Dowody zamachu w Smoleńsku

Obrazek użytkownika Mariusz Cysewski
Kraj

Zrzędzenie na rzekomy brak dowodów można ciągnąć w nieskończoność; wynika to bowiem tylko z poczucia przyzwoitości zrzędzących. A przyzwoitości w Polsce coraz mniej

Wokół zamachu w Smoleńsku prócz oszustw, kłamstw i przestępstw Moskwy i jej etnicznie polskich stronników trwa i rozwija się tyle niedorzeczności nie będących wynikiem złej woli, że na skórze wołowej ich nie spisać. Jedną z tych dla mnie niedorzeczności jest powszechne nawet u ludzi dobrej woli utyskiwanie na „brak dowodów”. Oto jak ujmuje to jeden z publicystów. Nie o Niego tu idzie, bo wypowiedź to charakterystyczna - była i jeszcze będzie powielana przez wielu:

Rząd obstaje przy wersji, na którą nie ma żadnych dowodów, zespół Macierewicza przy innej wersji, na którą też nie ma żadnych dowodów, bo w ogóle nie ma żadnych dowodów - wszystkie trzyma pod siedzeniem Putin i śmieje się w głos, patrząc, jak się głupie polaczyszki zagryzają (...) Media kolejny dzień produkują żałosną telenowelę, w której młócone są po raz enty te same po stokroć omłócone i niemożliwe do zweryfikowania bez dostępu do dowodów tezy.

Powtórzę: to tylko przykład, który akurat był pod ręką. Wypowiedzi takich jest wiele.

Zreasumujmy brutalnie ten (lub zbliżony) tok myślenia. „Źli, źli Ruscy…” – to obowiązkowy wstęp narracji utyskujących; tak zapewniają sobie uwagę patriotów – „i zły, zły rząd Tuska” (uwaga patriotów rośnie jeszcze bardziej). „Sfabrykowali odczyty, spreparowali taśmy, nie przekazali dokumentów, nie chcą oddać wraku…” (tu już jesteśmy wręcz zachwyceni). „A przez to wszystko my nie mamy żadnych dowodów! I nie wiemy co się w tym Smoleńsku stało!” Po dojściu do tej konkluzji mamy być szczęśliwi, że nasz malowany obrońca prawa do dowodów choć dowalił Moskalom i Tuskowi. Co bardziej dowcipni, lub – jak kto woli - mniej przytomni dodają jeszcze i taką groteskową mantrę: „A przez to wszystko Ruski może nami pogrywać. I organizować nam medialne wrzutki. I nas z sobą skłócać. I nas ustawiać jeden przeciw drugiemu. A tu przecież o jedność Polaków chodzi! Jedność, jedność panie, jedność nade wszystko! W jedności siła! Jedność über alles! Naród z partią! partia z naro…” - no, już dobrze.

Zacznijmy od tego, że przez dążenie do urojonej i szkodliwej „jedności” przegraliśmy lekko licząc dwie wojny o niepodległość; o jedności napiszę jednak innym razem. A co do rzekomego braku dowodów: ile to jeszcze może potrwać? Stąd do wieczności? Putin w rzeczy samej śmiać się musi w głos. Zamach miał miejsce już ponad 3 lata temu. Miłośnicy dowodów – w jakiejś części pewnie dyskretnie po temu stymulowani – już teraz dla swych właścicieli zdobyli ponad trzy lata. Ile zdobędą ich jeszcze? Jak jeszcze długo można bredzić o braku dowodów? Za Cyceronem: Jak jeszcze długo będziesz, Katylino, nadużywał cierpliwości naszej?

Wyobraźmy sobie, że za parę lat, powiedzmy w roku 2020, emerytowany już wtedy Putin wystąpi przez kamerami i oznajmi, że to on rozkazał zorganizować zamach, opowie o szczegółach, uzupełni to co już sami wiemy bez śledztwa, i wskaże polskich wykonawców. Myślę, że przy obecnym stanie rozkładu Polski Putin mógłby sobie na to pozwolić choć dziś. Jakie bowiem w Polsce byłyby skutki takiego występu Putina? Ano takie jakie bez tego występu są i teraz: oto podniósłby się klangor i rejwach, że Ruski kłamie - by wywołać „wojnę” vel „wojnę domową”, że chce nas sprowokować, że nie ma dowodów (a jakże – bo to że „nie ma dowodów” można opowiadać choć i do dnia Sądu Ostatecznego); a te dowody, które Putin przedstawia, sfabrykował by osiągnąć swe niecne cele - przede wszystkim po to, by nas skłócić; a przecież naród z partią, partia z narodem.

Żałosne.

To prawda że musimy odzyskać wrak i przeprowadzić śledztwo według standardów europejskich. Również pod względem dowodów, również dowodów bezpośrednio bynajmniej nie potrzebnych; idzie po prostu o zebranie wszystkich dowodów i jest to kwestia pewnej staranności i szacunku do siebie.

To jednak nie znaczy, że bez tych dowodów jakoby „nie wiemy” co się stało w Smoleńsku.

Wiemy.

I wiedzieliśmy po ujrzeniu zdjęć z pobojowiska.

Mariusz Cysewski

Zobacz też:

http://naszeblogi.pl/40579-tryptyk-o-zamachu-w-smolensku-czy-kto-czyimi-rekami
http://naszeblogi.pl/40555-zamach-w-smolensku-udzial-panstw-trzecich
http://naszeblogi.pl/41116-w-sprawie-zamachu-w-smolensku-ziemkiewicz-przekracza-granice

Kontakt: tel. 511 060 559
ppraworzadnosc@gmail.com
https://sites.google.com/site/wolnyczyn
http://www.youtube.com/user/WolnyCzyn
http://mariuszcysewski.blogspot.com

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Kazek

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kazek

#385598

Kazek, jak tam odpowiedź na moje pytanie? Zapomniałeś?

Dlaczego podawano fałszywa godzinę "katastrofy"?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#385603

ιlιι 

O dowodach na zamach mówią "zwolennicy zamachu" (jak sami siebie często określają wyznawcy tej teorii).
Zamachowe koło historii wskazuje - jak na złość! - na tę właśnie grupę, jako grupę "podwyższonego ryzyka" w kwestii sprawstwa domniemanego zamachu.  A więc wąż połyka własny ogon.

Kazek, zasmucę Cię jeszcze bardziej - J.Pospieszalski kiedyś cały ten zamachowy zgiełk był łaskaw ocenić mniej-więcej tak (cyt.z pamięci):
"nie poznamy prawdy tak długo, jak długo Rosjanie nie udostępnią nam dowodów, dlatego wszystko wskazuje na to, że w Smoleńsku doszło do zamachu"   ;))
 

 

________VV_i_l_i_s____

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

<p>ιlιι </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p>________VV_i_l_i_s____</p>

#385727

że zamachu nie było!...Teorie Laska, Anodiny i Millera, zupełnie nie przystają do zdrowego rozsądku i dokumentacji fotograficznej!.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#385732

ιlιι 

 Dowodem braku zamachu jest brak dowodów zamachu

 "Eksperci" pana Antoniego sami dowodzą, że dowodów nie mają.

 

________VV_i_l_i_s____

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

<p>ιlιι </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p>________VV_i_l_i_s____</p>

#385749

dublet

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#385733