Wybaczyć - tak,zapominać - nie

Obrazek użytkownika Husky
Historia

 

 

 

23-28.01.1919. Czesi przebrani za oficerów francuskich nakazują Polakom opuszczenie Śląska Cieszyńskiego. Po wykryciu podstępu zaczyna się otwarta ofensywa 16 tys. wojsk czeskich

Słaba polska obrona wspierana przez lokalną ludność, górników i Milicję Polską ustępuje.

Skutkiem konfliktu było anektowanie przez Czechów Zaolzia zamieszkałego przez Polaków i trwałe pogorszenie stosunków między obu krajami.

Podział Śląska cieszyńskiego ostatecznie został dokonany w lipcu 1920 r , w tym czasie Wojsko Polskie walczyło z bolszewickami. Czesi wykorzystali niekorzystną sytuację Polski. Odebranie Zaolzia w 1938 r przez Polskę było reperkusją tych wydarzeń.

 

 

W przeddzień rozpoczęcia działań zbrojnych wzajemny stosunek sił wojskowych był następujący: oddziały czeskie: 17 batalionów piechoty, 2 szwadrony kawalerii i 4 baterie artylerii. Razem było to w/g szacunków dowództwa polskiego 14 – 16 tys. żołnierzy (częściowo jeszcze w transportach). Siły te tworzyły kilka zgrupowań stosownie do zamierzonych kierunków działań. Położenie geograficzne pozwalało stronie czeskiej na wykonanie koncentrycznego ataku z dwóch kierunków: Od zachodu i od południa. Początkowo plan przygotowany przez ppłka Šnejdárka przy
pomocy francuskiego doradcy ppłka Gillaine’a wykorzystywał tę sposobność.

Siły polskie na Śląsku Cieszyńskim były znacznie słabsze, stanowiły równowartość nieco ponad 3 batalionów, 2 szwadronów kawalerii (jeden spieszony) i 1 baterię artylerii (4 działa). Nie było to więcej niż 3-4 tysięcy żołnierzy pełniących przede wszystkim rolę osłony granic, wartowniczą i będące dopiero w trakcie szkolenia.

Podczas walk żołnierze czescy dopuścili się szeregu okrutnych morderstw na bezbronnych jeńcach polskich i cywilnych mieszkańcach Zaolzia. Bodajże najlepiej udokumentowaną z wielu zbrodni popełnionych na Polakach jest bestialski mord w Stonawie 26 stycznia 1919 roku, gdzie kilkunastu wziętych do niewoli żołnierzy 12. Pułku Piechoty zostało zakłutych bagnetami i uśmierconych uderzeniami kolb karabinowych. Pamięć o tym dramatycznym wydarzeniu zawdzięczamy przede wszystkim dzielnej postawie księdza Franciszka Krzystka, proboszcza miejscowej parafii, który nie zważając na grożące mu niebezpieczeństwo ze strony Czechów, zidentyfikował i pochował zamordowanych. Ofiary były nagie, a ich dokumenty i rzeczy osobiste zabrali oprawcy. Kapłan zlecił także wykonanie zdjęć zmasakrowanych ciał. Kolejnym zachowanym świadectwem zbrodni jest przejmująca relacja innego mieszkańca Stonawy – Andrzeja Raszka. Oto jej fragment: „Zobaczyłem, jak wyprowadzili rannego żołnierza i bijąc go, zaprowadzili w stronę kościoła. Spotkał go ten sam los, co wielu innych – został zakłuty bagnetem. [...] Został również przebity bagnetem ranny polski żołnierz koło szkoły ludowej w Stonawie, na drodze. Daremnie prosił o darowanie mu życia, gdyż ma żonę i dzieci. Zostali też zakłuci żołnierze ukryci w sianie, w stodołach u Febra w przysiółku Dolany i u Wałoszka na Górzanach".

