Wipler niczym kurtyzana zadowala Korwina Mikke

Obrazek użytkownika Marek Mojsiewicz
Kraj

„Osoby, które wydały rozkaz rozpoczęcia Powstania Warszawskiego, winny stanąć przed sądem. Tak uważa szef Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke. Dziś w Rzeszowie zapowiedział, że 2 października, w rocznicę zakończenia powstania warszawskiego odbędzie się symboliczny proces.”...”Janusz Korwin-Mikke dodał, że "winnych śmierci" ponad 200 tysięcy ludzi i zniszczenia stolicy kraju oskarżać będą prokuratorzy. Uczestniczyć w procesie będą także obrońcy.”...(źródło )



„Poseł Kongresu Nowej Prawicy idzie drogą na skróty, ale podobnie jak jego szef, Janusz Korwin-Mikke atakuje ideę Powstania Warszawskiego. Jego zdaniem było ono „hekatombą niewinnej krwi”.Na swoim Facebookowym profilu poseł KNP napisał o lekkomyślności polityków oraz dowódców powstania, komentując tym samym piątkowe oświadczenie Janusza Korwin-Mikke: „Pytacie mnie o stosunek do wypowiedzi Janusz Korwin-Mikke w sprawie powstania, więc załączam kilka liczb zamiast dyskusji na temat sensowności powstania. Czcząc męstwo i bohaterstwo Warszawy pamiętajmy o tym, że lekkomyślni politycy i dowódcy to hekatomba niewinnej krwi. I pamiętajmy starą konserwatywną zasadę, że fałszywa historia jest mistrzynią fałszywej polityki!”A co wcześniej napisał Janusz Korwin-Mikke? M.in.: „powstanie warszawskie ustanowiło standard nieodpowiedzialności politycznej” a z powodu wybuchu powstania warszawskiego „mamy kłopot z OFE”.Publikujemy oświadczenie ws. Powstania Warszawskiego szefa KNP:„Kto wychwala powstanie warszawskie, nie powinien skarżyć się na nieodpowiedzialność dzisiejszej polskiej klasy politycznej. To właśnie powstanie warszawskie ustanowiło standard nieodpowiedzialności politycznej, który do dziś daje alibi wszystkim tym, którzy robią coś szkodliwego dla Polski” – czytamy we wstępie.Następnie członkowie NP z Korwin-Mikkem na czele tłumaczą, jakie to kręte ścieżki doprowadziły ich do podobnych wniosków. Co interesujące, przytaczają argumenty dziwnie zbieżne z tezami głoszonymi przez Piotra Zychowicza.„Mechanizm jest oczywisty. Nikt nie odpowiedział za śmierć dwustu tysięcy ludzi i zburzenie stolicy państwa mimo, iż powstanie od początku nie miało żadnego sensu militarnego ani politycznego. Mało tego, jego sprawcom stawia się dziś pomniki, nadaje nazwy ulic. Skoro tak, każdy polski polityk może żyć w poczuciu, że może zrobić cokolwiek. W wypadku nawet najbardziej tragicznej klęski odwoła się do patriotycznych emocji i jeszcze będzie czczony jako narodowy bohater” – napisali.Dalej jest jeszcze ciekawiej. Okazuje się bowiem, że to przez Powstanie Warszawskie mamy kłopot z... Otwartymi Funduszami Emerytalnymi.”...”Przypomnijmy słowa Radosława Sikorskiego z 2011 roku. Na Twitterze napisał: „warto wyciągnąć lekcję także z tej narodowej katastrofy” i odesłał do strony internetowej krytyków Powstania Warszawskiego, która podkreśla, że walczącym w nim żołnierzom należy się cześć, ale dowódcy popełnili błąd decydując o rozpoczęciu akcji. „...(źródło )



Bez Powstania Warszawskiego Polska a stałaby się 16. republiką ZSRS— mówi w rozmowie z „Polską The Times” prof. Norman Davies, autor wielu książek historycznych, również tych poświęconych zrywowi z 1944 roku. Zdaniem historyka ważny w całym wydarzeniu był pewien nurt romantyczny, który cechował Polaków. W Powstaniu był element romantyczny. Polacy powiedzieli, na tym polega wojna, mieli świadomość, jakie konsekwencje niesie ze sobą walka z Niemcami By zdecydować się na udział w Powstaniu, trzeba było mieć w sobie romantyczną wizję. (…) Z drugiej strony - powstanie było działaniem pragmatycznym. Proszę pamiętać, że wybuchło jeszcze przed konferencją jałtańską, która ostatecznie dokonała podziału Europy— zaznacza. Davies odnosi się również do reakcji Armii Czerwonej na Powstanie Warszawskie.W Polsce wielu zna myśli Stalina lepiej niż on sam. Często mówi się o pułapce. Ale jakiej pułapce? Moim zdaniem on zatrzymał wojsko na linii Wisły, narodził się wtedy bowiem nowy plan strategiczny niemający nic wspólnego z sytuacją w Warszawie (…) Nikt nie zakładał, że AK zdoła wytrzymać dłużej niż tydzień, walcząc z zawodowymi i dobrze uzbrojonymi wojskami niemieckimi. Z powierzonego zadania powstańcy się wywiązali. Zawiedli natomiast dyplomaci, politycy, a przede wszystkim sojusznicy „...( źródło )



