"Polska" 2014. "Pamięć" tragedii Gdyni 1970

Obrazek użytkownika wilre
Kraj

WARIANT  I.   URZĘDOWY

„Czarny czwartek” w Gdyni. Rocznica masakry

przez Adm · 16 grudnia 2014

GDYNIA. 44. Rocznica grudniowej zbrodni na Wybrzeżu. Zaczęło się w Gdyni, gdzie zamordowano stoczniowców, portowców i Janka Wiśniewskiego.(sic!)

 

17 grudnia 2014 mija 44. rocznica „Czarnego czwartku” w Gdyni.

17 grudnia 1970 r. ok. godz. 6.00 rano wojsko otworzyło ogień w stronę robotników idących z dworca kolejowego do zablokowanej przez wojsko stoczni i portu. Padli zabici i ranni. Masakra w Gdyni trwała do wieczora, w jej wyniku śmierć poniosło wówczas 18 osób. Najmłodszy z poległych miał 15 lat, najstarszy 34.

ZA:

http://czaspomorza.pl/czarny-czwartek-w-gdyni-rocznica-masakry/

 

 

_____________________________________________________________

WARIANT  II.  NARODOWY

Rocznica Grudnia’70 w Gdyni

Ostatnia aktualizacja: 21 grudnia 2010 | 0 Komentarzy | 314 Odsłon
 

17 grudnia o godzinie 6:00 odbyły się obchody 40. rocznicy Grudnia’70 w Gdyni.

Zebraliśmy się o godzinie 5:45 niedaleko pomnika 1970, aby oddać hołd ludziom – zarówno tym z Gdyni, jak i z całej Polski – biorącym udział w wydarzeniach z 1970 roku. Specjalnie na tą okazję przygotowaliśmy transparent ”CZEKAMY NA ROZLICZENIE ZBRODNIARZY!”, oraz baner ”PAMIĘĆ TO TWARDA SKAŁA – ZJEDNOCZENI PATRIOCI”, który był trzymany przez naszą około 70-cio osobową grupę.

Podczas składania wieńca przez kibiców Arki, z naszej strony został odśpiewany hymn Polski oraz zostało odpalonych kilkanaście rac, w asyście powiewających biało-czerwonych flag.  Myślę, że nie ma co pisać (tak jak wszystkie inne portale), iż podczas przemówienia prezydenta Komorowskiego wśród ogólnego tłumu ludzi, zgromadzonych na obchodach rozległy się gwizdy, krzyki oraz buczenie lub innego typu okrzyki. Podczas tego typu obchodów, nie jest to najwazniejsze.

Niestety, najwidoczniej wszystkie medialne portale o tym zapomniały, jak i o tym, że w tym wszystkim chodziło o pamięć, a nie o sensacyjne tytuły artykułów typu: ”gwizdy, okrzyki, buczenie przywitały prezydenta”, żeby dzięki temu zdobyć jak najwiekszą liczbę czytających dany artykuł.

Kolejne obchody Grudnia 1970 za nami. Cieszy fakt, że z roku na rok przybywa nowych osób! Oby za rok było nas conajmniej dwa razy tyle!

Zjednoczeni Patrioci – Arka Gdynia

__________________________________________________________

UZUPEŁNIENIE.

Zbrodnia 17.12.70 w Gdyni – suplement*

ANEKS.

Skrócone kalendarium wydarzeń grudniowych na Wybrzeżu Gdańskim w 1970 roku.

 

Wydarzenia Grudnia 1970 roku na Wybrzeżu Gdańskim rozegrały się w trzech miastach – w Gdańsku, Gdyni i w Elblągu. W każdym z tych miast miały one inny przebieg, scenariusz i inną liczbę ofiar. Wystąpiły również pewne dość istotne różnice w czasie oraz różne było „apogeum” tych wydarzeń w poszczególnych miastach.
 
GDAŃSK:
Już 12 grudnia 1970 roku w sobotę, gdy rozeszła się wiadomość o podwyżce cen żywności, a głównie mięsa i jego przetworów o ponad 17 % - zaczęły się przestoje w Stoczni im. Lenina i niektórych wydziałach Zarządu Portu w Gdańsku. W poniedziałek 14 grudnia, stoczniowcy wyszli na miasto i rozpoczęły się rozruchy uliczne.
 
