11 listopada 1987r.

Obrazek użytkownika Krystian Frelichowski
Historia

11 listopada 1987r.

         Rzecz dzieje się w zamierzchłej epoce PRL-u w małej wówczas szkółce w Złejwsi Wielkiej. W czasach kiedy to raz na dwa lata, w dzień przyjazdu biskupa mającego bierzmować młodzież lokalny inspektor oświaty wydawał rozporządzenie w myśl, którego tego właśnie dnia nauczyciele nie mieli prawa zwalniać z lekcji uczniów w oparciu o pisma rodziców. Biorąc pod uwagę, że ostania lekcja kończyła się o godzinie 19.05, a uroczysta Eucharystia zaczynała się o 18.00 można się domyślać, że cel tego rozporządzenia był jeden. Uniemożliwić uczniom udział w uroczystościach. Na szczęście dyrektor ograniczał się do poinformowania pedagogów o rozporządzeniu zaznaczając „ ja tylko przekazuję”, i w żaden sposób nie egzekwując jego wykonania. Nauczycie w ogóle się nim nie przejmowali. W efekcie każdy uczeń miał możliwość uczestniczenia w uroczystościach religijnych. W czasach tych rocznica Niepodległości była zakazanym świętem. Tego dnia tylko w odważniejszych kościołach, zapełnionych po brzegi odbywały się Msze Św. w intencji Ojczyzny. Zaś podręczniki szkolne Marszałka Piłsudskiego przedstawiały jako faszystowskiego zbrodniarza. W szkole podstawowej w Złejwsi Wielkiej od niedawna pracował nowy nauczyciel, piszący te słowa Krystian Frelichowski. Postanowił uświadomić dzieciom jaki dziś mamy dzień. Zajęcia zaczynał lekcją wychowawczą. Przyniósł na nią, pozyskane z punktu kolportaży nielegalnych książek i wydawnictw zdjęcie przedstawiające Marszałka Józefa Piłsudskiego podczas jego wizyty w Bydgoszczy. Nauczyciel w krótkich prostych słowach opowiedział dzieciom o tym co wydarzyło się 11 XI 2018r. Później wspólnie udekorowali gazetkę ścienną w klasie wywieszając na niej zdjęcie marszałka oraz jego słowa „ Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska.”

Na reakcje władz nie trzeba było długo czekać. Pracująca w szkole na etacie donosiciela nauczycielka powiadomiło kogo trzeba. Po niespełna dwóch godzinach zadzwonił do dyrektora Inspektor Oświaty i Wychowania żądając natychmiastowej zmiany gazetki, po trzech interweniował gminny sekretarz partii. W końcu dyrektor wezwał niepokornego nauczyciela na dywanik. - Co ty wyprawiasz? - zaczął surowo. - O co chodzi? udał zdziwienie Frelichowski. - Czasem na gazetce czegoś nie umościłeś? - pytał zwierzchnik. - Przecież dzisiaj rocznica, dzieci muszą o tym wiedzieć – Krystian odpowiedział tak zwyczajnie bez emocji jakby to była zwyczajna sprawa. – A ty jesteś za Piłsudskim czy Dmowskim – przełożony zmienił temat. Rozmawiali już po koleżeńsku. Po krótkiej debacie historycznej dyrektor powrócił do pierwotnego tematu. - Krystian, nie wiesz na jakim świecie żyjesz? - Ja tego nie zdejmę! - zapowiedział pytany. - Ja też nie – zaznaczył dyrektor. - Przecież konstytucja gwarantuje nam wolność wypowiedzi – nie ustępował Frelichowski, rozbrajając tymi słowami swojego zwierzchnika i wywołując szeroki uśmiech na jego twarzy . - Proponuję kompromis. Zdejmujesz fotografie marszałka. Zostawisz cytat, do niego to już nie sposób się przyczepić, a ja w zamian stanę murem za tobą. - Dobrze, ale dopiero po zakończeniu dzisiejszego dnia – Frelichowski był gotowy iść na ugodę. - Dlaczego nie od razu? – drąży dyrektor. - Dzisiaj mam zebranie z rodzicami mojej klasy, niech też sobie popatrzą. - I co ja mam z tobą zrobić, bez przerwy wydzwaniają do mnie z pytaniem czy sprawa załatwiona – zastanawiał się zwierzchnik. - Wiem. Mam sprawę do załatwienia w kuratorium. Pojadę do Torunia. Gabinet zamknę. Niech sobie dzwonią.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (6 głosów)

Komentarze

Tak nauczyciel jak i dyrektor mieli sporo odwagi w tych mrocznych czasach. Prawdziwi patrioci.

Pozdrawiam.

Vote up!
3
Vote down!
0

Jerzy

#1575156