Kto wychwala powstanie warszawskie, nie powinien skarżyć się na nieodpowiedzialność dzisiejszej polskiej klasy politycznej. To właśnie powstanie warszawskie ustanowiło standard nieodpowiedzialności politycznej, który do dziś daje alibi wszystkim tym, którzy robią coś szkodliwego dla Polski.Mechanizm jest oczywisty. Nikt nie odpowiedział za śmierć dwustu tysięcy ludzi i zburzenie stolicy państwa mimo, iż powstanie od początku nie miało żadnego sensu militarnego ani politycznego. Mało tego, jego sprawcom stawia się dziś pomniki, nadaje nazwy ulic. Skoro tak, każdy polski polityk może żyć w po-czuciu, że może zrobić cokolwiek. W wypadku nawet najbardziej tragicznej klęski odwoła się do patriotycznych emocji i jeszcze będzie czczony jako narodowy bohater.Skoro bezkarnie uszło wywołanie tego powstania, to nie można się domagać rozliczenia sprawców oszustwa powołania OFE, skutków zmarnowania pieniędzy na Możejki czy lokalnie: na Centrum Wystawienniczo-Kongresowe. Bez zrewidowania naszego podejścia do powstania warszawskiego, nie możemy liczyć na zmianę obecnej polityki.Kto nie jest zadowolony z jakości współczesnej klasy politycznej, nie powinien się entuzjazmować powstaniem warszawskim. Chyba, że stawia romantyczne emocje nad dobro kraju. Janusz Korwin-MikkePrezes Nowej Prawica JKM [ocalony z powstania warszawskiego] Damian Małek Ireneusz Dzieszko Nowa Prawica JKM Region Podkarpacki „...(źródło )



70. rocznica Powstania Warszawskiego, to jednocześnie 10. urodziny Muzeum Powstania Warszawskiego - placówki, dzięki której sierpniowy zryw mieszkańców Warszawy stał się bardziej znany w Polsce i na świecie.

10 lat temu, 31 lipca, gdy Lech Kaczyński - ówczesny prezydent Warszawy, bił w dzwon „Monter”, wśród gości zasiadły takie osoby, jak kanclerz Niemiec Gerhard Schröder, wicepremier Wielkiej Brytanii John Prescott oraz sekretarz stanu USA Colin Powell. 60. rocznica Powstania Warszawskiego to pierwsze tak huczne obchody zrywu. Głównymi jego punktami było otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego, uroczystości na Powązkach, a także przemarsz Powstańców ulicami stolicy. To wszystko dopełniła także rezolucja przyjęta przez Senat Stanów Zjednoczonych, która honorowała wydarzenia z sierpnia i września 1944.



TREŚĆ PRZEMÓWIENIA LECHA KACZYŃSKIEGO Z 31.07.2004 r.:

Szanowni Państwo,

za chwilę staniemy się świadkami historycznego wydarzenia. Wydarzenia, na które przyszło czekać polskiemu społeczeństwu bardzo długo. O wiele za długo. Otwarte zostanie Muzeum Powstania Warszawskiego. Zacznie żyć instytucja gromadząca i udostępniająca wszelkie dokumenty, na różny sposób utrwalone obrazy, przedmioty związane z Powstaniem Warszawskim – instytucja, której tak bardzo brakowało tym wszystkim, dla których pamięć 63 niezwykłych dni 1944 roku była i jest droga. Sens dzisiejszego wydarzenia jest jednak szerszy niż to, co można powiedzieć, odwołując się do słownikowej definicji muzeum. Jest ono osadzone w naszej historii i to nie tylko w historii II wojny światowej, ale także wcześniejszej i późniejszej. Jest naszym wspólnym obowiązkiem zastanowić się nad tym sensem, ukazać go, nadać tej chwili i nadać temu wszystkiemu, co będzie czynić muzeum, uroczysty charakter.