We wtorek 15 grudnia trwają dalsze rozruchy w Gdańsku. Wybrzeżowa prasa podaje informacje o grabieżach i aktach wandalizmu. W Gdańsku stosownie do ustaleń Biura Politycznego ukształtowuje się pod przewodnictwem generała Korczyńskiego tzw. sztab lokalny, którego zadaniem ma być koordynacja działań milicji i wojska w zwalczaniu rozruchów. W godzinach południowych zostaje przez demonstrantów podpalony gmach KW PZPR. Siły porządkowe używają broni. Są ranni i zabici. Władze wprowadzają godzinę milicyjną na terenie Trójmiasta, która obowiązuje od 18 do 5 rano.
 
Środa 16 grudnia – prasa lokalna podaje komunikat o wprowadzeniu godziny milicyjnej oraz informację o ilości ofiar w Gdańsku. Według tego komunikatu śmierć poniosło 6 osób, rannych zostało 115 w tym 33 osoby ciężko.
 
GDYNIA:
W poniedziałek 14 grudnia Gdynia była spokojna i zapatrzona w Gdańsk. We wtorek 15 grudnia około 7 rano w stoczni wtedy im. Komuny Paryskiej zaczynają się wiece na wydziale K – 2. Kolejne wydziały i brygady dołączają do przestojów. Około godziny 9.15 część załogi wychodzi na miasto, pod gmach KM PZPR, gdzie żądają spotkania z pierwszym sekretarzem. Sekretarz jest nieobecny, do spotkania nie dochodzi. Manifestanci wsparci w międzyczasie o załogi z innych zakładów pracy wyruszają pod Prezydium MRN. Tu dochodzi do spotkania z przewodniczącym prezydium Janem Mariańskim. Dochodzi do spotkania delegatów poszczególnych zakładów pracy z
Prezydium MRN i podpisania tzw. protokółu uzgodnień czyli grudniowych postulatów robotniczych. Grupie delegatów przedsiębiorstw przewodniczy Edmund Hulsz – technik z „Dalmoru”. Postulaty te około godziny 12.00 pan Mariański przekazuje telefonicznie przewodniczącemu Prezydium WRN w Gdańsku Tadeuszowi Bejmowi.
 
Demonstranci rozchodzą się do domów i zakładów. Delegaci zakładów natomiast w liczbie 31 osób gromadzą się w Zakładowym Domu Kultury Zarządu Portu w Gdyni przy ul. Polskiej. Próbują opracować regulamin strajku i ulotkę do załóg przedsiębiorstw. Około północy siły bezpieczeństwa na polecenie lokalnego sztabu aresztują wszystkich delegatów załóg i umieszczają ich w więzieniu w Wejherowie.
 
W dniu następnym, w środę 16 grudnia na wieść o aresztowaniu wrzenie w gdyńskich zakładach narasta. Załogi żądają uwolnienia aresztowanych. Wieczorem tego dnia wicepremier Stanisław Kociołek – jeden z członków sztabu lokalnego występuje przed kamerami gdańskiej telewizji i apeluje do ludzi pracy wybrzeża, aby wrócili do przerwanej pracy.
 
Gdy w dniu 17 grudnia w czwartek przed godziną 6.00 pracownicy przybywają na przystanek szybkiej kolei miejskiej Gdynia – Stocznia witają i strzały.
 
Są zabici i ranni. A gdy zszokowani pracownicy niosą pod Prezydium MRN ciało zabitego 18 letniego Zbigniewa Godlewskiego – również tu witają ich strzały, co powoduje dalsze ofiary. Z jednej strony jest zdesperowany tłum, z drugiej – broń pancerna, helikoptery, gazy łzawiące, świece dymne i broń krótka i maszynowa.
 
ELBLĄG:
W Elblągu niepokoje zaczęły się już w dniu 14 grudnia, czyli w poniedziałek. Wieczorem na murach pojawiają się antyreżimowe hasła. 15 grudnia wieczorem w różnych punktach miasta zbierają się demonstranci, którzy udają się do komitetu PZPR. Są próby podpalenia tego gmachu. W środę 16 grudnia pracy nie podejmuje Spółdzielnia „Metal” i jeden z wydziałów „Zamechu”.
 
