mobilność, pozwalało przewozić znaczne ciężary na spore odległości, głębiej schodzić po ziemię, czy wodę, wzbijać się w powietrze. Wiele z tych wynalazków początkowo mialo znaczenie militarne, a poźniej znajdowało zastosowanie cywilne. Jednak w dotychczasowej działalności człowieka była jedna stała zasada, że po nowe, często niebezpieczne wynalazki sięgano, kiedy następował kres możliwości wykorzystania dotychczas stosowanych technologii.
Teraz weszła polityka: twierdzi się, że coś nie jest przyjazne środowisku (węgiel), a przyjazne są biopaliwa (zajęcie znacznych obszarów pod uprawę roślin energetycznych przyczynia się do głodu w krajach trzeciego świata), elektrownie wiatrowe i, o dziwo, energetyka jądrowa. Dlaczego tak jest opisano powyżej. Zostawmy technikę i technologię inżynierom i naukowcom, a politykóe obwoźmy w klatkach po różnego rodzajy eventach w rodzaju otwarcia i zamknięcia IO, ME, MŚ, MP lub otwarcie szaletów publicznych w Wólce Wielkiej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205757

Co racja, to racja. Szpadelkiem lub wiaderkiem nie zrobią ludzkości krzywdy, a co najwyżej sobie. Sikorkę z Chyżym rujem, tudzież Wpadką-Komorowskim mogliby nawet transmitować w godzinach największej oglądalności, a my na spacer.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205766

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

#205777

Taka bzdurna ta bazgranina, że aż mdli.
A brednie w niej nie mniejsze niż te, o tutaj, te niżej:

“Wszystkie rozbiory Rzeczpospolitej formalnie były bez zarzutu. Przeprowadzone z zachowaniem praworządności.”

Bo jaki trzeba mieć móżdżek aby zniszczenie narodu, odebranie siłą temu narodowi prawa do istnienia jako byt państwowy, nazwać działaniami praworządnymi.
Czy jeszcze bzdurniej, jak można określić te bezprawne i oparte na mordach akty niszczenia państwa jako „formalnie bez zarzutu„.
Jaki też trzeba mieć płaski intelekt, aby nie wiedzieć, że Sejm otwarty 19 kwietnia 1773 roku, zwany konfederackim, został zwołany z jawnym złamaniem prawa.
Jak trzeba mieć marną świadomość, aby nie rozumieć kim był bezprawnie wybrany marszałek tamtego Sejmu Adam Poniński.
Jak powierzchowną trzeba mieć i nikłą wiedzę, aby nie zdawać sobie sprawy z ohydnej zdrady Poniatowskiego, w tamtym czasie ciągle wszak polskiego króla, przeciw którego bezprawnym działaniom i zdradzie protestował Rejtan.
Jak trzeba być ślepym aby nie widzieć, że kolejny traktat rozbiorowy znosił i łamał wszystkie umowy oraz zapisy zawarte w poprzednim. I jak trzeba być bezrozumnym aby nie dostrzegać jak najeźdźcy kpili sobie z prawa wszelkiego i jak naigrywali z głupoty i naiwności Polaków, którzy w jawnym bezprawiu doszukiwali się prawa.
Jak trzeba być ogłupionym aby nie mieć świadomości, że zdrada Poniatowskiego, zdrada ojczyzny i zdrada narodu jakiej się dopuścił abdykując, bo to definitywnie zamykało jakiekolwiek roszczenia Polaków w dochodzeniu na arenie międzynarodowej ich prawa do posiadania Państwa, to nigdzie w świecie nie spotykany przykład bezprawia, tchórzostwa i nikczemności najwyższej.

I taki ktoś, taki nieuk, wypisuje kolejne brednie o tym co w jej mniemaniu świadczy o postępie cywilizacji ludzkiej, a co jest tego postępu zaprzeczeniem.
I taki domorosły majsterklepka ocenia co nauką jest, a co jej, tej nauki, jest zaprzeczeniem.

Mdli mnie jak czytam takie bzdury.
Mdli, bo takie czy inne sigmy to przecież wyżyny polskiego intelektu.
Że o wyżynach patriotyzmu szkoda gadać.
Wybacz sigma dziecko, ale twoja głupota zasłużyła na taka nie inną reprymendę.
Przez te mdłości właśnie.

SWD40

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

SWD40

#205784

z największego legalisty współczesnych nam czasów, czyli kolejnego trzyliterowca - JKM?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205791

Jeżeli nasze słuzby mają taką znajomośc savoir vivre, poziom wiedzy i w dodatku refleks szachisty, jaką wykazuje SWD40 - to nic się w nich od czasów opisanych przez Cenckiewicza w "Długie ramię Moskwy" nie zmieniło. Groza i dno

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205845

Proszę o stosowanie się do Regulaminu!
Nie przewiduje on takich, jak Pańskie, zachowań.
Dyskutuje się z TEMATEM, a nie z osobą.
Nie dość,że do tez wpisu nie odniósł się Pan wcale,
to cały komentarz,stanowi atak osobisty na innego użytkownika.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205853