Jest więc Muzeum Powstania Warszawskiego hołdem złożonym wszystkim powstańcom, dowódcom, żołnierzom, cywilom, którzy powstanie wsparli. Jest hołdem za samą decyzję podjęcia walki i jest hołdem za to, jak walczyli, za to, że byli bodajże najlepszymi żołnierzami w tysiącletnich dziejach naszego narodu, za bezprzykładne bohaterstwo w walce, ale także za bojowy kunszt, za upór, za twardość, za gotowość prowadzenia boju do końca. Kto zna naprawdę polską historię – wie, jak często tego brakowało. Jest to muzeum hołdem dla dwustu tysięcy pomordowanych, dla ofiar ludobójczej zbrodni, której dopuścili się Niemcy. Jest to muzeum hołdem dla wszystkich żołnierzy polskiego podziemia walczących na ziemiach Rzeczypospolitej i poza tymi ziemiami, dla wszystkich, którzy nie cofnęli się przed największym ryzykiem i potrafili sięgnąć po broń w sytuacji, zdawałoby się, beznadziejnej. Jest hołdem szczególnym dla wszystkich żołnierzy akcji „Burza”, a więc także dla powstańców z Wilna i z tylu innych miejsc, gdzie oddać im hołd tak trudno.

Jest to hołd dla tych wszystkich, którzy zginęli w walce w 1944 roku i w latach późniejszych, wszystkich tych, którzy odeszli w ciągu ostatnich 60 lat i dla tych, którzy są z nami dzisiaj.

Ale to muzeum powinno być hołdem także dla tego pokolenia, którego nie ma już wśród nas. Pokolenia rodziców, wychowawców i dowódców tych, którzy walczyli, dla tych, którzy ukształtowali pokolenie AK. Pokolenie niezwykłe, wspaniałe, a zarazem, jak żadne w naszej historii, tragiczne. Niech nikt nie sądzi, że takie pokolenia pojawiają się same. To z niepodległościowego ruchu zrodzonego w końcu XIX i na początku XX w., z przykładu, jaki dała niepodległościowa walka rewolucji 1905 roku i lat 1914–1918, zrodził się system wartości przekazany kolejnemu pokoleniu II Rzeczypospolitej. Przekazany przez tych, którzy w Polskę zawsze wierzyli. To oni stworzyli system wychowawczy, który po wsze czasy powinien być przykładem skutecznej nauki patriotyzmu, nauki polskości. Powstanie Warszawskie nie było przypadkiem. Wydarzenia tej miary nie rodzą się przypadkiem. Największa w czasie II wojny światowej, trwająca dwa miesiące bitwa między wojskami niemieckimi a oddziałami w konspiracji nie byłaby możliwa bez tego szczególnego fenomenu, jakim była zdeterminowana, niecofająca się przed niczym wola niepodległości.

I właśnie to określenie wydaje się wyjaśniać najwięcej, nadawać sens wydarzeniu sprzed 60 lat. Powstanie Warszawskie było wielkim czynem niepodległościowym, było walką o wolność Polski, o prawo do własnego państwa, do własnych decyzji, do bycia u siebie. Wola niepodległości jest nieodłącznie związana z poczuciem godności. Żołnierze akcji „Burza”, warszawscy powstańcy, walczyli o niepodległość, o godność narodową i ludzką, o to, co zostało Polakom odebrane i co chciano im odebrać ponownie.

Tak – była to walka na dwa fronty, jak to później nieustannie twierdzili, bezwiednie odsłaniając swą twarz zdrajców, komuniści. Była taką walką, bo kto chciał wtedy, przed 60 laty, bronić niepodległości, godności, wolności, bronić imponderabiliów – ten taką walkę podjąć musiał. I naród to zrozumiał.

Przez kilkadziesiąt lat, mimo nieustannych kampanii, wmawiania społeczeństwu bezsensu czy zgoła zbrodniczości powstania, 1 sierpnia był jedynym autentycznym świętem narodowym obchodzonym w Polsce. Tłumy na Cmentarzu Wojskowym, pomniki, msze, a w późniejszych latach także pochody, były wyrazem tego zrozumienia. I wyrazem tego, że narodowa świadomość Polaków trwa. I ta tradycja, tak ważna także dla młodszych niż warszawscy powstańcy pokoleń, dla pokoleń ich dzieci i wnuków, także powinna być podjęta przez muzeum.