Wieczorem tłum ponownie manifestuje pod komitet partii i próbuje go ponownie podpalić. Dochodzi do wybijania szyb w sklepach. W czwartek – 17 grudnia w godzinach popołudniowych i wieczornych załogi pracy wychodzą na ulice miasta. Robotnicy dalszych wydziałów „Zamechu” przerywają pracę. Dochodzi do starć z milicją i wojskiem. Czołgi rozpraszają tłum. Broni wojsko nie użyło. W piątek 18 grudnia rozruchy uliczne narastają, atakowany jest ponownie gmach partii, więzienie i podpalono czołg. Atakowane są poza tym centrala telefoniczna i poczta oraz bank. Dochodzi do użycia broni przez milicję. Są ofiary śmiertelne.
 
W niedzielę 19 grudnia – po tygodniu, wrócił spokój do Trójmiasta i Elbląga.
 
Czas na kilka zdań podsumowania. Rozruchy – strajki, przestoje, wiece, manifestacje i walki uliczne rozpoczęły się w Gdańsku, a zakończyły w Elblągu. Według oficjalnych danych najwięcej ofiar było w Gdyni – a mianowicie tu śmierć poniosło 18 osób, rannych zostało 992 osoby, z tego 233 osoby hospitalizowano, w tym 52 w stanie ciężkim. W Gdańsku zginęło 9 osób – danych o rannych nie przytaczam bowiem dokumenty dotyczące dnia 15 i 16 grudnia z terenu tego miasta obejmujące tzw. „bilans strat” - zaginęły. W Elblągu wg danych oficjalnych zginęła 1 osoba – o osobach rannych brak danych, można przyjąć, że było ich kilkadziesiąt.
 
Tak więc łącznie w Gdańsku, Gdyni i Elblągu zostało zabitych 28 osób. Ogólna ilość zabitych – uwzględniając w tym Wybrzeże Szczecińskie wyniosła 44 osoby. Najbardziej krwawy był czwartek – 17 grudnia 1970 roku w Gdyni, zginęło wtedy 18 osób – wszystko mężczyźni w wieku od 15 do 34 lat.
 
Według powszechnej opinii miejscowej ludności, w tej liczbie i mojej ocenie, ponieważ byłem naocznym świadkiem tych wydarzeń w Gdyni – liczby oficjalnie udostępnione są znacznie zaniżone. Mam nadzieję, że kiedyś dowiemy się prawdy.

Autor: Michał Sikora o 11:114

ANEKS II

Zarejestrowane na amatorskim sprzęcie meldunki rozmów radiotelefonicznych funkcjonariuszy MO i SB w grudniu 1970 r. w Gdyni

Nagranie nr N_1_03, czas nagrania 02:02:21

 

http://www.wszechnica.solidarnosc.org.pl/?page_id=13457

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:15)

Komentarze

Ta masakra ludzi na wybrzeżu w 1970 roku, to robota czerwonego mordercy w generalskim stopniu, z sowieckiej armii towarzysza Jaruzelskiego i jego czerwonych pomocników. Tak jak Kociołek i jemy POdobni bolszewicy komuniści. Gdy umiera czerwone generalskie ścierwo, z krwią Polaków na rękach, Towarzysz red bul Bredzisław, mieniący się prezydentem wolnej Polski. Od daje honory dla czerwonego kata Jaruzelskiego, będąc w kościele na mszy POgrzebowej. A Ludowe Wojsko POlskie z honorami od daje katu cześć na cmentarzu.

Czy jeszcze ktoś k..wa myśli że to wolna i suwerenna Polska, gdzie takie czerwone kanalie jak Kiszczak Bauman śmieją się Polakom w twarz. Bo wiedzą że towarzysze sędziowie i prokuratorzy czuwają, by im włos z głowy nie spadł.

