Czy Donald Tusk dostanie azyl w Niemczech?

Obrazek użytkownika payssauvage
Kraj

Republika Federalna Niemiec przeżywa właśnie najazd tzw. „uchodźców”, czyli w istocie islamskich emigrantów, przybywających do Europy w poszukiwaniu lepszego życia, najlepiej na koszt europejskiego podatnika. Niemcy – a konkretnie Angela Merkel, która otworzyła „puszkę z Pandorą” i wypuściła socjalnego dżina z butelki z napisem „Pomóżmy biednym uchodźcom” – w końcu połapali się, co się święci, powiedzieli „Genug!” (dość) i zamknęli granicę z Austrią przez którą do RFN wlewała się fala żądnych socjalu islamistów. Warto zwrócić uwagę, że państwo niemieckie, które tyle wrzeszczy o solidarności, nie oglądało się na problemy Węgrów, czy Austriaków, tylko zadbało o własne interesy, a tamte kraje zostawiło na lodzie. To bardzo ważna lekcja, którą my, Polacy (a zwłaszcza polski rząd), powinniśmy sobie koniecznie przyswoić.

Tymczasem bardzo możliwe, że do rządu federalnego wpłynie wkrótce jeszcze jedno podanie o azyl. W tym zalewie podań od islamskich imigrantów jedno więcej nie robi wprawdzie Niemcom różnicy, ale to będzie szczególne, bo podpisane będzie: Donald Franciszek Tusk. Sądzę, że powinno ono zostać rozpatrzone poza kolejnością, zwłaszcza, jeżeli w uzasadnieniu podane zostaną zasługi antenatów naszego bohatera dla wysiłku wojennego tysiącletniej Rzeszy.

O co chodzi? O to: Jak podaje radio RMF FMNa środowym szczycie unijnych przywódców nie będzie decyzji ws. podziału 120 tys. uchodźców pomiędzy poszczególne kraje UE - tak wynika z listu szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, który jest zaproszeniem na szczyt. Decyzja ws. przyjęcia przez Polskę ponad 9 200 azylantów z tej grupy zapadnie dzień wcześniej - na spotkaniu unijnych ministrów spraw wewnętrznych. W ten sposób Tusk pozbawia Warszawę prawa weta w kwestii uchodźców. (…) Kiedy premier Ewa Kopacz przyjedzie na szczyt, sprawa będzie już rozstrzygnięta.” Chodzi o to, że na spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych Polska nie posiada prawa weta. Jeśli nie dojdzie tam do kompromisu, to zarządzone zostanie głosowanie, a wówczas nasz kraj i inne państwa Grupy Wyszehradzkiej zostaną przegłosowane, gdyż nie mają mniejszości blokującej. Nikt mi nie powie, że po tak jawnej zdradzie polskich interesów osobnik, zwany Donaldem Franciszkiem Tuskiem spokojnie wróci sobie do Polski i będzie tu sobie żył, jak gdyby nigdy nic. To oczywiste, że na polskiej granicy powinni na wracającego z Brukseli Tuska czekać odpowiedni funkcjonariusze, którzy odtransportują go wprost do celi. Donald Franciszek nie jest chyba aż taki głupi, żeby tego nie rozumiał. W tej sytuacji podanie o azyl w Niemczech jest dla Tuska naturalnym rozwiązaniem, zwłaszcza, że swoje decyzje podejmuje on wyłącznie w interesie tego państwa, nie jest bowiem nikim więcej, jak tylko zausznikiem pani Merkel.

Nawiasem mówiąc, właśnie dlatego Tusk został namaszczony na stanowisko szefa Rady Europejskiej (oczywiście w nagrodę za uczynienie z Polski wasala Niemiec też) – pani kanclerz potrzebna była całkowicie pozbawiona samodzielności pacynka, a Donald Tusk nadawał się wręcz idealnie. Facet nie zna języków obcych (wprawdzie wydał z naszych pieniędzy podobno coś ok. 100 tys. zł na lekcje języka angielskiego, ale efekty są więcej niż mizerne), nie ma pojęcia o unijnym prawie, ani o tym, jak funkcjonuje skomplikowana machina unijnej biurokracji, a na dodatek nie ma obaw, że wybije się na niepodległość, bo jak wiadomo, jest leniwy. Innymi słowy – idealny kandydat na strażnika brukselskiego żyrandola.

A skoro już zgadało się o strażnikach żyrandola, to nie mogę sobie odmówić złośliwej satysfakcji i nie napisać o liście otwartym „intelektualistów z Europy Środkowo-Wschodniej”, który opublikowała również „Gazeta Wyborcza”. List ten jest apelem o „o praktyczne zamanifestowanie solidarności z uchodźcami”, a jednym z jego sygnatariuszy jest… wybitny „intelektółalista” Bronisław Komorowski! Z innych „intelektualistów” warto wymienić Tomasza Lisa i Aleksandra Kwaśniewskiego. Bardzo szkoda, że zabrakło pod tym listem podpisu „mędrca Europy” Lecha Wałęsy, który jak zwykle jest „za, a nawet przeciw”, a na pytanie, czy przyjąłby imigrantów sprytnie wykpił się od odpowiedzi słowami: „Muszę zapytać żony”. Ech… Gdybyż rządzący naszym krajem mieli choć tyle sprytu, co „Wałek” i powiedzieli unijnym biurokratom: „Musimy zapytać społeczeństwa” (referendum). Ale próżno marzyć o tem! Z tymi listami otwartymi to jest zresztą symptomatyczne  – niektórym ludziom wydaje się najwyraźniej, że jak zbierze iluś tam „intelektualistów” i podpiszą list, w którym będzie stało, jak wół, że – dajmy na to – Ziemia jest płaska, to kula ziemska, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zamieni się w naleśnik. Przykro mi bardzo, ale tak to nie działa. Bo choćby przyszło tysiąc intelektualistów i każdy podpisałby tysiąc otwartych listów, to nie przysłonią tym faktu, że Niemcy chcą efekty własnej niefrasobliwości zrzucić na innych. I mydlenie oczu nic tu nie da.