Instytucja, którą dziś otwieramy, jest muzeum niepodległościowej tradycji w jej najbardziej żywym po dziś dzień wydaniu, bo przecież Powstanie Warszawskie było zwieńczeniem polskiego czynu niepodległościowego pierwszej połowy XX w., ale było także początkiem. Było początkiem tej walki, która poprzez drugą połowę lat 40., rok ‘56, ‘66, ‘68, ‘70, ‘76 doprowadziła do Solidarności.

Niepodległość to nie tylko stan prawny i faktyczny, odnoszący się do państwa i narodu. To także realny kształt tego narodu, jego świadomości. To wszystko, co trwanie państwa legitymizuje, co kontynuuje go jako moralną jakość, ale także to – a jest to ważne szczególnie w dzisiejszym świecie – co o narodzie i państwie wiedzą inni, czyli mówiąc najkrócej, jak Polaków i ich historię odbierają inne narody. W tym miejscu nie sposób nie postawić pytania, dlaczego tak późno? Jest oczywiste, dlaczego tego muzeum nie chcieli zbudować komuniści. Powstanie było przecież skierowane przeciwko ich mocodawcom, a więc przeciw nim. Osłabieni po 1956 roku, skłóceni, musieli się godzić na coroczne uroczystości, wycofali się z najgorszych oskarżeń. Operowali półprawdami, ale gdy z ogromnym opóźnieniem przyszło budować pomnik Powstania, to okazało się, że może to być pomnik Powstańców.

Dlaczego jednak to muzeum otwieramy dopiero w 60., a nie 50. rocznicę powstania? Odpowiedź na to pytanie jest tożsama z odpowiedzią na inne pytanie, o ówczesny sens pojęcia czynu niepodległościowego. Szczególny charakter 1989 roku i lat następnych spowodował, że w naszym życiu ciągle potężne są siły, dla których polska niepodległość, obecna w polskich sercach i umysłach, nie jest wartością, a zagrożeniem. Siły, dla których lepiej jest godzić w pamięć powstania, niż walczyć o jego przypomnienie światu, o przypomnienie faktów dla każdego z nas oczywistych, ale wśród innych narodów nieznanych albo, co gorsza, całkowicie zafałszowanych.

Polska jako pierwsza przeciwstawiła się zbrojnie hitlerowskim Niemcom, choć proponowano jej inne wyjście. Niemieccy okupanci dokonali w Polsce gigantycznych zbrodni, zbrodni ludobójstwa. Prawie dwieście tysięcy ludzi zostało zamordowanych w czasie Powstania Warszawskiego. Monstrualna zbrodnia Holokaustu dokonana na naszych ziemiach była całkowicie, w stu procentach zbrodnią niemiecką, za którą odpowiada naród niemiecki. Muzeum Powstania Warszawskiego powinno być, podobnie jak Żydowskie Muzeum Holokaustu, wielką instytucją edukacyjną dla Polaków i innych narodów, ale także wielką instytucją broniącą prawdy o Polsce i przekazującą tę prawdę.

To wobec świadomej działalności ludzi nam niechętnych i wrogich, ludzi, którzy chcą dokonać haniebnego dzieła obciążenia zbrodniami ich ofiar i faktycznego uniewinnienia katów – zadanie niesłychanie trudne. To muzeum musi być instytucją umacniającą naszą niepodległość. Niepodległość głęboko osadzoną w świadomości narodu, w jego myśleniu, w jego przeżywaniu świata. Budowa tej niepodległości to ciągłe wyzwanie. Dziś na nie odpowiadamy.

Podczas uroczystości, które odbywały się w Warszawie w 2004 r. padło również wiele ważnych słów ze strony gości. Po raz pierwszy z ust niemieckiego kanclerza usłyszeliśmy o „niemieckiej okupacji”:

Chylimy dziś czoło w hołdzie przed ofiarnością i dumą mężczyzn i kobiet Armii Krajowej. Przez 63 dni mieszkańcy Warszawy bohatersko i z ogromną odwagą, nie lękając się śmierci, stawiali opór niemieckiemu okupantowi. Walczyli o wolność i godność Polski. Ich patriotyzm jest świetlanym przykładem w wielkiej historii narodu polskiego. Pochylamy się w poczuciu wstydu pod ciężarem zbrodni popełnionych przez oddziały hitlerowskie. To one napadły na Polskę w 1939 roku. Po upadku powstania w 1944 roku obróciły dawną Warszawę w gruzy i zgliszcza. Niezliczone rzesze polskich kobiet, mężczyzn i dzieci zamordowano lub wywieziono do obozów i na roboty przymusowe. (…) Szczególnie dzisiaj w wolnej Europie, w której Polska i Niemcy są równoprawnymi partnerami nie wolno interpretować historii odmiennie lub fałszywie. Takim próbom należy nadal dawać zdecydowany odpór mówił 10 lat temu Gerhard Schroder. „.....(źródło )