A nadym stoi i czuwa człowiek który stawia POmniki dla bandytów Bolszewickich w Ossowie. Człowiek który walczy z krzyżami, i ma krew na rękach Polaków lecących do Katynia POd Smoleńskiem, to jest red bul Bredzisław, rezydent na Polskę.

Przez 25 lat nie chcieli ukarać żadnego komunisty za mordowanie bezbronnych Polaków.

Polsko obuć się.

1939-1956 żołnierze niezłomni, 1956 Poznań, 1970 Wybrzeże, 1976 Radom, 1981 kopalnia Wujek i cała Polska.

Cześć i Chwała dla nich po wsze czasy.

A dla zdrajców i morderców czerwonych wieczne POtępienie i niesława PO wsze czasy. Na POhybel czerwonym ścierwojadom.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".
-------------------------

Jestem przeciw ustawie JUST 447

#1456056

Zabici w Gdyni
 
Brunon Drywa, ur. 20 VII 1936, ślusarz, pracownik Zarządu Portu Gdynia, zm. 18 XII 1970, pochowany na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni
 
Apolinary Formela, ur. 18 X 1950, fileciarz w PPDiUR „Dalmor” w Gdyni, zm. 17 XII 1970, pochowany na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni
 
Zygmunt Gliniecki, ur. 15 IV 1955, uczeń SP nr 7 w Gdyni, zm. 17 XII 1970, pochowany na cmentarzu Gdynia Leszczynki
 
Zbigniew Godlewski, ur. 3 VIII 1952, pracownik fizyczny Zarządu Portu Gdynia, zm. 17 XII 1970, pochowany na cmentarzu komunalnym w Elblągu przy ul. Agrykola
 
Jan Kałużny, ur. 27 III 1948, pracownik przeładunkowy Zarządu Portu Gdynia, zm. 17 XII 1970, pochowany na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni
 
Jerzy Kuchcik, ur. 10 II 1950, spawacz w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, zm. 17 XII 1970, pochowany na cmentarzu w Broniszewie
 
Stanisław Lewandowski, ur. 7 V 1946, kowal w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, zm. 17 XII 1970, pochowany na cmentarzu w Skępem
 
Zbigniew Nastały, ur. 8 III 1953, uczeń ZSZ przy Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, zm. 17 XII 1970, pochowany na cmentarzu Wejherowo Śmiechowo
 
Józef Pawłowski, ur. 16 I 1946, ślusarz w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, zm. 17 XII 1970, pochowany na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku
 
Ludwik Piernicki, ur. 4 II 1950, hydraulik w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, zm. 17 XII 1970, pochowany na cmentarzu w Goręczynie
 
Jan Polechońki, ur. 14 VI 1940, spawacz w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, zm. 17 XII 1970, pochowany na cmentarzu w Olszanicy
 
Zygmunt Polito, ur. 30 IV 1946, spawacz w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, zm. 17 XII 1970, pochowany na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni
 
Stanisław Sieradzan, ur. 8 V 1952, uczeń Technikum Chłodniczego w Gdyni, zm. 17 XII 1970, pochowany na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni
 
Jerzy Skonieczka, ur. 18 IV 1955, uczeń SP nr 32 w Gdyni, zm. 20 XII 1970, pochowany na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni
 
Marian Wójcik, ur. 23 IX 1937, pracownik fizyczny Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, zm. 18 XII 1970, pochowany na cmentarzu Wejherowo-Smiechowo
 
Zbigniew Wycichowski, ur. 13 II 1950, ślusarz, pracownik Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni, zm. 11 I 1970, pochowany na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni
 
Waldemar Zajczonko, ur. 4 IX 1950, student Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego w Gdańsku, zm. 17 XII 1970, pochowany na cmentarzu katolickim w Sopocie przy ul. Malczewskiego

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/471/czy-janek-wisniewski-zginal-na-darmo
© Niepoprawni.pl

 
 
O Zbyszku Godlewskim, Ludwiku Piernickim, Waldemarze Rebibinie, Marianie Sawiczu czyli o tym jak zginęli "Chłopcy z Grabówka, chłopcy z Chylonii"
na stronie IPN
http://www.grudzien70.ipn.gov.pl/g70/czytelnia/1676,Biuletyn-IPN-nr-11-122006.html
ostatnia pozycja:
Szkubarczyk Piotr, Chłopcy z Grabowka, chłopcy z Chylonii
Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1456080

Jak już wspomniałem w mojej notatce, ojciec mój informował mnie o około 200 ofiarach śmiertelnych grudnia 70. A wiedział co mówi, bo już wówczas był sądowym ekspertem. Niestety, nie dożył do końca komuny, bo niewątpliwie dałby świadectwo.