Wojsko czeskie zamordowało też wziętych do niewoli jeńców w Bystrzycy oraz cywilów w Karwinie. Bojówki uzbrojonych Czechów oraz czeskiej żandarmerii zamordowały również kilkudziesięciu polskich działaczy narodowych, a kilka tysięcy Polaków zostało zmuszonych do ucieczki do Polski

Ilu milicjantów żołnierze czescy powiesili, to dotąd ściśle nie mogło być stwierdzone, z powodu przeszkód i utrudnień stawianych przez okupacyjne władze czeskie. Sam fakt nie ulega najmniejszej wątpliwości, zresztą zupełnie otwarcie chełpią się tem żołnierze czescy,przytacza te fakty i potępia pewien odłam prasy czeskiej (Pravo Lidu, Delnicky Dennik)

(…) Nie tylko ludność cywilna walcząca, ale także ludność bezbronna, nawet kobiety i dzieci padały ofiarą zdziczałej soldateski czeskiej. Współudział w pracy narodowej, polskiej, oświatowej, samo przyznanie się do narodowości polskiej wystarczyło, by te osoby katować i mordować.
Rzecz naturalna, że wyszukiwano osoby przodujące, by całe społeczeństwo sterroryzować.
Rolę naganiaczy, denuncjatorów, objęli nie tylko nieliczni tu żyjący Czesi, ale także Niemcy i renegaci, przedtem przez Niemców, dziś przez Czechów czułą opieką otaczani. Ostatecznie 28 lipca 1920 roku Rada Ambasadorów przyznała prawo do Zaolzia Czechosłowacji. Warto dodać, że odbyło się to przy sprzeciwie przedstawiciela Stanów Zjednoczonych. Sejm niepodległej Polski nigdy nie ratyfikował decyzji Rady Ambasadorów.

Obrońcy Śląska Cieszyńskiego są w Polsce zapomniani. Ilu z nich zamordowano? Można jedynie oszacować, że było to od stu do kilkuset osób. Kolejne setki Polaków zabito później, głównie wiosną 1920 roku.
Rozumiem , że zbrodni których dokonano na bezbronnych jeńcach - nigdy nie rozliczono ?
Oraz że w/w miejscowościach opisane historie nie są upamiętnione. (Z doskonale zrozumiałych przyczyn).W dodatku odzyskanie Zaolzia - sukces polskiej dyplomacji jest dyżurnym antypolskim tematem - pałką, przedmiotem bezczelnych kłamstw i manipulacji oraz bezsensownych przeprosin

 

Źródła:

KC APTL 25.15]

[APC 14/3/62 Dok. 11]

Twitter

https://historia.uwazamrze.pl/artykul/961107/jak-czesi-zrabowali-zaolzie

http://www.zaolzie.xf.cz/Bia%C5%82a%20ksi%C4%99ga_korekcja.pdf
 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)

Komentarze

w sprawie Zaolzia i czeskiego ataku na Polskę. Czeska armia doszła wtedy (w 1920) m.in. do Skoczowa, gdzie została pobita.

Czesi zatrzymywali transporty uzbrojenia wysyłanego przez Węgry  i Francję dla polskiej armii, walczącej z Sowietami, w 1920. Bo musieli "zasięgnąć opinii" Narodów Zjednoczonych! A Masaryk (TGM - Tomáš Garrigue Masaryk, „Tatíček”- czeski tatko) głosił pogląd, że Państwo polskie nie powstanie, bo nie ma "racji bytu". Był "wtórnie" polakożercą. Jego matka to Niemka, a początkowa życzliwość Masaryka dla Polski walczącej o niepodległość i samostanowienie zmieniła się później w postawę oskarżycielską, z zarzutem szowinizmu i "rosyjskopodobnej" polityki międzynarodowej.

(Masaryk) uważał za rzecz bezwzględnie pewną nie tylko zdobycie Warszawy przez armię bolszewicką, ale nawet przestrzegał nas, byśmy nie organizowali żadnej pomocy militarnej na korzyść Polaków...” – Edgar Vincent D’Abernon 1920

Wydaje się, że nasi historycy i badacze mają wiele do zrobienia dla "odkłamania" tej "gęby", którą przyprawiają nam nasi sąsiedzi, i co dużo gadać - nieprzyjaciele.

Pani komisarz Jurova także pochodzi z tej "szkoły".

A całkiem "na marginesie" - ci którzy krytykują polskie zrywy niepodległościowe i dają nam przykłady "mądrzejszej" (oportunistycznej!) polityki innych nacji - powinni porównać, dla przykładu Czechy - czyli żałosną resztkę Państwa Wielkomorawskiego. Czesi, od czasu bitwy pod Białą Górą, zawsze już byli "mądrzy". I tacy pozostali nadal. Mają teraz swoje państwo kadłubkowe. To ich boli. Czy tego chcielibyśmy dla Polski?

Pozdrawiam,

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1616648