 

Rupert Sheldrake „Memy i pola morficzne „...Próbowałem kiedyś rozmawiać o tym z Richardem Dawkinsem. Zasugerowałem, że memy i pola morficzne odgrywają podobną rolę w dziedziczeniu kulturowym. Odpowiedział, że „jedno z drugim nie ma nic wspólnego, ponieważ memy, jako materialne obiekty istniejące w materialnym mózgu, są prawdziwe. Natomiast pola morficzne, jako niematerialne, nie istnieją.” (Rozmowa ta miała miejsce w Ashton Wold, w domu pani Miriam Rothschild, latem 1995 lub 1996 roku.) .....(źródło )

Memetyka (ang. memetics) jest dość świeżą dziedziną psychosocjobiologii ewolucyjnej zajmującą się badaniem ewolucji kulturowej. Za jednostkę doboru przyjmuje "mem" (najmniejszą jednostkę informacji kulturowej), który spełnia funkcję pomostu pomiędzy teorią genetyczną a kulturą. Memetyka opiera się na analogii memów do replikujących się samolubnych genów. Podobnie jak samolubne są geny, również memy dbają wyłącznie o swój własny interes [1]. Gdy przyrównamy umysł do komputera geny uznamy za sprzęt (hardware), memy zaś za oprogramowanie (software). „...”Mem (od gr. mimesis - naśladownictwo) jest najmniejszym elementem kulturowym, powielanym dzięki ludzkiej umiejętności naśladowania. Memy są instrukcjami zachowań, przechowywanymi w mózgach (lub innych obiektach) i przekazywanymi przez naśladownictwo. Rywalizacja między nimi napędza ewolucję umysłu [4]. Memy są informacjami, które walczą o przetrwanie i podlegają przeobrażeniom. Ich ewolucja odbywa się zwykle od form prostszych do bardziej złożonych. Zadaniem memetyki jest stworzenie modelu ewolucji memów. Różne wersje memów współzawodniczą ze sobą, a szansę na wygraną i rozmnożenie się mają memy najlepiej dostosowane, przy czym najszybciej i najskuteczniej rozprzestrzeniają się memy proste. Memy, w przeciwieństwie do genów, replikują się pośrednio, nie na drodze chemicznej zachodzącej w mózgu, ale dzięki interakcjom możliwym poprzez sygnały dochodzące do posiadających narządy recepcyjne jednostek (droga neurobiologiczna). Cały proces odbywa się poprzez naśladownictwo. Jak zauważa S. Blackmore cechą, która wyróżnia nas spośród wszystkich zwierząt, jest nasza zdolność do naśladownictwa [5]. Właśnie ta umiejętność leży u podstaw kultury. „...”Memy stanowią postawę do budowy elementów kultury. Poszczególny memy tworzą system, w ramach którego tworzą się podlegające ewolucji wzory kulturowe. Kultura zmienia się w procesie memetycznych interakcji[8], kiedy to jedne memy zyskują przewagę a inne odchodzą w zapomnienie. Umożliwia to przyjęcie relatywizmu kulturowego, gdyż nie można uznać żadnego socjotypu za bardziej wartościowego od innych. Człowiek zależy od różnych memów, mniej lub bardziej rozpowszechnionych. Kontaktując się z innymi ludźmi jesteśmy poddani presji, by zachowywać się tak samo jak oni. Otoczenie wymusza na nas przyjęcie pewnych memów lub odrzucenie innych. Odwołując się do tego zjawiska można wyjaśnić różne zachowania, takie jak palenie papierosów przez nastolatki czy zwiększoną przestępczość w określonych dzielnicach miast. Interakcje między jednostkami sprowadzone są tu do interakcji między zespołami memów takich jak idee. Uprawnione jest też stwierdzenie, że to nie ludzie wchodzą ze sobą w konflikty, ale memy, których są nosicielami. „...”Wybrane pojęcia:



Koewolucja – współzależność między ewolucją biologiczną i kulturową (inaczej współzależność genów i memów). Ewolucja biologiczna zachodzi niezależnie od kulturowej, kulturowa natomiast jest w pewnym stopniu ograniczana przez biologiczną (nierozpowszechnianie się zjawisk niekorzystnych z punktu widzenia genetyki, np. kazirodztwa).