Wielu zabitych było chowanych na cmentarzach w całkowitej tajemnicy i przy minimalnej wiedzy najbliższej rodziny. Po prostu w nocy milicja waliła do drzwi rodziców, czy też żony, kazała się ubierać i wiozła na cmentarz, gdzie właśnie chowano zamordowanego członka rodziny. Tych opisów jest dosyć sporo, lecz pewien jestem, że nie przeprowadzono skrupulatnej kontroli i zliczenia poszkodowanych.

Rodziny były zastraszane wydumanymi konsekwencjami i zmuszane do milczenia.

Było też kilkoro NN (liczba nieznana i obecnie nie do odzyskania), czyli ofiar samotnych, przyjezdnych, których nikt nie poszukiwał. Pochowani bezimiennie w nieznanych miejscach.

Już w roku 1990 usiłowałem zainteresować lokalnych dziennikarzy (pani Ryszarda Socha), lecz byli oni bardzo powierzchowni i nie interesowało ich dogłębne wyjaśnienie, tylko raczej pikantne sensacyjki.

To były inne czasy. Teraz najprawdopodbniej nie udałoby się ukryć i zamazać faktów.

Czyli czarny czwartek, 17 grudnia 1970 roku, w czym brałem udział, nigdy nie zostanie tak do końca precyzyjnie wyjaśniony.

 

Pozdrawiam

 

Przepraszam, ale tak wtedy było:

 

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1456094

"To pośmiertne zdjęcie Ludwika Piernickiego, wykonane przez SB, przypomina ubeckie „dokumentacje” z lat 40. i 50. – ukazujące „bandytów”, czyli bohaterów antykomunistycznej konspiracji zbrojnej."

W tym przytoczonym przeze mnie opracowaniu IPN o bohaterskich chłopcach z Gdyni jest jeszcze więcej opowieści o innych młodych ludziach. Jak pisałam ten komentarz, to właśnie znalazłam to opracowanie.

Zgadzam się z Twoim komentarzem, takie opowieści słyszałam od osób z Trójmiasta, które przeżyły te straszne chwile.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1456098

To odezwa ówczesnej władzy, pisana takim językiem, jakim wtedy ona mówiła. Z faktami nic nie miała nic wspólnego, z odczuciami ludzi również. Tak, jak w powyższym komentarzu spotkałam się z opiniami, że ofiar było więcej, że pogrzeby odbywały się w nocy i nie kazano o tym mówić nikomu.

Odezwa pojawiła się w "Dzienniku Bałtyckim" 16 grudnia 1970 roku

"Do Klasy Robotniczej i ludzi pracy w Gdańsku!
 
    W dniu wczorajszym i dzisiejszym doszło do naruszenia porządku w zakładach pracy i nieodpowiedzialnych rozruchów na ulicach Gdańska. Demonstracje i zamieszki zostały wykorzystane przez elementy chuligańskie i wichrzycielskie. Awanturnicy zaatakowali milicjantów i żołnierzy, którzy bronili porządku publicznego. Dopuszczono się morderstw na funkcjonariuszach milicji i osobach cywilnych. Ponad 150 milicjantów i żołnierzy odniosło rany, w tym wielu bardzo ciężkie.

    W bezmyślnym zaślepieniu podpalano i demolowano budynki publiczne, niszczono samochody osobowe i ciężarowe, magazyny, sklepy i kioski, rabowano alkohol, futra i inne towary. Spowodowano wielomilionowe straty. Te karygodne wystąpienia godzą w interesy ludzi pracy i w interesy państwa ludowego.

    Wobec nieustających agresywnych wystąpień i ataków organy porządku publicznego w obronie własnej użyły broni.

