The never ending story

Obrazek użytkownika Marek.Powichrowski
Kraj

Front walki z normalnością nieustannie się poszerza. Jest to powód do melancholii podobnej do tej którą przeżywali bohaterowie filmu - będącego jednocześnie tytułem tej notki - gdy zrozumieli, że zewsząd zaczyna otaczać ich nadciągająca nicość.

Front wali z normalnością się nieustannie poszerza. Do lidera frontu, który zainicjował go powiedzeniem, że polskość to nienormalność w ostatnich dniach dołączył sędzia o fizjonomii chorowitego prymusa, który sprawia wrażenie jakby był w nieustannej traumie związanej z posiadanym nazwiskiem. I pomyśleć tylko, przez całe lata był nikomu nieznany. Orzekał w sprawach błahych i było to pewnie powodem jego frustracji. Aż przyszedł ten dzień gdy…

…wystąpił w zupełnie nienormalnej roli co zawsze wzbudza ogromne zainteresowanie ogłupiałej gawiedzi. Bo proszę sobie na chłodno przeanalizować całą sytuację. Oto sędzia orzeka w procesie, co oznacza, że zna wszystkie akta od wielu miesięcy. Sędzia skazuje słynnego medialnie doktora Gie, który nie widział nic nienormalnego w tym, że pozazdrościł kelnerom napiwków. Sędzia jednak uznał, że lekarzowi jednak nie przysługuje prawo do napiwków. Po czym sam skrytykował wydany przez siebie samego wyrok. Przytoczył fakty, o których wiedzy już dawno powinien powiadomić organy ścigania. Gdy sobie to uświadomił - pod wpływem resztek trzeźwej opinii publicznej - natychmiast rozpoczął przygotowywanie wniosków do prokuratury. Stawiam na to, że wnioski te będą pisane baaaaardzo długo, i ciągle będzie to „jutro lub we wtorek” co spowoduje, że będzie jeszcze jedna never ending story jakich wiele w tym biednym kraju. Sędzia niejako przy okazji udzielił setek wywiadów, komentując sam siebie poza wokandą co sprawiło, że obniżył swoją rangę nadaną mu przez autorytet (?) państwa. Jakby tego było mało to sędziowie z poważnych – wydawałoby się do tej pory - gremiów korporacji sędziowskich nie widzą w tym nic zdrożnego. Sędzia poza tym stwierdził, że sprawa doktora Gie przypomina czasy stalinowskie nie wiedząc o tym, że wydawanie wyroków zgodnie z oczekiwaniami władzy było znakiem rozpoznawczym totalitarnego systemu. A znany dziennikarz (to może przesada z tym określeniem), będący de facto nieutuloną w żalu sierotą po Rose Luxemburg uznał, że postawa sędziego jest dowodem jego odwagi. Dla tych którzy nie kojarzą sobie kim była Rose chciałbym przypomnieć, że miała inną wizję zrobienia komunistycznego kołchozu z Europy od tej, którą posiadał wspomniany Stalin. Jednym słowem niezły pasztet dla pozbawionych refleksji odbiorców, porównywalny tylko ze zdaniem, którym w czasach peerelu określało się głupotę wciskaną czytelnikowi: „Jak donosi „Ekspress Wieczorny” urodziła się świnia z dwiema głowami”.

Całość kojarzy mi się z „Procesem” Franza Kafki. Z tym że do potęgi minus pierwszej. Co oznacza podniesieniem do kwadratu. Tak aby było już zupełnie nienormalne.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Tuleya wpadl w turbulencje i zwieracze nie wytrzymaly...

Dalej juz widzielismy

TVN juz wyniosl go na Oltarze:)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#321096