Memobot – jednostka, która podporządkowuje swoje istnienie rozprzestrzenianiu memów, roznosiciel memów; memobotami są np. księża (termin został zaproponowany przez M. Biedrzyckiego w książce Genetyka kultury).

Memotyp – całość informacji zawartej w memach nosicieli.

Mempleks – grupa memów, która podlega wspólnej reprodukcji, np. religia, doktryny, systemy polityczne.

Mimikra kulturowa – ewolucja pewnych socjotypów w kierunku upodobnienia się do innych, w celu zyskania lepszych możliwości dostosowawczych (włączenie do danego socjotypu memów utrwalonych w kulturze).

Pula memowa – zbiór memów dostępnych danej kulturze lub jednostce.

Socjotyp – wynik ekspresji memów, np. styl ubierania, wzorzec zachowania (analogicznie do fenotypu w biologii, czyli zespołu cech organizmu). „..(źródło)



 

Drugim przestępstwem Janusza Korwin-Mikkego miałoby być podżeganie do przestępstwa pedofilii oraz publicznego pochwalania tego. Chodziło o stwierdzenie w jednym z mediów , że „zachowanie o charakterze pedofilskim ma pozytywny wydźwięk i jest dużo bardziej zasadne niż edukacja seksualna młodzieży”. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo ws. domniemanego podżegania do gwałtu oraz pochwalania pedofilii przez prezesa Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego. To pokłosie wypowiedzi Korwin-Mikkego m.in. na temat kobiet w „Kropce nad i”(więcej )



Rok 2001 Janusz Korwin Mikke Otóż ja w przeciwieństwie do Norwida wielokrotnie mówiłem i pisałem: Nie ten ptak kala gniazdo, co je kala/ Lecz ten, co o tym mówi, a i się przechwala. Szkoda społeczna powstaje nie wtedy, gdy kobieta zabije dziecko w swoim łonie (za to będzie odpowiadać przed Sądem Ostatecznym indywidualnie) lecz wtedy, gdy to się wykryje, a jeszcze i pochwali.Od tysięcy lat ojcowie (a czasem i matki ) molestowali seksualnie swoje dzieci. Jednak na ten temat panowała zmowa milczenia i słusznie. Dzieci miewały z tego powodu lekkie zaburzenia seksualne albo i nie (sam znałem bliżej dwie kobiety po takich przejściach) natomiast z całą pewnością ich urazy pogłębiłyby się, gdyby o tym mówiono, robiono wywiady, opisywano w gazetach...Co więcej, nie można podważać mitu dobrego ojca i kochającej matki tylko dlatego, że raz na tysiąc wypadków ojciec (a raz na 10.000 matka) pozwolą sobie na czyny lubieżne, czasem zresztą dość niewinne z dziećmi Podważenie zaufania dzieci do rodziców jest szkodliwe społecznie i podejrzewam, że właśnie dlatego Wielki Wschód czy inny sanhedryn wydał polecenie, by pedofilię wyłączyć spod zboczeń zalecanych lub tolerowanych przez polit-poprawnych: chodzi o rozbicie rodziny, zasianie podejrzliwości między dziećmi a rodzicami. '….”Z tą pedofilią mocno się przesadza. Pedofilem miłośnikiem ośmioletnich panienek był np. Ludwik Carroll (ten od Alicji w Krainie Czarów ); nie tylko sąsiadki, ale i panie z towarzystwa na ogół bez obaw posyłały dziewczynki do jego domu uważając, że dotykanie przez mężczyznę (byle, oczywiście, bez nadmiernego natręctwa) raczej rozbudza kobiecość i pomaga niż szkodzi; również uodpornia na podobne zaloty w przyszłości. Oczywiście robienie czegokolwiek na siłę, nie wspominając o stosunkach seksualnych lub, nie daj Boże, o gwałcie powinno być z całą surowością karane. Jeśli zaś matka obawia się, że dotykanie przez księdza-pedofila (bo, oczywiście, ks. Michał jest pedofilem Dokumentacja nie pozostawia tu cienia wątpliwości ) może wywrzeć zły wpływ na przyszłe życie seksualne córki to bez rozgłosu (który z pewnością córce zaszkodzi) powinna jej zakazać chodzenia na plebanię a gdyby ksiądz pytał dlaczego, powiedzieć: Ksiądz wie, dlaczego co każda kobieta potrafi poprzeć dostatecznie wymownym spojrzeniem. I tyle. „..( więcej )



 