    Władze zdecydowane są użyć wszelkich środków, aby przywrócić ład i porządek oraz zapewnić spokój w mieście i bezpieczeństwo jego mieszkańców.

W tym celu organy porządku publicznego otrzymały konieczne rozkazy. Wobec winnych zabójstw i przestępstw będą wyciągnięte surowe konsekwencje.

    W dniu dzisiejszym zarządza się w mieście godzinę milicyjną od godziny 18 do godziny 5 rano w dniu jutrzejszym. Zakazuje się wszelkich zgromadzeń i demonstracji.
 
LUDZIE PRACY GDAŃSKA!
 
    Nie dajcie podburzać się prowokatorom i nieodpowiedzialnym wichrzycielom. Nie WASZE dobro mają oni na celu — w nienawiści do władzy ludowej. Waszym kosztem chcą załatwiać swoje brudne sprawy. Niszczyciele i podpalacze marnują dobra, które zbudowaliśmy własną pracą i własnym potem, które są naszą wspólną własnością. W Gdańsku, w którym po straszliwych zniszczeniach wojennych wszystko trzeba było budować od podstaw, każdy zniszczony dom, czy sklep jest tym bardziej dotkliwą stratą.

    Awantury i zamieszki uliczne prowadzą tylko do nieszczęść!

    Wszelkie sprawy, które Was nurtują i niepokoją można omówić jedynie w spokoju na zebraniach w zakładach pracy. Ani władze państwowe, ani władze partyjne i związkowe od takiej dyskusji nie uchylają się. W żadnym wypadku akcje nielegalne, które naruszają ład i porządek w mieście i prowadzą do karygodnych ekscesów nie będą tolerowane!
 
ROBOTNICY I LUDZIE PRACY
 
    Apelujemy do Waszej obywatelskiej świadomości. Wszyscy razem zapewnijmy spokój w naszym mieście, zapewnijmy normalną pracę wszystkich fabryk, zakładów i instytucji. Natychmiastowe przywrócenie ładu i porządku w mieście leży w Waszym interesie.
 
KOMITET WOJEWÓDZKI PZPR
WOJEWÓDZKIA I MIEJSKA
RADA NARODOWA
WOJEWODZKA KOMISJA ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH
 
 Gdańsk, I5 grudnia 1970 r."

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1456095

cenię  bardzo  w s z y s t k o  co znalazło się w Waszych komentarzach.

Również przypuszczam, że podawana liczba Ofiar śmiertelnych - jest skłamana, zaniżona. Prawda utajniona.
Nikt także dotychczas, zwłaszcza n i k t   z waadzy, nie oddał sprawiedliowści b o h a t e r s t w u  Gdynian.

Gdynia czeka wciąż na elementarną sprawiedliwość.
Miasto, dzieło i obraz, Dusza Wolnej Rzeczypospolitej, zostało za to właśnie utopione we krwi.

Pozdrawiam. Z Bogiem,  Dzięki

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0


Największą klęską dla świata - jest nie siła ludzi złych, lecz słabość dobrych.

#1456136

Teraz, jak widać nie. Ludzie widzą co się dzieje, dlatego nie będą mówić. Jednak sądzę, że będą pamiętać i to, co wiedzą będą przekazywać następnemu pokoleniu. Gdynia się doczeka tej sprawiedliwości. Szczęść Boże!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#1456160

To był dzień, który tragicznie wpłynął na życie wielu Polaków, nie tylko tych, którzy stracili swoich bliskich, kiedy komunizm, zwany wtedy socjalizmem, pokazał swoje prawdziwe oblicze.

Nie pamiętam zbyt wiele, wiem, że czołgi przejeżdżały niedaleko naszego domu w kierunku śródmieścia .

Mój ojciec przejeżdżał tamtędy do pracy, w momencie, kiedy strzelano do robotników na wiadukcie w Gdyni-Stoczni.

Skąd komuna wytrzasnęła liczbę pomordowanych w całej Polsce na 43 osoby? O ile pamiętam, słuchy chodziły, że w samym Trójmieście poległo grubo ponad 100 osób, i że niektórzy byli grzebani po kryjomu.

Cześć ich pamięci!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Lotna

 

#1456154