Zwłaszcza, że organizatorzy całej akcji poczynają sobie nie tylko głupio, ale i bezczelnie. Oto bowiem jednym z sygnatariuszy tego całego listu, który zaczyna się inwokacją „W imię naszego człowieczeństwa, naszych zasad i wartości” jest… Zygmunt Bauman! Tak, tak, moi mili! Już wystarczającą hucpą jest to, że o „zasadach i wartościach” poucza nas facet, który pijany chwiał się w Charkowie nad grobami Polaków pomordowanych przez NKWD, a wspiera go w tym gość, który w czasie kampanii wyborczej zaatakował córkę obecnego prezydenta, cytując ośmieszający ją wpis, pochodzący z fałszywego konta na Twitterze. No, ale jak o „człowieczeństwie” zaczyna mi mówić politruk i agent Informacji Wojskowej Bauman, to nawet moja cierpliwość się kończy. Żałuję, że autorzy tej ramoty nie poszli do „humanisty” Urbana i „człowieka honoru” Kiszczaka. Na pewno by im się podpisali. No i bardzo szkoda, że zmarło się nieboszczce Wolińskiej, bo do niej też by pewnie polecieli z tym świstkiem. Nie wiem który mędrzec wpadł na pomysł, żeby pod tym listem podpisali się tacy właśnie ludzie, ale wiem, że w ten sposób nie pomógł islamskim imigrantom. No i dobrze!

Posiedzenie unijnych ministrów spraw wewnętrznych jest zaplanowane na wtorek i oprócz tego, że taki sposób załatwienia sprawy jest na rękę Niemcom, to niewątpliwe jest on korzystny dla rządzącej PO. Polski wysłannik może nawet ostentacyjnie głosować przeciw narzucaniu kwot imigranckich wiedząc, że nic to nie da. Potem zawsze będzie można występować w mediach, jako twardy obrońca polskich interesów, który chciał dobrze, ale mu inni nie pozwolili. To wszystko oczywiście pic na wodę, fotomontaż i nie wolno dać sobie mydlić oczu. Jak naprawdę dba się o interes narodowy pokazał m. in. premier Słowacji Robert Fico, który powiedział w środę otwartym tekstem, że jego kraj nie da sobie narzucić kwot imigrantów, i to nawet wówczas, jeżeli Słowacja zostałaby przegłosowana przez kraje Unii Europejskiej. W czasie debaty w słowackim parlamencie Fico stwierdził m. in., że zalew naszego kontynentu przez imigrantów sprawia, iż Europa przestała być miejscem bezpiecznym. Premier Słowacji zwrócił również uwagę na to, że 90 proc przybyszów to imigranci ekonomiczni i nie ma żadnego powodu, żebym tym ludziom pomagać. Warto zauważyć, że stanowisko szefa słowackiego rządu jest bardzo podobne do tego, jakie w sejmowym wystąpieniu zaprezentował Jarosław Kaczyński, który również sprzeciwił się temu, żeby nasz kraj, pod dyktando Brukseli przyjmował imigrantów ekonomicznych z krajów islamskich. Za swoje słowa szef PiS został zaatakowany przez premier Kopacz, która zarzuciła mu „ksenofobię”. Jak widać nawet mała Słowacja zdążyła się dorobić premiera dbającego o interes narodowy, tylko Polska nadal tkwi w czarnym zaułku…

Moim zdaniem Donald Tusk powinien był się dwa razy zastanowić, zanim podjął decyzję tak jawnie godzącą w polskie interesy. Bo nawet, jak Niemcy udzielą mu azylu, to nie można przecież wykluczyć, że w ramach przymusowych kwot imigranckich Tusk zostanie przydzielony Polsce. Ładnie będzie wtedy „król Europy” wyglądał, nie ma co!

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)

Komentarze

powinien dostac od Polakow to co zwykle dostaje zdrajca

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1494003

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny, wobec rządu tylko wtedy, gdy na to zasługuje. Mark Twain

#1494013

Czy może chodzi o Niemców okupujących tereny Słowenii, Karantynii i Węgier ?

Czytaj (uważnie)

http://niepoprawni.pl/blog/jazgdyni/zniszczyc-pelna-pychy-europe

 

A co do śmiecia Tuska, jeśli nie pójdzie śladami Honeckera, to może doczeka się dnia sądu w Europie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

http://sbb-music.jimdo.com

#1494047

obywatela Niemiec i tam wnagrode za zdrade Polski bedzie w dostatku do konca zycia chyba ze Niemcy na oczy przejza i go wysla do Peru gdzie sa specjalne zamkniete tereny z rezydencjami dla takich swoloczy tam tez Erys Honeker dozywal swoich ostatnich lat.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1494138

Po co Tuskowi azyl ?, mowia ze ma pochodzenie  niemieckie , wiec azyl odpada bo jest u siebie .

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1494193