Czy bił swoje dzieci? "Niestety nie". A żonę? "Nie było takiej potrzeby, ale jestem przekonany, że niejednej żonie taka reakcja by pomogła wrócić na ziemię". To wyjątki z momentami skandalicznej rozmowy "Gazety Wrocławskiej" z nowym europosłem Janusza Korwin-Mikkego Robertem Jarosławem Iwaszkiewiczem. „..”"Bicie moich synów by wzmocniło" - Pan dawał klapsy swoim synom? - pyta dziennikarz. - Pewnie, że tak. Wychowawcze. Nie z nerwów - odpowiada Iwaszkiewicz. - To były tylko klapsy czy też bił pan synów? - Niestety, nie biłem synów... (...). [I] czasami wydaje mi się, że powinienem być ostrzejszym ojcem w stosunku do tych moich dwóch synów. Ale wydaje mi się, że i tak wyszli na ludzi – dodaje. Na pytania zdziwionego dziennikarza polityk precyzuje: - [Bicie] by ich wzmocniło. Wzmocniłoby ich charakter, potrafiliby lepiej zachowywać się w sytuacjach kryzysowych. (...). Jestem o tym przekonany, że tak.

"Nie wrzucajmy ludzi do jednego worka" - A żonę pan kiedykolwiek...? - pada kolejne pytanie. - Nie przypominam sobie... Nie jestem typem jakiegoś "fajtera", nerwusa. Zresztą to chyba widać po moim sposobie wymowy. Także z żoną zawsze się dogadywaliśmy, nie było problemów - pada odpowiedź.”..”A czy według polityka bicie żony jest dopuszczalne? - Ludzie są tak różni, że nie można ich wrzucać do jednego worka. I jestem przekonany, że niejednej żonie taka reakcja by pomogła wrócić na ziemię. - Pana żona nie buja w obłokach i nie potrzebowała takiej "metody", żeby wrócić na ziemię? - Dokładnie tak jest - odpiera Iwaszkiewicz. (źródło )

Generał brygady Janusz Brochwicz-Lewiński "Gryf" zasłynął jako dowódca legendarnej obrony pałacyku Michla na Woli. Prezydent Bronisław Komorowski pozbawił go honorowego członkostwa w prezydenckiej Kapitule Orderu Wojennego Virtuti Militari, nie odnawiając jego kadencji. Do tej pory praktykowano dożywotnie przedłużanie tej funkcji. W skład Kapituły Orderu Virtuti Militari wchodzi, zgodnie z ustaleniami, sześciu członków, jednak obecnie trzy stanowiska stanowią wakaty.Podziękowanie za współpracę gen. Januszowi Brochwicz-Lewińskiemu jest sytuacją nietypową, zdarzyło się to po raz pierwszy w historii. Do tej pory praktyką było przedłużanie kolejnych kadencji w kapitule, tak, aby miały charakter dożywotni.– Generał bryg. Janusz Brochwicz-Lewiński nie został odwołany ze stanowiska członka Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari, natomiast 17 czerwca 2014 r. wygasła pięcioletnia kadencja pana generała – tłumaczyło „Naszemu Dziennikowi” Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta.Brochwicz-Lewiński ma 94 lata, jest już bardzo schorowanym człowiekiem, sam, według ustaleń dziennika, nie skomentował decyzji prezydenta .„Nasz Dziennik” wspomina na swoich łamach, iż pojawiają się opinie, że takie zachowanie prezydenta Komorowskiego podyktowane jest pobudkami politycznymi. Wiadomo bowiem, że Brochwicz-Lewiński darzył sympatią śp. Lecha Kaczyńskiego.

Lech Kaczyński 17 czerwca 2009 r. powołał generała w skład kapituły. Po śmierci prezydenta, „Gryf” uczestniczył w warszawskim Społecznym Komitecie Poparcia Jarosława Kaczyńskiego na Urząd Prezydenta RP. Zasiadał także w Komitecie Honorowego Poparcia Prawa i Sprawiedliwości podczas wyborów parlamentarnych w 2007 roku.”...(źródło )

--------------

Ważne

Memobot – jednostka, która podporządkowuje swoje istnienie rozprzestrzenianiu memów, roznosiciel memów; memobotami są np. księża (termin został zaproponowany przez M. Biedrzyckiego w książce Genetyka kultury).

Mempleks – grupa memów, która podlega wspólnej reprodukcji, np. religia, doktryny, systemy polityczne.

----------------

Mój komentarz

Sprawa dotyczy oceny Powstania Warszawskiego i nie tylko

Dawkins , twórca koncepcji memu to genialny uczony z jednej strony i prymitywny intelektualnie ateista z drugiej zaciekle atakujący chrześcijaństwo Jego nienawiść do chrześcijaństwa i katolicyzmu może mieć związek z faktem że jest protegowanym rodu oligarchów Rotschildów o czym wspomina niechcąco Sheldrake .

Korwin , obłąkany starzec stworzył nie tyle partię co podobna do lewackiej sekty wyznającej religię polityczną swoją własną sektę polityczną i religię polityczną „ korwinizm „

Wipler ma piątkę dzieci i jeśli straci dostęp do żłobu na Wiejskiej to będzie miał problemy z utrzymaniem tak licznej rodziny dzieci..Tak to sobie przynajmniej tłumacze .Żenujące jest jak Wipler niczym polityczna kurtyzana zadawała Korwin Mikke broniąc wszystkie jego nawet najgłupsze i najhaniebniejsze poglądy . Obrona OFE, poparcie dla Putina , teraz kwestionowanie legendy Powstania Warszawskiego

Korwin Mikke to nie przywódca polityczny , to religijny guru , w dosłownym tego słowa znaczeniu .Sekta religii politycznej jaką jest Kongres Nowej Prawicy wymaga od swoich członków religijnej czci dla boskiego przywódcy i wierzenia we wszystko co mówi .

Uświadomiłem to sobie , kiedy oglądałem program z europosłem Kongresu Nowej Prawicy z Wrocławia Iwaszkiewicza w związku z tym ,że Korwin Mikke ws swoje książce zalecał bicie dzieci i żony usprawiedliwiał się że tego nie robił . Żenujący przykład skrajnego serwilizmu

Wiceprezes Kongresu Nowej Prawicy Żółtek ujawnił ze Wipler jest drugorzędnym członkiem Kongresu Nowej Prawicy i że nie istnieje jakiś dokument partyjny, który uniemożliwia Wiplerowi i Jagielle zajęcie jakiejś znaczącej pozycji partyjnej i start w wyborach parlamentarnych z tak zwanego miejsca „ biorącego „ ( http://naszeblogi.pl/48594-zoltek-zapowiada-ze-wipler-nie-dostanie-bioracego-miejsca )

Nie wierze jednak ze Wipler jest jednym z sekciarzy i wyznawców guru religii politycznej Korwina Mikke i wierzy ze na przykład lekka pedofilia jest korzystna dla dzieci . Wipler robiąc się wyznawcą Korwina Mikke robi to z wyrachowania . Ni jest naiwnym młodym Polakie, któremu Korwin Mike pierze mózg . Wipler nie jest kochanką Korwina Mikke. On jest jego kurtyzaną .

Przypomnę tylko lewacki pomysł Korwina Mikke utrzymania bandyckiego , totalitarnego podatku VAT i podniesienia go do 25 procent, czy utrzymywania Przez Polaków esbeków i komunistów mających emerytur po 7 tysięcy złotych w momencie kiedy Polacy nie mają często na chleb dla swoich dzieci , czy też aprobata Korwina Mikke dla sprzecznego z konserwatyzmem i aksjologią katolicka tak zwanego pozytywizmu prawnego Kelsena , który stosował Hitler ( http://naszeblogi.pl/44059-filozofia-prawa-iii-rzeszy-niemieckiej-i-unii-europejskiej )

video Prof. Witold Kieżun o Powstaniu Warszawskim i książce Zychowicza

video Powstanie Warszawskie - dlaczego nie? - Janusz Korwin-Mikke

Marek Mojsiewicz

Osoby podzielające moje poglądy , lub po prostu chcące otrzymywać informację o nowych tekstach proszę o kliknięcie „lubię to „ na mojej stronie facebooka Marek Mojsiewicz  i Twitt


Link do Różne takie



Zapraszam do przeczytania mojej powieści „ Klechda Krakowska „

ozdziały 1„ Dobre złego początki „ 2 Na końcu którego będzie o bogini Kali „ 3 „Nie należy nerwosolu pić na oko 4 „ O rzeźbie Niosącego Światło 5 „Impreza u Starskiego „ 6 „Tych filmów już się oglądać nie da „ 7. „ Mutant „



Rozpocząłem pisanie VIII rozdziału

Powiadomienia o publikacji kolejnych części mojej powieści . Facebook „ Klechda Krakowska

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:7)

Komentarze

o Korwinie patafianie

cyrk przedstawi różne tricki

oraz inne fikki-mikki...

 

Kariera Korwina od średniego kalibru kacyka do euro(p)osła to przykład ewolucji wstecznej. Czyli - jak z homo erectusa stać się amebą...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#1433751